poniedziałek, 9 grudnia 2013

Jak pozbyć się strachu ?

Co  uznajemy za strach?

1. niepokój
2. panikę
3. przerażenie

Strach zmniejsza naszą motywację  poprzez to, że kieruje uwagę na wnętrze, czyli odciąga nas od  działania.
Przy czym należy zaakcentować, ze naturalny, instynktowny  strach jest potrzebny ponieważ pozwala nam przetrwać poprzez włączenie biologicznego  mechanizmu przetrwania walcz-uciekaj. W ten sposób unikamy niebezpieczeństw.   Tej  naturalnej emocji   możemy być wdzięczni, gdyż wiele razy pomógł nam przetrwać.

Natomiast strach wytworzony przez fantazję, wyobrażenia, wspomnienia jest zbędny i niepotrzebny. Właściwie  to on tylko  męczy  i utrudnia życie.  Może to wydawać się dziwne, ale bez tego sztucznie wygenerowanego strachu można się obejść.

A jakie lekarstwo na ten sztuczny strach?

To nadzieja - czyli  przekonanie, ze będzie dobrze i wiara w to dobrze i w to, ze się uda.  Jednak bez  strachliwego  przywiązania się  do wyniku.  Do odczuwania nadziei każdy z nas jest zdolny, a to znaczy, że lekarstwo mamy stale przy sobie.
Myślę, ze pozytywną i zdrową nadzieję każdy potrafi wytworzyć w swoim umyśle.  Nadzieja  również bierze się z fantazji, wyobrażeń i wspomnień. Dlatego warto przypominać sobie sytuacje, gdy się coś udało dokonać, zrobić czy pokonać.
Jeżeli czegoś  się  boimy, to w tej danej chwili   przenosimy ten strach w przyszłość.  Strach przyczynia się  do produkowania  myśli, które nas jeszcze bardziej straszą. Jak się tak  straszymy, to  nic dziwnego, ze nie chce nam się kroczyć w taką przyszłość.
W nadziei wykorzystujemy ten sam mechanizm. Tylko nie  straszymy się tu i teraz, a mamy nadzieję i myśli, ze będzie dobrze, ze sie uda, tak jaki kiedyś nam się udało (  w tym celu  przypominamy  sobie jak najdokładniej stan emocjonalny w  sytuacji  kiedy nam się udało, lub  wspominamy tę sytuację ) Czyli wybieramy jakiś sukces z przeszłości i niejako rzutujemy go wizualizując  przyszłość.

Myśli dotyczące naszej przyszłości to tylko fantazje, prawda?  to  dlaczego nie miałyby być fajne?
















czwartek, 14 listopada 2013

Czy wybaczać zdrady? jak wybaczać?

Temat stary, ale póki ludzkość żyje, to zapewne będzie ciągle  aktualny, chyba, że taki problem przestanie istnieć.
Nie mniej w dobie rozpadających się małżeństw, debaty na temat wybaczania warto przeprowadzać. Oczywiście nie zachęcam, ani nie twierdzę, ze należy  wybaczać, albo że nie należy.  To znaczy mysle, ze wybaczać, ale kwestia kontynuowania zwiazku, to już  inne zagadnienie. W takiej  kwestii  nie ma co uogólniać, każda relacja jest jedyna  w swoim rodzaju, tak jak każdy człowiek  jest innym istnieniem, wyjątkowym i niepowtarzalnym.   
Zauważyłam pewną prawidłowość w  sytuacji wybaczania zdrady. Przebaczenie łatwiej przychodzi tym, którzy maja coś na sumieniu  lub też  same zdradziły.  Osoby, które nie mają poczucia, że  same  były  nie w porządku,  mają trudności z wybaczeniem.  Nie twierdzą, , ze  jak tak miało parę osób, to jest to jakaś  reguła. 
 Osoby, które   nie nastawiają się na wybaczenie, tylko na  moralność, reguły czy  uznane normy porządnego zachowania, najczęściej  fiksują umysł   na pytaniu......" jak  ona/on mógł".... i skupiają się na "naprawianiu" drugiej  osoby. To skutecznie blokuje ich  samych w oczyszczaniu się z negatywnych uczuć. ..."wpychają"  się w coraz większą spiralę żalu i smutku. Idą tym samym w niewłaściwym kierunku ponieważ zaczynają obwiniać siebie, a rozgrzeszać tamtą osobę.  Dla mnie istotą wybaczenia nie jest rozgrzeszenie tej drugiej osoby  czy naprawienie jej,   tylko oczyszczenie się z przykrych emocji, które  sami poczuliśmy. 
Jesteśmy "egoistami" o tym warto pamiętać, ze dotyczy to każdego  człowieka.
Innym aspektem wybaczania  zdrady jest świadomość, że nikt nie jest naszą własnością.  Pomóc może to, gdy uzmysłowimy sobie, ze jego/jej  intencją nie było robienie  krzywdy, tylko zaspokojenie potrzeb czy pragnień własnych w myśl zasady, ze każdy  jest egoista i dąży do samorealizacji. 
Wybaczania dokonujemy  z takiej samej egoistycznej potrzeby, z jakiej dokonuje się zdrada. W jednym i drugim przypadku chcemy poczuć się lepiej  i rozwiązać jakiś  swój " problem" W wybaczaniu pragniemy oczyścić się z żalu, nienawiści, złości, poczucia krzywdy itp. Zaleganie tych uczuć nie sprzyja zdrowiu psychicznemu.


wtorek, 12 listopada 2013

Jak myślą i czują mężczyźni?

"Pewnego wieczora żona zastała męża nad kołyską , w której leżało ich dziecko..
Stanęła cicho i obserwowała go  w milczeniu.  Mąż wpatrywał się w śpiące w kołysce niemowlę, a na jego twarzy malował się zachwyt i zdumienie przemieszane z niedowierzaniem i nutką  wątpliwości.  Oczy żony, wzruszonej emocjami malującymi się na twarzy męża, zaszkliły się.
Bardzo ciekawa, o czym myśli, objęła go od tylu ramionami i wyszeptała do ucha:
- Powiedz mi, o czym myślisz kochanie?
-To niesamowite odparł mąż z przejęciem - nie mogę pojąc, jak można zrobić tak świetną kołyskę za jedyne 49 dolarów i 99 centow......."

