poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Jak przeżyć nieszczęśliwą miłość..część 3

Jak ją przezyć? coś mi się wydaje, że trzeba mieć wewnętrznie i głęboko ukryte przekonanie, że wielka  i jedyna miłość jest  zawsze nieszczęśliwa.  Ale po kolei. 

Pytanie, jak radzić sobie z nieszczęśliwą miłością nie pomoże   w radzeniu sobie z jej pozostałościami. Nazywając coś  " nieszczęśliwą miłością"  tworzymy   słowną etykietkę   w  lewej połkuli, a w prawej tworzy się cały potężny obraz tejże,  a ponadto  ten obraz podsuwa następne przeróżne słowne skojarzenia, ktore  będą   szkodzić.   No i na  dodatek  króluje słowo  miłość,  a przecież   to tylko nieudany zwiazek. Tym sposobem , użwając  tego pojecia, fiksujemy umysł na tym " nieszczęściu"  To jest mechanizm porażki. Pamiętajmy, że myśli to też nasze skojarzenia.  Za określonymi słowami stoją określone emocje. Słowo porażka produkuje negatywne emocje i następne mysli. Słowo nieszczęliwa miłość również produkuje  szereg negatywnych   emocji i mysli. 
Dlatego,  z tym czym mamy sobie poradzić,  to dobór odpowiednich słów, zdań oraz przekonań.  Prawda że z tym można sobie poradzić? Porażka/ nieszczęśliwa miłość, to  tylko informacja zwrotna od życia, od losu o tym, ze uzyskalismy inny wynik niz zamierzaliśmy. Niestetety  z takimi niespodziankami, że coś  nie idzie po naszej mysli należy się  godzić,  bo inaczej sabotujemy   samego siebie na nieszczęscie.  Aby sobie poradzić, to musimy wziąć odpowiedzialność za to,  co myslimy, co czujemy, co robimy. Jakie przekonania doprowadziły nas  do wniosku, ze to ten i  zaden  inny? co nas  doprowadziło do takiego wniosku, ze to nasza druga połówka?  Czy te przekonania, ktore mam są  oparte na faktach?  Skoro  ten  odszedł, to dlaczego  nie może być  ktoś  inny?  Bo co, zdradzimy jego, czy nasze  przekonania?   No  i sprawa bardzo ważna- czy mamy nadzieję, że on/ona wróci? Bo jeżeli jest taka nadzieja, to za diabła nie rozstaniemy się z tym uczuciem. To uczucie przecież pozwala czekać na niego. Penelopa ...pamiętejamy, że bajki  czy metafory  miały  ogromny wpływ, a właściwie na naszą podswiadomość, ktora ma  teraz  szereg programów, których nawet   sobie nieuświadmiamy.   Komu chcemy udowodnić, że jest się wiernym? porządnym ,  w swoim poczuciu? Wiernym  zapewne się  chce pozostać swojemu przekonaniu,  w ktore wierzymy - np to wlasnie byla ta jedyna i wielka miłość, nigdy już nie będę szczęśliwa, można kochac tylko raz w życiu. Tego typu stwierdzenia  są wewnętrznym autoprogramem, który wpływa na emocje oraz na zachowanie czy dokonywanie wyborów. Na dobrą sprawę, co niektorzy  mówią, ze wszystko jest złudzeniem.  Jezeli sobie szczerze odpowiemy, jak też szczerej refleksji dokonamy, to dojrzymy , jak bardzo sami się wkręcaliśmy, swoimi wyobrażeniami, swoimi myślami, swoimi wizjami.  Umysł  każdego z nas uogolnia, zniekształca czy usuwa informacje. W przypadku różowych okularów jest mistrzem.  Wcześniej nie zauważliśmy, ze  wspaniały kochanek manipuluje, a teraz nawet nie chcemy słyszeć o manipulacji naszymi własnymi  przekonananiami, czyli ich zmianą.  Przestając go kochać musielibyśmy się tym samym przyznać do własnego błędu- nie, jednak nie ma miłości jedynej i prawdziwej.  Tymczasem nalezy sobie uświadomić, że nie ma  jej  z tym człowiekiem,  z tym ktorego ciągle idealizujemy, wierząc, ze nikt  mu nie dorówna... Zapewne, tak wydymać się drugi raz, to już nie pozwolimy :)  A może  nie chcemy pozbyć się  tego " uczucia" bo co wtedy zostanie? Lepiej kochać nieosiągalny obiekt niż kogoś żywego i prawdziwego ? Nie ma gotowych recept  na milość. Nawet  nie kazdy wie, co to znaczy milość, szczęscie, dobrostan, równowaga, oswiecenie, nirwana itp.   To słowa. Emocja jest energetycznym wirem w naszym ciele, natomiast uczucie jest mieszanką mysli, przekonań, nastrojów, hormonów. Emocje  zostają w ciele, są domeną naszej nieświadomej sfery, aby stwierdzić, że coś było uczcuiem, to trzeba wiele czasu.  W stanie zakochania "do  jakiegoś obiektu"  można pozostać samotnie, jednak milość prawdziwa, to miłość wzajemna.  Stan samotnego zakochania jest jak kompulsja, w ktorej dominującym stanem jest zazdrosć, czasami gniew, żal, poczucie winy. To nie miłość czy tęsknota męczą.   Męczą mysli, ktore nakręcają wyzej wymienione odczucia....  ciąg dalszy nastąpi.

