wtorek, 26 maja 2020

Medytacja Uzdrawiająca - Medytacja Prowadzona dla Wszystkich

poniedziałek, 20 kwietnia 2020

protest/coś dla ultraprawicowców/prawo wyborcze kobiet

Skoro to Bóg uczynił kobietę, a nie mężczyznę odpowiedzialną za rodzenie i dał jej wolną wolę,  dlatego kobieta odpowiada przed własnym sumieniem i Bogiem za ilość potomstwa, jakie wyda na świat. Ustawa ludzka o zakazie aborcji to ingerencja w boski porządek. 
Helena Zarzecka, matka czwórki dzieci



p.s

Nie mogłam sobie odmówić a nawet uważam  za swój obowiązek wyrazić swoje zdanie w sprawie zaostrzenia przepisów aborcyjnych. 
Ta ustawa to nic innego, jak droga do odbierania głosu kobietom tak, jak to już wcześniej bywało. 
informacje, które warto sobie przypomnieć, jak to było z prawami wyborczy,mi kobiet.

sobota, 18 kwietnia 2020

Profilaktyka depresji, szklanka do polowy pełna czy pusta?

Nowe spojrzenie na rzeczywistość obejmuje  też współczesny coaching — propaganda, że każdy może wszystko jest dość powszechny. Może i tak jest — kto to wie:). Jednak wielu ludzi uległo  też złudnemu poczuciu, że bez pracy czy włożonego wysiłku można osiągnąć wiele. Niestety mało kiedy manna spada z nieba,  choć może coś napłynąć do nas jakieś miłe zdarzenie, czy inna niespodzianka w rożnej postaci,  bez naszej pracy czy wysiłku tak, jak napłynął do nas wiadomy wirus i propaganda  strachu z nim związana,  czyli napływają do nas fajne i nie fajne dla nas bodźce, ale warto, gdy napłyną te "złe "dostrzegać też te dobre. 

Do rzeczy, jak to mawiała moja koleżanka,  do brzegu :)

Na szkoleniach często współcześni motywatorzy sukcesu pokazują szklankę z wodą — jest w niej połowa płynu — zadają pytanie — np.  ile jest wody? - część  osób mówi:  szklanka do polowy pusta — a część  szklanka do polowy pełna. To dualność myślenia - coś jest takie, a coś takie.  To jest czarne, a to białe. Jest to związane  ze spojrzeniem na życie,  prawą lub lewą półkulą mózgu.  To jest normalne. Dwa aspekty bieguna składają się na tą całość.

Sens i przekaz podświadomy jest taki , ze ci, co widzą szklankę do polowy pełną to niby lepsi goście, a ci, co widzą szklankę do polowy pustą to niby  gorsi goście — tacy pesymiści, co źle spostrzegają rzeczywistość, czyli skupiają się na braku...... bo tylko optymizm jest cool!  BZDURA!  tak naprawdę — opierając się na faktach, należy stwierdzić, że  właściwe  jest widzieć dwie strony medalu i jak realnie i konkretnie o tym pomyślimy,  to szklanka jest  do połowy pełna i do polowy pusta. Oba stwierdzenia, oba spojrzenia są prawdziwe. Inny jest tylko kierunek dostrzegania faktów,  czy naszego nastawienia,.  Pewien fakt zauważymy, a innego nie zauważymy czy nie weźmiemy go pod uwagę. 

Jest taki dowcip — optymista wynalazł samolot a pesymista spadochron......ta metafora pokazuje ze każdy rodzaj myślenia jest potrzebny, a wręcz niezbędny..................
 Dlatego tak ważne jest,  aby widzieć jeden i drugi punkt widzenia,  a nie  "załamać"  się tym, że  lepiej mają Ci, co widzą szklankę do połowy pełną.  Ważne jest, aby posiadać różne rodzaje  spojrzenia, różne myślenie,  czyli być twórczym , elastycznym i kreatywnym. Bardzo  mi się podoba  powiedzenie, ze optymista wynalazł samolot a pesymista spadochron. Dlatego, że   ta metafora pokazuje, ze nie ma wyższości optymizmu nad pesymizmem, a chodzi o to żeby widzieć oba bieguny - obie strony medalu i tak wracając do szklanki - obie odpowiedzi są dobre i adekwatne — ważne, aby mieć świadomość jednego i drugiego  aspektu możliwych zdarzeń ( optymistycznej wersji i pesymistycznej)  Dlatego  ta  propaganda, że wszystko masz w głowie,  myśl pozytywnie  -  może zrobić więcej szkody jak pożytku. Przede wszystkich myśl zdrowo, a w tych myślach  możesz coś zobaczyć  zarówno w różowych barwach i w ciemnych, bo to jest zgodne z realnym życiem a nie z tym, aby się zmuszać do tego, aby zobaczyć tylko jedną stronę życia - tę piękną, beztroską itp.  Jeśli zmuszamy się tylko do myślenia optymistycznego,  uciekamy od  tzw. nieprzyjemnych  emocji. Uciekanie od odczuwania smutku, wstydu, złości, strachu powoduje, że one i tak domagają się zauważenia. Domagają się w taki sposób, że pojawia się cała masa myśli, czyli popularnie mówiąc nakręcania się. Tymczasem nazwanie ich,  czyli uświadomienie sobie, akceptacja  odczuć,  uświadomienie sobie, że  w tej określonej  sytuacji mam prawo je odczuwać, mam prawo je przetrawić aż do czasu gdy  one zbledną. Chodzi tylko o to, aby nie robić tragedii z tego, że właśnie doświadczam nieprzyjemnych  dla mnie emocji. 
Teraz wyobraźmy sobie, że w dobie koronowirusa i światowej paniki złościmy się na siebie, że przeżywamy nieprzyjemne emocje, złościmy się, że jest strach, niepewność, wtedy  będziemy się czuć jeszcze  gorzej przez to, że sami niejako  nie dajemy zgody na to, że mamy prawo przezywać w takiej sytuacji, ze te przeżycia są zupełnie normalne, a gdy uznamy je za nienormalne staną się dla nas potężnym stresem i problemem.
Psychoterapeuci, czy psycholodzy grzmią - będzie tragedia, będzie przemoc, będzie więcej depresji itp. Nie dajmy się zwariować, nie dajmy się programować.  Generalnie jako ludzkość jesteśmy odporni na traumę, bo  tak biologicznie jesteśmy wyposażeni.  Dajmy  sobie prawo do przeżywania nieprzyjemnych emocji, złości na ograniczenia, akceptacji, że uczymy się życia w nowej,  nie znanej sytuacji, a w związku z tym mam prawo czuć się czasami zagubionym i bezradnym.  Jednocześnie włączmy zdrowe  myślenie, co mogę zrobić, aby odnaleźć się w nowej sytuacji? Co mogę zrobić, aby przeżyć to, czyli określone działanie i zachowanie sprawi, że  się wyciszam i uspokajam.  Czy coś muszę zmienić w sobie czy w sytuacji? Jeśli tak, to zmieniam, a nie rozpaczam i złoszczę się na to, że muszę to zrobić  Warto sobie uświadomić, ze sama w sobie sytuacja, zdarzenie nie jest tragedią, tylko nasza ocena i interpretacja tego, wyobraźnia  tragedii może być dla nas umysłową  pułapką , z której potem trudniej wyjść, czyli nie wpadajmy we własne sidła wyobraźni i tragicznego myślenia, szukajmy dobrych, czyli jasnych stron i nie bójmy się, że widzimy też złe, czyli ciemne  strony. 


Koronawirus. Jak się czujesz?



Bardzo fajny filmik, który ukazuje, że pierwszym etapem radzenia sobie z emocjami, a także zachowaniem pod ich wpływem jest bardzo ważne ich nazwanie ( wyrażenie słowami, czyli uświadomienie sobie ich a wtedy jedna i druga półkula naszego mózgu jest jakby w zgodzie ze sobą — prawa półkula to emocje a lewa słowa. Wtedy też jest szansa, że nie rozwinie się takie nakręcanie myślami tragizującymi — np. gdy odczuwam smutek , może pojawić się myśl - życie jest do d u p y, wszystko jest beznadziejne itp. Doskonale wiemy, że określone emocje wpływają na wytwarzanie określonych myśli. Radzenie sobie z emocjami to też akceptacja. że one są , że mają prawo się pojawić, mamy prawo jej odczuwać i mają prawo być. Mam prawo do ich przezywania, nie muszę udawać , że ich nie czuję, nie muszę od nich uciekać na siłę. Nazwanie ich i uświadomienie sobie ich sprawia, że ciało i podświadomość wtedy wie, co przeżywa. Emocje są naszym wskaźnikiem  - ukazują nam, co jest dla nas ważne, na czym nam zależy,  do czego dążymy. Rozumienie i uświadamianie sobie własnych emocji pomaga rozumieć samego siebie, ale także innych.
Czasami się zdarza, że osoby cierpiące na zaburzenia lękowe, wiele innych  emocji, zwłaszcza złość kojarzą z napięciem i lękiem.   

piątek, 6 marca 2020

Koronawirus - spojrzenie naukowe

Ten temat jest obecnie numerem 1 w świecie. Społeczeństwo jest wystraszone, co jest normalne w takich sytuacjach. Strach pomaga się zmobilizować. Jeden wirus potrafi uzmysłowić ludziom, jak bardzo wzajemnie od siebie zależymy w zakresie profilaktyki i bezpieczeństwa. Po co kłótnie, wojny? Wrogiem jest brak solidarności, brak odpowiedzialności, brak higieny i zasad BHP, napędzanie się strachem, wpadanie w panikę, czy zerowanie na ludzkim nieszczęściu lub niewiedzy.