Jest to anegdota na  temat męskich uczuć. Dość zabawna. Trochę prawdy w niej jest.   Mężczyźni przeżywają, ale zazwyczaj mają problem z nazwaniem emocji i wyrażeniem ich na zewnątrz, jak też mają problem z przyznaniem  się  do nich. Ponadto przez wieki byli uczeni i wychowywani w kulcie  <mężczyzna nie płacze>  co sprawiło, ze   emocje głęboko skrywali i dlatego maja  trudności z ich uzewnętrznieniem za pomocą zdrowych i właściwych form ekspresji.
Dzień po dniu warto nazywać i uświadamiać sobie  doznawane drobne emocje, akceptować je.  W ten sposób  można też uczyć  się  kontrolować je -  po to, aby one nie kontrolowały nas. Silne emocje   np.  złość, gdy przejmuje kontrolę sprawia, ze  zachowanie staje się agresywne.  Emocja nazwana staje się natomiast  świadoma i wtedy łatwiej o przemyślane zachowania, których nie trzeba potem żałować.
Zapewne kobieta może pomóc w określeniu emocji czy uczuć, pod warunkiem, ze sama sobie je uświadamia.  


anegdota pochodzi z ksiazki " Męska depresja" Archibalda D. Harta




wtorek, 6 sierpnia 2013

Racjonalna Terapia Zachowania - Maxie C.Maultsby

Ukończyłam szkolenie z Racjonalnej Terapii Zachowania pt. " Od chaosu do samoorganizacji", które prowadzili Aleksandra Wirga i Mariusz Wirga, a także spotkałam się z Panem Mariuszem ponownie na sesji terapeutyczno-szkoleniowej z programu Simontona w Juracie. Wspaniali ludzie, wspaniali nauczyciele. Są Polakami, którzy pracują w Kalifornii. Cenne jest to, że działają również w Polsce, ucząc innych. To tytułem podziękowań :) Zakupiłam też cenną książkę tłumaczoną właśnie przez Pana Mariusza Wirgę Racjonalna Terapia Zachowań.

Cenna książka, a w niej fachowo m.in. opisany jest proces myślenia przed zmianą siebie. Można doświadczyć czegoś takiego, jak lęk przed " sztucznością " niektórzy nazywają to oporem przed zmianą. Wyraz <sztuczność; bardzo mi się podoba, bo często słyszę, gdy w trakcie terapii ..."ale ja tak nie myślę”, „ to co, mam udawać?” „ Przecież nie będę sobą „

A przecież w terapii bierzemy udział dlatego, że chcemy się zmienić. Terapia psychologiczna to nie zmiana twarzy czy korekta nosa, tylko zmiana wewnętrznych przekonań, których często nie widać.....a one wpływają na nasze zachowanie i na nasze samopoczucie, sukcesy, porażki itp. To właśnie, te stare przekonania doprowadziły nas do tego, że teraz coś uwiera ....zatem czy warto je zmieniać, aby żyć inaczej? Czuć się lepiej? Tym bardziej że ten dyskomfort związany ze zmianą przekonań utrzymuje się tylko jakiś czas.....póki tych nowych nie zaakceptujemy jako swoje. To tak samo, jak wkładamy nowe buty i na początku trochę dziwnie...a potem się przyzwyczajamy. Zresztą, całą masę przekonań tych bardziej świadomych czy mniej nabyliśmy w drodze socjalizacji, a w związku z tym, czy one są nasze? Czy może naszych rodziców? A może jakiegoś kolegi ? Albo nauczyciela ? Czyjąś " prawdę " przyjęliśmy jako swoją....

Jakby nie było, to i tak od nas, a nie od terapeuty zależy czy dokonamy w sobie zmiany ....terapeuta podsuwa smakołyki w formie np. pytań, a my i tak musimy to pogryźć, połknąć i przetrawić... Dlatego nikt za nas zmiany nie dokona....

W związku z tym, że zmiana myśli czy przekonań na początku jest nieprzyjemna, czujemy się sztucznie, to albo możemy zaniechać zmiany i zrezygnować z terapii, albo pomimo to, zmieniać się dalej.

Cyt. „ W takiej sytuacji mamy następujący wybór:

a) zmienić myślenie o emocjach, które uważaliśmy za nieodłączny składnik naszego „JA”

b) nadal akceptować (radośnie, stoicko lub z jękiem) niezdrową myśl, że ich nieszczęśliwe odczucia są esencją ich prawdziwego ja.

c) zastosować leki lub doprowadzić do uszkodzenia mózgu, by uczynić się mniej świadomym tego, jak bardzo są nieszczęśliwi. ".

Sięganie po pigułkę " szczęścia" jest niestety bardzo powszechne, zwłaszcza gdy mamy złudzenie, że tabletka załatwi za nas wiele spraw, a tymczasem możemy się stać przy okazji " narkomanami" a wiele osób leczy się potem z powodu uzależnienia od benzodiazepin.

Reasumując :) nie wiadomo, co jest esencją naszego JA ....dlatego w tym układzie warto pozbyć się przekonań, które nam nie służą albo są destrukcyjne dla nas i kreować się na coraz doskonalszego...niektórzy mówią, że esencją naszego prawdziwego ja jest MIŁOŚĆ oczywiście szeroko rozumiana.

A przy okazji :)

Często osoby mówią do mnie tak ..przydałoby się rzucić palenie. Przydałoby się trochę zarobić, przydałoby się schudnąć .....

No przydałoby się :))) też tak uważam, że przydałoby się :D i co w związku z tym? Sami poczujecie, jaka jest ogromna różnica dla motywowania się, gdy powiecie sobie < przydałoby się&gt; .....w przeciwieństwie do < mam zamiar schudnąć, mam zamiar... zamierzam, albo wręcz chcę ...zrobię to ...robię to...>

słowo przydałoby się, niesie za sobą ładunek tego, że ktoś mógłby to zrobić za nas, albo żeby samo przyszło... czy samo się zrobiło....niektórzy wierzą, że to tylko los musi coś zmienić....

Podobnie jest też, iż często osoby mówią lub piszą do mnie tak.....chciałabym się zmienić.... chciałbym coś zmienić .......chciałbym ? Czy naprawdę chcę ?

Chciałbym ... to czas przyszły. To jak stwierdzenie chciałbym np. gwiazdkę z nieba...chciałbym, żeby najlepiej sama spadła... chciałbym, zawiera w sobie element braku mocy, że ja chciałbym, ale kompletnie nie wierzę, że jest to możliwe ....iż mogę to zrobić....