środa, 13 sierpnia 2014

Jak radzić sobie z nieszczęśliwą miłością część 2

2. spoufalenie się:
 Na tym etapie sprawca miłości  okazuje   zainteresowania naszymi problemami.  Ofiaruje chęć pomocy i ma coraz  więcej śmiałości.  Pokazuje, że  podziela nasze idee, poglądy, zainteresowania.  A nawet, jak nie podziela, to tak postępuje, iż ofiara ma takie  wrażenie. Sprawca też bardzo często   opowiada  o swoich osobistych sprawach,aby pokazać, jak bardzo nam  ufa, albo jak bardzo  nas potrzebuje, jak też po to,   aby   dalej  zwierzać się.  Nie ocenia, nie  krytykuje, nie krzyczy.  Daje poczucie  akceptacji. Dzięki temu  uzyskuje jeszcze  więcej  informacji  na nasz temat, które pomagają  jemu  w realizacji  własnych potrzeb.  Przecież każdy człowiek jest egoistą, który chce realizować samego siebie.  Jednocześnie dzięki takim rozmowom, bardzo szybko wytworzył  emocjonalną  więź z  ofiarą. Ofiara  ma poczucie, że jest  akceptowana w całości,  a jej sprawca jest wspaniały, potrzebny, doceniony i   wyjątkowy. 

Te dwa  wyżej opisane etapy  mogą dotyczyć  też  szczęśliwej  miłości... po takich dwóch etapach już można się  złapać na haczyk wspaniałej miłości:) 

Jednak w  tej nieszczęśliwej następuje trzeci etap. Ten trzeci etap może pojawić  się w związku z tym, ze sprawca jednak nie pokochał tak ofiary, jak ona jego. Albo też od początku nie miał zamiaru się angażować w stały związek. Jego celem było zaspokojenie własnych potrzeb, a nie uszczęśliwianie ofiary.  

 To właśnie ten trzeci  etap   powoduje  największe  zadręczanie się  i trudności  z wybaczeniem sobie,  gdzie jak mantre można powtarzać - jak mogłam być taka głupia. Mając w pamięci dwa cudowne poprzednie etapy, trudno zrozumieć, jak mogło dojść do etapu trzeciego. 