Jeden wirus może faktycznie uśmiercić więcej ludzi niż wojna. Całe szczęście, że jest o wiele więcej wyzdrowień jak zgonów i to jest optymistyczna wiadomość.

Myślę, że warto śledzić nowe informacje naukowe o koronawirusie, jakie objawy warto rozpoznać, aby szybciej reagować.

cyt.
 "Wśród niektórych istotnych odkryć zaobserwowano, że duża część pacjentów z koronawirusem wykazywała biegunkę, nudności, wymioty i / lub dyskomfort w jamie brzusznej przed wystąpieniem objawów oddechowych. Naukowcy zalecają monitorowanie pacjentów z początkowym stresem przewodu pokarmowego, co pozwoli na wcześniejsze wykrycie, diagnozę, izolację i interwencję.

Wskazuje to, że wirus może dostać się do organizmu człowieka nie tylko przez drogi oddechowe, ale także przez usta i przewód pokarmowy."

"Podczas gdy większość wcześniejszych badań koncentrowała się na tym, jak koronawirus atakuje układ oddechowy z powodu typowych objawów objawiających się u większości pacjentów, nowe badania i badania wykazują niepokojące wskazanie, że nowy koronawirus może również atakować centralny układ nerwowy na różne sposoby a w niektórych przypadkach powodują długoterminowe szkody, a nawet ofiary śmiertelne z powodu ataków OUN."

To  nie jest dziwne, gdy Pani Dyrektor Sanepidu Jadwiga Caban- Korbus (gwiazda internetów)  ze Slubic mówiła o przypadku 80 letniego  Włocha, który uciekał zamiast poddać się kwarantannie. Dlatego nie z racji wieku pacjenci mogą zachować się dziwnie, ale też z racji zakażenia koronawirusem i uszkodzenia O.U.N,  a taka wiadomość dla ratowników medycznych i lekarzy czy nas wszystkich jest niezmiernie istotna. 

żródło:
Thailand Medical News.
 https://www.thailandmedical.news/news/breaking-new-studies-shows-how-coronavirus-affects-gi-tract-and-also-highlights-fecal-transmissions-as-another-route-for-viral-spread

\https://www.thailandmedical.news/news/breaking-news!-latest-research-published-by-chinese-scientists-say-coronavirus-might-render-certain-male-patients-infertile

Aby uzyskać najnowsze badania dotyczące koronawirusa, zaloguj się na: https://www.thailandmedical.news/

sobota, 27 kwietnia 2019

Dlaczego dziecko traci motywację?

Dlaczego dziecko traci motywację do nauki,  a właściwie dlaczego nie rozwija się motywacja wewnętrzna?
Jednak bardziej adekwatne jest pytanie – jak rodzice, nauczyciele i system niszczą u dziecka motywację wewnętrzną? W ogromnej większości, dzieci chcą i pragną  mieć sukcesy, chętnie czekają na rozpoczęcie nauki szkolnej.  A potem....?

Na pewno tracą motywację w wielu powodów, m.in.np.:

1. Nie ma w domu spokoju i w związku z tym występują trudności z koncentracją uwagi.
2. Rodzice krzyczą, gdy pomagają w lekcjach, a wtedy szkoła czy lekcje kojarzą z nieprzyjemnym stanem emocjonalnym. Gdy coś kojarzy się z przykrym stanem emocjonalnym, wtedy tego unikamy. Rodzice mają dość, bo szkoła dużo wymaga, a na zebraniu rodzic jeszcze  dostaje " opiernicz" Krytykujący rodzica nauczyciel, nie dający sobie rady rodzic  - kółka się zamyka.
3. Przemęczenie, zbyt duża ilość zadań domowych (niektóre państwa w ogóle nie mają czegoś takiego jak zadania domowe!) W efekcie przemęczenia,  motywacja i myślenie obniża się, ponieważ tak organizm broni się przed obciążeniem, czyli stresem. Poza tym często rodzic pracujący po 8- 12 godzin albo na zmiany, nie ma siły siedzieć z dzieckiem po 3 godziny nad lekcjami. Rodzic też może nie potrafi pomoc, bo ma zbyt mało wiedzy. W efekcie zaczyna się PRZEPYCHANKA POMIĘDZY NAUCZYCIELEM I RODZICEM — jeden do drugiego ma pretensje w stylu, ten nie nauczył, a ten nie odrobił z nim zadań, a uczeń, czyli sam zainteresowany zaczyna mieć to „gdzieś". Rodzic, aby nie narazić się nauczycielowi, czasami zaczyna przejmować odpowiedzialność za zadania domowe swojego dziecka i zaczyna go wyręczać.
4. Brak sukcesów, dzieci mają różne zdolności, a jest parcie na efekt, na sukces, a wkładany wysiłek jest mało doceniony. Nie doceniony wysiłek obniża chęci wykonywania czegoś.
5. Brak zachęty, brak chwalenia dziecka, brak zainteresowania danym tematem. Zaniedbanie sfery emocjonalnej,  a nastawienie tylko na intelektualną( osiągnięcia). Tymczasem badania naukowe pokazują, że to właśnie sfera emocjonalna bardziej decyduje o sukcesie.
6. Traktowanie szkoły jako przykrego obowiązku poprzez mówienie i podkreślanie — Twoim OBOWIĄZKIEM JEST.... się UCZYĆ! Wiadomo, obowiązki nie kojarzą się z czymś fajnym.
7. Nie rozwijanie się motywacji wewnętrznej dziecka (też różne przyczyny, w tym aktywność i predyspozycja własna)
8. Brak świadomości, że dziecko uczy się dla siebie, a nie po to, aby zadowolić ambicje rodzica – ambitny rodzic albo zakompleksiony rodzic,  może wytwarzać zbyt dużą presję na osiągane oceny, a tym samym produkować większy stres u dziecka.

No i najważniejsze, to co jest mało widoczne i to z czego sobie czasami nie zdajemy sprawy, to wszelkie  krytyczne uwagi rodzica w stylu — ta Twoja Pani ( Nauczyciel) jest do niczego . JAK ONA ci Tłumaczy? CO ONI W TEJ SZKOLE ROBIĄ? CZY TAM PRACUJE BANDA DEBILI? Itp. itd.

Dlaczego po takich tekstach dzieci tracą motywację?

Drodzy rodzice!

Czy jak usłyszycie, ten lekarz źle leczy, to macie ochotę do niego iść? Czy jak usłyszycie, ten warsztat samochodowy jest do niczego , to, czy macie ochotę odstawić tam samochód?
No właśnie.

Jeżeli nie chcemy, aby nasza córka/syn nie tracili motywacji, to wypadałoby zastanowić się, co mówimy do dziecka praktycznie od urodzenia. Jak oceniamy innych.

Nauczycielu, jeśli masz ochotę lżej pracować i bardziej nauczyć swojego ucznia myślenia, to zastanów się, czy wszystkie zadawane prace do domu mają sens? Może warto zrobić mniej wykładów, a więcej tych ćwiczeń robić w szkole?

Zatem drodzy rodzice i drodzy nauczyciele! Droga Pani Minister!
Wyszczególnienie Pani Minister jest tu konieczne, ponieważ ona reprezentuje system, jak również go tworzy.
Musimy wiedzieć, że...zestresowany i przemęczony dorosły tym samym wpływa na  zestresowanego ucznia, dziecko, młodzież.