Skoro w mowie wewnętrznej używamy czasu przyszłego <chciałbym >, to najczęściej kończy się tylko na tym, że co dzień chciałbym......... i nie przechodzi, to w chcę tu i teraz...tylko pozostaje w gestii marzeń, czyli przyszłości....a przecież moment mocy, moment naszego działania, robienia czy czynienia jest teraz.....a nie w przyszłości...i nie w przeszłości...

Pamiątkowe zdjęcie z Panem Mariuszem Wirgą jest niezmordowany, cierpliwy, szalenie ciepły i miły, zwłaszcza że do zdjęć były całe tłumy:)




niedziela, 14 lipca 2013

technika emocjonalnej wolności EFT

Gdy coś dolega, to uważam, ze można czerpać z wielu źródeł, aby sobie pomóc. Tak zresztą chyba wielu z nas  robi. Jedną z takich technik samoleczenia  jest technika emocjonalnej wolności, albo emocjonalnego wyzwolenia.   Można ją samemu stosować po sprecyzowaniu  dokładnie swojego problemu.
 filmik   zachwalający   tą  metodę  znajdziecie   tutaj 
Bardzo obszernie o tej technice  znajdziecie  tutaj     i     tutaj   Na  tej stronie jest  również podręcznik EFT  do darmowego pobrania.

 Poniżej grafika przedstawiająca punkty do opukiwania.  Opukiwać się można w ramach radzenia sobie z mniejszym czy większym stresem na zasadzie  profilaktyki.


 Tu  Przykładowy  filmik-  sposób, który można z powodzeniem stosować  też w przypadku  lęku. 

Tu  (najechać kursorem i  nacisnąć  na  pochyły tekst)  również panie z instytutu  fajnie  tłumaczą  jak  to  robić. 

powodzenia  :)))










sobota, 13 lipca 2013

JAK SIĘ LECZYĆ ?

W procesie  zdrowienia  najlepiej, jak zadziałamy na wszystkie  nasze sfery. Chyba już  nie trzeba przypominać, że  nasze przekonania i nasze myślenie ma  MOC SPRAWCZĄ  ponieważ umysł  wpływa na materię, czyli nasze myśli  wpływają na  ciało.  Tradycyjna medycyna odnosi  się do biologii naszego  ciała, czyli naszej fizyczności.  Podobnie, jak w  samochód  trzeba wlewać dobre paliwo czy olej, tak nasze ciało  wymaga dobrego smarowania, czyli właściwego i odpowiedniego odżywiania.  Nadmiar leków może nie być wcale zbawienny dla naszego ciała. 


Na zdrowie  wpływamy poprzez sfery:

CIALO  FIZYCZNE  -
 zioła, lekarstwa, dieta, suplementy, chirurgia, masaże, ćwiczenia, głębokie oddychanie, lewatywy, płukanie okrężnicy itp.

Nikt też nie ma wątpliuwości, ze na nasze dobre samopoczucie ma śmiech, radość, miłe i przyjemne  sprawy, ktore nas spotykają, fajni ludzie wokol nas i odpowiednia życzliwa i  czuła  atmosfera.

Na zdrowie wpływamy  poprzez sferę  emocjonalną następującymi  rzeczami:

CIAŁO EMOCJONALNE -
 uczucie, uwaga, śmiech i  jeszcze raz śmiech , śmiech nieuwarunkowany,  zabawa, uwolnienie gniewu, przebaczenie, muzyka, aromaty,barwy, itp

Oczywiście wiara naszych przekonań czyni cuda.  Myślami programujemy się - im więcej racjonalnego pozytywnego i zdrowego myślenia tym lepiej

Na zdrowie wpływamy poprzez sferę  mentalną za  pomocą następujących rzeczy:

CIAŁO MENTALNE -
 placebo, hipnoza, autohipnoza, rozmowa kierowana ,wyobraźnia, wizualizacje, pozytywne myślenie, afirmacje, medytacje, terapia itp


Też możemy zadziałać na  biopole człowieka. Działanie na biopole to według  fizyki kwantowej najlepszy sposób leczenia dlatego działając na sferę duchową można najlepsze rezultaty osiągnąć. Jednak przypominam - to od nas zależy ponieważ  pomoże to, w co wierzymy, ze pomoże. 


CIAŁO DUCHOWE  -
 kosmoenergetyka , piramidy, kryształy, oczyszczanie aury, terapeutyczny dotyk, homeopatia, modlitwa,  kinezjologia, telepatia, akupunktura, akupresura, wiara...itp.


p.s
kosmoenergetyka działa bez względu czy się wierzy mocno czy słabiej. Bo zawsze w nas jest jakiś procent wiary:D
polecam  też filmik: i szereg innych, które możecie  tam znaleźć.
http://www.youtube.com/watch?v=_ef1MhxLR3A&feature=youtu.be
















czwartek, 11 lipca 2013

Lękowe pytania..lękowe odpowiedzi..

Dawno  nie pisałam. Przepraszam zatem  moich drogich czytelników  którzy na coś nowego czekali.  Zachęcam  do zadawania  pytań. Jeżeli będę  potrafił,a to odpowiem.

Niektórzy  mają, mogą mieć albo już  mieli coś takiego, jak lęk uogólniony czy lęk społeczny ( tzw. fobia społeczna)  czy inne lęki.... tak jak niektórzy  mieli grypę  czy  inne  dolegliwości  zdrowotne, a o których  już  nie  pamiętają.

Wiecie co jest najstraszniejsze w tym?  

To, ze  Ci ludzie mający  usłyszeli  kiedyś od jakiegoś  fachowca ( autorytetu), ze to nie przechodzi.... i  to przekonanie  staje się  świadomym wirusem, który ciągle zatruwa  i programuje  podświadomość na lęk.  Podświadomość jest jak taśma, na którą nagrywa się   program, a który  potem  odtwarza się  automatycznie i wpływa na percepcję, myślenie,  zachowanie czy nastrój.    Czy  można  sobie  pomóc mając  w głowie , ze  nic z tego? że  to nie przejdzie ? oczywiście, ze  nie ...dlatego  należy to  zmienić.
Ciągle są jakieś  przypadki, których medycyna   nie wyjaśnia.  Ponadto  medycyna, psychologia i inne nauki ciągle się rozwijają,  a teorie i hipotezy    zmieniają się   i dzisiejsza "prawda"   okazuje  się kłamstwem jutro.....
Zatem   czy   można stwierdzić  z  całą odpowiedzialnością, że  to nie przechodzi?
 skąd   możemy wiedzieć,  ze nie przejdzie? 