 3. Dezinformacja:
 czyli coś, co  rozwala świadomość i potrafi się wedrzeć wprost do podświadomości i wywołać bardzo intensywne  emocje, które  z czasem z powodu niezrozumienia stają się bolesne. Ofiara mając w głowie wiarę w  dobry  i czuły obraz swojego  sprawcy, pojąć nie może, jak ten ktoś może oszukać czy być taki okrutny.  Na tym etapie  sprawca  operuje sprzecznymi  komunikatami. Często ofiara  się  zastanawia - ale o   co  chodzi...Nawet, jak ofiara chce  coś wyjaśnić, to  sprawca  zrobi wszystko, aby uśpić   jej  czujność.  Znaleźć wytłumaczenie, usprawiedliwienie. Na tym etapie,ofiara łyka każde kłamstwo, co jest uzasadnione jej wiarą.   Nie jest to trudne, ponieważ  już  zdążyliśmy  uwierzyć, ze ten partner jest  dobry, wspaniały, wyjątkowy, a miłość   jego jest  szczera do bólu .   Ten etap to  robienie "wody z mózgu". Psychomanipulacja, która  mocno  wpływa emocjonalnie, a tym samym powoduje zmiany w podświadomości ofiary, której ona sama nie ogarnia, ponieważ  odbywa się  to poza sferą  świadomą. W ten sposób zostaje zbudowany  " most  miłości" pomiędzy  sprawcą,  a  ofiarą.   To  brama do podświadomości ofiary, a tym samym  do władzy nad nią. Jeżeli ktoś ma władzę nad nami, to czujemy się  bezbronni, bezradni. Dezinformacja zazwyczaj pojawia  się  po  rozpoczętym życiu  seksualnym, które jest  oczywiście cudowne.  

 4.  Zwątpienie:
 Wiemy, że coś  nie gra w tej miłości, ale mamy znaczne trudności  ze zmianą  tego,  w  co uwierzyliśmy. Ba! nasza  podświadomość broni się przed zmianą. Od tego jest podświadomość, aby broniła tego, w co wierzymy czy podtrzymywała to, czego się  nauczyła.  Pomimo oczywistych faktów nie przyjmujemy do świadomości, że to może nie być miłość, ponieważ ofiara i tak wpadła po uszy i stosuje obronny  mechanizm wyparcia.  Do głowy jej nie przyjdzie, że partner mógł przestać kochać  lub  ze mógł w ogóle nie kochać. 
Warto zaznaczyć, ze sprawca   może  zachowywać się coraz gorzej, zmuszając   ofiarę do odejścia, albo ofiara  przeistoczy się w sprawcę  i skutecznie  zamanipuluje sprawcą.  Jak ktoś  zastosuje psychomanipulacje,  nie odejdzie, to może mieć szansę na związek  z nim, póki   tenże się  nie rozpadnie.  Jednak taki związek, to  raczej  męka i  gra emocjami.   Jeżeli  odchodzimy w momencie, gdy  jeszcze wierzymy, ze  to prawdziwa   miłość, a  odejście  powodowane jest honorem , to później  powstaje jeszcze więcej pytań, ponieważ  trudno samemu leczyć  rany  i docierać  do własnej  podświadomości, aby wyrzucić z siebie  fałszywe gówno, które ten "  wspaniały i jedyny"  stworzył  w głowie  swojej ofiary, która na dodatek dzielnie i uczuciowo  mu pomagała stając się sprawcą swojej miłości. 
ciąg dalszy nastąpi

wtorek, 12 sierpnia 2014

Jak sobie radzić z nieszczęśliwą miłością? część 1



Wielu z nas ma taką miłość za sobą, niektórzy może przed sobą, oby  nie!  A kogo  nie dotknęło, to  chyba  ma   szczęście. 
 Z gabinetów terapeutycznych, jak również z  niektórych blogów wynika, że niezmiernie trudno jest powrócić do równowagi   mentalnej  i emocjonalnej po nieszczęśliwej miłości.  Przy czym nieszczęśliwa miłość na potrzeby tego artykuły to taka, że partner/ka  oszukuje,albo za pomocą psychomanipulacji uwodzi, a następnie znajduje sobie inną lub odchodzi  do innego/ innej.  
Każdy ma intencje , aby zaspokoić  swoje potrzeby i pragnienia.  Jednak nie każdy  manipuluje emocjami innych, aby swoje potrzeby czy pragnienia  zaspokoić. 
Za psychomanipulację uznaję fakt, że ktoś deklaruje miłość ( kocham Cie),  nie czując tego, lub zbyt pochopnie deklaruje uczucia, wiedząc, ze ta osoba tego oczekuje i z tego tytułu ma większe korzyści dla siebie. Deklaruje miłość, wiedząc, że  i tak  oferuje na krótką metę, tyle, że  nie zdradza  się z tym. 