Zanim zaczniemy kłócić się, kto ponosi odpowiedzialność za to, że nasze dzieci tracą motywację do nauki, proponuję dokonać samokrytycznej refleksji, bo reforma to nie tylko zmiana książek, ale też konieczna zmiana świadomości i  podejścia. Nauczyciele mają zbyt mało treningów umiejętności wychowawczych i kompetencji miękkich. Często jest tak,  nauczyciel boi się przyznać, że ma jakąś trudność, a to normalne nie jest. Wystraszony nauczyciel nie rozwinie motywacji ani chęci do nauki.
p.s
Poza tym, dlaczego nasze dziecko ma pracować dłużej niż niejeden dorosły?
\+ Znalezione obrazy dla zapytania uczen

niedziela, 10 marca 2019

Jak możemy stać się marionetką w rękach innych?


Jak możemy stać się marionetką w rękach innych?

centrumperspektywa



W bardzo prosty sposób - wtedy, kiedy nasz nastrój zależy od innych. Jeśli mamy potrzebę bycia chwalonym, czujemy się podle gdy nas nie chwalą. Jeśli boimy się krytyki, czujemy się podle krytykowani. W taki oto prosty sposób stajemy się marionetkami w rękach innych. Stajemy się zależni od pochwał. Chyba należy sobie uświadomić, że potęga naszej nieświadomości jest olbrzymia i większość interakcji to gra oparta o projekcje i manipulacje, aby inni robili, postępowali tak, jak my chcemy, byśmy mogli ich zmotywować, by robili to, czego my od nich chcemy. Oczywiście zdarzają się szczere pochwały, ale ogólnie natura wyposażyła nas w mechanizm nastawiony na przetrwanie, na realizację celów, na zaspokojenie potrzeb. Nas i innych też. Pragniemy zmienić innych, a sami mamy opór przed zmianą i najchętniej zatrzymujemy to, co jest i przywiązujemy się. Zależność nastroju od innych sprawia, że jesteśmy bardziej nieświadomi i mamy mniejszy wpływ na własne życie. Nawet jak życie wymusza na nas zmianę, rozpaczamy, że teraz to już wszystko się zmieniło i nic nie będzie tak samo.

Ponadto, egzekwowanie od ludzi szacunku, zrozumienia, uznania, miłości jest zajęciem bardzo wyczerpującym. Oburzamy się, gdy inni nie robią tak, jak my uważamy, że powinni robić. Czyż nie manipulujemy wtedy innymi, aby to od nich uzyskać? Uważam, że bardzo ważne jest odróżnienie czy ktoś jest wobec nas szczery, czy po prostu manipuluje nami.

Świadomość emocji i uczuć oraz ocen i przekonań jest podstawą dla właściwej integracji ciała i umysłu.

Co Wy na to?

Jak nauczyc sie bycia śwadomym uczuć, emocji?

Z dedykacją dla eliatrieste i jej zapytania.

Pytanie nie jest takie proste, ponieważ uczeni nie ustalili jeszcze, co to jest świadomość. Na potrzeby życia zwykliśmy mówić, że mamy świadomość tego, co myślimy, tego, co czujemy i tego, co robimy, tego, co widzimy i tego, co słyszymy. Oczywiście są wyjątki, niektórzy choćby po alkoholu nie wiedzą, co robią-:).

Dlatego nie wgłębiając się zbytnio w teorię czy nawet fizykę kwantową, która obecnie wiele pomaga zrozumieć, możemy stwierdzić, że jest w nas świadome i nieświadome, niektórzy mówią o podświadomości. Świadomość siebie oznacza też pewien dystans do siebie, bo bez dystansu trudno obserwować, co w nas się dzieje. Gdy aktualnie odczuwamy smutek, nie oznacza że jesteśmy tym smutkiem, to przemijająca reakcja emocjonalna. Mamy wybór- możemy zatopić się w tym smutku lub nazwać go i w sposób świadomy zmienić ten stan emocjonalny. Co to znaczy w sposób świadomy? Mamy wpływ na oddech, z którego pomocą uspokajamy ciało i obserwujemy czy wybieramy myśli, które nam pomagają radzić sobie. Zmiany myśli musimy się nauczyć. Najlepiej swoje myślenie oprzeć na faktach, a nie na ocenach. Często jest tak, że mamy w głowie jakieś schematy i np. jak rodzice panikowali, to też taki program w sposób automatyczny może się odpalać. Wtedy przy pomocy świadomości uczymy się innego podejścia i innych reakcji emocjonalnych.

Uczucia to dla mnie mieszanka emocji i myślenia. Niektórzy stwierdzają, że pierwotnych emocji jest 5: strach, wstyd, smutek, gniew, radość. Emocje odczuwamy w ciele, uczucia może w świadomości?

Świadomość emocji to nazwanie tego, co odczuwamy. O ile te podstawowe emocje łatwo rozpoznać, o tyle uczucia trudniej sobie uświadomić. Czasami możemy nie rozpoznawać poczucia winy, często do gniewu się nie przyznajemy, wypieramy go i tłumimy. Tłumione emocje spychane wpływają na myślenie i na ciało powodując, że możemy stać się chorzy, ale też sarkastyczni, ironiczni, cyniczni, obrażać się często, buntować, złośliwe uwagi robić, naśmiewać się z innych. Uczucia zazdrości, mściwości, urazy, żalu, źle wpływają na fizjologię ciała.

Świadomość emocji to rozpoznanie fizjologicznych reakcji w ciele i rozpoznanie myśli i obrazów w „głowie” Przy bardzo silnych emocjach, bo one mają swoje natężenie może być tak, że odczuwamy ból głowy, ból brzucha, oddawać często mocz, albo mieć biegunkę, suchość w ustach, pocenie się itp. Wówczas nie będąc świadomym, nie kojarzymy tego z emocją, np. strachem tylko z chorobą, tak zwana somatyzacja. Wtedy może powstać myśl- jestem na coś chory. Coś mi jest. Emocja nazwana przestaje być nieświadoma.

Jeżeli pojawiają się np. pytania - czy ja dobrze zrobiłam? Czy powinnam może inaczej? A co oni teraz pomyślą? Takie pytania wskazują na odczuwane emocje-przeżywamy jakąś sytuację, odczuwamy emocje-tego typu pytania najprawdopodobniej wskazują na strach. Pochodne strachu to: panika, płoszenie się, obawa, lęk, bojaźliwość, zdenerwowanie, zazdrość, nieufność, zawiść, ostrożność, powściągliwość, niepokój, przerażenie, dręczenie, litość.

Czasami może być tak, że łapiemy emocje innych ludzi — jesteśmy jak WiF-i łapiemy emocje innych, to dobrze z jednej strony, bo tak rozwija się też miłość. Ty masz do mnie pozytywne emocje, dobrze o mnie myślisz, zaczyna się to udzielać drugiemu. Jest też gorsza strona łapania czyichś emocji -np. złoszczący się ojciec czy matka jest źródłem złości, smucący się rodzic źródłem smutku i dziecko zaczyna odczuwać te emocje oraz uczy się reagować jak rodzice. Nie zawsze sobie natomiast uświadamia czemu jest mu źle.

Male dziecko, a nawet starsze, czasami i dorośli bez inteligencji emocjonalnej nie uświadamiają sobie swoich uczuć. Np. nastolatek się potnie, aby zlikwidować napięcie, dokonuje samookaleczeń, a nie uświadamia sobie, że źródłem tego jest gniew, bo to on prowadzi do agresji.
Świadomość własnych emocji przydaje się w relacjach. Wtedy wiemy, czy to nasze emocje, czy złapane od kogoś. Lubię przebywać wśród ludzi radosnych, to bardzo przyjemne zatopić się w radości.
Świadomość swoich reakcji przydaje się w relacjach- jeśli w przeszłości byliśmy często krytykowani, to z automatu każdą uwagę możemy odczytać jako krytykę.

Dlatego wszytko to, co sobie uświadomimy, przestaje nami rządzić, bo staje się świadome i podlega naszej woli. Polecam szeroko rozumiany rozwój osobisty i duchowy.
Nasz umysł "racjonalny" zazwyczaj nie decyduje o tym, jakie powinniśmy mieć uczucia. Umysł racjonalny może jedynie kontrolować jaki jest przebieg tych reakcji. Nie decydujemy się świadomie kiedy się wściekać, denerwować, ale racjonalny umysł może na pomóc "rozpuścić" emocje.
Skarbnica wiedzy o emocjach to książka Daniela Golemana " Inteligencja emocjonalna"

Dlaczego nie możesz odejść od tyrana?

Dlaczego nie możesz odejść od tyrana?

