Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oczekiwania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oczekiwania. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 maja 2014

Sposób na reset

W radzeniu sobie ze stresem każda metoda jest dobra pod warunkiem, że nie czytamy o niej, tylko ją praktycznie zastosuje. Aby sprawdzić, która metoda jest dobra  dla siebie należy ją stosować.
Poniżej zamieszczam artykuł Serga Kahili Kinga - autora licznych publikacji z zakresu huny, starożytnej  nauki Hawajczyków, która  była przekazywana z pokolenia na pokolenie. Świat o tej wiedzy tajemnej  dowiedział  się min. dzięki  Maxowi Freedom Long.

Sposobów na odstresowanie jest znacznie więcej i każdy wypracował  również swoje. Myślę, że  każdy sposób, który oparty jest na oddychaniu, jest sposobem najbardziej skutecznym ponieważ działa bezpośrednio na ciało i jednocześnie emocje.  Ważne w tym, co pisze Serge Kahili King jest pozbywanie się stresów  jednocześnie  w trzech obszarach naszego istnienia: fizycznym, emocjonalnym i psychicznym.




Sposób na odstresowanie - Serge Kahili King 


"Chętnie współczułbym Ci w trudnej sytuacji, ale moje współczucie Ci nie pomoże. Poniżej przedstawiam prosty plan, który pomoże Ci się otrząsnąć i poprowadzi Cię do jaśniejszej przyszłości. Zadziałał on w moim przypadku i w przypadku tysięcy innych osób. Chociaż jest on prosty, dla Ciebie może być naprawdę trudny. Ale im większa jest Twoja motywacja to zmiany życia, tym będzie Ci łatwiej. Pamiętaj,
że ten plan ma jedną, wielką wadę: działa tylko wtedy, jeśli go użyjesz.

Część pierwsza - Zredukuj stres fizyczny

Plan: Oddychaj jak delfin. Delfiny nie oddychają automatycznie, każdy oddech musi być świadomy.
Najlepszy sposób na świadome oddychanie to wkładanie całej swojej uwagi na coś co trzymasz w dłoniach oddychając. Zacznij od jednej minuty na godzinę i staraj się dojść do pięciu, dopóki nie stanie się to Twoim regularnym nawykiem. Możesz być zdziwiony jak dużą przyniesie Ci to ulgę.

Część druga - Zredukuj stres emocjonalny 

Plan: Weź odpowiedzialność za swój stres. Nikt inny nie wywołuje Twojego stresu. Nigdy nie wywoływał
i nie wywoła.
Inni po prostu nie reagują zawsze tak jak chcesz a Ty reagujesz na ich działania mieszanką strachu i złości, co wpływa na Twoje ciało i umysł. To powoduje, że jesteś mniej zdrowy i mniej skuteczny. Tak długo jak będziesz obwiniał innych za swój stres, tkwisz w niekończącej się pułapce. Zacznij od wzięcia odpowiedzialności za swoje reakcje, potem spróbuj je zmienić. Jeżeli Dynamind (tu) wydaje Ci się za trudne,
użyj TFR - pomyśl o czymś stresującym, zwróć uwagę na swoją reakcję a potem rozluźnij tę partię ciała, w której czujesz napięcie. Zacznij od małych rzeczy i stopniowo przechodź do coraz większych.

Część trzecia- Zredukuj stres psychiczny 

Plan: Zmień swoje oczekiwania. Wielu ludzi tworzy swoje oczekiwania pamiętając negatywne wydarzenia z przeszłości i przenosi je do przyszłości, co wywołuje zamęt, zniechęcenie i rozpacz. Faktem jest, że nikt nie może być absolutnie pewny przyszłości. Niemniej jednak, jeżeli spodziewasz się najgorszego, podświadomie to sprowadzasz i gdy spodziewasz się najlepszego także podświadomie do przyciągasz.
Problemem nie jest to, że negatywne oczekiwania się występują. Problem pojawia się kiedy je
rozpamiętujesz i traktujesz je jak prawdę, podczas gdy to tylko fantazja. Najlepszym rozwiązaniem jest całkowicie zmieniać każdą negatywną myśl na pozytywną wtedy gdy tylko się pojawi. Pozytywne oczekiwania również są fantazją - produktem Twojej wyobraźni - ale sprawiają, że czujesz się lepiej i pomagają Ci się przygotować na sukces.