Najbardziej trudno dźwignąć się  wtedy, gdy sprawca dokonywał psychomanipulacji  min, po to, aby ofiara sama odeszła, albo dokonywał  psychomanipulacji, aby zachować dobry wizerunek.   Długość związku nie ma tu znaczenia.  Może być tak, że ofiara nie chce odjeść, ponieważ dalej wierzy, ze to miłość. 

Dlaczego   po rozstaniu, dojście  do równowagi   jest   takie  trudne?

Częściowo winne  są nasze  hormony oraz mózg, ale od strony biologicznej innym razem.  
Wspominam  teraz o  biologii , ponieważ warto pamiętać, że jako ludzie nie istniejemy bez ciała i bez jego biologicznych mechanizmów.
Dojście do równowagi jest trudne poprzez   uporczywe zadawanie  sobie  pytań- dlaczego to sie skończyło?, mogłam zawalczyć, co  zrobiłam nie tak? itp.  Krótko mówiąc  umysł próbuje dokonać rzeczy niemożliwej   -   chce cofnąć czas, skupia się na pytaniach, na które nie ma  zadowalających odpowiedzi.   ( W technice terapeutycznej, można to później wykorzystać)  Ponadto  umysł  zmusza się do zapomnienia, co jest  mało możliwe, ponieważ nasze doświadczenia są zapamiętywane i wbudowane w naszą psychikę. Paradoksalnie wykorzystujemy to też jako technikę  terapeutyczną. 

   Zauważyłam pewne cechy wspólne u  tych  osób,  nazwijmy (sprawca   i ofiara), którym jest tak bardzo trudno wyjść  z nieszczęśliwej miłości.  Cechą wspólną jest to,  w jaki  sposób zostali "zdobywani' i jakie sami  mają przekonania o miłości, o ludziach itp. 
Przeważnie są to osoby, które  w  związek zostały niejako  wciągnięte,  tzn. najpierw nie były zainteresowane  partnerem. 
 To partner przekonał ich do siebie czy  też do związku  z nim,   posiłkując się  mechanizmem   psychomanipulacji. Niestety- moim zdaniem ten mechanizm   w miłości, działa na podobnej  zasadzie, gdy   wciągają  do sekty.  Partner, który uwodzi  działa tak, iż temu "zdobywanemu"  wydaje się, ze sam chce w to wejść. Po wszystkim,  taki   sprawca, aby oczyścić się z poczucia winy, zgoni wszystko na ofiarę- to ona tak zrobiła, to ona uwiodła, to ona chciała, to ona sobie wyobrażała itp.  Ofiara wierzy, że skoro  została porzucona,   to  jej  czegoś brakuje.  Oczywiście każdy  z nas ma jakieś " braki", każdy z nas jest tez sobą. .
Tylko  w  tym aspekcie,  kiedy jesteśmy wmanewrowani w rzekomo " wielką  miłość ", to  nie o nasze braki chodzi,  tylko  o to, ze ktoś   za   pomocą  psychomanipulacji   wykorzystuje do swoich potrzeb.  Osoby podają, ze  najbardziej meczą się  też  z tego powodu, ze nie wiedzą  czemu  to się skończyło.  Sprawca  im tego nie uzasadni, ponieważ musiałby  się przyznać sam przed sobą i przed ofiarą do manipulacji, a on za wszelką  cenę chce zachować dobry obraz siebie. Dlatego pozostawia ofiarę  w niepewności. 
 Należy też pamiętać, że istnieje  aspekt energetyczny   w związku. Z oczywistych  względów go   tu pominę. 
Jak  najczęściej   ta " nieprawdziwa miłość się  rozwija?  Niektórzy " zaspokajają  swoje potrzeby "  słowem kluczem -  kocham  Cię.  Najczęściej jest tak, że człowiek, który   to  czuje, nie klepie jak papuga kocham. Miłość  onieśmiela, odbiera  pewność siebie, czujemy sie słabi, a nawet boimy się  to wyznać. 
Tak wiec sprawca  deklarują uczucie,  którego  sam  może   jeszcze nie czuć. Warto dodać, że sprawcy to   najczęściej osoby bardzo empatyczne.  Empatia  to  ich  broń w realizacji własnych celów czy korzyści. 