Przemoc psychiczna, emocjonalna jest jedną z najstraszniejszych rzeczy, jaką człowiek wyrządza człowiekowi.Ojciec, matka, mąż, żona, syn, córka, nauczyciel, Kościół, sekta itp. mogą stać się tyranem. Czasami nie uświadamiamy sobie, że doznajemy przemocy. Czasami nie uświadamiamy sobie, że stosujemy przemoc.
Tymczasem, np. słowa Mahatma Gandhi mówią „każda próba narzucenia swojej woli jest przemocą”.
Dlaczego przemoc jest obecna?
Myślę, że właśnie z powodu narzucania innym swojego punktu widzenia, swoich racji i uznawania siebie za istotę prawie nieomylną, dobrą, posiadającą patent na słuszność. Czasami mamy chęć kontrolowania innych, ponieważ uważamy, że to inni powinni się zmienić, a nie my. Czasami nie rozpoznajemy własnych emocji i reagujemy impulsywnie. Nie bierzemy zdania innych pod uwagę. Jesteśmy mniejszym lub większym tyranem.
Tyran, kimkolwiek on jest, potrafi zrobić niesamowite spustoszenie w czyjejś psychice.
Najgorsze jest to, że często po pomoc przychodzą osoby, które żyją z tyranem, a sam tyran często uważa, że z nim jest wszystko w porządku.
Ten smutny fakt braku świadomości powoduje bezradność wśród osób bliskich, które ciągle chcą mu coś uświadomić, a im bardziej chcą mu uświadomić, że postępuje niewłaściwie, tym bardziej same popadają w „obłęd„ On argumentów nie przyjmuje, a jeszcze obciąża poczuciem winy – bo ty taka i owaka, bo ty się czepiasz, bo tobie ciągle coś nie pasuje, bo ty tylko mamusi się skarżysz, bo ty sobie nie radzisz z prostymi sprawami, bo ty nie umiesz być wdzięczna... bo ty mnie wpędzisz do grobu. ... ja sie staram, a ty.....bo ty nigdy.....bo ty zawsze....
Dla osób nieznających istoty problemu dziwne jest, że osoba, która pozostaje z tyranem, nie odchodzi. Często ją pytają — czemu nie odejdziesz? Po co z nim jesteś?
Paradoksalnie takie pytania powodują jeszcze większe poczucie winy i jeszcze większe poczucie bezradności, bo przekaz, jaki stoi za tym pytaniem, jest taki - „jesteś do niczego, skoro nie potrafisz odejść ”
Poczucie winy jest ogromnym balastem, który ciągnie w dół i zaburza racjonalny sposób wnioskowania – wtedy myślisz „to moja wina, że tak jest, jestem do niczego, bez niego sobie nie dam rady, jestem zbyt słaba, on jest silny itp. Przekonanie „nie dam sobie sama rady” trzyma przy sprawcy.
Łatwo się mówi, odejdź, ale osoby, które to wygłaszają, nie wiedzą, co to znaczy wpaść w pułapkę strachu. Przecież tyran ciągle zastrasza i dana osoba żyje w permanentnym napięciu, który często przekracza jej mechanizmy obronne, jest wyczerpana energetycznie, boi się. Taka osoba tkwi w systemie wzajemnych zależności i powiązań opartych na mechanizmie strachu. Przestała wierzyć w siebie i w to, że da radę. Najczęściej u osób przebywającą z osobą stosującą przemoc stwierdza się nerwicę lękową, w dłużej trwających związkach nerwicę depresyjno-lękową.
Dlaczego trudno odejść?
Posłużę się metaforą,
Im więcej nas jakaś rzecz kosztuje (zachodu i pieniędzy) tym dla nas jest cenniejsza, tym bardziej szkoda, jak się zniszczy i przestanie istnieć.
Tak też jest ze związkami i toksycznymi relacjami — im więcej wkładamy czasu, emocji, huśtawki emocjonalnej, tym bardziej ten związek robi się dla nas cenniejszy, tym bardziej się od niego uzależniamy, tym bardziej w niego wchodzimy, tym bardziej nie chcemy go stracić. Paradoks, jakich wiele w naszym życiu. Tyran, niczym sekta potrafi skutecznie „wyprać mózg” i wmówić, że bez niego nie dasz sobie rady, bo przecież na przestrzeni czasu skutecznie się postarał, aby odciąć od znajomych, wmówić ci głupotę i bezradność.
Jak się wyrwać?

1 krok
Uznać, że stałaś/ łeś się ofiarą przemocy, ale to nie twoja wina. Winny jest ten, co stosuje przemoc. Ty jesteś natomiast odpowiedzialna/y za wyrwanie się z tej pułapki.
Zachowaj spokój i nie tłumacz mu, że źle robi. Przecież gdyby miał świadomość i nie chciał robić ci krzywdy, toby tego nie robił. Wściekłość na niego też nie pomoże, bo przecież wściekłość prowadzi do agresji i potem sama poczujesz się winna, że stosujesz przemoc – tak powstaje związek toksyczny, w którym partnerzy nawzajem się niszczą. A nic nie usprawiedliwia stosowania przemocy.

2 krok
Nie próbuj zmienić tyrana. Zmienić tyrana to tak jakby próbować za kogoś wyzdrowieć.
Poszukać grup wsparcia, psychologa, osób, które wesprą, zrozumieją, a nie zdołują.

3 krok
Rozpoznawanie komunikatów, które wywołują poczucie winy w tobie.
Można je nawet zapisywać, co tyran mówi, że odczuwasz napięcie? Co tyran mówi, robi, że czujesz się do niczego? Co mówi, że się czujesz winna? Jak manipuluje? Nie wchodź z nim w relacje, w tłumaczenia, w spory, ponieważ wtedy ryzykujesz, że dalej ma możliwość Tobą manipulować, a ty brniesz w bezradność, bo przecież go nie zmienisz.

4 krok
Pamiętaj, że to jego zdania, słowa, wyzwiska, naśmiewanie się, nie utożsamiaj się z tym. Jeżeli on jest wściekły, zły, to jego gniew, a nie Twój.

5 krok
Czy chcesz od niego odejść? Czy chcesz skończyć z przemocą? Czy chcesz mieć spokój? Czy masz dzieci, które musisz chronić? Odpowiedz sobie na te pytanie. Masz prawo pragnąć, chcieć, masz prawo do spokoju, masz prawo do szacunku. Jak zadbasz o siebie?

6 krok
Uświadomienie sobie, że myślenie w stylu nie dam sobie sama rady, jest częścią syndromu bycia ofiarą, ponieważ tyran za pomocą manipulacji wytworzył to poczucie w tobie. Pamiętaj, że tyran skutecznie zmanipulował twoimi emocjami, aby ci wmówić, że nie dasz sobie rady. Poza tym jesteś tak osłabiona przemocą, że czujesz się bez sił. Tkwisz w mentalnej pułapce, w iluzji, że nie możesz z tego wyjść. Każdy ma słabe i mocne strony, jednak tyran przez lata skupiał się na twoich słabych stronach, aż przestałaś dostrzegać swoje mocne strony. To, co słyszysz od niego, nie ma nic wspólnego z obiektywną prawdą o Tobie.
Zauważ, że tak samo, jak objawem grypy jest gorączka, tak objawem doznanej przemocy psychicznej jest błędne myślenie „nie dam sobie sama rady”

7 krok
Spójrz na siebie- Gdzie podziała się ta wspaniała i wyjątkowa kobieta, która zasługuje na dobre życie? Może przestań się nad sobą i swoim życiem użalać, myśleć w stylu – już nic dobrego mnie nie spotka. Zacznij budować wiarę w siebie, w swoje poczucie wartości. Dobrze robić to z kimś, a jednocześnie zapewniaj sobie małe sukcesy, nagradzaj się. Rozejrzyj się dookoła, jak wielki jest świat poza tyranem, zacznij dostrzegać dobre strony życia, szukaj znajomych, innych zainteresowań, abyś nabrała dystansu i uświadomiła sobie, że tyran nie jest całym twoim światem.

Krok 8
Zacznij wyobrażać sobie, jakby to było bez tyrana? Kiedyś chyba byłaś bez niego? Naucz się technik oddechowych, które będą uwalniać zalegające przez lata napięcia w ciele. Prosta technika to 2 razy dłuższy wydech niż wdech. Rozluźnianie i napinanie mięśni rąk i nóg.

Krok 9
Jak twoje życie będzie wyglądało, gdy zostaniesz z tyranem? Jak twoje życie może wyglądać, gdy uwolnisz się od tyrana? Puść wodze fantazji. Odważ się chociaż marzyć!

Krok 10
Odchodzisz czy zostajesz? Pamiętaj, że wybór zależy od ciebie, twoje życie leży w twoich decyzjach.

wtorek, 26 lutego 2019

Gdy Ci idzie w życiu źle..

