Trochę mam poczucie winy, że zaniedbałam czytelników, ponieważ dawno tu
nie pisałam. W celu pozbycia się tego nieprzyjemnego odczucia, za którym
stoi słowna ocena <zaniedbałam czytelników > zamieszczam nowy post o sposobie naszego myślenia. Pokrętnie napisane, ale chyba wiecie, o co mi chodzi:)
O sposobach myślenia nigdy nie jest dość, choćby dlatego, że nauka
ciągle donosi coś nowego, a ja przecież odczuwam radość, gdy coś na
blogu dla Was napiszę.
Jednocześnie przypomnę, że jeśli ktoś uczęszcza lub przeszedł już terapię, to nie znaczy, że nie dozna już przykrych
dla siebie sytuacji, ale jest nadzieja, że nawet jak je dozna, to jego organizm(psychika) powróci szybko do równowagi, ponieważ za pomocą swoich myśli pokieruje swoim stanem emocjonalnym w odpowiedni sposób.
Emocje
za pomocą neuropeptydów kierują również naszymi genami. Czy to nie
fantastyczna wiadomość? Mogę geny włączyć lub wyłączyć poprzez emocje, a
może poprzez myśl? Emocje przecież też powstają w odpowiedzi na nasze
myśli. To, w jaki sposób myślimy i jakie mamy myśli, tak się też
czujemy. Żeby to zrozumieć, zamieszczam na dole linki do filmików. Nawet
jak nie umiemy myśleć w sposób zdrowy, to możemy się tego nauczyć.
Co to znaczy zmiana sposobu myślenia?
Np. gdy myślimy — boję się, że nie dam rady.
O
czym to stwierdzenie mówi? O tym, że odczuwamy strach. Zapewne stoimy
przed jakimś wyzwaniem, czy nową sytuacją i naturalną rzeczą jest, że
odczuwamy strach lub po prostu niepokój, napięcie, a ciało doznaje
fizjologicznych reakcji. (Strach mobilizuje i jest też naszym
sprzymierzeńcem — włącza mechanizm naszego działania- obojętność nie
mobilizuje, dlatego odcięcie się od emocji przynosi więcej szkody, jak
pożytku). Odczuwanie strachu jest dla nas faktem, ponieważ faktem jest,
że włączył się biologiczny mechanizm walcz-uciekaj.
Ten mechanizm zapewnia nam przetrwanie. Natomiast pod wpływem emocji w
umyśle powstają myśli i odwrotnie — pod wpływem myśli powstają emocje.
Myśli takie jak, np. - nie dam rady/ dam radę/ będzie to trudne/
wyśmieją mnie/ nie uda się/ itp.
Taka myśl < nie dam rady > jest z kategorii myśli — uciekaj. Myśl < dam radę > jest z kategorii myśli — walcz.
Z
pomocą tej pierwszej myśli strach jeszcze rośnie, bo taka myśl —
wzmacnia strach. Taką myśl bierzemy za fakt, ale ona nie jest faktem —
myśl to jeszcze nie fakt, nie rzeczywistość. Myśl to tylko forma,
kształt, ziarenko, nasionko. Skoro jeszcze nawet nie zabraliśmy się za
zadanie, to skąd już mamy pewność, że nie damy rady? Zatem ta myśl, nie
jest faktem. Myśli są jak mapa terenu. Są tylko naszymi ocenami. Mając
niewłaściwą mapę, nie dojdziemy do celu. Gdy mówimy do siebie, nie dam
rady, nie poradzę sobie, oni na pewno oczekują ode mnie wiele, nakręcamy
się przez parę dni....możemy nawet wpaść w panikę, albo w ogóle nie
zabrać się za to zadanie/ wyzwanie/ lub zabrać się, ale wyszło nie tak,
jak trzeba i wtedy sobie możemy powiedzieć z ulgą — miałem rację,
mówiłem, że nie dam rady. Znowu porażka. Przecież musimy sobie
udowodnić, że jesteśmy ofermą albo że jesteśmy leniem, który szuka
usprawiedliwienia — chciałem coś robić, ale nie potrafię, nie wychodzi
mi. Może inni zrobią to za mnie? Jak mogło wyjść, skoro sami
nastawiliśmy swój umysł na to, aby nie wyszło? Zmiana sposobu myślenia
polega na tym, że uświadamiamy sobie swój własny strach — nie wypieramy
go, ale stwierdzamy — czuję strach i boję się nowej sytuacji. To jest
fakt, natomiast myśl - < dam sobie radę ) może być tak samo
prawdziwa, jak < nie dam sobie rady > Zdrowa myśl, może być taka —
pomimo że się boję mogę dać radę. Pomimo że się boję zrobię tak, jak
potrafię. Często za myślą < nie dam rady) stoi też lęk przed oceną
albo zbyt słaba umiejętność wybaczania sobie, że mogło mi się coś kiedyś
nie udać. Przecież ja jestem doskonały/a albo druga skrajność- jestem
beznadziejny.
Zmiana sposobu myślenia to używanie innych słów na
określenie jakiegoś realnego i rzeczywistego faktu. Słowa zostały
wymyślone przez nas. Uwierzyliśmy, że określone słowa są faktami. Jednak
to nie są fakty, to tylko nasza słowna ocena, czyli mapa, a nie teren.
Bardzo
dobrym przykładem jest słowo porażka. Powstało ono, aby opisać coś, co
nam się nie udało, czyli coś poszło nie tak, jak chcieliśmy, wynik był
inny, niż zamierzaliśmy. Mówiąc sobie, doznałem porażki, skupiamy się na
przeżywaniu, a nie na działaniu. Nie sam fakt dołuje, a słowna ocena
faktu - "
doznałem porażki". Za pomocą tego słowa możemy sobie udowodnić, jacy
jesteśmy beznadziejni, utrzymać w mocy swoją niską samoocenę. Zmiana
sposobu myślenia o tym, co nam nie wyszło, obejmuje zmianę sposobu
dobierania słów- np. zamiast porażka można mówić informacja zwrotna. Coś
nam nie wyszło, jest to dla nas tylko informacja zwrotna, a nie
porażka! Analizujemy działanie, a nie emocje, nie płaczemy nad " porażką"
- tylko analizuję, co zrobiłem nie tak, że mi nie wyszło? Jak mogłem
zrobić to inaczej? A może nie miałem wpływu na pewne rzeczy? Jak można
zrobić inaczej, aby to wyszło? Słowo porażka budzi wiele negatywnych
odczuć i rzadko kiedy mobilizuje, natomiast słowna ocena w takiej
postaci — to, że mi się nie udało, to tylko informacja zwrotna, że wynik
jest inny, niż zamierzony. Taka ocena może pobudzić do działania i do
zdrowego i twórczego myślenia nad sposobami rozwiązań. Określony sposób
myślenia pobudza wydzielanie określonych neuropeptydów, a tym samym
uruchamia określony stan emocjonalny, który pomaga albo przeszkadza,
który mobilizuje na przyszłość albo dołuje i zakotwicza na przeszłości.
Im więcej niezdrowego myślenia tym więcej niezdrowych emocji i tym gorsze samopoczucie. Jeśli przez lata rozwijaliśmy w sobie "chore myśli",
trzeba trochę czasu i cierpliwości, aby te nawyki dobieranie
określonych słów zmienić, tylko czy mamy przekonanie, że dam radę to
zrobić?
Np.takie przekonanie < Każda porażka rujnuje moje całe wypracowane pozytywne nastawienie >
Co
znaczy wypracować pozytywne nastawienie? Czy to znaczy, że wszystko
pójdzie łatwo gładko i przyjemnie? Czy to znaczy, że czekają mnie tylko
dobre i radosne rzeczy? Czy to znaczy, że nie spotka mnie nic
nieprzyjemnego? Otóż nie! Różne rzeczy mogą mnie spotkać, mało tego,
różne rzeczy mają prawo mnie spotkać i te fajne i te niefajne. Lepsze
jest nastawienie zdrowe, realne- czyli może być różnie. Na część rzeczy
mam wpływ, a na część nie mam wpływu. Natomiast mam wpływ na to, czy
nieudany rezultat moich działań, albo niechciany rezultat moich działań
zrujnuje mi samopoczucie na długo, czy na krótko. Czy się " podniosę", czy będę leżeć i rozpaczać nad nieszczęściem, które mnie spotkało.