Tak to wygląda. Trudne, wiem, ale jeszcze raz podkreślam że to działa. Jeżeli znajdziesz lepsze
rozwiązanie, użyj go. Ale jeśli nic nie zrobisz, nic dobrego się nie zdarzy."

tłum. Kasia Bajurka

artykuł pochodzi ze strony http://www.huna.org/


przy okazji polecam :) http://www.huna.org/html/DuchAloha_Lech.pdf

środa, 2 kwietnia 2014

Gdy idziesz do psychologa....

Wizyta u  psychologa czy terapeuty niesie ze sobą napięcie, stres i różne  inne przemyślenia. Poprosić  o pomoc   czasami okazuje się  nie lada wyzwaniem.  Przez lata  pracy mam przyjemność spotykać wielu różnych i świetnych  ludzi. Motywacje wizyty u psychologa są różne. Osobiście cieszę się, że świadmość u nas jest juz taka, że wizyta czy terapia  nie jest wstydem, a coaching jest nawet  dobrze widziany. Oczekiwania   z jakimi się spotykam w stosunku do mnie  określiłabym jako realne i nierealne.  Ważne pytanie, jakie sobie warto zadać - PO  CO IDĘ DO PSYCHOLOGA?  jeżeli idę  udowodnić sobie  i jemu, jak bardzo jest do  d u p y, to lepiej  nie iść. Po co załamywać psychloga :))Jak sie uprzemy, to zawsze  możemy  sobie czy komuś  coś udowodnić. Odpowiedź  jest stosunkowo prosta - przez analogię  -  po co idę  do krawcowej?   uszyc  sobie coś. Do  psychologa idę, aby rozwiaząć  lub znaleźć sposób na to,  co mnie "gryzie" czyli nauczyć się obsługi własnego umysłu, własnych emocji czy   dobrać się  do swoich zasobów  lub  jezeli tego wymaga terapia nawet  przyjrzenia się swoim mechanizmom obronnym i skonfrontowanie się z bolesnymi uczuciami. Czasami zmiany w sobie " bolą", a  prawie zawsze  występuje  dysonans  poznawczy.  To chyba jest najgorszy moment  w terapii bo  wymaga przetrzymania, aby  było juz tylko lepiej. Niektórzy  w takim momecie przerywają terapię. Uprzedzam moich pacjentów, że taki moment  może nadejść i zwiastuje  on zmiany na lepsze.
Psycholog jest  " niby"  ekspertem i  ma wiedzę o funkcjonowaniu umysłu. Jednak  myślę, że   warto pamiętać, że  ostatecznie  jesteśmy ekspertem sami dla siebie  ponieważ nasze życie, to nasze wybory.  Niektórzy chcą widzieć w  psychologu autorytet. To przeważnie osoby  z programem ( mechanizmem) -autorytet zewnątrzny. Natomiast  niektórzy chcą widzieć  w terapeucie  partnera, przyjaciela, przewodnika- to przeważnie  osoby posiadajace program -  autorytet wewnętrzny.
 Gdy przychodzi do  mnie jakaś  osoba po pomoc, to ma wobec mnie jakieś oczekiwania. Warto ustalic to na samym początku. Wobec  siebie   mam również oczekiwanie, że pomogę, że dam  radę tak poprowadzić człowieka- pacjenta, aby ten sam stał się dla siebie pomagaczem i  ekspertem. Mogę sie  rozczarować, jeżeli mam  oczekiwanie, ze jestem w stanie pomóc każdemu i zawsze. Nie, nie  jest to  mozliwe, abym każdemu mogła  pomóc. Prawdopodobieństwo pomocy zwiększa się wprost proporcjonalnie do tego,  czy dany człowiek  chce naprawdę  zmian w  sobie. Gdy  ktoś chce  popełnić samobójstwo- to mam oczekiwanie, ze  jednak nie popełni,   bo ja jako  psycholog  tego nie  chcę!  Wcale to  TAKIE  proste  nie jest, gdy pacjent  nie  oczekuje tego samego. Gdy nie wierzy, że może w sobie czy w swoim zyciu coś  zmienić. Nadzieja w tym, ze skoro  przyszedł z własnej inicjatywy, to  chce żyć.