Gdy doznajesz frustracji warto poznać swoje emocjonalne stany, potrzeby i przekonania.
Co to jest frustracja?
Za Wikipedią
„Frustracja (łac. frustratio- zawód, udaremnienie) – zespół przykrych emocji związanych z niemożliwością realizacji potrzeby lub osiągnięcia określonego celu. Czasem frustrację definiuje się jako każdą sytuację, która wywołuje nieprzyjemne reakcje: ból, gniew, złość, nudę, irytację, lęk i inne formy dyskomfortu. Frustracja bywa rozumiana jako reakcja na niemożliwość osiągnięcia celu, pomimo dążenia do niego. (Uczucie frustracji łączy się z nakładem pracy niedoprowadzającej do osiągnięcia celu. Są to swego rodzaju wyrzuty sumienia wobec siebie samego znajdujące ujście pod postacią frustracji, kompulsji, przeniesienia lub natręctwa-jest to mechanizm spontaniczny, instynktowny i nieświadomy wynikający z jednostkowych uwarunkowań i doświadczeń).”

Warto przy tym od razu pamiętać, że śmiech jest zabójcą stresu czy frustracji, ponieważ uruchamia inny wzorzec reakcji fizjologicznych. Mechanizm obronny -poczucie humoru jest bardzo wskazany. Pomaga nam uzyskać dystans, a przecież o zmianę stanu emocjonalnego chodzi. Po co tkwić w tym, w czym nie chcemy tkwić?

Frustracja najczęściej dopada wtedy, kiedy nasze pragnienia nie pokrywają się z naszymi możliwościami, a ponadto pojawiają się przeszkody wewnętrzne i zewnętrzne.

Niemożność osiągnięcia celu często określamy jako porażka. Przy czym musimy mieć świadomość, że określone słowa warunkują określone emocje. Dlatego, aby nie wciskać się w nieprzyjemny stan emocjonalny zwany porażką, można użyć innego określenia — nieudany rezultat naszych działań, nieudane sposoby osiągania celu, niewłaściwe działanie, zachowanie, aby osiągnąć ten cel, a może użyto niewłaściwego narzędzia, aby ten cel osiągnąć. Tu kłania się już słynny cytat – jak można spodziewać się innych rezultatów, nie zmieniając sposobu działania.

Stan frustracji, każdy dobrze to czuje, przejawia się w uczuciu niepokoju, drażliwości i rozpaczy, a taki stan z kolei wtórnie zmniejsza skuteczność działań i pomysłów. Zabija naszą kreatywność, bo przenosi nas w sferę emocji, a nie myślenia.
Współczesny coaching i pewna moda szaleje, wciskając, jak to prawie bez żadnego rozwoju osobistego czy duchowego możesz być bogaty, szczęśliwy itp. To nie tak, stare przysłowie mówi, że bez pracy nie ma kołaczy i to jest prosta prawda. Rzadko, kiedy spada manna z nieba, choć podobno niektórym się udaje :) To, że coś powinno przyjść łatwo, albo, że tak powinno być, też wpycha w stan frustracji. Największą chyba frustrację wzbudzamy w sobie sami, gdy chcemy zmieniać innych, a nie siebie. Wiele osób przychodzi na terapię, bo chce, aby żona, mąż, matka, ojciec, syn, córka się zmienili. Oni sami często uważają, że jak tamci będą postępować inaczej, to im będzie lepiej, oni też zachowają się inaczej. Tymczasem tamci też nie chcą się zmieniać, a naciskają na to, aby ci inni się zmienili. W taki oto sposób dwie osoby nawzajem próbują wymusić zmiany. Tymczasem, aby odczuwać mniejszą frustrację lub nie czuć jej w ogóle -może warto siebie zapytać – czy ten związek spełnia moje potrzeby? Co z tym zrobię, jeśli ich nie spełnia? Wyjść ze związku? A może zmienić potrzeby? Zmiana potrzeb musi być aktem świadomym, bo jeśli jest aktem nieświadomym, rodzi frustrację. Czy ten świat ma zaspokoić moje potrzeby? Czy ten świat ( inni ludzie) tworzą potrzeby, które uważam za swoje?

Co jest tak naprawdę moją rzeczywistą potrzebą, a co jest wyobrażoną, wykreowaną potrzebą? Potrzeba dużych ust? Jak to się dzieje, że tyle kobiet powiększa usta? Jak to się dzieje, że tyle kobiet powiększa biust?
Oczywiście, każdy z nas dąży do jakichś celów zgodnie ze swoimi potrzebami, ale jak czasami słyszę, żeby mi się tak chciało, jak mi się nie chce, to zaraz myślę -co tak naprawdę chcę? Może ktoś mi wcisnął, że tego ma mi się chcieć?

Jak pisałam wcześniej, przeszkody na drodze do osiągnięcia celów mogą być oczywiście zarówno zewnętrzne, jak i wewnętrzne.
Zewnętrzne, np. mąż lub żona pijak, mąż lub żona  agresor  normy społeczne, zasady, nakazy, deszcze, trzęsienie ziemi, brak pieniędzy itp.
Wewnętrzne, np. – strach, niewłaściwe przekonania, brak umiejętności itp.
W tym miejscu warto zaznaczyć, że nieraz nasza frustracja jest dla nas informacją, że nasze potrzeby nie mogą być zrealizowane, bo trudno budować związek, gdy ktoś  nas źle traktuje, nie szanuje,  nie kocha itp. Przy czym warto być samokrytycznym wobec siebie - czy ja też postępuję właściwie? Jednak nigdy nie warto usprawiedliwiać agresywnych czy przemocowych zachowań czy to swoich, czy to innych.

Ten współczesny  wyścig szczurów, gonitwa planów, wyników sprzedaży, wymagań pracodawców itp. może wpływać na odczuwanie frustracji i przekraczać zdolności adaptacyjne, gdy jest duże pragnienie bycia najlepszym, pierwszym, posiadaniem tego co ma sąsiad itp.

Kiedy spotykamy się z przeszkodami na swojej drodze i nie można znaleźć rozwiązania, popadamy w stan frustracji, a to zatrzymuje nas na stanie emocjonalnym, na rozpaczy. Wtedy przydaje nam się pomoc, aby spojrzeć inaczej, pomyśleć, co innego zrobić, co inaczej ułożyć? Im więcej zobaczymy sposobów osiągania celu, im więcej sposobów zobaczymy jak unikać przeszkód, tym mniejsza frustracja. Każdy ma swoją tolerancję na frustrację. To, że mamy niską tolerancję na frustrację nie szkodzi – ważne, abyśmy nie rozpaczali nad tym, bo można zobaczyć w tym dobrą stronę – szybciej poszukam innych sposobów rozwiązań i szybciej zdobędę elastyczność zachowań i poszukam rozwiązań. No i ważne, aby sobie samemu odpowiedzieć na pytanie, czy ten cel faktycznie wynika z mojej realnej potrzeby?
trochę obrazkowo i  przekornie, nie bójmy  się frustracji, marudzenie i bezczynność bardziej dobija.

A może się do tego zastosować?

Oto linki do artykułu, który bardzo mi się podoba
http://dobrewiadomosci.net.pl/23152-przykazania-104-letniego-medrca-zyc-zdrowiu-radosci/
https://treborok.wordpress.com/przykazania-104-letniego-medrca-jak-zyc-w-zdrowiu-i-radosci/?preview=true
niektóre z jego treści:

Kiedy na duszy jest źle, trzeba wiele chodzić. Najlepiej polem, lasem, nad wodą. Woda poniesie twój smutek. Ale pamiętaj: najlepszym lekarstwem dla ciała i duszy jest post, modlitwa i praca fizyczna.

Więcej się ruszaj. Toczący się kamień mchem nie zarasta. Kłopoty trzymają nas na ziemi. Nie uchylaj się od nich ale też nie daj im nad sobą zapanować. Nigdy nie bój się zaczynać, uczyć się czegoś nowego – sam się odnowisz.

Nigdy nie byłem w uzdrowisku, nie przeleżałem ani jednej niedzieli. Mój odpoczynek to zmiana zajęć. Nerwy odpoczywają wtedy kiedy pracują ręce. Ciało nabiera sił, kiedy pracuje głowa.

Nie bądź prześmiewcą i żartownisiem ale bądź wesoły.

Nie bądźcie źli na ludzi. Nie osądzajcie ich. Każdy wybaczony człowiek doda wam miłości do samego sobie.

Nie konkurujcie w niczym z nikim. Każdemu swoje. Biedny nie ten kto ma mało, a ten komu mało.

Nie sprzeczajcie się. Każdy ma swoją własną prawdę i własną krzywdę.



czwartek, 1 lutego 2018

Dlaczego ruch jest taki ważny?