Dlaczego ja? To chyba najbardziej chore pytanie. O tym właśnie decyduje
nasz sposób myślenia i nastawienia. Nastawienie do życia musi być
elastyczne, ponieważ sytuacje szybko się zmieniają, a my do nich musimy
się jakoś dostosować i poradzić sobie lub odpuścić, bez poczucia żalu i
winy. Dlatego czasami to, co mamy gotowego w głowie nie sprawdza się w
konkretnej sytuacji, ponieważ musimy nastawić się też na nieznane, a nie
tylko na to, że wszystko będzie przebiegać zgodnie z pozytywnym
nastawieniem, tym jaki mamy scenariusz w swojej głowie. Życie, świat,
inni ludzie niosą niespodzianki w postaci różnych sytuacji. Pozytywne
nastawienie raczej musi być zdrowym nastawieniem bez przywiązywania się
do wyniku. Nie mogę wejść drzwiami? To może oknem da radę? To właśnie
wymyślanie różnych sposobów nam pomaga, a nie skupianie się tylko na
jednym sposobie myślenia, które fiksuje nas na jakimś emocjonalnym
stanie....słynny filozof mówił — wszystko płynie...
Czasami
zmiana swojego myślenia i przekonań trochę dłużej trwa wtedy, gdy trzeba
przebudować swoją osobowość (czyli zmienić fizjologicznie też swój
mózg), Chociaż bywają sytuacje, że człowiek zmienia się od razu, np. pod
wpływem jakiegoś doświadczenia, doznanych emocji i myśli. Głęboka
duchowa przemiana. Osobowość to też nabyte nieświadomie mechanizmy i
schematy myślenia oraz automatycznego reagowania. Zmiana wymaga dużej
szczerości przed sobą samym i terapeutą. Nagrodą jest dużo lepszy
komfort samopoczucia psychicznego.
Może tylko zaznaczę, że w poście zawarłam też elementy terapii prowokatywnej.
Dwukrotnie
miałam radość z wzięcia udziału w szkoleniach Pana Mariusza Wirgi.
Poniżej linki do informacji po więcej. Naprawdę warto obejrzeć, aby
rozumieć zagadki swojego organizmu.
http://tagen.tv/vod/2014/05/rak-to-nie-wyrok-tylko-raknroll/
http://tagen.tv/vod/2014/05/rak-to-nie-wyrok-w-praktyce/
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 8 października 2015
czwartek, 30 lipca 2015
Chcesz być smakoszem czy obżartuchem?
Od pewnego czasu mam nadwagę: )
15 - 18 kg. Jest to dla mnie kompletnie nowy stan, ponieważ przez
bardzo długie lata swojego życia należałam do osób bez problemów z wagą
swojego ciała. Bez specjalnych starań, bez wyrzekania się miałam
normalną, a nawet zgrabną sylwetkę. Niestety, nadszedł czas, "przekwitanie" rzucenie palenia, brak ruchu i na efekty nie trzeba było długo czekać. To stało się nagle :))
obudziłam się z palcem w nocniku, tzn. z rozmiaru 38 w rozmiarze 42-
44, przy niskim wzroście wygląda to fatalnie. W sumie dość koszmarny
widok, ponieważ łatwiej mnie przeskoczyć niż obejść, jak to mawia mój
dowcipny mąż.
Z przykrością stwierdzam, że bardzo łatwo było mi przytyć, ale schudnąć jest mi znacznie gorzej. Choć tak naprawdę nigdy nie zabrałam się za to na serio.
Myślę, że to kwestia motywacji i tego, czy naprawdę chcę inaczej wyglądać. Zauważcie, że nawet lepiej nie używać słowa schudnąć, ponieważ ono wytwarza w umyśle całą masę fatalnych skojarzeń- trudno, nie da rady, odmawianie sobie, poświęcenie się itp. Przez jakiś czas było mi obojętne. Jestem gruba czy normalna. Jednak widzę, jak tracę też energię i męczę się z taką wagą i jak przeszkadza brzuch przy różnych czynnościach. To nie jest zdrowe! Jeżeli coś naprawdę chcemy zrobić, to po prostu dążymy do tego. Każdy sam musi znaleźć sobie motywację. Znalazłam 3 powody, dla których chcę schudnąć, pierwszy to zdrowie i więcej energii, a dwa następne są zbyt osobiste, aby je tutaj przytaczać. Powód, dla którego chcemy zrzucić z siebie parę kilogramów, musi być naprawdę silną potrzebą i wartością dla nas. Nie dla innych. Dobrze by było, aby był związany z jakąś emocję. U mnie tą emocją jest m.in. wstyd. Pogmeranie w swojej mentalnej i emocjonalnej sferze wymaga trochę czasu i refleksji.
Podobno osoby z nadwagą żyją dużo krócej i jest to całkiem logiczne. Istotą terapii żywieniowych jest to, aby nie dopuścić do zachwiania przemiany materii. Moje przytycie związane było z owym zachwianiem przemiany materii. Nagłe rzucenie nikotyny jest dość poważnym brakiem, tym bardziej, jak organizm przez długie lata był do niej przyzwyczajony. Dla kogoś, kto chce rzucić palenie, jest pewna rada, którą niestety ja za późno znalazłam. Ciało można oszukać w ten sposób, ze zamiast nikotyny wypijamy wodę z octem jabłkowym. Ocet jabłkowy działa w tym wypadku jak nikotyna, czyli utrzymuje na takim samym poziomie wydzielanie kwasów w żołądku po odstawieniu papierosów.
Po tym, jak przytyłam, zauważyłam, że mój sposób jedzenia się zmienił. Nie smakuję pokarmów — pożeram je jak wstrętny obżartuch. Dlatego następna zasadą poza motywacją jest prawidłowy sposób jedzenia — medytacja przy każdym kęsie, powolne przeżuwanie w jamie ustnej. Do żołądka musi trafić pokarm bardzo rozdrobniony. Zanim zaczniemy myśleć o jakichkolwiek dietach, to najpierw trzeba nauczyć się smakować i wolno przeżuwać jedzenie. Jakieś szczególne diety przestaną być potrzebne. Jest to pewna medytacja z jedzeniem jak modlitwa. Spożywamy pokarm świadomie, a nie automatycznie. Zresztą zobaczcie szczupłe osoby- one jedzą tak, jakby im "w gębie rosło:) " Zmiana nawyku jedzenia wymaga czasu. Dla ułatwienia warto sobie przyczepić jakieś karteczki, które nam o tym będą przypominać. W procesie uczenia się tego wolnego i dokładnego gryzienia nie należy się przejmować wagą, czy dietami. Skupić się na tym jednym.
Następną ważną rzeczą jest stopniowe zmniejszanie żołądka, czyli spożywanie coraz mniejszych ilości i coraz mniej kalorycznie. Jak sobie poradzić, aby był mniejszy apetyt? Obżartuch ma problem z powstrzymaniem się od jedzenia i wchłania dużo różnych rzeczy, czasami automatycznie i bez kontroli. Dlatego tak bardzo ważnym elementem w procesie odchudzania jest przywrócenie świadomości jedzenia. Może być też tak, że osoba już otyła zatraca jakieś wyczucie fizjologiczne ( skutek zachwianej przemiany materii) i zamiast odebrać sygnał, pić mi się chce, to zaczyna jeść, myśląc, że jest głodna. Albo zajada emocje, zamiast zrelaksować swoje ciało, choćby oddechem. To bardzo ważne rozróżnienie. Sama złapałam siebie na tym wiele razy, że zamiast coś wypić, to zaczynałam jeść.
No i najfajniejsze. Są punkty na naszym ciele, które są pomocne w tym, aby schudnąć. Na początek to może być nawet nasza gimnastyka :)
Punkty, które należy uciskać w celu zmniejszenia apetytu to:
1. Punkt pierwszy w połowie odległości między łokciem a stawem barkowym na prawym i lewym ramieniu. Można go wyczuć poprzez to, ze jego uciskanie trochę boli. Ugniatanie 2- 5 min. kilka razy dziennie. Np. przed jedzeniem można się powygniatać :)

2. Punkt drugi w bocznej części policzka koło ucha to zagłębienie, które powstaje w czasie otwarcia ust. Uciskanie jego wprowadza równowagę w gospodarce hormonalnej. Najpierw uciskamy na lewym policzku, a potem na prawym.

3. Trzeci punkt, a właściwie zespół punktów regulujących wypróżnianie leżą pod pępkiem i obok pępka. Z uciskaniem ostrożnie, aby nie wywołać silnego rozwolnienia. Wskazany jest ruch okrężny, delikatny, palcem wskazującym zgodnie z ruchem wskazówek zegara.

4. Czwarty punkt regulujący wydzielanie moczu, co jest bardzo ważne, bo uciskanie tego punktu może likwidować obrzęki. Leży on ok. 13, 5 cm nad kostką. Masować palcem wskazującym w kierunku kolana. Tutaj najpierw punkt na prawej nodze, a potem na lewej.