Zatem przychodząc na terapię - mamy oczekiwania.  Bardzo ważne jest poznać  oczekiwania ponieważ często  od tego zależy efektywność terapii.  Zwykle ciężko je sprecyzować.  Dlatego warto  przed wizytą u psychologa sobie nad tym pomyśleć.   Często zadaję pytanie - dlaczego akurat do mnie ? 

odpowiedzi słyszę różne:

1. Znajmona mi  poleciała.  Ona była zadowlona, to ja też chcę.
2.  Bo blisko mieszkam tej Poradni.
3. Szukałam w internecie psychologa dla siebie i Pani ma dużo dobrych opinii.
4. Akurat było miejsce wolne do Pani.
5. Rodzina mówi, ze mam coś zrobić  ze sobą  i powinnam pójść do psychologa, no to jestem. 
6. Psychiatra zalecił  mi  chodzenie do psychologa.


Z tych odpowiedzi mogę sobie wysuwać (  hipotezy)  wnioski, co  do efektywności w zakresie terapii, jak też  do nawiązania lepszej współpracy pomiędzy sobą,  a osobą, która do mnie przychodzi.   

ad. 1  ta   osoba jest zmotywowana do terapii i chce pracowac nad sobą. Pozadrościła znajomej- czy tylko zazdrość będzie dobrym motywatorem do zmian? Ucieszyła się, ze znajomej tak fajnie- ona też  tak chce. 
 To czasami jest mylne.  W trakcie terapii wychodzi , że ta osoba  OCZEKIWAŁA,  iż to przyjedzie lekko, łatwo i przyjemnie. Ona co prawda  była świadkiem, jak znajoma się zmieniała, jak nabierała radości, pewności.  Niestety,  nie widziała  wewnętrznej pracy tej znajomej i myślała, że u psychologa, to jak za dotknięciem  czarodziejskiej  różdżki.  Dlatego nie pomyślała, ze  wewnętrzna zmiana,   to nie tylko zasługa psychologa, ale głównie tej osoby, ktora podjęła  działania, aby  dokonać    w sobie   zmian.   Często przy takiej okazji  powtarzam, ze czasami  na talerzu podaję dobre kąski, ale  już nie ode mnie zależy  czy je ktoś pogryzie, przełknie, przetrawi i wydali.

ad.2  to może  pragmatyczna osoba,  ceni swoj  i moj czas, albo  ta osoba kieruje się  tylko jednym wskażnikiem , bedzie zatem  mi trudniej ukazać  więcej  perspektyw. Może być trudno- ta osoba idzie na łatwiznę i spodziewa się, ze będzie tylko  lekko i bez  specjalnego wysiłku. Może zła sytuacja finansowa nie pozwala szukac dalej lub gdzie indziej? 

ad. 3  Te odpowiedzi lubię i  zarazem  trochę  się  obawiam -  raz, ze  one łechcą  moje ego :)  a wiecie,  że czlowiek  jest trochę prózny i lubi  pochlebstwa,  a  przez  to  jest mniej  uważny :)   lubię  dlatego,  bo myślę, ze ta osoba naprawdę sobie chce pomóc  i  oczekuje profesjonalnego  podejscia. Najczęsciej wtedy oboje się uczymy i rozwijamy.  Jednocześnie obawiam się  takch  odpowiedzi  bo  czy oczekiwania  tej osoby   są takie, którym ja będę mogła  sprostać? czy  trafię w sedno? czy pomogę znaleźć klucz? 
Nasza psychika tak działa, ze jak gdzieś idziemy i  spodziewamy się wiele, to mozemy  się  szybciej  rozczarować i przeciwnie - gdy  nie spodziewamy się wiele, to  jesteśmy miło zakoczeni.

ad 4 hmm najczęsciej taki pacjent jest na dwoch wizytach albo jednej i zmienia psychologów. Może  jeszcze  nie dojrzał do zmiany?  czuje  ze coś  mu nie tak, ale sam nie wie czy chce. Najczęściej  wtedy też ustalam  tak naprawdę cel wizyty  bo  sprawa też  może być bardzo poważna, pacjent jest  u kresu i obojętnie kto, byleby uzyskać szybko jakąś pomoc albo błaha  bo chce zdobyć zaświadczenie od psychologa  po coś tam. 