 " Ofiarą " padają najczęściej osoby , które mają przekonanie, że  " istnieje jedna,  jedyna prawdziwa miłość' ." Gdzieś na świecie jest moja idealna połówka". 
 Ponadto mężczyźni często wiedzą, albo czują  pod skórą, że " ,,Seks pozwala mężczyźnie odczuwać potrzebę  miłości, podczas , gdy miłość pozwala kobiecie odczuwać głód seksu....,,
Skoro są przekonani, że kobieta  pragnie   miłości i związku , to muszą  oni  jej ją  stworzyć.  Niektórzy mówią, że  miłość  to sztuczka umysłu, aby  kobiety  nie chciały władzy. Część  mężczyzn , a może  i kobiet  psychomanipulacji dokonuje   świadomie i z premedytacją, a część robi to nieświadomie, a część  jest po prostu uczciwa   i nie udaje żądnych uczuć. Ci co nie udają nabierają  się najczęściej, ponieważ  osądzają świat i ludzi według  siebie.  

etapy  psychomanipulacji: 

1. uwiedzenie, zafascynowanie, rozbudzenie ciekawości:
na tym etapie partner zaciekawia swoją osobą, wydaje się  być tajemniczy,  bardzo uważnie słucha, potrafi się  świetnie dopasować, zarówno w sferze werbalnej, jak i niewerbalnej.  Dopasowanie w sferze niewerbalnej działa już na podswiadomośc. Jest całkowicie oddany. Wchodzi w świat swojej ofiary, w jej przekonania i w jej emocje.  Ponieważ on chętnie słucha i naciąga na zwierzenia, to ofiara odkrywa się przed nim coraz bardziej.   Daje do zrozumienia  swojej  ofierze, że  jest  jest  moralny,  ze można mu ufać. Albo wręcz  przeciwnie, mówi o tym, jakim  to jest  skurczybykiem-ale i tak  wie, że  nikt  w to nie wierzy.  Już na tym etapie  krąży  wokół idealnej j miłości np. ofiaruje piękną piosenkę o miłości ,  poleci jakiś link do przeczytania itp.  Sam opowiada    bardzo ogólnie, często metaforycznie,   budując , a właściwie  rozwijając     w ten sposób wyobrażenia  w  głowie swojej ofiary, budując złudzenia i wizje.  Warto pamiętać, ze  on mając   zdolność do empatii,   tylko rozwija i pogłębia to,  co sami mamy  w sobie. .....ciąg dalszy nastąpi


piątek, 8 sierpnia 2014

może jeszcze ktoś chce jeszcze pomóc?

Łukasz Rubaszewski ma 30 lat. Mieszka w okolicach Wrocławia. Od ośmiu lat jego największą pasją jest fotografia.

Od czego się zaczęło?