Punkty masować do momentu aż osiągnie się pożądaną wagę, a potem co jakiś czas profilaktycznie. Za jakość zdjęć przepraszam, ale to stara książka Jana Młotkowskiego " Lecz się sam"
Bardzo ważnym etapem jest zmiana podpisu neurologicznego swojej wagi, a wszystko po to, aby nie było efektu jojo. Efekt jojo związany jest z tzw. odchudzaniem na siłę, gdy ciało i umysł nie zaakceptowało nowej wagi, wraca do punktu wyjścia. W tym celu potrzebna jest nam wyobraźnia i mogą to być metody z NLP, czy metody Silvy. Przez jakiś czas w pełnym relaksie, a może nawet w stanie hipnotycznym wyobrażamy sobie np. wagę aktualną po lewej stronie, a następnie wagę pożądaną po prawej stronie. Tu wyobraźnia nie ma granic i jak tylko chcemy, możemy sobie wyobrażać. Np. możemy zobaczyć siebie, gdy się ważymy i widzimy ilość kg teraz i już po. No i można to robić na wiele innych sposobów. Każdy może swój własny wypracować.
Co nagle to po diable i dlatego na zrzucenie wagi można przeznaczyć nawet rok. To jest chyba najlepszy okres, aby nie było efektu jojo. Pół roku zrzucanie kilogramów i pół roku utrwalanie wagi ciała.
Należy liczyć się z tym, że siądzie nam motywacja. Wejdzie zniechęcenie. Co to znaczy?
Tak naprawdę odchudzanie jest decyzją. To wybór swojej wagi, ilości jedzenia, rodzaju jedzenia i systemu gryzienia. Zatem skupiamy się na procesie, nie przywiązujemy się do wyniku. Skupienie się na procesie ma to do siebie, że nie wystarczy jednorazowe podjęcie decyzji w stylu < od dziś się odchudzam > < od dziś ćwiczę itp.>
Dla podświadomości to żadne polecenie. Jak ktoś ma małe dzieci, to wie, że nie wystarczy mu powiedzieć, sprzątnij pokój, tylko należy dać komunikat - podnieś tę zabawkę, wrzuć to do kosza, odłóż to na miejsce. Instrukcje muszą być szczegółowe i decyzje są odejmowane dzień po dniu. Nasza podświadomość jest małym dzieckiem- niecierpliwa i chce już, a na dodatek działa automatycznie, jak wyłączymy świadomość.
Czym się różni człowiek z tak zwaną silną wola od słabej woli? Podobno człowiek z silna wolą podejmuje decyzję raz i się jej trzyma, a ten ze słabą wolą musi ją podejmować ciągle na nowo.
Przy czym nie chodzi tu o ocenę, która opcja jest lepsza, ponieważ tak, jak z myśleniem pesymistycznym i optymistycznym obie opcje są potrzebne. Jak to mówią, optymista wymyślił samolot, a pesymista spadochron:) Silna wola — raz podjęta decyzja nawet jak zła, to uporczywie się jej trzymamy.
Dlatego obżartuch może ma silną wolę? Trzyma się kurczowo tego obżarstwa:D
Zatem osłabić swoją wole jedzenia — należy stać się smakoszem, a przestać być obżartuchem. Przecież o żadne odchudzanie tu nie chodzi, ale o to, aby dobrze czuć się ze sobą. Jeśli chcę dużo jeść, to muszę zaakceptować swoja wagę, a nie ciągle się odchudzać :) Nie szukać usprawiedliwień w stylu — chora jestem, mam zaburzenia hormonalne- no właśnie one są też na skutek zaburzonej przemiany materii. Tłuszcz odkłada się wtedy, gdy spożywamy więcej kalorii, niż potrzebuje nasz organizm i tyle. Żadne usprawiedliwienia tu nie pomogą. Wybór sposobu i ilości jedzenia należy do mnie .
Z przykrością stwierdzam, że bardzo łatwo było mi przytyć, ale schudnąć jest mi znacznie gorzej. Choć tak naprawdę nigdy nie zabrałam się za to na serio.
Myślę, że to kwestia motywacji i tego, czy naprawdę chcę inaczej wyglądać. Zauważcie, że nawet lepiej nie używać słowa schudnąć, ponieważ ono wytwarza w umyśle całą masę fatalnych skojarzeń- trudno, nie da rady, odmawianie sobie, poświęcenie się itp. Przez jakiś czas było mi obojętne. Jestem gruba czy normalna. Jednak widzę, jak tracę też energię i męczę się z taką wagą i jak przeszkadza brzuch przy różnych czynnościach. To nie jest zdrowe! Jeżeli coś naprawdę chcemy zrobić, to po prostu dążymy do tego. Każdy sam musi znaleźć sobie motywację. Znalazłam 3 powody, dla których chcę schudnąć, pierwszy to zdrowie i więcej energii, a dwa następne są zbyt osobiste, aby je tutaj przytaczać. Powód, dla którego chcemy zrzucić z siebie parę kilogramów, musi być naprawdę silną potrzebą i wartością dla nas. Nie dla innych. Dobrze by było, aby był związany z jakąś emocję. U mnie tą emocją jest m.in. wstyd. Pogmeranie w swojej mentalnej i emocjonalnej sferze wymaga trochę czasu i refleksji.
Podobno osoby z nadwagą żyją dużo krócej i jest to całkiem logiczne. Istotą terapii żywieniowych jest to, aby nie dopuścić do zachwiania przemiany materii. Moje przytycie związane było z owym zachwianiem przemiany materii. Nagłe rzucenie nikotyny jest dość poważnym brakiem, tym bardziej, jak organizm przez długie lata był do niej przyzwyczajony. Dla kogoś, kto chce rzucić palenie, jest pewna rada, którą niestety ja za późno znalazłam. Ciało można oszukać w ten sposób, ze zamiast nikotyny wypijamy wodę z octem jabłkowym. Ocet jabłkowy działa w tym wypadku jak nikotyna, czyli utrzymuje na takim samym poziomie wydzielanie kwasów w żołądku po odstawieniu papierosów.
Po tym, jak przytyłam, zauważyłam, że mój sposób jedzenia się zmienił. Nie smakuję pokarmów — pożeram je jak wstrętny obżartuch. Dlatego następna zasadą poza motywacją jest prawidłowy sposób jedzenia — medytacja przy każdym kęsie, powolne przeżuwanie w jamie ustnej. Do żołądka musi trafić pokarm bardzo rozdrobniony. Zanim zaczniemy myśleć o jakichkolwiek dietach, to najpierw trzeba nauczyć się smakować i wolno przeżuwać jedzenie. Jakieś szczególne diety przestaną być potrzebne. Jest to pewna medytacja z jedzeniem jak modlitwa. Spożywamy pokarm świadomie, a nie automatycznie. Zresztą zobaczcie szczupłe osoby- one jedzą tak, jakby im "w gębie rosło:) " Zmiana nawyku jedzenia wymaga czasu. Dla ułatwienia warto sobie przyczepić jakieś karteczki, które nam o tym będą przypominać. W procesie uczenia się tego wolnego i dokładnego gryzienia nie należy się przejmować wagą, czy dietami. Skupić się na tym jednym.
Następną ważną rzeczą jest stopniowe zmniejszanie żołądka, czyli spożywanie coraz mniejszych ilości i coraz mniej kalorycznie. Jak sobie poradzić, aby był mniejszy apetyt? Obżartuch ma problem z powstrzymaniem się od jedzenia i wchłania dużo różnych rzeczy, czasami automatycznie i bez kontroli. Dlatego tak bardzo ważnym elementem w procesie odchudzania jest przywrócenie świadomości jedzenia. Może być też tak, że osoba już otyła zatraca jakieś wyczucie fizjologiczne ( skutek zachwianej przemiany materii) i zamiast odebrać sygnał, pić mi się chce, to zaczyna jeść, myśląc, że jest głodna. Albo zajada emocje, zamiast zrelaksować swoje ciało, choćby oddechem. To bardzo ważne rozróżnienie. Sama złapałam siebie na tym wiele razy, że zamiast coś wypić, to zaczynałam jeść.
No i najfajniejsze. Są punkty na naszym ciele, które są pomocne w tym, aby schudnąć. Na początek to może być nawet nasza gimnastyka :)
Punkty, które należy uciskać w celu zmniejszenia apetytu to:
1. Punkt pierwszy w połowie odległości między łokciem a stawem barkowym na prawym i lewym ramieniu. Można go wyczuć poprzez to, ze jego uciskanie trochę boli. Ugniatanie 2- 5 min. kilka razy dziennie. Np. przed jedzeniem można się powygniatać :)

2. Punkt drugi w bocznej części policzka koło ucha to zagłębienie, które powstaje w czasie otwarcia ust. Uciskanie jego wprowadza równowagę w gospodarce hormonalnej. Najpierw uciskamy na lewym policzku, a potem na prawym.

3. Trzeci punkt, a właściwie zespół punktów regulujących wypróżnianie leżą pod pępkiem i obok pępka. Z uciskaniem ostrożnie, aby nie wywołać silnego rozwolnienia. Wskazany jest ruch okrężny, delikatny, palcem wskazującym zgodnie z ruchem wskazówek zegara.