ad. 5   czesto jest tak, ze  cała rodzina   powinna się  zgłosić do psychologa i bez terapii rodzinnej, to nic się nie osiagnie.

ad.6   psychiatra jest  autorytetem, to lekarz, skoro  zalecił chodzenie, to chodzę. Tu trzeba bardzo uważać  bo chodzenie do psychologa w ramach recepty od lekarza, to jak łykanie kolejnych tabletek- zrozpaczony pacjent mówi-  "chodzę , chodzę i nic się  nie  poprawia".  Najczęściej  te osoby są bierne i czekają,  że samo się coś  zrobi. Biorą lekarstwa , chodzą do psycholga  i nic...coraz gorzej.  To jest  smutne -  ale sama tabletka  i samo chodzenie nic nie daje  bez  wewnętrznej "pracy" nad sobą.


Z tych odpowiedzi  powstaje   punkt wyjścia  do rozpoczęcia terapii, albo  nawet  jej zaniechania.   Najczęściej   w trakcie rozmowy sprawdzam swoje wnioski ( hipotezy),  czy pierwsze wrażenia są  prawdziwe, czy mi się tylko tak wydawało. Chyba nie ma nic gorszego, gdyby psycholog przywiązał się do  swoich oczekiwań,  ocen i chciał  potwierdzać  tylko  swoje hipotezy. 

Zatem bardzo ważne są oczekiwania -  czego chcę dla siebie?  czego pragnę ?  to podstawowe życiowe  pytanie  - jeżeli wiem czego chcę, to wiem gdzie idę - psycholog, psychoterapeuta  czy coach może mi pomóc w tym czy wskaząć  jak to zrobić....a jednocześnie  nie wyprowadzi   " w pole ".  Jako psycholog nic za Ciebie    nie zrobię. W  życiu  bywają sytuacje, ze ktoś może za nas coś  może  zrobić np. umyć naczynia, posprzątać w domu itp. ale już  nikt  się  za nas nie naje, nie napije, jak też nie zmieni przekonań, sposobu myślenia czy blokujących schematów czy innych mitów i sterootypów w naszym myśleniu, których czasami jesteśmy nawet nieświadomi. Tak, jak bardzo jesteśmy bezradni wobec kompleksów czy konfliktów  wewnętrznych.  

Gdy juz  wiem czego chcę  i robię to,  to może  psycholog  nie jest mi potrzeby?  może  być i tak :)

Gdy nie wiem czego chcę, to czas  najwyższy się  dowiedzieć, a terapia lub coaching   może  w tym  pomóc.

Gdy odczuwam brak motywacji do  życia i mam same problemy, to zapewne  na terapię najwyższy czas.

Czuję, ze  nie dam sobie rady z  kryzysem, jaki dopadł  mnie w aktualnej  sytuacji, to nie ma na co czekać. Świadomość, ze potrzebuję pomocy okazuje się, ze to juz krok do  sukcesu malego czy dużego.


Gdy masz przekonanie, < to i tak nic  da>  < i tak się  nie zmienię>  < i tak się  nie poprawi> <i tak nic  z tego>   i mimo  to,  idziesz  do psychologa, to gdy  wspólnie z psychologiem nie zmieni  się   tego programu zalegającego żalu i bezradności objawiającego się  takim  właśnie  myśleniem,  to faktycznie nic  nie da.  Zgodnie ze swoimi przekonaniami mamy  rację. Mało tego....my jako ludzie dążymy do tego, aby udowadnić sobie  swoje racje.


poniedziałek, 31 marca 2014

Jak to jest z oczekiwaniami.