Od studiów w Szkole Filmowej na kierunku Organizacja produkcji filmowo – telewizyjnej, gdzie uczyłem się przez pół roku. Niestety, naukę musiałem przerwać z przyczyn losowych, ale zamiłowanie zostało. Zacząłem fotografować. Pomyślałem, że mógłbym się tym zajmować, gdy udało mi się zrobić niesamowite zdjęcie – ptaki przelatujące na tle obłoku. To było jedno z moich pierwszych zdjęć. Zacząłem kształcić się w tym kierunku, ukończyłem multimedialny kurs dotyczący aparatów cyfrowych, kamer video, produkcji i montażu filmów, publikacji filmów w internecie i praktycznej pracy w studio TV. Telewizja od tzw. kuchni to obok fotografowania moja największa pasja. Byłem już w TV jako statysta i to kilka razy Marzę o pracy na planach filmowych jako fotosista.

W fotografowanie wkładam całe moje serce. Jestem bardzo zaangażowany w moją pasję. Każde moje zdjęcie jest przemyślane, kocham wyzwania, szukam nowych pomysłów i jestem bardzo kreatywny. Najbardziej lubię fotografować ludzi w  różnych  sytuacjach,wydarzenia  kulturalne, w ogóle uwielbiam fotografię  uliczną.

Moje fotografie były publikowane na portalach internetowych, wybierane jako zdjęcia dnia i zdobiły różne artykuły. Biorę udział w konkursach fotograficznych, mam już na swoim koncie sukcesy – zdobycie trzeciego miejsca w konkursie Świdnica i Świdniczanie w 2010 i również tam - Nagrody Miesiąca w kwietniu 2012.


Łukasz marzy o pojawieniu się na  festiwalu Sopot Polsat  festival  2014 w Sopocie aby móc uwiecznić to wydarzenie w swoim obiektywie w  miarę  danych  mu  możliwości.
Możecie pomóc mu osiągnąć cel- w jaki sposób?Informacji udzieli wam bezpośrednio Łukasz: lukasz.rubaszewski@op.pl.
 
Jestem osobą   niepełnosprawną  pragnącą  zobaczyć   festival  na  żywo.Możecie mi Państwo  pomoc  np  kupując  odemnie  jakąś  drukowaną  prace fotograficzna  lub  cyfrowa  za  dowolną  kwote.Potrzebuję  zgromadzić  pieniążki  na  wyjazd  do Sopotu.Opłacenie  noclegu,przejazdu,zakup  biletów  na  festival dlamnie i  osoby  towarzyszącej ect....
 
zapraszam na  ponizszą  stronę   internetowa.

  http://katalogartystyczny.pl/fotografia1.art
 
 
http://mamycel.pl/profil/631/lukasz.rubaszewski.html#albumy


        

     Z poważaniem,

        

   Łukasz Rubaszewski

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Dlaczego nie/ przestajemy kochać?


Może dlatego, ze miłość jest sensem naszego życia? motorem działania? a przynajmniej  warto, aby była. Mam na myśli miłość jako mądrość. 

Dlaczego po nieszczęśliwej miłości nie można znaleźć następnej szczęśliwej?
Czy to miłość była nieszczęśliwa? Czy to ten związek byłby nieszczęśliwy?

Dlaczego zranieni ludzie zatrzymują się na bólu? Czy naprawdę miłość boli? czy to tylko nasze przekonanie, w które wierzymy? 
Co nam naprawdę sprawia ból?  dlaczego człowiek cierpi?

Czytam, a właściwie przeglądam książkę Lwa-Starowicza " o Miłości"
Napisana w formie pytań i odpowiedzi. W dobie  gabinetów terapeutycznych i " nieszczęśliwych" związków,  zaciekawił mnie wątek, w którym to Lew twierdzi, ze zdrady są z nudów, czyli dla zabawy.  Zastanawiam się czy z nudów, bo zdradzający się nudzi, bo nie potrafi inteligentnie i emocjonalnie  życia spędzić, czy  z nudów  bo partnerka/partner go  nudzą, o  on/ona  czeka na to, aby ktoś  rozrywkę zapewnił. Wedlug jego teorii, inny człowiek jest tylko narzędziem  do zabicia własnej nudy. Czy to nie jest tragiczne, gdyby było prawdą?