4. Czwarty punkt regulujący wydzielanie moczu, co jest bardzo ważne, bo uciskanie tego punktu może likwidować obrzęki. Leży on ok. 13, 5 cm nad kostką. Masować palcem wskazującym w kierunku kolana. Tutaj najpierw punkt na prawej nodze, a potem na lewej.

Punkty masować do momentu aż osiągnie się pożądaną wagę, a potem co jakiś czas profilaktycznie. Za jakość zdjęć przepraszam, ale to stara książka Jana Młotkowskiego " Lecz się sam"
Bardzo ważnym etapem jest zmiana podpisu neurologicznego swojej wagi, a wszystko po to, aby nie było efektu jojo. Efekt jojo związany jest z tzw. odchudzaniem na siłę, gdy ciało i umysł nie zaakceptowało nowej wagi, wraca do punktu wyjścia. W tym celu potrzebna jest nam wyobraźnia i mogą to być metody z NLP, czy metody Silvy. Przez jakiś czas w pełnym relaksie, a może nawet w stanie hipnotycznym wyobrażamy sobie np. wagę aktualną po lewej stronie, a następnie wagę pożądaną po prawej stronie. Tu wyobraźnia nie ma granic i jak tylko chcemy, możemy sobie wyobrażać. Np. możemy zobaczyć siebie, gdy się ważymy i widzimy ilość kg teraz i już po. No i można to robić na wiele innych sposobów. Każdy może swój własny wypracować.
Co nagle to po diable i dlatego na zrzucenie wagi można przeznaczyć nawet rok. To jest chyba najlepszy okres, aby nie było efektu jojo. Pół roku zrzucanie kilogramów i pół roku utrwalanie wagi ciała.
Należy liczyć się z tym, że siądzie nam motywacja. Wejdzie zniechęcenie. Co to znaczy?
Tak naprawdę odchudzanie jest decyzją. To wybór swojej wagi, ilości jedzenia, rodzaju jedzenia i systemu gryzienia. Zatem skupiamy się na procesie, nie przywiązujemy się do wyniku. Skupienie się na procesie ma to do siebie, że nie wystarczy jednorazowe podjęcie decyzji w stylu < od dziś się odchudzam > < od dziś ćwiczę itp.>
Dla podświadomości to żadne polecenie. Jak ktoś ma małe dzieci, to wie, że nie wystarczy mu powiedzieć, sprzątnij pokój, tylko należy dać komunikat - podnieś tę zabawkę, wrzuć to do kosza, odłóż to na miejsce. Instrukcje muszą być szczegółowe i decyzje są odejmowane dzień po dniu. Nasza podświadomość jest małym dzieckiem- niecierpliwa i chce już, a na dodatek działa automatycznie, jak wyłączymy świadomość.
Czym się różni człowiek z tak zwaną silną wola od słabej woli? Podobno człowiek z silna wolą podejmuje decyzję raz i się jej trzyma, a ten ze słabą wolą musi ją podejmować ciągle na nowo.
Przy czym nie chodzi tu o ocenę, która opcja jest lepsza, ponieważ tak, jak z myśleniem pesymistycznym i optymistycznym obie opcje są potrzebne. Jak to mówią, optymista wymyślił samolot, a pesymista spadochron:) Silna wola — raz podjęta decyzja nawet jak zła, to uporczywie się jej trzymamy.
Dlatego obżartuch może ma silną wolę? Trzyma się kurczowo tego obżarstwa:D
Zatem osłabić swoją wole jedzenia — należy stać się smakoszem, a przestać być obżartuchem. Przecież o żadne odchudzanie tu nie chodzi, ale o to, aby dobrze czuć się ze sobą. Jeśli chcę dużo jeść, to muszę zaakceptować swoja wagę, a nie ciągle się odchudzać :) Nie szukać usprawiedliwień w stylu — chora jestem, mam zaburzenia hormonalne- no właśnie one są też na skutek zaburzonej przemiany materii. Tłuszcz odkłada się wtedy, gdy spożywamy więcej kalorii, niż potrzebuje nasz organizm i tyle. Żadne usprawiedliwienia tu nie pomogą. Wybór sposobu i ilości jedzenia należy do mnie .
czwartek, 13 listopada 2014
nie tylko o uzależnieniu
Polecam, warto wysłuchać tego wykładu, jak również innych wykładów tego lekarza.
piątek, 31 października 2014
dlaczego nie a dlaczego tak..
Nauka twierdzi, że w lewej półkuli powstają słowa a w prawej półkuli
obrazy. Pomiędzy półkulami musi być integracja, synchronizacja.
Dodatkowo nasza podświadomość jest taka, że pomija słowo nie. Słowo < nie> jest domeną świadomości i ona go pojmuje, jak tez go używa.
Dla podświadomości nie ma czegoś takiego jak:
NIE -ŚCIANA
NIE -CHOROBA
NIE - DRZWI
NIE - IDŹ
NIE -TRZASKAJ
NIE -KRZYCZ
Ma to kolosalne znaczenie np.przy zdrowieniu. Jeżeli mówimy, nie chcę być chory, jaki to komunikat dla podświadomości?
Nie chcesz być chory ... W takim razie, czego chcesz? To, że nie chcesz być chory, nie jest dla podświadomości jednoznaczne z tym, że chcesz być zdrowy. Umysł świadomy to wie. Lewe półkula przetwarza słowa, a w prawej półkuli powstaje najpierw obraz. Jeśli mówimy — nie chcę być chory.......to w prawej półkuli powstaje obraz choroby i wszelkich skojarzeń, jakie słowo choroba niesie za sobą. To wszystko powstaje zarazem w naszej wyobraźni, a to z kolei wpływa na powstanie emocji. Choroba kojarzona jest z przykrymi emocjami np. strach, złość, żal. Powstanie takich emocji z kolei wpływa na tworzenie następnie przykrych myśli - tzw. błędne koło nerwicowe. Czyli wzrost stresu. Stres nie pomaga w radzeniu sobie z chorobą, a wręcz przeciwnie.
Czyli gdzie idę, dokąd zmierzam a nie gdzie nie idę, dokąd nie zmierzam.
Aby sygnał dla podświadomości i dla ciała był jasny i prosty, musi brzmieć - chcę być zdrowy. To też zasada formułowania celów, czyli tego do czego dążymy. Cel musi być jasno określony w pozytywie. Czego chcę, czego pragnę a nie, czego nie chcę.
Aby osiągać to, czego chcemy, należy jasno i wyraźnie to określić. Zwiększamy szansę, że się uda.
Czyli nie mówimy, np.:nie chcę oblać egzaminu,
tylko mówimy:) chcę zdać egzamin.
Np. możemy powiedzieć sobie — nie nauczę się tego do egzaminu. Często wielu ludzi tak się motywuje. Podświadomość nie bierze pod uwagę < nie> i zostaje, nauczę się do egzaminu. W tym wypadku podświadomość dostała komunikat właściwy. Wielu ludzi ze strachu tak mówi, aby się motywować.
Dlatego, gdy do czegoś dążymy, gdy czegoś się chcemy nauczyć czy to zdobyć wiedzę czy umiejętności, albo gdy uczymy innych, to nie mówimy nie rób tego a tego...Zaraz przypomina mi się pewna matka, która zgłosiła się do mnie po tym, jak jej niespełna 15 letnia córka miała urodzić dziecko. Pytam matki, a uświadamiała pani córkę wcześniej? Ona na to, tak- mówiłam jej, aby nie zachodziła w ciążę. Jakby nie było, ta kobieta w wieku 34 lat została szczęśliwą babcią:)
Dlatego w wychowaniu dzieci ważne jest zwracać się do nich wprost, czyli mówić to, czego od nich oczekujemy, a nie w taki sposób, czego nie mają robić. Przetestowałam to z matkami. Wszystkie, które zmieniły np. taki komunikat " NIE TRZASKAJ DRZWIAMI" na taki " ZAMKNIJ CICHO DRZWI" twierdziły, że dzieci się bardziej słuchają, przestały trzaskać. Czasami nawet odkrywali, że jak mówili do dzieci, tylko tego nie rób np. nie zbieraj zabawek, to dzieci to robiły>:) Taki komunikat działał z zaskoczenia, raz, a nie cały czas.
Często nastawienie na tak, jest nastawieniem na pozytyw, na otwartość, na swobodny przepływ energii, na rozwój. Nastawienie na nie jest negacją i nastawieniem się na opór, na zatrzymywanie energii. To fajnie widać jak komuś powiesz coś niezgodnego z jego mapą znanych mu poglądów. Automatycznie jest nie.