Oczekiwania są częścią naszego życia, a właściwie częścią nas samych.  Oczekiwanie, to pragnienie, żądanie czegoś dla siebie. Oczekujemy, żeby  nasze   pragnienie zostało spełnione. Dobrze, jak nie przywiązujemy się do wyniku bo wtedy mamy mniej rozczarowań.  Jeżeli oczekiwanie  nie zostaje spełnione  powstaje wewnętrzny  zawód, rozczarowanie, smutek, zły nastrój, pretensja do świata i ludzi.  Często  też nie uświadamiamy sobie oczekiwań. Gdy się głebiej zastanowimy, to często  cierpimy nie  z powodu   samego  ŻYCIA, ale  z powodu niespełnionych    OCZEKIWAŃ.  Podobno Budha nie miał oczekiwań. Jednak my,  zwykli, a zarazem wyjątkowi ludzie,  nie jesteśmy w stanie się  ich pozbyć. Choćby najmniejsze, ale  będą. Jednak każde rozczarowanie uświadamia nam nieralność naszych złudzeń czy wizji.  Oczekiwania kształtują się powoli. Początkowo jako dzieci czy nastolatkowie spełniamy oczekiwania rodziców i innych dorosłych osób, ktorzy mają wpływ na nasze wychowanie, a więc także nauczycieli. My od rodziców oczekujemy, ze dadzą jeść, kupią zabawkę...itp. Otoczenie oczekuje od nas, że  będziemy jacyś.....my od otoczenia oczekujemy, że będzie nam sprzyjać i  zadowalać.

Skoro cierpimy przez  to, ze mamy oczekiwania, to może lepiej ich nie mieć ?

Tak po prostu,  płynąć z prądem życia  niczego  nie oczekując, akceptowwać wszystko co się dzieje,  uśmiechać się do siebie, ludzi i  życia. Okazuje się, że taka droga wcale nie pozbawia cierpień. Z biegiem czasu  takie płynięcie z prądem, to po  prostu automatyczne życie, za którym stoją nieświadome programy wcześniej wdrukowane  przez otoczenie, a my nie jesteśmy w stanie pozbyć  się tego, ze jeżeli do kogoś się "uśmiecham", to oczekuję wzajemności.  Takie życie też sprawia, że wkracza nuda i jesteśmy  niezadowoleni z siebie i z życia. Życie nas nauczyło, że na wzajemność  możemy  oczekiwać lub nie. To znaczy, oczekiwać  sobie możemy, tyle że nie zawsze ją dostaniemy.   Z tym zapewne warto  się  pogodzić,  zaakceptować bo domaganie się  i żądanie  od kogoś wzajemności, to już  narzucanie swojej woli, a to jest przemoc. 
Dlatego nie na darmo psycholodzy, mistycy, specjaliści od rozwoju osobistego czy  po prostu  ludzie, dążą do tego, aby być ekspertem  dla siebie samego. Samorealizacja jest naszą potrzebą. Któż może nas poznać lepiej niż my sami?  To nie mama, tata, mąż, żona czy  terapeuta  wie,  co mi potrzeba, co mnie uszczęśliwi i co da spełnienie,  ale JA -  to JA  musi wiedzieć czego chce, czego pragnie.

Zarazem warto też  wiedzieć, ze  to  do czego dąży może się nie spełnić.  Nie znaczy to wtedy, że JA  ma się  użalać nad sobą, gdy tego  nie dostanie. Dojrzały  emocjonalnie  człowiek nie tupie nóżkami, nie histeryzuje, że czegoś nie dostaje. Fajnie, gdyby nam  szczęście , sukcesy, spokojne życie, pieniądze spadały z nieba, jak manna :)))  Niestety tak nie jest.  OCZEKIWANIE LEKKIEGO, ŁATWEGO ŻYCIA NIE ZAWSZE SIĘ SPEŁNIA. Tak, jak nie możemy oczekiwać życia pozbawionego emocji czy kłopotów i nastrojów  z tym związanych.  Chyba tylko psychopaci nie odczuwają  emocji.

Oczekiwania   mamy wszędzie   np.  człowiek, ktory  jest w zwiazku z innym człowiekiem, ktory pije nadmiernie (  przyjęło się mówić alkoholik, alkoholiczka), zdradza  albo oszukuje czy bije lub  z  takim, który nie spełnia bardzo ważnych  oczekiwań  czy potrzeb ( np. nie chce dzieci, jest askekulany itp)

Trzeźwy  ciągle oczekuje, że czlowiek-alkoholik nie napije się tym razem. (  czy  oczekiwanie to nie  jest śmieszne, a zarazem tragicznie wpędzające  w dół  ?)