jeżeli  myślimy ze nie przejdzie, to jasne ze nie przejdzie bo tym  przekonaniem  programujemy podświadomość właśnie na lęk. Jeżeli myślimy, ze przejdzie i programujemy się tą myślą, to oczywiście przejdzie!  


o wiele  prawdziwsze  stwierdzenie będzie ....<to , ze  dziś odczułem lęk, nie znaczy  że on będzie się powtarzał> lub inne  które  będzie  Wam pasować i pozytywnie nakręcać.
Ponadto pytania w stylu < dlaczego  mam  lęk ? > < dlaczego  mi nie przechodzi ?>  nakręcają  świadomość  na  lękowe stany i ona  ciągle   je  "  widzi "  i kieruje  na nie  uwagę . Trzeba  pamiętać, ze  energia podąża  za uwagą.
Dodatkowo  skutek  uboczny takich myśli,  to  złość, żal , poczucie winy,  a  im więcej emocji  tym większe zapętlenie  energii,  a  w efekcie jej  blokowanie.
Takie  stwierdzenia w stylu, jak pójdę tam, to zasłabnę , jak pójdę tam to poczuję lęk ....to jest właśnie  programowanie  podświadomości  na  odczuwanie lęków.... a jednocześnie  jest  to ten  podświadomy  automatyczny  program lękowy...

Terapia lęku to wzmacnianie  biopola  za pomocą energii  i  świadome produkowanie  zdrowych  myśli aż podświadomość  się ich nauczy, a  wtedy   odtwarzają    się  automatycznie.




no i poza tym warto  pamiętać, ze najczęsciej  wpadamy we własne sidła wierząc  w potęgę  naszych  przekonań, jak również w to, ze posiadamy  za ich pomocą  iluzoryczną  kontrolę.  









piątek, 3 maja 2013

racjonalna terapia zachowań


Polecam każdemu artykuł Mariusza Wirgii licz się ze słowami.  Ważne jest to, abyśmy zdali sobie sprawę, ze  myśli, przekonania są naszym wewnętrznym światem. Myśli,  są niczym ścieżki mapy w naszym umyśle.
Umysł lubi pytania i szuka na nie odpowiedzi. Dlatego nie należy zadawać sobie pytań w stylu - dlaczego mam lęki? dlaczego jestem nieszczęśliwy? dlaczego nic mi nie wychodzi?   Co  robi umysl, gdy go o to pytamy? oczywiscie szuka odpowiedzi. Podsuwa nam różne odpowiedzi, chce nas zadowolić i udzielić odpowiedzi na pytanie,  dlaczego jestem nieszczęśliwy, dlaczego nic nie wychodzi, dlaczego mam lęki  itp. W istocie problem jeszcze się  pogłębia poprzez skierowanie własnego umysłu na poszukiwanie przyczyn  nieszczęscia, lęków itp.. Lepiej skierować  go na poszukiwanie rozwiazań - czyli,  jak być szczęśliwym?  jak  to zrobić? jak być zdrowym i odważnym?  Umysł  wtedy pracuje  na ścieżce pozytywnej i poszukuje odpowiedzi  skierowanej na rozwiązanie.

W sytucjach problemowych pomaga nam 5 racjonalnycjh pytań dotyczących naszego myślenia, czy naszych przekonań. Są to pytania z RTZ,  (Racjonalna Terapia Zachowania – RTZ by Maxie C. Maultsby, wyd. II, wydawca i tłumacz: dr Mariusz Wirga)

1.    Czy ten pogląd/  ta  mysl  oparta  jest na faktach?
2.    Czy ten pogląd/ to myślenie  pozwala mi osiągać bliższe lub dalsze cele?
3.    Czy ten pogląd  (  czy takie myślenie) pozwala mi rozwiązywać konflikty lub unikać ich powstawania?
4.    Czy ten pogląd  ( czy takie myślenie ) umożliwia mi czuć się tak, jak chce się czuć?
5.    Czy ten pogląd  ( myśl) pozwala mi chronić moje życie, zdrowie i poczucie wartości?
Jeżeli co najmniej 3 odpowiedzi są negatywne, dany pogląd jest chory (irracjonalny).
Irracjonalne poglądy, myśli czy przekonania sa jak zakłócajace wirusy, ktorych warto się pozbywac, jezeli chcemy być zdrowi, pełni zycia i energii. 


piątek, 19 kwietnia 2013

Jak to z tymi emocjami?