Mamy w zwyczaju dzielić swój czas na to, co muszę zrobić( powinności) i na to co chcę zrobić. Sami czujemy, że te powinności są na nie a to czego chcemy, jest na tak. W ten sposób fajnie widać, że nastawienie na < tak > jest lekkie, łatwe i przyjemne. Czasami tak zapędzamy się w opcji na nie, że nawet może dojść do takiej sytuacji, w której mówimy sobie — muszę wypocząć. Wypoczynek staje się powinnością, a powinności wydają się nam kojarzyć w wyobraźni jako obraz budzący nieprzyjemne uczucia. Dlatego, gdy w swoim umyśle zmienimy słowa,na chcę, mamy więcej energii, inny obraz w wyobraźni i inne odczucia. To jak wymiana jednego pliku na inny - muszę, na chcę. Niektórzy ludzie tak bardzo są nastawieni na nie, że często sobie mówią — powinnam być szczęśliwa...itp. Słowa są potęgą, dlatego warto sobie uświadomić, że używając słowa powinnam o szczęście( czyli miłe emocje albo spokój) trudno, ponieważ powinność w umyśle źle się kojarzy. Nadmienię, że dla podświadomości słowo szczęście- też nie wiadomo co znaczy. Ono zapewne ma znaczenie dla podświadomości.
Czyli albo zmienić powinności, albo je polubić.
Pozwolę sobie podważyć świętość......uważam, że 10 przykazań jest źle sformułowanych..
Po słowie następuje tworzenie wyobrażenia. Polecenie- nie kradnij, wywołuje obraz kradzieży. Nie jest to jednoznaczne z tym, że jak nie kradnij, to co? Obrazem myślowym tworzymy coś konkretnego w podświadomości, dla niej - zostaje kradnij. Uwaga skupia się na kradzieży, a nie na uczciwości. Energia podąża za naszą uwagą, czyli też za naszym słowem. ( ono tworzy plik — słowo, wyobrażenie, emocje, działanie)
Bądź uczciwy! Czyż nie brzmi to lepiej?
Myślimy słowami, a tworzymy obrazami. Tworzą się ścieżki neuronowe do wszystkiego, czego się uczymy. Słowo należy do świadomości a obraz do podświadomości. Ścieżka kradzieży a ścieżka uczciwości, to zupełnie inne drogi. Ta dualność to dwie strony tego samego medalu. Tylko którą przywołujemy słowem i obrazem?
Na koniec — nie chcę jechać w góry :)) Wiecie zatem, gdzie chcę?
p.s
politycy też często mówili, mówią czego nie nalezy robić. Tylko co z tego wyszło?
Dodatkowo nasza podświadomość jest taka, że pomija słowo nie. Słowo < nie> jest domeną świadomości i ona go pojmuje, jak tez go używa.
Dla podświadomości nie ma czegoś takiego jak:
NIE -ŚCIANA
NIE -CHOROBA
NIE - DRZWI
NIE - IDŹ
NIE -TRZASKAJ
NIE -KRZYCZ
Ma to kolosalne znaczenie np.przy zdrowieniu. Jeżeli mówimy, nie chcę być chory, jaki to komunikat dla podświadomości?
Nie chcesz być chory ... W takim razie, czego chcesz? To, że nie chcesz być chory, nie jest dla podświadomości jednoznaczne z tym, że chcesz być zdrowy. Umysł świadomy to wie. Lewe półkula przetwarza słowa, a w prawej półkuli powstaje najpierw obraz. Jeśli mówimy — nie chcę być chory.......to w prawej półkuli powstaje obraz choroby i wszelkich skojarzeń, jakie słowo choroba niesie za sobą. To wszystko powstaje zarazem w naszej wyobraźni, a to z kolei wpływa na powstanie emocji. Choroba kojarzona jest z przykrymi emocjami np. strach, złość, żal. Powstanie takich emocji z kolei wpływa na tworzenie następnie przykrych myśli - tzw. błędne koło nerwicowe. Czyli wzrost stresu. Stres nie pomaga w radzeniu sobie z chorobą, a wręcz przeciwnie.
Czyli gdzie idę, dokąd zmierzam a nie gdzie nie idę, dokąd nie zmierzam.
Aby sygnał dla podświadomości i dla ciała był jasny i prosty, musi brzmieć - chcę być zdrowy. To też zasada formułowania celów, czyli tego do czego dążymy. Cel musi być jasno określony w pozytywie. Czego chcę, czego pragnę a nie, czego nie chcę.
Aby osiągać to, czego chcemy, należy jasno i wyraźnie to określić. Zwiększamy szansę, że się uda.
Czyli nie mówimy, np.:nie chcę oblać egzaminu,
tylko mówimy:) chcę zdać egzamin.
Np. możemy powiedzieć sobie — nie nauczę się tego do egzaminu. Często wielu ludzi tak się motywuje. Podświadomość nie bierze pod uwagę < nie> i zostaje, nauczę się do egzaminu. W tym wypadku podświadomość dostała komunikat właściwy. Wielu ludzi ze strachu tak mówi, aby się motywować.
Dlatego, gdy do czegoś dążymy, gdy czegoś się chcemy nauczyć czy to zdobyć wiedzę czy umiejętności, albo gdy uczymy innych, to nie mówimy nie rób tego a tego...Zaraz przypomina mi się pewna matka, która zgłosiła się do mnie po tym, jak jej niespełna 15 letnia córka miała urodzić dziecko. Pytam matki, a uświadamiała pani córkę wcześniej? Ona na to, tak- mówiłam jej, aby nie zachodziła w ciążę. Jakby nie było, ta kobieta w wieku 34 lat została szczęśliwą babcią:)
Dlatego w wychowaniu dzieci ważne jest zwracać się do nich wprost, czyli mówić to, czego od nich oczekujemy, a nie w taki sposób, czego nie mają robić. Przetestowałam to z matkami. Wszystkie, które zmieniły np. taki komunikat " NIE TRZASKAJ DRZWIAMI" na taki " ZAMKNIJ CICHO DRZWI" twierdziły, że dzieci się bardziej słuchają, przestały trzaskać. Czasami nawet odkrywali, że jak mówili do dzieci, tylko tego nie rób np. nie zbieraj zabawek, to dzieci to robiły>:) Taki komunikat działał z zaskoczenia, raz, a nie cały czas.
Często nastawienie na tak, jest nastawieniem na pozytyw, na otwartość, na swobodny przepływ energii, na rozwój. Nastawienie na nie jest negacją i nastawieniem się na opór, na zatrzymywanie energii. To fajnie widać jak komuś powiesz coś niezgodnego z jego mapą znanych mu poglądów. Automatycznie jest nie.
Mamy w zwyczaju dzielić swój czas na to, co muszę zrobić( powinności) i na to co chcę zrobić. Sami czujemy, że te powinności są na nie a to czego chcemy, jest na tak. W ten sposób fajnie widać, że nastawienie na < tak > jest lekkie, łatwe i przyjemne. Czasami tak zapędzamy się w opcji na nie, że nawet może dojść do takiej sytuacji, w której mówimy sobie — muszę wypocząć. Wypoczynek staje się powinnością, a powinności wydają się nam kojarzyć w wyobraźni jako obraz budzący nieprzyjemne uczucia. Dlatego, gdy w swoim umyśle zmienimy słowa,na chcę, mamy więcej energii, inny obraz w wyobraźni i inne odczucia. To jak wymiana jednego pliku na inny - muszę, na chcę. Niektórzy ludzie tak bardzo są nastawieni na nie, że często sobie mówią — powinnam być szczęśliwa...itp. Słowa są potęgą, dlatego warto sobie uświadomić, że używając słowa powinnam o szczęście( czyli miłe emocje albo spokój) trudno, ponieważ powinność w umyśle źle się kojarzy. Nadmienię, że dla podświadomości słowo szczęście- też nie wiadomo co znaczy. Ono zapewne ma znaczenie dla podświadomości.
Czyli albo zmienić powinności, albo je polubić.
Pozwolę sobie podważyć świętość......uważam, że 10 przykazań jest źle sformułowanych..
Po słowie następuje tworzenie wyobrażenia. Polecenie- nie kradnij, wywołuje obraz kradzieży. Nie jest to jednoznaczne z tym, że jak nie kradnij, to co? Obrazem myślowym tworzymy coś konkretnego w podświadomości, dla niej - zostaje kradnij. Uwaga skupia się na kradzieży, a nie na uczciwości. Energia podąża za naszą uwagą, czyli też za naszym słowem. ( ono tworzy plik — słowo, wyobrażenie, emocje, działanie)
Bądź uczciwy! Czyż nie brzmi to lepiej?
Myślimy słowami, a tworzymy obrazami. Tworzą się ścieżki neuronowe do wszystkiego, czego się uczymy. Słowo należy do świadomości a obraz do podświadomości. Ścieżka kradzieży a ścieżka uczciwości, to zupełnie inne drogi. Ta dualność to dwie strony tego samego medalu. Tylko którą przywołujemy słowem i obrazem?
Na koniec — nie chcę jechać w góry :)) Wiecie zatem, gdzie chcę?
p.s
politycy też często mówili, mówią czego nie nalezy robić. Tylko co z tego wyszło?
poniedziałek, 8 września 2014
Jak się leczyć?