Zdradzony oczekuje, ze   następnym razem nie zostanie zdradzony albo wcześniej   zostanie  o tym poinformowany ( czy to oczekiwanie może być realne ? przecież z jakiegoś powodu doszło do zdrady, nie będzie  już zdradzał,  bo co ? my tego oczekujemy ? wcześniej  też tego oczekiwaliśmy) 

Oszukany oczekuje, że następnym razem, to mąż/żona powie prawdę i nic nie zrobi  za naszymi  plecami.
( jeżeli  ktoś kłamie, kombinuje za naszymi plecami, to nagle się zmieni  bo my tego oczekujemy ? )

Możemy się oburzać i wkurzac na innych - niestety - inni mają prawo być jacy chcą, czy też  jacy potrafią być. Tak samo, jak my mamy takie prawo. 

Często okazuje się, że  nasze oczekiwania  w stosunku  do  INNYCH LUDZI  nie spełniają się- a psychika  wypiera i  nie dopuszcza   do świadomosci  prawdziwych faktów.  Mechanizm wypierania  został  w  psychologii dość dobrze opisany.  Żyjemy złudzeniami. 
To oszukiwanie samego siebie sprawia, ze cierpimy przez własne oczekiwania - przez  to, ze  chcemy, aby ten ktoś był inny niż jest, no  bo my np. chcemy mieć zwiazek  czy  szczęśliwą  rodzinę, bogtyach rodziców czy  uzdolnione dzieko itp. Nie bierzemy pod  uwagę faktów, tylko własne oceny i wizje.
Gdy jesteśmy  w małżeństwie  niezadowoleni,  wtedy często zaczyna się proces  chęci zmiany tego drugiego,  a nie siebie. Czasami  przypomina to tłuczenie głową w  mur. Chcemy go naprawiać  na takiego, aby spełniał  nasze oczekiwania i nasze wizje.   Jest jeszcze druga opcja, że zaczynamy go usprawiedliwiać i zmniejszać własne   oczekiwania, budując nie to, czego chcieliśmy.    Jest też inna opcja, że niczego nie wypieramy. Bierzemy pod uwagę fakty i  stawiamy ultimatum, albo się rozstajemy lub podejmujemy  jeszcze inne działania.

Inne mniej poważne sprawy, ktore mogą dopiero doprowadzić do poważniejszych kryzysów:
Oczekujemy, jak inni powinni się zachować- np. pani ekspedientka powinna być dla mnie miła i się uśmiechać, mój chłopak powinien  przynosić mi kwiaty, dzwonić i pisać  smsy...itp.
To są wizje, w których mamy schematy ( też nieświadome),  jak inni powinni się  wobec nas zachowywać. Takie oczekiwania prędzej czy pózniej doprowadzają do kryzysu, wzajemnego niezrozumienia. Jedną z przyczyn jest to, że nie kreujemy siebie czy  nie kreujemy swoich sposobów działania  tylko narzucamy innym swoje WIZJE, jak  mają się zachować, chcemy "kontrolować " innych. To prędzej czy później prowadzi do zakłóceń  w relacji do samego siebie,  czy  tez  w komunikacji interpersonalnej - osobistej, zawodowej terapeutycznej itp.




wtorek, 4 grudnia 2012

Kiedy nam sie lepiej zyje ?

1. Kiedy akceptujemy siebie, czyli własne skomplikowane życie wewnętrzne:)
2. Kiedy odnosimy się do siebie z życzliwością, z miłością i na bieżąco sobie wybaczamy.
3. Kiedy "porażki"  (  nieudane rezultaty naszych działań)  pobudzają nas do szukania nowych rozwiązań, a  nie  do zamartwiania się tym, ze się nie udało :))
4.Kiedy akceptujemy złożoność i niedoskonałość  innych.
5. Kiedy  WPROWADZAMY  własną kreatywność do rozwiązywania problemów ( zadań)  w miejsce bezradnego lamentowania czy narzekania :))
6. Kiedy znamy swoją wartość i potrafimy korzystać z " krytyki ".
7. Kiedy potrafimy zwrócić się po pomoc, wtedy kiedy czujemy, ze samemu ciężko sobie poradzić.
8. Kiedy nie oczekujemy od innych, ze rozwiążą   albo zrobią coś za nas.
9. Kiedy nie  mamy wybujałych oczekiwań w stosunku do innych ludzi  ponieważ   ani my , ani Oni nie żyją po to, aby spełniać nasze oczekiwania.
10. Kiedy weźmiemy  sobie do serca  punkty opisane powyżej. :)