Ruch, gimnastyka itp. nie jest po to, aby mieć ładną i zgrabną sylwetkę (to tylko skutek uboczny), a jest po to, aby na poziomie tkanki łącznej nie doszło do zakłóceń i awarii procesów biochemicznych i energetycznych. Zakłócenie i awaria tych procesów powoduje, że obniża się funkcjonowanie układu immunologicznego.

O stanie naszego zdrowia decyduje też tkanka łączna.

Podczas joggingu wytwarza się hormon noradrenalina posiadający działanie ogólnotonizujące, usuwające obciążenia stresu, stanów depresyjnych itp.

Podczas joggingu nasze mitochondria gromadzą, a potem dają energię, najczęściej po dwóch dobrach.

Czyli takim opcjonalnym sposobem na „porządny” ruch, a tym samym energię i zdrowie jest, chociaż dwa razy w tygodniu jogging :)) Po tym mamy energię do siedzenia, znaczy pracowania, gdy ktoś ma siedzącą pracę.

P.s
Mam nadzieję, że się zmotywowałam:)) a przy okazji i  Was:)) Pewnie są tacy, co już dawno  to stosują.



piątek, 19 stycznia 2018

Dlaczego człowiek tego nie wie?

Bardzo wiele osób, również miałam taki nawyk — nie używałam formy osobowej, tylko mówiłam < człowiek> Najczęściej w taki sposób wypowiadamy się wtedy, kiedy nie chcemy wziąć osobistej odpowiedzialności, jak też, wtedy kiedy ratujemy się w trudnych sytuacjach lub nie mamy poczucia sprawstwa (jakby tylko los za nas decydował). Ma to też dobre strony — Wtedy kiedy zamiast mówić w swoim imieniu, nazywamy — bo człowiek..... pozwala się to nam zdystansować od czegoś niemiłego, wzbudzającego niefajne emocje.

Jak to wygląda w praktyce?

Np. ktoś zabłądził — i nie mówi, ja zabłądziłem — tylko, bo człowiek czasami błądzi, bo człowiek nie zna drogi itp.

Przejechał znak STOP — zamiast stwierdzić, zagapiłem się — mówi — no bo człowiek się zagapi, bo człowiek jest nieuważny, bo człowiek to istota omylna itp.

i w wielu innych sytuacjach — no bo człowiek taki głupi....

Zresztą, sami zwróćcie uwagę- czy mówicie - „bo człowiek.....” lub bo ludzie tak mają..... W ten sposób nie bierzemy osobistej odpowiedzialności.

Aby ćwiczyć swoje sprawstwo i kontrolę nad swoim zachowaniem, emocjami czy myśleniem, właśnie od tego należy zacząć — mówić —np. ja zrobiłem coś dobrze/ źle — a nie używać formy — bo człowiek tak robi, bo człowiek tak ma itp.

Właściwie nic dziwnego, że utożsamiamy się z człowiekiem, w końcu nim jesteśmy. Jednak kiedy chcemy lepiej funkcjonować, mieć samoświadomość, wgląd i układać sobie życie tak, jak pragniemy, należy wziąć odpowiedzialność — nie „zwalamy” - bo człowiek :)

Dlatego pytanie w tytule raczej brzmieć powinno — dlaczego tego nie wiem:)

poniedziałek, 15 stycznia 2018

Jak nauczyć się żyć tu i teraz?

Jak nauczyć się żyć tu i teraz? Po prostu powtarzać  ćwiczenia.

Nasz umysł musi odpocząć, tym sposobem jest też zdrowy sen. W czasie gonitwy, jaką czasami niesie życie, warto się zatrzymać i zrelaksować, odprężyć. Znalazłam ostatnio medytację, którą tu zamieszczam. Polecam, ponieważ sama ją stosuję. Uważam, że jest dobra, uczy tu i teraz oraz pokazuje jak nauczyć się dystansu do tego, co przeżywamy na „plus czy na minus”

Oczywiście, aby faktycznie miała dobry wpływ, trzeba ją wykonywać z chęcią, bez zmuszania się. Robię ją przed snem, łatwiej się wtedy odprężam.



wtorek, 9 stycznia 2018

Helena Zarzecka: Filary zdrowia, sukcesu i radości...

.

1. Traktuj drugich tak, jak chciałbyś sam /sama być traktowana.


2. Pamiętaj o tym, ze jesteś wspaniały/ wspaniała, jedyna/jedyny  w świecie,  nie ma  takiej samej cudownej istoty.


3. Swoje cele wyobrażaj  sobie jak tor, w którym pędzisz, albo idziesz do niego krok za krokiem. 


4. Jesteś wielkim człowiekiem, gdy uda Ci się dowartościować drugiego człowieka. 


5. Warte zapamiętania- Ci, którzy potrafią się uporać ze swoim zmartwieniem żyją dłużej. Po co się  martwić, jeżeli tak naprawdę nie wiemy, co nas spotka za chwilę. Dlatego skup się  na  sprawach, które masz załatwić  tylko TERAZ I  PO PROSTU RÓB TO.


6. Przeszłość minęła bezpowrotnie, szkoda energii na jej przeżywanie, rozpamiętywanie.


7.  Po co tracić czas i energię na jałowe  rozmyślania o przyszłości- ona jeszcze nie nadeszła. 


8. Żyjemy tu, gdzie żyje nasze ciało - czyli tu i teraz - dlatego to, co robisz teraz, jakie decyzje podejmujesz teraz  wpływa  na Twoją przyszłość. To co robisz teraz jest też  skutkiem przeszłości. Moment mocy jest teraz i  w ten sposób możesz  wpływać na swoją przyszłość.


9. W  chwili rozpaczy czy zamartwiania się, gdy dopadaj cię lęki - zadaj sobie pytanie - na ile jest to prawdopodobne, że to się w ogóle  może  zdarzyć.


10. W  stronę sukcesu prowadzi Cię   wiara, cel , pragnienie          ( żądza) i działanie  - każdy to potrafi - nie tylko on,  Ty też, ponieważ tak zostaliśmy stworzeni.

oparte min. o refleksje z książki   Dale Carnegie " Jak przestać się martwić i zacząć żyć ", którą zresztą polecam.:) a także na hunie.

Wyszło 10 przykazań:)))


Filary zdrowia, sukcesu i radości...

1. Traktuj drugich tak, jak chciałbyś sam /sama być traktowana.


2. Pamiętaj o tym, ze jesteś wspaniały/ wspaniała, jedyna/jedyny  w świecie,  nie ma  takiej samej cudownej istoty.


3. Swoje cele wyobrażaj  sobie jak tor, w którym pędzisz, albo idziesz do niego krok za krokiem. 


4. Jesteś wielkim człowiekiem, gdy uda Ci się dowartościować drugiego człowieka. 


5. Warte zapamiętania- Ci, którzy potrafią się uporać ze swoim zmartwieniem żyją dłużej. Po co się  martwić, jeżeli tak naprawdę nie wiemy, co nas spotka za chwilę. Dlatego skup się  na  sprawach, które masz załatwić  tylko TERAZ I  PO PROSTU RÓB TO.


6. Przeszłość minęła bezpowrotnie, szkoda energii na jej przeżywanie, rozpamiętywanie.


7.  Po co tracić czas i energię na jałowe  rozmyślania o przyszłości- ona jeszcze nie nadeszła. 


8. Żyjemy tu, gdzie żyje nasze ciało - czyli tu i teraz - dlatego to, co robisz teraz, jakie decyzje podejmujesz teraz  wpływa to  na Twoją przyszłość. To co robisz teraz jest też  skutkiem przeszłości. Moment mocy jest teraz i  w ten sposób możesz  wpływać na swoją przyszłość.


9. W  chwili rozpaczy czy zamartwiania się, gdy dopadaj cię lęki - zadaj sobie pytanie - na ile jest to prawdopodobne, że to się w ogóle  może  zdarzyć.


10. W  stronę sukcesu prowadzi Cię   wiara, cel , pragnienie          ( żądza) i działanie  - każdy to potrafi - nie tylko on,  Ty też, ponieważ tak zostaliśmy stworzeni.

oparte min. o refleksje z książki   Dale Carnegie " Jak przestać się martwić i zacząć żyć ", którą zresztą polecam.:) a także na hunie.

Wyszło 10 przykazań:)))


środa, 15 listopada 2017

Ratujmy mężczyzn!

Tytuł trochę prowokacyjny, ale chciałam zwrócić uwagę na problem między innymi samobójstw i kryzysu męskości. Ostatni krzyk rozpaczy to samopodpalenie Piotra S. Myślę, że nie tylko sytuacja polityczna sprowokowała go do takiej formy protestu, ale też męska depresja, która jest inna niż kobieca. Myślę, że też wpływ na decyzję Piotra S. miał  ogólny kryzys męskości i przekonanie, że mężczyzna musi radzić sobie sam. Moim zdaniem nie tędy droga :(
Nie poradzenie sobie z własnym gniewem na COŚ, niestety prowadzi do agresji na zewnątrz lub do wewnątrz, czyli na siebie.