Dlaczego tak nieraz  trudno z emocjami ? ponieważ emocje nie podlegają świadomości:) ileż to razy słyszymy serce sobie, a rozum sobie. Tego trzeba być świadomym- emocje nie podlegają świadomości ( sic!)   Emocje są domeną podświadomości.  Jeżeli złościmy się, ze odczuwamy  np. smutek, złość,gniew , żal, strach... albo smucimy się, że odczuwamy smutek, to warto przestać. Emocje to jest nasz emocjonalny  GPS, ktory prowadzi nas przez  życie. Skąd wiedzielibyśmy gdzie zmierzać bez emocji? bez odczuwania?  Świadomie wyznaczamy sobie cele, a podświadomość również nas prowadzi. To emocje decydują o walce czy ucieczce. Ogólnie mówiąc pomagają nam  przeżyć. Zresztą skoro natura ( albo BÓG) wyposażyła nas w emocje, to na pewno są niezbędne. Skoro  emocje sa potrzebne, to po co się z ich powodu dodatkowo męczyć albo złościć ? Emocje szybko się pojawią  i znikną, jak uświadomimy sobie, co odczuwamy -uświadomić sobie, to znaczy nazwać ją.  Każdą  odczuwaną emocją trzeba  nazwać po imieniu. Nazwana emocja, to emocja uświadomiona.  Podstawowe emocje to strach, smutek, gniew, radość, może jeszcze wstręt i wstyd ( jednak one są bardziej uwarunkowane kulturowo) Nazywając świadomie  emocje, uczymy się  je kontrolować.  My natomiast mamy tendencję taką, ze  jak coś poczujemy  to nie  mówimy sobie - oo  czuje strach, czuję złość. Najczęściej podświadomie czujemy, ale  nie nazywamy.Skutek tego jest taki, że rusza produkcja myśli  - wtedy tez może nastąpić  "nakręcanie się".  Mózg ma to do siebie, ze jak wpadnie w smutek, to trudno mu z tego wyjść i podąża w kierunku smutku i smutnych myśli. To świadomość musi nas z tej ścieżki zawrócić.   Czasami za to, ze  w nas powstają emocje tylko winimy okoliczności zewnętrzne. Niby racja bo gdyby nie bodziec to w nas by reakcji nie było. Jednak jest też tak, ze taki sam fakt może powodować różne emocjonalne reakcje u ludzi. Np. szef czepia się czy krzyczy na pracowników - jeden pracownik cierpi mocno z tego powodu, a  drugi puści to mimo uszu.   Najczęściej  wtedy mówimy - szef mnie wkurzył, a w głowie cała masa przeróżnych myśli, często nakręcających nas na jeszcze większe, albo gorsze myśli i emocje.  Dlatego chodzi o to, aby  to nie emocja wpływała na produkcję naszego myślenia i zachowania - tylko chodzi o to, abyśmy mieli świadomy wpływ na myślenie, a  w efekcie na  emocje.  Tymczasem szef, to też człowiek, który nie zawsze dba o to, abyśmy nie poczuli  żadnych emocji.  Tak samo , jak inni  ludzie - zachowują się, jak zachowują , czyli tak, jak chcą się zachowywać i nie zachowują się tak, jak my byśmy chcieli, aby się zachowywali... My natomiast odczuwamy emocje w związku z ich zachowaniem. Czy jesteśmy w  stanie kontrolować innych, aby zachowywali sie tak, aby nam było dobrze i radośnie ?  Świadomości podlega myślenie, analiza, refleksja, retrospekcja. Myślenie można zaobserwować swoją świadomością. Na myślenie możemy mieć świadomy wpływ. Oczywiście myślenie wpływa też na stany emocjonalne oraz na nastroje czy uczucia. W ten sposób pośrednio możemy wpływać na emocje.  Nasza świadomość porusza się za pomocą tychże emocji  i krąży wokół przyjemnych  i nieprzyjemnych dla nas doświadczeń.   Z tym związana jest motywacja naszego życia - do czegoś dążymy, od czegoś uciekamy.  Dążymy do przyjemnego, uciekamy od nieprzyjemnego. Na bazie tego oparte jest też wychowanie dzieci- tzw. kij i marchewka. Stale poruszamy się  w jakimś kierunku.... Nasza podświadomość   ocenia - tu mi dobrze - a tu mi źle. W  dobrze funkcjonującym  organizmie  występuje  dążenie  do równowagi. Właściwie to nasza podświadomość dąży do tej równowagi.  Nasza  świadomość  poszukuje odpowiedzi - co robić, aby było dobrze? co robić , aby nie było nam  źle? Czasami  nic  nie  chcemy zmieniać, aby było nam  dobrze bo sobie myślimy, ze możne samo się jakoś zrobi?  Podświadomość, jak się już czegoś nauczy, to nie chce zmieniać. Świadomie chcemy zmiany, a w podświadomości jest opór.  Zmiany możemy jednak wprowadzać świadomie, najlepiej krok po kroku.  Aby sobie ze  sobą i z życiem radzić, to właśnie fajnie jest znaleźć klucz  do kierowania naszymi emocjami, a  może bardziej do kierowania  naszymi stanami emocjonalnymi.  Po to abyśmy mieli wpływ na siebie i na swoją świadomość tzn.  abyśmy świadomie wpływali na swoje życie, to musimy sobie uświadomić,  jaki  fizjologiczny mechanizm kryje się za dążeniem  przyjemne-  nieprzyjemne. Nie da się ukryć, ze jesteśmy też ciałem, a ciało działa według określonej fizjologii. Emocje  podlegają fizjologii. Ciało jest tak samo ważne, jak  przeżycia wyższego rzędu - mentalne czy duchowe :)) Jak to mówią w  zdrowym ciele zdrowy duch. Jeżeli nie dbamy o ciało,  to nie czujemy się dobrze i komfortowo. Wtedy najlepszy film czy rodzaj sztuki może nas  nie cieszyć, gdy coś dolega.  Zatem, to  za pomocą  ciała  rozwijamy  własną świadomość. Robiąc cos dla ciała, robimy jednocześnie coś dla ducha. Jedność psychofizyczna sprawia, ze metafizycznie jedno na drugie wpływa.   I tak- układ hormonalny ma bardzo duży wpływ na emocje - o tym wiedzą ludzie, którzy mają problemy np. tarczycowe czy inne hormonalne. Pozytywne lub negatywne emocje  to dwa przeciwstawne  neuroprzekaźniki, czyli układ - endorfiny i enkefaliny.
Jeżeli nasza podświadomość  oceni, ze jest nam dobrze to wydzielają się endorfiny i przeciwnie- jeżeli nasza podświadomość oceni, ze nam źle to wydzielają się enkefaliny.  Dobrze jest nam dlatego, że  wydzielające się endorfiny powodują dobre samopoczucie.  Źle jest dlatego, ze rusza produkcja encefalin.
Zasada działania emocji jest taka - jak nam dobrze i wydzielają sie endorfiny to zmniejsza się wrażliwość na bodźce, także bólowe. Większość  drobiazgów w ogóle nie bierzemy pod uwagę, czyli krotko mówiąc jesteśmy nieostrożni. Z ewolucyjnego punktu widzenia jest to złe, ponieważ wtedy jesteśmy narażeni na nieporadzenie sobie z niebezpieczeństwem. Organizm rozdaje energię i nie jest nastawiony na obronę.  Dlatego organizm dąży do równowagi - czyli wydziela  coś przeciwnego do endorfin, a wtedy   następuje równowaga.  W przypadku wydzielania encefalin organizm jest ostrożny , nastawiony na działanie i obronę, czyli na poradzenie sobie z niebezpieczeństwem. Zatem należy sie chyba cieszyć, ze mamy tak mądrą podświadomość, która wie co robi i wie kiedy włączyć  gotowość bojową do obrony.
Poznanie naszego emocjonalnego gps i uświadomienie sobie, ze emocje pozytywne i negatywne sa niezbędne, aby przeżyć i radzić sobie w życiu chyba trochę nas uspokaja :))






środa, 3 kwietnia 2013

cudotwórca dla niewidomych


Przeważnie jesteśmy zapatrzeni na Amerykanow i ich  odkrycia czy  pozycje książkowe. Tymczasem Rosjanie od wielu lat maja ezoterykę na pożądnym naukowym  poziomie. Godna polecenia jest  niesamowita metoda Bronnikowa.  Władimir M. Bronnikow pracuje z niewidomymi  dziećmi i przywrca im mozliwość widzenia. Nie widzą jednak oczami tylko móżgiem. Poswiadomośc jest nieogranioczona, tzn. ma nieogranioczone możliwości. W ciągu jakiegoś cyklu nauki ( bodajże 20 dni) otwierają się inne kanały odbioru, których normalnie ludzie nie wykorzystują.
Jest to po prostu niesamowite.