Nuda-  to stan emocjonalnej  pustki.  Jeżeli zdradzamy z tego powodu, to  według mnie, człowiek u Starowicza jawi się jako  frustrat niezdolny do uczuć wyższych. 

Oczywiście jest wiele naukowych teorii, które próbują wyjaśniać ludzkie zachowania. Jest wiele teorii  chorób  psychicznych  i  fizycznych. 
Nie ma jednak  żadnych pewników, a my   czasami błądzimy w gąszczu teorii. Im więcej informacji, tym większy chaos.

Czy Lew-Starowicz nie przeczy sam sobie? czy można kochać partnera i czuć nudę? 

Jeżeli  człowiek  naprawdę kocha partnera, to nie może mieć jednocześnie pustki emocjonalnej. Jak nie ma  pustki, to nie może się  nudzić. A jak się nie nudzi, no  to po co zdradza?
Czy może  taki wniosek?  zdradzają tylko  ci , co  nie kochają? 

A może jako ludzie jeszcze  w ogóle nie dojrzeliśmy do miłości?  tylko myślimy, ze kochamy.

Lew-Starowicz, pisze  też o kobietach, ktore mają pojemne serca. Te kochają i mężczyznę i dzieci. Mają  dużo miłości w sobie. 

Drugi typ kobiet, "kocha" mężczyznę, odstawiając przed nim taniec godowy dopóki ten nie " zrobi" jej dziecka. Potem jej miłość się kończy.  Określa te kobiety jako modliszki-  bo mężczyzna w takim związku wiecznie " skomle '  o seks. Chyba, że ona zobaczy, ze może się jej wymknąć do innej, to wtedy znowu zatańczy swój taniec godowy, aby go zatrzymać. 

Może my ludzie,  powinniśmy się bardziej przyjrzeć sobie? Poznać  siebie? poznać innych?  ale wolimy jednak żyć  własnymi złudzeniami, myślami i przekonaniami, które tworzymy bez końca we własnej głowie?

coś o milości...


  • Często osobisty problem człowieka kończy się wtedy,  gdy przestaje udowadniać sobie lub innym, że jest lepszy niż jest, albo że jest lepszy od innych, a świat tego nie widzi. 

    A to  już  Louise Hay
    ,,Miłość może kierować się w różne strony. Mogę odczuwać miłość do:

    Samego procesu życia jako takiego.
    Radości istnienia.
    Piękna, które oglądam.Innej osoby.
    Wiedzy.Procesów naszego umysłu.
    Naszego ciała i sposobu jego funkcjonowania. 
    Zwierząt, ptaków, ryb. Roślinności we wszystkich formach.
     Wszechświata i jego mechanizmów działania_

    Popatrzmy teraz, jakie są przejawy niekochania siebie:

    Karcimy i krytykujemy siebie beż końca.
    Źle się odżywiamy, nadużywamy alkoholu i rożnego rodzaju narkotyków.
    Chcemy wierzyć w to, że nie jesteśmy godni miłości.
    Obawiamy się zażądać stosownej ceny za nasze usługi.
    Tworzymy choroby i bóle w naszych ciałach.
    Zwlekamy z załatwieniem spraw, które przyniosłyby nam korzyść.
    Żyjemy w chaosie i bałaganie.
    Doprowadzamy do długów i obciążeń.
    Swoim zachowaniem przyciągamy partnerów i towarzystwo, które nas nie docenia,,

    A  ponieważ wielu z nas wychowuje siebie lub  dzieci,  polecam przypowieść Anthony de Mello
    Pamiętajmy, że mamy w sobie też wewnętrzne dziecko.