Tytuł może prowokacyjny, ale nic na silę.... przecież dany mężczyzna sam musi być zainteresowany ratowaniem siebie. Stanie się mężczyzną określiłabym jako bycie emocjonalnie dojrzałym i odpowiedzialnym człowiekiem, który chce i potrafi bez wstydu tworzyć bliskość.

Poniżej fantastyczny wykład Jacka Masłowskiego o mężczyznach, o ewolucji męskości, o kobiecości przy okazji. Bardzo odpowiada mi jego spojrzenie. Zarówno mężczyzna, jak i kobieta musi uporać się z męską i żeńską energią w sobie.

Niestety tak jest, że na terapię przychodzi znacznie mniej mężczyzn, a kobiet naprawdę sporo. Potwierdzam! Mężczyzn za to sporo jest w terapiach AA (alkoholicy) jak też więcej ich w zakładach karnych, a także na zajęciach edukacyjno-korekcyjnych dla sprawców przemocy. Gdy nie radzą sobie, wracają do jakiegoś biologicznego atawizmu, gdzie siłą fizyczną domagają się akceptacji. Mężczyzna pyta kobiety, jaki mam być, staje się dla danej kobiety " jakiś" gdy jest przez nią akceptowany i ma poczucie, że jest jej potrzebny.

Mężczyzna myśli, że musi sobie pomóc sam, a udanie się na terapię to jakby przyznanie się do słabości. Pan Jacek Masłowski powołuje się często na książkę wybitnego psychologia Philipa Zimbardo " Gdzie ci mężczyźni"






niedziela, 12 listopada 2017

Czy zdrowe odżywianie wystarczy?

Nie jesteśmy tylko ciałem......to czy zdrowe odżywianie wystarczy?

Niektórzy bardzo dbają o siebie – zdrowe odżywianie, ruch itp. A choroba i tak przychodzi. Niektórzy nie dbają, łącznie z tym, że potrafią pić denaturat, a żyją. To są ekstremalne przykłady, a może wyjątki potwierdzające pewne reguły, bo jednak znam więcej osób, które szybko poumierały z racji tego, że nie dbały o siebie (alkohol itp.) Choroby w przeważającej mierze są psychosomatyczne (podobno 85%. ), ale to nie powód, abyśmy czuli się winni, ponieważ nieświadomość ma na nas potężny wpływ. Nie musimy się zatem bać swojego cienia, a jedynie go zaakceptować. Spychanie winy i przenoszenie jej na innych nikomu nie służy tak samo, jak samooskarżanie siebie i wpędzanie się w poczucie winy. Wina to cena za proces uczenia się, doświadczania. Niektórzy mówią, człowiek nie jest taki, jak jego myśli, ale taki, jak został pomyślany. Choroba to zapoznanie człowieka z jego nieakceptowanym obszarem rzeczywistości. Tym samym, choroba to nie wróg, ale nośnik informacji. Wychodzenie z choroby to najpierw powiedzenie jej tak, bo opór wobec niej wywołuje jej opór, a walka z nią wywołuje jej walkę z nami. Bez choroby nie ma uzdrowienia. Uzdrawianie to pogłębianie świadomości.

Można przypuszczać, że człowiek skupiony na dietach, zdrowym odżywaniu się wywarza w sobie dużą presję i stres ( np. boi się chorób, śmierci itp.), a to nie służy zdrowej psychice i w efekcie ciału. Człowiek żyjący z dnia na dzień, dla którego jedynym celem jest zaspokojenie podstawowych potrzeb, jest mniej zestresowany, mniej napięty, bez presji i pośpiechu, a tym samym ma mniej stresu i przez to jego psychika i emocje lepiej wpływają na jego ciało.

Coraz śmielej czerpie się wiedzę z medycyny wschodniej i zauważa się, że mamy oprócz ciała fizycznego, ciało eteryczne, astralne i mentalne i jeszcze jakieś. Dlatego żyjemy na kilku poziomach, które jednak wchodzą w siebie niczym „matrioszki”
a) materialnym- ciało, ono obejmuje pragnienia- dążenie do przyjemności i unikanie nieprzyjemnego, z nim związane ciało eteryczne, które odzwierciedla indywidualność człowieka na poziomie fizycznym, a nasze linie papilarne dowodzą, że jesteśmy wyjątkowi i jedyni, cenni sami w sobie: )))
b) astralnym – emocje, pragnienia i myśli
c) mentalnym – umysł.

Niektórzy mówią, że im więcej niespełnionych pragnień na poziomie materialnym, tym większe cierpienie w życiu „pozagrobowym”, ale brak równowagi pomiędzy życiem duchowym a materialnym też nie służy. Co ciekawe przeżegnanie się, czyli znak krzyża podczas modlitw łączy naszą materialność z niematerialnością. To, co powyżej czakry serca jest duchowe, a co poniżej jest materialne.
Skupienie się na odżywaniu, tzw. zdrowych dietach itp. jest skupieniem się na materii, a tym samym nie ma braku równowagi pomiędzy tym, co duchowe i tym, co materialne. Np. co z tego, że będziemy „zdrowo się odżywiać”, jeśli jednocześnie będziemy się karmić poczuciem winy, strachem, złością, zazdrością, narzekaniem, krytykowaniem, wyrachowaniem, interesownością itp.
Zamiast poczucia winy, warto rozwijać odpowiedzialność za siebie, to świadomość tego, że od naszego energetycznego promieniowania i naszych myśli zależy nasze życie i życie ludzi obok nas. Dlatego to nie ekologicznie postępować tak, aby zaspokajać wszystkie pragnienia, a po tym choćby potop!  Nieekologicznie zazdrościć, narzekać, marudzić, krytykować itp.
Życie w harmonii z prawami natury powinno się przyczynić do zdrowia i szczęścia, własnego i innych. Dobrze pamiętać, że JESTEM TU DLA SIEBIE I JESTEM TU DLA CIEBIE!

Zgodnie z biegunowością tego świata okazuje się, że jak jesteśmy przeciwko czemuś, to dajemy i wzmacniamy energię tego czegoś. Dlatego lepiej nie być przeciwko wojnie a tylko wzmacniać pokój. Nie być przeciwko ( anty) chorobie tylko za zdrowiem. Ponieważ przeciwieństwa razem wzięte stanowią jedność. Jeden biegun narzuca istnienie drugiego. Człowiek swoją dwubiegunowość może poznać na podstawie oddychania — po wdechu następuje wydech, to rytm życia.... Każde nastawienie „za” lub „przeciw” jest rodzajem usztywnienia, a to utrudnia ruch, wibracje, a w efekcie życie.
Nawet niby niewinne  pytanie  - jak uniknąć choroby? a do tego usilne działania mające tego dokonać  może sprawić, że usztywniamy się i koncentrujemy na chorobie, to i zdrowie nie przychodzi.

Lutana i Danek ładnie w komentarzach opisali, jak ważna jest równowaga pomiędzy złem a dobrem, jeśli ich dobrze zrozumiałam :)

Opracowano na podstawie:
Thorwald Dethlefson „ Przeznaczenie twoją szansą”
Iwan Nieumywakin „ Endoekologia zdrowia”

środa, 8 listopada 2017

Twój problem jest iluzją...