sobota, 23 marca 2013

"żyj z radością "

Reklamuję dzisiaj książkę " Żyj z radością"  napisana przez buddyjskiego mnicha Yongey Mingyur Rinpoche. Zachodnia nauka powoli dogania rozumienie  buddyjskie. Książka ta jest tym bardziej cenna,że poleca ją  zachodni naukowiec-psycholog Daniel Goleman. Zresztą napisał przedmowę.
Uznanie buddyjskiej myśli przez naukowców nie dziwi, albowiem filozofia wschodu już dawno wyprzedziła naukę  o umysle w drodze retrospekcji, wglądu w  siebie czy  medytacji.
Człowiek , który rozwija sie duchowo siłą rzeczy korzysta z  buddyjskich technik.  Medytacje mają wiele zalet. Buddyzmu nie można traktować , jak religii bo nią  nie jest. Jest to pewien rodzaj nauki. To metoda zgłębiania   doświadczenia  za pomocą  technik umożliwiających  obiektywne badanie własnego działania i  reakcji , które ma na celu uświadomienie sobie - jak pracuje mój umysł. Istota tego jest robić to, co daje spokój , szczęście i zaufanie  oraz unikanie rzeczy, które wywołują niepokój rozpacz i lęk.
Celem  buddyjskiego praktykowania jest uświadomienie sobie własnej doskonałości,ze juz w tej chwili mamy wszystko co potrzeba. Oczywiście to proces , który prowadzi  do takiego spokoju.
Wygląda to nieprawdopodobnie, ale podobno to możliwe:))

Bardzo ważne!!!


Działamy w oparciu o programy podświadomości, jednak   w nowych sytuacjach  podświadomość czeka  na instrukcje świadomości  ponieważ  sama nie wie co robić.  To może powodować odczuwanie  niepewności czy strachu a czasami bezradności. Dlatego też świadomość obserwuje, ocenia sytuacje i podejmuje decyzje i ewentualnie działanie. Każda decyzja , każde działanie niesie za sobą określone konsekwencje,które też bierzemy pod uwagę. 

piątek, 22 marca 2013

Jeżeli masz lęki ....

Pamiętaj - przebijanie się przez swoje lęki  jest mniej przerażające niż życie w  ciągłym lęku, które wynika z poczucia bezradności i braku zaufania do samego siebie. 

Problemem nie jest sam lęk tylko to, czy chcemy się z nim zmierzyć. Ważne jest to,w  jaki sposób  sobie z nim poradzimy.
Źródłem lęku jest zawsze przekonanie - <nie dam sobie rady> , a wynika ono z braku zaufania do siebie.
 Stawiaj  male kroczki  poprzez drobne wyzwania i buduj sobie zaufanie do samego siebie , ze  DASZ RADĘ.....powtarzaj sobie to, jak mantrę , afirmację - dam rade, dam radę ..włóż w to emocje, gdy to powtarzasz - DAM  RADĘ...pozwól sobie dać szansę...jeżeli podejmiesz to ryzyko i przestaniesz z siebie robić ofiarę  to już przechodzisz  do swojej wewnętrznej mocy, którą każdy posiada. 
Człowiek ma w sobie dwa programy - dam rade i nie dam rady ...Tylko Ty  możesz  włączyć u siebie program dam radę - na tym właśnie polega odpowiedzialność.

Czynniki sukcesu i dobrego zdrowia

1. Traktuj drugich tak, jak chciałbyś sam /sama być traktowana.

2. Pamiętaj o tym, ze jesteś wspaniały/ wspaniała,  w świecie przyrody nie ma  cudowniejszej istoty, która  by miała tak ogromny potencjał. 

3. Swoje cele wyobrażaj  sobie jak tor, w którym pędzisz do niego. 

4. Jesteś wielkim człowiekiem jeżeli uda Ci się dowartościować drugiego człowieka. 

5. Warte zapamiętania- Ci, którzy potrafią się uporać ze swoim zmartwieniem to żyją dłużej. Po co sie martwić, jeżeli tak naprawdę nie wiemy, co nas spotka za chwilę. Dlatego myśl o sprawach, które masz załatwić TERAZ I RÓB TO.

6. Przeszłość minęła bezpowrotnie, szkoda energii na jej przeżuwanie.

7.  Po co tracić czas i energię na jałowe  rozmyślania o przyszłości- ona jeszcze nie nadeszła. 

8. Żyjemy tu, gdzie żyje nasze ciało - czyli tu i teraz - dlatego to, co robisz teraz, jakie decyzje podejmujesz teraz  wpływa to  na Twoją przyszłość. To co robisz teraz jest też  skutkiem przeszłości. Moment mocy jest teraz i  w ten sposób możesz  wpływać na swoją przyszłość.

9. W  chwili rozpaczy czy zamartwiania się oraz , gdy dopadaj cię lęki - zadaj sobie pytanie - na ile jest to prawdopodobne, ze to się w ogóle  może  zdarzyć.

10. W  stronę sukcesu prowadzi Cię   wiara, cel , pragnienie          ( żądza) i działanie  - każdy to potrafi - Ty też ponieważ tak zostaliśmy stworzeni.

oparte min. o refleksje z książki   Dale Carnegie " Jak przestać się martwić i zacząć żyć ", którą zresztą polecam.:)




czwartek, 21 marca 2013

Jak to jest z tymi emocjami?




Życie i naturalne promieniowanie są nierozerwalne, bo życie jest ostatecznie sprowadzalne do fali elektromagnetycznej pisał w książce "Homoelektronicus" twórca bioelektroniki, polski ksiądz, wykładowca na KULu, prof. Włodzimierz Sedlak.

Albert Einstein –Wszyscy byliśmy w błędzie. To, co nazywamy „materią” jest energią, której wibracja została spowolniona do poziomu odbieranego przez zmysły.
„ Cóż za smutna epoka, w której łatwiej jest rozbić atom niż zniszczyć przesąd".  

Ostatni cytat wskazuje na potęgę słowa i na potęgę myślenia oraz przekonań. Każda myśl może zrealizować się na planie fizycznym.
Najpierw  programują nas rodzice, a potem  my sami dokonujemy autoprogramowania.  