Zanim sięgniemy po leki farmaceutyczne, a zwłaszcza psychotropowe, warto zapoznać się z artykułem, (tutaj) . Nadzieja że tabletka nas uzdrowi, szybko pomoże i zlikwiduje objawy naszego cierpienia, w istocie " gubi" nas poprzez to, ze sięgamy po nią chętnie i zbyt często lub pochopnie. Może ktoś pamięta, jaki był bum na antybiotyki i co w efekcie nastąpiło. Tymczasem, powinna ona być dawkowana w naprawdę ciężkich stanach. Poniższe zestawienie ukazuje, na jaki poziom naszej sfery działa tabletka. Wpływa biologicznie, fizycznie na ciało. Nie tylko ze swoim dobrodziejstwem, ale również ze swoimi skutkami ubocznymi. Tymczasem, nasz problem dotyczy najczęściej sfery emocjonalnej. Emocje, w postaci różnych blokad dają o sobie znać poprzez napięcia w ciele, a w efekcie powodują choroby.
Zwykle ćwiczenie fizyczne ( nawet drobne), spokojny oddech oraz odpowiednia myśl, pozwalają na bieżąco uwalniać napięcia z ciała. Najważniejsze, to radzić sobie ze stresem

w skrócie, inaczej nasze sfery można ująć tak:
co robię?
co czuję?
co myślę?
co sobie uświadamiam? w co wierzę? ( nie chodzi o jakąś religię)
sferę fizyczną leczymy poprzez - zioła, lekarstwa, dieta, suplementy, chirurgia, masaże, ćwiczenia, głębokie oddychanie, lewatywy, płukanie okrężnicy itp. Wszystko to, co działa na nasze ciało.
sferę emocjonalną leczymy poprzez - ( to emocje bieżące i wspomnieniowe)- uczucie, uwaga, śmiech i jeszcze raz śmiech , śmiech nieuwarunkowany, zabawa, uwolnienie gniewu, przebaczenie, muzyka, aromaty,barwy, itp
sferę mentalną leczymy poprzez -( to nasze myśli, przekonania, sposób widzenia świata) - placebo, hipnoza, autohipnoza, rozmowa kierowana ,wyobraźnia, wizualizacje, zdrowe myślenie, afirmacje, medytacje, terapia itp
sferę duchową leczymy poprzez -( to też nasza świadomość i nieświadomość, zdolność do wyobraźni) - piramidy, kryształy, oczyszczanie aury, terapeutyczny dotyk, homeopatia, modlitwa, kinezjologia, telepatia, akupunktura, akupresura, wiara, kosmoenergetyka, wplyw drugiego człowieka.
Sferę fizyczną niszczy tez zanieczyszczone środowisko, przetworzona czy zmodyfikowana żywność, grawitacja,promieniowanie,niewłaściwe odżywianie, nadmiar tabletek, urazy, przeciążenia itp.
Na wszelki wypadek w procesie zdrowienia oddziaływać najlepiej na wszystkie sfery. Pomaga i tak najczęściej to, w co wierzymy że pomoże. Dlatego wiara czyni cuda. O tym warto pamiętać.
Tym optymistycznym akcentem życzę Wam i sobie dużo zdrowia :))
wtorek, 18 marca 2014
Myślisz, że tylko sama tabletka cię uleczy? to jesteś głupkiem !
Tytuł celowo szokujący i prowokujący bo czasami zimny kubeł na głowę przydaje się, abyśmy naprawdę uświadomili sobie, KTO JEST ODPOWIEDZIALNY ZA WŁASNE ZDROWIE.
Zachęcam do wysłuchania wykladu dr Włodzimierza Tarasiuka - TUTAJ Tym bardziej w dobie kulejącego NFZ i przepracowanych lekarzy, warto się z wykladem zapoznać.
Problem tabletki dotyczy zarówno ciała, jak i psychiki. Jeżeli nie będziemy sami wspomagać procesu leczenia, a to w formie zmiany trybu zycia, zachowania czy myślenia oraz emocjonalnego reagowania, to żadna tabletka nie będzie cudownym środkiem, która zrobi coś za nas bez wysiłku z naszej strony. Warto sobie wziąć to do serca i zaczać zmiany w sobie, zwłaszcza , że tabletka wywołuje dużo skutków ubocznych, dodatkowo nas osłabiająć. Oczywiscie jeżeli ktoś bierze dużo tabletek, to nie może sobie bezkarnie ich sam odstawiać bez konsultacji z lekarzem.
Zachęcam do wysłuchania wykladu dr Włodzimierza Tarasiuka - TUTAJ Tym bardziej w dobie kulejącego NFZ i przepracowanych lekarzy, warto się z wykladem zapoznać.
Problem tabletki dotyczy zarówno ciała, jak i psychiki. Jeżeli nie będziemy sami wspomagać procesu leczenia, a to w formie zmiany trybu zycia, zachowania czy myślenia oraz emocjonalnego reagowania, to żadna tabletka nie będzie cudownym środkiem, która zrobi coś za nas bez wysiłku z naszej strony. Warto sobie wziąć to do serca i zaczać zmiany w sobie, zwłaszcza , że tabletka wywołuje dużo skutków ubocznych, dodatkowo nas osłabiająć. Oczywiscie jeżeli ktoś bierze dużo tabletek, to nie może sobie bezkarnie ich sam odstawiać bez konsultacji z lekarzem.
niedziela, 10 marca 2013
koalicja dla zdrowia
Żyjemy w społeczeństwie i wzajemnie się wspieramy albo niszczymy. Korzystamy ze swojego wzajemnego dorobku a każdy człowiek pełni swoja rolę w boskim planie kosmosu...:)))
polecam ...nacisnąć słowo wspieramy i zapoznać się dla swojego zdrowia z medycyna komórkową ...
czy wiesz o tym?
fragment artykułu, który gorąco polecam dla ludzi samodzielnie myślących...czyli farmakologiczny matrix
"Ale chyba jeszcze bardziej zaskakujące jest to, że zbrodniarz wojenny, skazany przez Trybunał, po wyjściu na wolność został w roku 1956... prezesem tej samej firmy farmaceutycznej!
Nie tylko on jeden, historia wskazuje, że wielu aktywnych działaczy firm w ramach IG Farben powróciło na kierownicze stanowiska w swoich macierzystych firmach. Nasze podręczniki historii informują, że śmiertelne w skutkach eksperymenty medyczne w obozach koncentracyjnych były przeprowadzane przez psychopatów. Ale dokumenty Trybunału Norymberskiego ukazują odmienny obraz. Większość eksperymentów nie stanowiła pojedynczych „doświadczeń”, lecz była częścią badań na ludziach na dużą skalę. Lekarzami przeprowadzającymi te eksperymenty nie byli wyłącznie członkowie SS, lecz także profesjonalni badacze leków farmaceutycznych, czasem nawet lekarze bezpośrednio zatrudnieni i opłacani przez niemieckie firmy farmaceutyczne. Leki były dostarczane z tych firm bezpośrednio do obozów, a wyniki często śmiertelnych w skutkach eksperymentów raportowane były bezpośrednio do zarządów tych koncernów. Zastanawiające jest, ile wysiłku włożono w to, by te fakty były pogrzebane przez ponad pół wieku. Wszystkie te informacje i dokumenty dostępne są obecnie online pod adresem: www.profit-over-life.org."
sobota, 23 lutego 2013
dlaczego ćwiczenia fizyczne są tak ważne?
W zdrowym ciele zdrowy duch. To jest fakt i chyba nikt nie zaprzeczy. Naukowcy dowodzą, ze umysł włada materią. To dlaczego to nasze ciało ( materia) choruje. Przecież moglibyśmy nakazać ciału, naszym umysłem - masz być zdrowe i już ! TYlko nie wiadomo gdzie jest ten umysł, a przecież mozg też jest cialem.
Czyli jakas sila "wyzsza " musiałaby pokierowac najpierw mozgiem :D siła wyższa - Duch za pomocą mowy, a obrazowo, to co jest bardziej dla nas uchwytne, to wyobraźnia a za pomoca wizualizacji możemy naprawde wiele. Wyobraźnia jest bez granic:)
Są dwa kaierunki w ktorych sie poruszamy, czyli sa dwie motywacje, ktore nas popychają do działania. Dązenie do szczęścia, przyjemności, radości i dążenie do unikania bólu. Czyli krotko mówiac , gdybyśmy byli robaczkiem to poruszalibyśmy się do i od...:D zresztą tak sie tez poruszamy, tylko my mamy swiadomość, ktora to wie i uczy się w ktorą stronę iść. Czasami nam sie wydaje, ze idziemy nie ta droga :)
Nierzadko i tak mamy problemy z wyborem - im więcej informacji tym trudniej wybrać - im wiecej towaru ( laptopów, butów, mebli itp.) tym trudniej wybrać. Im większe powodzenie tym trudniej wybrać dziewczynę czy chłopaka. Nawet proces wybierania jest stresem bo wywoluje napiącia. Problemem nie jest jednak sam stres bo, gdy przebiega to według reguły stres -napiecie- odreagowanie - jest wszystko ok.