Równie dobrze można powiedzieć, Twój problem nie jest Twoim problemem, tylko problemem aktualnej świadomości, aby go rozwiązać, trzeba zmienić świadomość, czyli perspektywę spojrzenia, myślenia, czy nadanie innego znaczenia itp. Chyba wtedy pomocny jest psycholog albo inna osoba niezwiązana emocjonalnie z problem, czy osobą.
Czemu tak? To chyba logiczne, będąc małym szkrabem i mając świadomość dziecka np. 5 -letniego odczuwane problemy były inne. Już to pokazuje przemijalność problemów i ich względną naturę. To, co na dany moment wydaje się tragiczne, po jakimś czasie już takie nie jest. Zmiany towarzyszą nam całe życie, a jednak wolimy tkwić w swojej „ strefie komfortu”
Wcale nie jest mi łatwo pisać tu o czymś, co może naprawdę zainteresować, jak też być użyteczne dla Was.
Myślę, że obecnie duży nacisk kładzie się na pracę nad sobą, na rozwój siebie. Po co? Na pewno po to, aby lepiej radzić sobie w życiu, w relacjach i być jak najbardziej zdrowym i szczęśliwym. Uważam, że jednak warto o czymś pamiętać, dlatego wrócę do problemów. Czasami problem tkwi w otoczeniu, np. w miejscu pracy jest nerwowa atmosfera, intrygi, obgadywanie itp. Innych ludzie nie zmienimy, nie jesteśmy w stanie nakazać im jacy mają być, aby nam było fajnie, miło, wygodnie. Co wtedy? Są chyba dwa wyjścia, zmieniamy siebie, aby poradzić sobie z nieprzyjemnymi emocjami, ale też musimy mieć świadomość, że czasami trzeba zmienić miejsce pracy, bo przetrwanie tam jest zbyt ryzykowane dla zdrowia psychicznego. Wiadomo, że musimy przystosować się do otoczenia, jeśli otoczenie jest złe (np. rodzice alkoholicy, chamscy ludzie, mąż pijak itp. To niestety przystosowanie do takiego otoczenia może być zmianą na gorsze. A często niestety tak jest, że nie zmienia się sytuacji, tylko ludzie zaczynają zażywać tabletki psychotropowe, aby przetrwać tam, gdzie im jest źle... i chcą i pragną wymusić zmianę na otoczeniu, a nie na sobie. Zwykle dzieje się dlatego tak, że tkwienie zbyt długo w sytuacji, która nie odpowiada, skutkuje stratą energii na radzenie sobie z negatywnymi (nieprzyjemnymi) emocjami, obniżeniem poczucia wartości, zaniżoną samooceną, poczuciem winy i lękiem przed nowym. A warto pamiętać, że źródłem stresu jest też opór przed zmianą. Dlatego tkwienie w jakiejś sytuacji jest odebraniem sobie prawa do rozwoju, do zmiany, stąd bezradność i beznadziejność. A przecież to tylko nasza aktualna świadomość zafiksowała się na  przeżywanych emocjach.
Podobny obraz

Podobny obraz

wtorek, 4 lipca 2017

Co Bóg złączył niech człowiek nie rozdziela

Chyba już dla nikogo nie jest tajemnicą, że na nasze decyzje, czyli na nasze życie mają wpływ nasze przekonania. Nasze własne przekonania są najczęściej internalizacją norm, zasad i przekonań przyjętych od środowiska rodzinnego i kultury, w której się wychowujemy.
Małżeństwo zostało u nas oparte na stwierdzeniu, Co Bóg złączył, niech człowiek  nie rozdziela. Skoro Bóg złączył, to jakim prawem mamy to rozdzielić? Jak można narażać się na gniew Boga? Jak można narażać się księdzu? Jak można narażać się opinię środowiska? Jak można przyznać się przed sobą. że popełniłam/em błąd?

Są jednak czasami sytuacje życiowe, że wybór tego męża/ żony okazuje się złym wyborem, naszą pomyłką i nietrafioną decyzją. Co wtedy? Przeżywanie wielu negatywnych emocji w związku uniemożliwia dystans, topimy się w tych emocjach, oddalając się od rozsądku, od podjęcia decyzji o zmianie. Wiele kobiet/ mężczyzn, którzy wychodzili z nieudanego małżeństwa, często najpierw fizycznie się oddzielili i był ktoś z boku, kto pomógł spojrzeć inaczej.
Czy faktycznie Bóg łączy ludzi? Czy swoją decyzję o wyborze takiego, a nie innego partnera możemy zwalić na Boga? Czy w zamyśle stwierdzenia [co Bóg złączył.....] była koncepcja, że jak wybierasz psychopatę, albo psychopata wybierze /ciebie to już masz dać się bić, poniżać do końca dni swoich – bo jak Bóg złączył, to nie możesz rozdzielić?
Co prawda słyszę tu i ówdzie, że tak wielu ludzi obecnie lekką ręką bierze rozwód i zmienia swoje życie, że mówi się o upadku wartości moralnych itp.
Pewnie należy uważnie przyjrzeć się przyczynom każdej rozwodzącej się pary. Temat rzeka.
Wpis ten nie ma być zachętą do rozwodów, ale raczej zachętą do rozwoju osobistego, do poznawania siebie i tego do jakiej miłości jesteśmy zdolni. Czy chcemy kochać, czy chcemy tylko miłość dostawać od męża/zony?
Ten wpis jest również o tym, aby nie tkwić i nie marnować życia w związku, w którym mąż/żona stosuje przemoc, nadmiernie pije alkohol, zażywa narkotyki, bo po co?
Na zaprzyjaźnionym blogu  { http://eliats.blox.pl/2017/06/Jak-nauczylam-sie-kochac-siebie-czI.html} jest dowód na to, że można zmienić życie na lepsze, że można żyć inaczej. Myślę, że mamy do tego prawo.

Co powstrzymuje kobiety/mężczyzn przed odejściem z toksycznego związku?
  1. Wstyd, że tak jest.
  2. Przekonanie o swojej głupocie i pomyłce ( chęć ukrywania tego).
  3. Brak wsparcia ze strony najbliższych.
  4. Poczucie winy – w tym tłumaczenie i usprawiedliwianie sprawcy.
  5. Nadzieja – on/ona na pewno się zmieni.
  6. Przeżywanie negatywnych emocji uniemożliwiający dystans.

Co Bóg złączył niech człowiek nie rozdziela? A właściwie czyja to decyzja?

sobota, 20 lutego 2016

Zdrowy i nałogowy seks.

Seksualny wymiar człowieka jest bardzo przyjemną częścią życia, dlatego myślę, że warto o tym pisać.( To znaczy nie tylko pisać). Tymczasem o tej sferze życia najwięcej wypowiadają się księża. Uważam, że jako społeczeństwo poświęcamy więcej uwagi polityce  niż  tak ważnym relacjom. Może polityka  to temat zastępczy?
Mlodzież często czerpie  wiedzę z szeroko dostępnych stron pornograficznych, co niekorzystenie wpłynie na osobowość i relacje, ponieważ tego typu filmy budzą i rozwijają niskie instynkty i  impulsy, a to  nie ma to nic  wspólnego z pięknym i  duchowym  wymiarem seksualności. Niepowodzenia seksualne w relacjach mogą doprowadzić do nałogowego czy wręcz kompulsywnego seksu. Zarówno wolność duchowa, jak i fizyczna może sprawiać radość, tymczasem mam wrażenie, że jedno i drugie Kościół tłumił.


Decydującym czynnikiem dla uzależnienia seksualnego  jest nie tylko  zmiana częstotliwości partnerów i seks, a brak kontroli nieokiełznanych pragnień, co prowadzi do problemów w relacjach. Rozwiązywanie swoich problemów emocjonalnych poprzez zachowania seksualne, flirtowanie, uwodzenie itp.

U kobiet, uzależnienie od seksu jest najczęściej wyrażane  w seksie z nieznajomymi, ucieczką od smutku i samotności, wchodzeniem w relacje seksualne, by czuć się pewnie i osiągać krótkotrwałą euforię. Kobiety te pragną intymności i ciepła, ale nie wiedzą jak to zrobić i padają też ofiarą wykorzystania.
W psychoanalitycznym zrozumieniu podstawą uzależnienia seksualnego jest lęk. Często lęk pochodzi z wykorzystania czy  przemocy  seksualnej.

Przy okazji z wykładów:
Zdrowy seks 
pogłębia znaczenie życia,
buduje podniecenie na odsłanianiu się i wrażliwości,
pomaga czuć się dorosłym i odpowiedzialnym,
rozszerza poczucie „ja „integruje wewnętrznie,
rozszerza poczucie rzeczywistości,
opiera się na poczuciu bezpieczeństwa,
jest odwzajemniony i intymny,
oznacza branie wzajemnej odpowiedzialności za potrzeby,
pomaga dźwigać cierpienia i przeżywać ból,
nakierowany na przyszłość,
scala najbardziej autentyczne części osobowości.

Nałogowy  seks
Pozostawia uczucie wstydu,
jest nielegalny, ukradkowy,
wykorzystujący,
podkopuje wartości moralne,
używa lęku by wywołać podniecenie,
uaktywnia traumę wykorzystania w dzieciństwie,
dezintegruje osobowość,
wprowadza w nierealny świat fantazji,
jest autodestrukcyjny i niebezpieczny,
polega na zdobywczości i manipulacjach,
polega na uwodzeniu,
służy do kojenia lub wytłumiania bólu,
jest nieuczciwy,jest rutynowy,
techniczny,jest pozbawiony radości.żąda perfekcji,
utrzymywanie w tym samym czasie różnych relacji

dla chętnych test na stronie : https://www.kobieceserca.pl/test-seksoholizmu/


źródlo  od "Nałogu do milości"  P. Carnes