Serce wytwarza pole elektromagnetyczne.  Nie każdy jednak czuje energię w biopolu, ale może to wyćwiczyć. Wtedy zdajemy sobie sprawę, ze porozumiewamy się energetycznie:))) Serce  pracuje dla nas dzień i noc. Mamy za co być jemu wdzięczni. Serce odczuwa emocje, stres i to ono przekazuje  do mózgu informacje- np. o niebezpieczeństwie, o rodzącym się uczucie  itp. To ono daje sygnał  do uruchomienia mechanizmu -walcz - uciekaj czy do uruchomienia endorfin. Dzięki temu  niezależnie od kultury  i koloru skóry, każdy człowiek  wyposażony jest w emocjonalny gps, który   prowadzi nas  przez życie.  Podstawowe emocje to- strach, gniew, smutek, radość.  Natomiast  uczucia typu niepewność, nienawiść, zazdrość, bezradność itp. są wywoływane poprzez wewnętrzne programy podświadomości oraz świadome myśli  i przekonania. 
To podświadomość ma decydujący wpływ na nasze wybory. Świadomość racjonalizuje, analizuje i jak trzeba to uczy podświadomość  wielu przydatnych umiejętności. Na tej samej zasadzie niestety  możemy się też  wyuczyć lęków czy " wyhodować" sobie nerwicę. 
Jako, że serce  dla nas się  napracuje i naprzeżywa,  to zasługuje na odpoczynek.  W tym  jemu może  pomóc   tylko jego właściciel :))) 
Idealnym odpoczynkiem   dla serca są medytacje czy relaksująca muzyka i przydaje się też równowaga potasowa-sodowa oraz witamina C i tran:) Przy tym warto wspomnieć, ze sercu  pomaga , jak odczuwamy wdzięczność :)

Polecam  do obejrzenia filmik 

czwartek, 14 marca 2013

człowiek istota rozumna ?



Był sobie wilk, wędrował w poszukiwaniu jedzenia, schronienia czy pospania. Pewnego razu natknął się na myśliwego. W jego głowie odezwał się instynkt - zaatakować? uciekać? wybrał to drugie. Na drugi dzień to samo - znowu myśliwy , znowu ucieczka...i tak w kolko...
tak robi  wilk, a co robi  człowiek rozumny?
Oczywiście przeanalizowałby sytuację - coś za często tu ten myśliwy chodzi, może jest jakaś baza myśliwych w pobliżu, może trzeba zmienić miejsce pobytu, a może trzeba się z nimi jakoś dogadać, a może trzeba jakoś podstępem  wykurzyć go   stąd.

Niektórzy ludzie  niestety zachowują się jak wilki.

Człowiek rozumny wnika w sens, w logikę faktów ...w głębię pojmowania sytuacji…a doprawdy zadziwiające jest to, ze  wbrew pozorom wielu ludzi tego nie robi ponieważ sa zamknięci w schematach swojego postępowania, z zamkniętą drogą do  przyjęcia nowego , a tym samym zamknięci  na własny rozwój  psychiczny  i duchowy
A ludzie  którzy zatrzymują się we własnym rozwoju  otrzymują od życia   zamiast radości –zwykłą rutynę ponieważ nie dostrzegają niczego więcej oprócz stanu posiadania , wyspania i pojedzenia.
Jakże często słyszę …przecież powinienem się cieszyć – mam tyle , albo mam wszystko co potrzeba do życia a to wszystko nie ma sensu , jest nudno i monotonnie i żeby tak się chciało jak się nie chce. :)))



poniedziałek, 11 marca 2013

odkryj w sobie radość , którą już masz.....

Moje przesłanie :)))))

Bądź uważny i świadomy słów jakich używasz.....ocen jakie tworzysz w swojej głowie, myśli, które wypowiadasz i jaki to ma związek z Twoim samopoczuciem  i jak to wpływa na samopoczucie  innych ludzi.   


Jesteśmy zachęcani do rozwoju osobistego  przez rożnych nauczycieli.  Autorzy  motywują nas rożnymi zwrotami, frazami, pytaniami - nie każdy zwrot czy fraza - zdanie pomaga.  
Wierzę, ze Oni  mają  dobre intencje, tylko każdy podąża swoją ścieżką. Jedne ścieżki prowadzą szybciej do celu, a inne  mogą błądzić, są dłuższe....a po co? no chyba , ze ktoś chce takimi  "drogami" się poruszać..to oczywiście ma prawo...bo i tak każdy w swoim umyśle kroczy sam i tam dokonuje swoich odkryć. 

 Dlaczego?

Rozpatrzę to na przykładzie tego  pytania -  Jak odzyskać radość życia ?


Czego dowiadujemy się z tego pytania?  na co nas warunkuje to pytanie ? Do czego w poszukiwaniu odpowiedzi nas to doprowadzi? Na jaką ścieżkę nas prowadzi? 

 Według mnie prowadzi nas  to do  STRATY I DO ZMNIEJSZANIA RADOŚCI A NIE   DO JEJ ZWIĘKSZANIA...  CZY "ODKRYCIA" JEJ 

Dlaczego? 

bo najważniejsze to, to, że my nie musimy radości odkrywać ponieważ każdy ją zna i każdy jej zaznał czyli doświadczył  - tak samo jak złości  czy smutku albo strachu.  Czyli każdy jest zdolny do odczuwania radości....( sic!) 



To pytanie  ( jak odzyskać radość życia)  ustawia  nas na przeszłość ...bo kiedyś mieliśmy..kiedyś było fajnie...tym samym odciąga nas od tu i teraz.....na dodatek warunkuje nas na smutną przyszłość....w której  MUSIMY  ODZYSKIWAĆ  RADOŚĆ.......bo kiedyś    mieliśmy  radość życia, a teraz  JEJ  NIE MAMY - BO SKORO MAMY JĄ ODZYSKAĆ  TO ZNACZY ZE STRACILIŚMY..... "jakie to smutne i tragiczne....bo przecież  strata kojarzy się ze smutkiem.

Myślenie to  reakcja łańcuchowa...to ciąg skojarzeń.