Problem jest wtedy kiedy przebiega to według schematu stres - napięcie -
W czasie stresu krew "odpływa" ze środka ( narzady wewnętrzne) i zasila mieśnie szkieletowe i kości rąk i nóg, aby przygotowac nasze do ciało do walki albo do ucieczki. WE wspolczesnym czasach przewaznie nigdzie nie uciekamy ani nie walczymy poprzez przyłożenie komuś np. w twarz albo w brzuch. Jesteśmy zbyt dobrze wychani i złości nie zamieniamy oid razu w zewnątrzną agresję - tylko dusimy ją w sobie - znowu stres :)
Dlatego, aby kres znowu zasilała narzady wewnętrzne nalezy poćwiczyć rekami i nogami, aby one zużyły tą enbergię, ktor ą dostały na radzenie sobie ze stresem. W czasie silnego stresu - mozna nawet wrzeszczec i biegać i się trzepać- najlepiei , jak nas nie widzi bo moglibyśmy zosrtać uznani za wariata.
Ponieważ naturalnym stanem jest zdrowie, a nie choroba, to dlatego organizm dąży do zdrowia. Choroba powstaje najczęściej z powodu skumulowanego napięcia w organiźmie. Napięcie blokuje prawidłowy przepływ energii. Napięcie powstaje w zwiazku ze stresem.
Stres jest zjawiskiem również normalnym ponieważ w tym czasie organizm adaptuje się ( przystosowywuje sie ) do nowych warunków. Stres powstaje we wszystkich sferach, jest stres fizyczny, emocjonalny i mentalny ( psychiczny), to wyznacza równiez kierunek leczenia np. na stres emocjonalny fizyczne metody mogą być niewystarczajace. W procesie leczenia działa na nas najczęściej ta metoda, w którą wierzymy
sfery fizyczna - ziola, lekarstwa, dieta, suplementy, chirurgia, masaże, ćwiczenia fizyczne, głębokie oddychanie, leawatywy, płukanie okrężnicy itp.
emocjonalna - uczucie, uwaga, śmiech i jeszcze raz smiech , śmiech nieuwarnkowany, zabawa, uwolnienie gniewu, przebaczenie, muzyka, aromaty,barwy, itp
mentalna - placebo, hipnoza, autohipnoza, rozmowa kierowana ,wyobraźnia, wizualizacje, pozytywne myslenie, afirmacje, medytacje, terapia itp
duchowa - piramidy, kryształy, oczyszczanie aury, terapeutyczny dotyk, homeopatia, modlitwa,, kinezjologia, telepatia, akupunktura, akupresura, wiara.
emocjonalna - uczucie, uwaga, śmiech i jeszcze raz smiech , śmiech nieuwarnkowany, zabawa, uwolnienie gniewu, przebaczenie, muzyka, aromaty,barwy, itp
mentalna - placebo, hipnoza, autohipnoza, rozmowa kierowana ,wyobraźnia, wizualizacje, pozytywne myslenie, afirmacje, medytacje, terapia itp
duchowa - piramidy, kryształy, oczyszczanie aury, terapeutyczny dotyk, homeopatia, modlitwa,, kinezjologia, telepatia, akupunktura, akupresura, wiara.
Ćwiczenia fizyczne są jak fundmanet dla domu tzn. dla ciała. W końcu nasze ciało jest domem dla duszy.
środa, 28 listopada 2012
uzdrowienia są możliwe..
Rodzimy się jako "złote "dzieci, a następnie oblepiają nas "gliną", tak usłyszałam na kursie z metody Jose Silvy. Naukowcy dowodzą., ze na 100 % populacji tylko 5 % ludności rodzi się z " defektami" w genach. Pozostały procent ludzkości rodzi się , aby być w pełni zdrowym i szczęśliwym. Jak to się dzieje, ze jednak tak nie jest. A niektórzy cierpią na rożne ciężkie choroby typu rak, stwardnienie rozsiane, cukrzyca, reumatyzm itp.
Szerstiennikow twierdzi , ze wątroba jest zaprogramowana na ok. 500 lat. Jeżeli wierzyć w biblię to ludzie zyli po 600 - 800 lat :)), Teraz społecznie jesteśmy przekonani, ze np. 87 lat - < o to już sobie pożył taki człowiek>, a 103 to szok dla nas. Ludzie którzy przekroczyli magiczną setkę są dla nas bohaterami i podziwiamy ich.
Czy my nie programujemy się przypadkiem na określony wiek ? Odkąd pamiętam to na urodziny życzyło się tylko 100 lat ... Naukowcy udowadniają, że przekonanie i to w co wierzymy wpływa na organizm, na działanie czy tez na podejmowane decyzje, jak również na zdrowie i samopoczucie.
Czy gdybyśmy zaczęli sobie życzyć 200 lat i wierzyli ze to możliwe, to czy nasze granice postrzegania starości nie przesunęły się ? Może warto zacząć życzyć sobie 150 lat albo nawet 200 :))) ZUS, zapewne miałby poważny problem, gdybyśmy żyli dużo dłużej. Może na złość Zusowi warto jednak się postarać. W końcu każda motywacja jest dobra, jeżeli jest skuteczna dla naszego zdrowia.
Na nasze zdrowie , a raczej na zakłócenia w naszym zdrowiu ma wiele czynników min. stres, a właściwie brak odreagowania, pole elektromagnetyczne, niewłaściwe nawyki żywieniowe, wadliwe wzorce myślenia i reagowania.
Louis Hay w książce " Możesz uzdrowić swoje życie " przytacza wzorce myślenia i powstające choroby. Bardzo cenna pozycja książkowa i warto sięgnąć do niej, gdy na coś chorujemy.
Nasz mózg , umysł jest sztabem dowodzenia. Podobno wszystko zaczyna się w głowie, czyli od myśli. Skoro tam "zaczyna" się choroba, tam też może zacząć się zdrowe myślenie, które pobudzać będzie układ immunologiczny i wyzdrowiejemy. Wielu rzeczy może nam brakować, ale umysł mamy zawsze przy sobie. Wieloma rzeczami możemy się martwic, złościć, cieszyć. To nasze oceny( interpretacje) informują ciało na co ma reagować. Samo ciało trawi, pompuje krew, czyli wykonuje dla nas ogromna pracę. Jednak naszym sprzymierzeńcem w radzeniu sobie z emocjami i z życiem jest nasz własny umysł. Jest prawdziwym przyjacielem, gdy wiemy, jak się z nim obchodzić. Często jest jedynym przyjacielem. Wszyscy znają truizm - umiesz liczyć , to licz na siebie. Ostatecznie w swojej głowie każdy sam musi dokonać zmian, bo nikt za nas tego nie zrobi, tak jak nikt za nas się nie napije. Nauka ustaliła , że jest jedność psychofizyczna, czyli psychika wpływa na ciało, a ciało wpływa na psychikę. Myśli i przekonania wpływają na każdą komórkę w ciele.
Dobre myśli, dobre wspomnienia = dobre samopoczucie . Lepiej zapobiegać chorobom i dbać o higienę fizyczną i psychiczną....ale jak już jest choroba, to nie wbijamy się w poczucie winy, strach czy złość.
Jeżeli jednak zaczynamy z jakiegoś powodu leczyć się, to stosujemy rożne metody na rożne sfery. Zasada jest taka , że pomoc na wyższym poziomie niesie szybciej rozwiązanie czy powrót do zdrowia ponieważ działa na sfery " niższe". Każdy kiedyś z nas się skaleczył, a potem rana się zagoiła. Proces gojenia był możliwy ponieważ organizm dąży do zdrowia a nie do choroby. To jest pocieszający fakt, zwłaszcza świadomość tego jest ważna, gdy jednak zachorujemy.