 Nasz umysł  uwarunkowany  jest na   dualistyczne ocenianie -<  dobry -zły> 
< ładny -brzydki> < ODZYSKAĆ -STRACIĆ > 
Słowo strata, stracić - odzyskiwać  ..kojarzy nam się  źle ....czyli  ktoś musi  odzyskać coś, co stracił ! Kiedyś miał, a teraz nie ma. Na dodatek jest  "palantem" bo stracił :)))  w sumie to  nieraz myślimy, iż  jesteśmy głupcami :)))  ale to co? w końcu na tym polega rozwój,  aby sobie uświadamiać nawet "własną głupotę" i nie robić z niej tragedii:))) tzn, nie naszą własną głupotę jako bytu, tylko głupotę, a raczej szkodliwość  naszych myśli..:)))

 No to skoro  musimy odzyskać to znaczy, że  straciliśmy radość .....straszne co ? :))))  Teraz  nasz uwarunkowany umysł kojarzy to z pracą.....albo  z jakimiś trudnymi działaniami,  które musimy wykonać.....aby się   CIESZYĆ ...ABY CZUĆ RADOŚĆ ..... śmieszne to?  czujecie  w jakim kanał sami się wpychamy ? przecież  wszyscy chyba  wiemy, jak nasz uwarunkowany  umysł  czasami myśli o pracy i jakie ma samopoczucie  w związku z tym zwłaszcza w poniedziałki ...:))) Wszyscy wiemy, jak słowo strata  na nas działa.....czy ktoś odzyskał to, co kiedyś  stracił? juz się odechciewa odzyskiwać ....:))) przecież lenistwo jest takie słodkie :)))

jak odkryć w sobie radość, którą mamy ? po prostu ciesz się....śmiej się tu i teraz........ pomyśl o życiu czasami , jak o kabarecie .. przypominaj sobie wszystkie radosne chwile, jak najczęściej ... pomyśl że nic nie musisz  odzyskiwać bo  nie straciłeś radości. Radość  to nie jest przedmiot, który można stracić....co  najwyżej zapomniałeś , ze możesz się cieszyć i nie musisz czuć się winny z tego powodu. Przecież możesz być smutny , jak chcesz, możesz cierpieć ...masz wybór...w końcu to Twoje życie...

Radość wypływa z miłości...z miłości bez  warunku..... z miłości do siebie...z miłości do świata,  do życia , do zwierząt, do  roślin...czyli  wypływa z czucia, a nie z myślenia  czy z oceniania...dlatego zastanów się czy radości  czasami nie odbierasz sobie swoimi ocenami ?  Oczywiście czasem oceny są potrzebne, aby np. podjąć działanie czy zmienić  coś w sobie albo w swojej sytuacji...ale to nie znaczy, ze straciliśmy radość....odzyskać możemy prace, chłopaka , dziewczynę, skradziony portfel itp albo nie.....ale może własnie to jest dobre dla nas tylko jeszcze o tym nie wiemy?  Bo chłopak czy dziewczyna to  nie  przedmiot, to inny człowiek, który dąży do  też  do szczęścia...



terapie naturalne


...."O ile można by zmniejszyć koszty opieki zdrowotnej państw, gdyby zamiast drogich opatentowanych leków refundować naturalne terapie?
Można i to znacznie. Kilka lat temu renomowana na skalę międzynarodową grupa konsultacyjno-badawcza w zakresie narodowej polityki i usług w dziedzinie zdrowia — The Lewin Group z Wielkiej Brytanii — ogłosiła wyniki badań w tej dziedzinie. Wykazały one między innymi, że w USA przez suplementację wapnia i witaminy D u seniorów można by zapobiec około 776 tys. hospitalizacji z powodu złamań stawu biodrowego, co równałoby się oszczędnościom ponad 16 miliardów dolarów w skali pięciu lat. Podobnie oszczędności związane z braniem 400 mcg kwasu foliowego przez kobiety w okresie rozrodczym wyniosłyby około 334 milionów dolarów już w pierwszym roku ich stosowania. Suplementacja kwasów omega-3 przez osoby starsze prowadziłaby do zaoszczędzenia około 43 miliardów  poprzez zmniejszenie ryzyka zawałów serca i związanych z tym kosztów. Są to duże sumy, które mogą być przekazane w budżecie państw na poprawę rynku pracy, edukacji i wiele potrzebnych celów. Stosowanie naturalnych terapii prowadzi również do znacznego zmniejszenia nowych chorób i hospitalizacji wynikających z działań ubocznych leków przepisywanych na receptę. Jest to po chorobach serca, raku i udarach mózgu czwarta przyczyna śmierci. Tej przyczynie możemy w znacznym stopniu zapobiec, jeśli jesteśmy tego faktu świadomi i zaczniemy działać, by to zmienić. Ten problem dotyka nas wszystkich, niezależnie od zajmowanego stanowiska, wieku i stanu majątkowego, dotyczy każdego podchodzącego z receptą do okienka w aptece......." 


Wiecej: http://www.eioba.pl/a/4536/biznes-z-chorob-czyli-pacjent-w-matrixie#ixzz2N8WhZeZd




niedziela, 10 marca 2013

koalicja dla zdrowia

Żyjemy w społeczeństwie i wzajemnie się wspieramy albo niszczymy. Korzystamy ze swojego wzajemnego dorobku a każdy człowiek pełni swoja rolę w boskim planie kosmosu...:)))
polecam ...nacisnąć  słowo wspieramy i zapoznać się dla swojego zdrowia  z medycyna komórkową ...


czy wiesz o tym?

fragment artykułu, który gorąco polecam dla ludzi samodzielnie myślących...czyli  farmakologiczny matrix 


 "Ale chyba jeszcze bardziej zaskakujące jest to, że zbrodniarz wojenny, skazany przez Trybunał,  po wyjściu na wolność został w roku 1956... prezesem tej samej firmy farmaceutycznej!
Nie tylko on jeden, historia wskazuje, że wielu aktywnych działaczy firm w ramach  IG Farben powróciło na kierownicze stanowiska w swoich macierzystych firmach. Nasze podręczniki historii informują, że śmiertelne w skutkach eksperymenty medyczne w obozach koncentracyjnych były przeprowadzane przez psychopatów. Ale dokumenty Trybunału Norymberskiego ukazują odmienny obraz. Większość eksperymentów nie stanowiła pojedynczych „doświadczeń”, lecz była częścią badań na ludziach na dużą skalę. Lekarzami przeprowadzającymi te eksperymenty nie byli wyłącznie członkowie SS, lecz także profesjonalni badacze leków farmaceutycznych, czasem nawet lekarze bezpośrednio zatrudnieni i opłacani przez niemieckie firmy farmaceutyczne. Leki były dostarczane z tych firm bezpośrednio do obozów, a wyniki często śmiertelnych w skutkach eksperymentów raportowane były bezpośrednio do zarządów tych koncernów. Zastanawiające jest, ile wysiłku włożono w to, by te fakty były pogrzebane przez ponad pół wieku. Wszystkie te informacje i dokumenty dostępne są obecnie online pod adresem: www.profit-over-life.org."