Jak i czym zadziałać, aby rozpocząć proces leczenia poczynając od sfery "niższej " fizycznej ?
sfery fizyczna - zioła, lekarstwa, dieta, suplementy, chirurgia, masaże, ćwiczenia, głębokie oddychanie, lewatywy, płukanie okrężnicy itp.
emocjonalna - uczucie, uwaga, śmiech i jeszcze raz śmiech , śmiech nieuwarunkowany, zabawa, uwolnienie gniewu, przebaczenie, muzyka, aromaty,barwy, itp
mentalna - placebo, hipnoza, autohipnoza, rozmowa kierowana ,wyobraźnia, wizualizacje, pozytywne myślenie, afirmacje, medytacje, terapia itp
duchowa - piramidy, kryształy, oczyszczanie aury, terapeutyczny dotyk, homeopatia, modlitwa,, kinezjologia, telepatia, akupunktura, akupresura, wiara
Ponieważ naturalnym stanem jest zdrowie, nie choroba to dlatego organizm dąży do zdrowia. Choroba powstaje najczęściej z powodu skumulowanego napięcia w organizmie. Napięcie blokuje prawidłowy przepływ energii. Napięcie powstaje w związku z brakiem rozluźnienia po stresie. Stres jest zjawiskiem również normalnym ponieważ w tym czasie organizm adaptuje się ( przystosowuje się ) do nowych warunków. Stres powstaje w tych wszystkich w/w sferach, jest stres fizyczny, emocjonalny i mentalny ( psychiczny), to wyznacza również kierunek leczenia np. na stres emocjonalny fizyczne metody mogą być niewystarczające. W procesie leczenia działa na nas najczęściej ta metoda, w którą wierzymy. Działa też autorytet osoby, która nas leczy i wiara w tą osobę, w jej kompetencje i w jej umiejętności.
Z kolei w sferze mentalnej mogą zalegać jakieś myśli, których nie jesteśmy świadomi, a one później mogą objawiać się w formie choroby. Swobodny przepływ energii w ciele powoduje równowagę, wszelkie blokady czy to fizyczne czy mentalne lub brak rozwoju duchowego powoduje nasze ograniczenia.
Należy przy tym wspomnieć, że religijność to nie to samo co duchowość.
Wierzę, że opisy uzdrowień w bibli są autentyczne ponieważ wiara faktycznie czyni cuda. Na pewno znacie przypadki, że pomimo iz lekarze rozłozyli ręce to chorzy wychodzili i nadal wychodzą z beznadziejnych stanów. Zapewne to sprawia właśnie sfera duchowa i moc wiary w sukces, zdrowie, powodzenie......oraz posiadanie odpowiednich wspomagających i zdrowych przekonań , a także posiadanie nadziei.... Nadzieja to przekonanie, ze moze być lepiej....dlatego zawsze warto mieć zdrową nadzieję...
ciekawy wywiad:
https://www.youtube.com/watch?v=g88PD2AUnbQ
Szerstiennikow twierdzi , ze wątroba jest zaprogramowana na ok. 500 lat. Jeżeli wierzyć w biblię to ludzie zyli po 600 - 800 lat :)), Teraz społecznie jesteśmy przekonani, ze np. 87 lat - < o to już sobie pożył taki człowiek>, a 103 to szok dla nas. Ludzie którzy przekroczyli magiczną setkę są dla nas bohaterami i podziwiamy ich.
Czy my nie programujemy się przypadkiem na określony wiek ? Odkąd pamiętam to na urodziny życzyło się tylko 100 lat ... Naukowcy udowadniają, że przekonanie i to w co wierzymy wpływa na organizm, na działanie czy tez na podejmowane decyzje, jak również na zdrowie i samopoczucie.
Czy gdybyśmy zaczęli sobie życzyć 200 lat i wierzyli ze to możliwe, to czy nasze granice postrzegania starości nie przesunęły się ? Może warto zacząć życzyć sobie 150 lat albo nawet 200 :))) ZUS, zapewne miałby poważny problem, gdybyśmy żyli dużo dłużej. Może na złość Zusowi warto jednak się postarać. W końcu każda motywacja jest dobra, jeżeli jest skuteczna dla naszego zdrowia.
Na nasze zdrowie , a raczej na zakłócenia w naszym zdrowiu ma wiele czynników min. stres, a właściwie brak odreagowania, pole elektromagnetyczne, niewłaściwe nawyki żywieniowe, wadliwe wzorce myślenia i reagowania.
Louis Hay w książce " Możesz uzdrowić swoje życie " przytacza wzorce myślenia i powstające choroby. Bardzo cenna pozycja książkowa i warto sięgnąć do niej, gdy na coś chorujemy.
Nasz mózg , umysł jest sztabem dowodzenia. Podobno wszystko zaczyna się w głowie, czyli od myśli. Skoro tam "zaczyna" się choroba, tam też może zacząć się zdrowe myślenie, które pobudzać będzie układ immunologiczny i wyzdrowiejemy. Wielu rzeczy może nam brakować, ale umysł mamy zawsze przy sobie. Wieloma rzeczami możemy się martwic, złościć, cieszyć. To nasze oceny( interpretacje) informują ciało na co ma reagować. Samo ciało trawi, pompuje krew, czyli wykonuje dla nas ogromna pracę. Jednak naszym sprzymierzeńcem w radzeniu sobie z emocjami i z życiem jest nasz własny umysł. Jest prawdziwym przyjacielem, gdy wiemy, jak się z nim obchodzić. Często jest jedynym przyjacielem. Wszyscy znają truizm - umiesz liczyć , to licz na siebie. Ostatecznie w swojej głowie każdy sam musi dokonać zmian, bo nikt za nas tego nie zrobi, tak jak nikt za nas się nie napije. Nauka ustaliła , że jest jedność psychofizyczna, czyli psychika wpływa na ciało, a ciało wpływa na psychikę. Myśli i przekonania wpływają na każdą komórkę w ciele.
Dobre myśli, dobre wspomnienia = dobre samopoczucie . Lepiej zapobiegać chorobom i dbać o higienę fizyczną i psychiczną....ale jak już jest choroba, to nie wbijamy się w poczucie winy, strach czy złość.
Jeżeli jednak zaczynamy z jakiegoś powodu leczyć się, to stosujemy rożne metody na rożne sfery. Zasada jest taka , że pomoc na wyższym poziomie niesie szybciej rozwiązanie czy powrót do zdrowia ponieważ działa na sfery " niższe". Każdy kiedyś z nas się skaleczył, a potem rana się zagoiła. Proces gojenia był możliwy ponieważ organizm dąży do zdrowia a nie do choroby. To jest pocieszający fakt, zwłaszcza świadomość tego jest ważna, gdy jednak zachorujemy.
Jak i czym zadziałać, aby rozpocząć proces leczenia poczynając od sfery "niższej " fizycznej ?
sfery fizyczna - zioła, lekarstwa, dieta, suplementy, chirurgia, masaże, ćwiczenia, głębokie oddychanie, lewatywy, płukanie okrężnicy itp.
emocjonalna - uczucie, uwaga, śmiech i jeszcze raz śmiech , śmiech nieuwarunkowany, zabawa, uwolnienie gniewu, przebaczenie, muzyka, aromaty,barwy, itp
mentalna - placebo, hipnoza, autohipnoza, rozmowa kierowana ,wyobraźnia, wizualizacje, pozytywne myślenie, afirmacje, medytacje, terapia itp
duchowa - piramidy, kryształy, oczyszczanie aury, terapeutyczny dotyk, homeopatia, modlitwa,, kinezjologia, telepatia, akupunktura, akupresura, wiara
Ponieważ naturalnym stanem jest zdrowie, nie choroba to dlatego organizm dąży do zdrowia. Choroba powstaje najczęściej z powodu skumulowanego napięcia w organizmie. Napięcie blokuje prawidłowy przepływ energii. Napięcie powstaje w związku z brakiem rozluźnienia po stresie. Stres jest zjawiskiem również normalnym ponieważ w tym czasie organizm adaptuje się ( przystosowuje się ) do nowych warunków. Stres powstaje w tych wszystkich w/w sferach, jest stres fizyczny, emocjonalny i mentalny ( psychiczny), to wyznacza również kierunek leczenia np. na stres emocjonalny fizyczne metody mogą być niewystarczające. W procesie leczenia działa na nas najczęściej ta metoda, w którą wierzymy. Działa też autorytet osoby, która nas leczy i wiara w tą osobę, w jej kompetencje i w jej umiejętności.
Z kolei w sferze mentalnej mogą zalegać jakieś myśli, których nie jesteśmy świadomi, a one później mogą objawiać się w formie choroby. Swobodny przepływ energii w ciele powoduje równowagę, wszelkie blokady czy to fizyczne czy mentalne lub brak rozwoju duchowego powoduje nasze ograniczenia.
Należy przy tym wspomnieć, że religijność to nie to samo co duchowość.
Wierzę, że opisy uzdrowień w bibli są autentyczne ponieważ wiara faktycznie czyni cuda. Na pewno znacie przypadki, że pomimo iz lekarze rozłozyli ręce to chorzy wychodzili i nadal wychodzą z beznadziejnych stanów. Zapewne to sprawia właśnie sfera duchowa i moc wiary w sukces, zdrowie, powodzenie......oraz posiadanie odpowiednich wspomagających i zdrowych przekonań , a także posiadanie nadziei.... Nadzieja to przekonanie, ze moze być lepiej....dlatego zawsze warto mieć zdrową nadzieję...
ciekawy wywiad:
https://www.youtube.com/watch?v=g88PD2AUnbQ
Subskrybuj:
Posty (Atom)