    " Znerwicowane dziecko"
    "Mała Mary była na plaży ze swą matką.
    Mamusiu, mogę się pobawić w piasku?
    Nie kochanie. Tylko sobie pobrudzisz swoje czyste ubranie.
    Mogę pobrodzić w wodzie?
    Nie. Zamoczysz się i zaziębisz.
    Mogę się pobawić z innymi dziećmi?
    Nie. Zgubisz się w tłumie.
    Mamusiu, kup mi loda.
    Nie. Szkodzą ci na gardło.
    Mała Mary zaczęła plakać.
    Matka odwróciła się do kobiety, która stała w pobliżu i powiedziała. Na miłość boską! Czy widziała pani kiedy takie znerwicowane dziecko?"
  • Zaprzestanie porównywania się do innych ludzi oraz   nie ocenianie  siebie i innych  sprawia, że zaczynamy czuć swoją  osobistą wolność. Kochając siebie  prawdziwe, emanując  miłością, a nie  "lizusostwem "  wspomagamy siebie i innych. 

sobota, 19 lipca 2014

Jestem nie/PEWNY SIEBIE

To częsta "bolączka" wśród ludzi. Jestem niepewny/a, to przymiotnik określający całość człowieka. A to błąd poznawczy. To  tylko auto-program, który sprawia, że tak trudno uświadomić  swoje poczucie pewności siebie, ponieważ mamy filtr niepewności. Czy to możliwe, aby z takim myśleniem ( przekonaniem naładowanym emocjami )  zacząć być pewnym siebie? oczywiście, że nie!
Zatem, dopóki nie  otworzymy się na zmianę myślenia, to nie zaczniemy być pewni. Należy dopuścić do siebie możliwość zmiany siebie. Tylko uwaga na pułapkę! przekonanie < jestem  niepewny siebie> sprawia, ze sabotujemy samego siebie. Jak jestem niepewny, to jak mam być pewny, że się zmienię?  ze dam radę  się zmienić?  no właśnie! należy zaryzykować i zrobić coś, co da poczucie, że pokonamy samych siebie - np. skok na bandżi, skok ze spadochronu albo mniejsze wyzwania :D też są  bardzo dobre. Mniejszym wyzwaniem  może być  np. odkładanie butów na miejsce:) albo dowolnie inne. Ważne aby  w działaniu, coś w sobie przełamać i trochę się "potresować" Podświadomość zobaczy i odczuje, że z nami nie ma żartów:D

Pewność siebie  to nic innego, jak przekonanie, że dam radę coś zrobić. Faktycznie może być tak, że w pewnych sytuacjach nie dam sobie rady i muszę  poprosić o pomoc. Nie robić tragedii z czegoś, gdy czegoś nie potrafię.  Nie warto bać się swoich słabych czy swoich silnych stron. Natomiast  w pewnych sytuacjach nawet osoba, która myśli o sobie " jestem niepewna"   ma pewność, że sobie poradzi.  Ponadto należy się zastanowić, czy przypadkiem  nie kierujemy uwagi tylko na słabą stronę samego siebie?  a pomijamy silne strony samego siebie.
Punktem wyjścia do zmiany jest poddanie w wątpliwość tezy < jestem niepewny siebie> czyli pytamy naszego umysłu - hej kolego,  jestem/ jesteś niepewny siebie?  czy aby na pewno? czy  w każdej sytuacji? czy kiedyś byłeś pewny? a co to znaczy być pewnym siebie? a znasz kogoś kto jest pewny siebie? a co on robi? w jaki sposób myśli? jak się zachowuje?  jaki ma głos? jaki ma chód? jak się porusza? jestem pewny siebie? przecież jestem!
tzn.  mamy robić  w swoim myśleniu, w swojej głowie  odwrotnie  niż   robiliśmy, gdy  myśleliśmy  o sobie < jestem niepewny siebie> wtedy  poddawaliśmy  w wątpliwość tezę < jestem pewny siebie>  Musimy wiedzieć, że pewność i niepewność, to dwie strony tego samego medalu.  Skoro mamy jedno, to na bank! mamy i drugie. Można też kombinować z czakrami. 
Posiadane zdanie o sobie  wpływa na  emocje, na zachowanie i to musimy  też wiedzieć.  Przekonania o sobie  autoprogramują  nas. Bez zmiany myślenia nie zaczniemy być bardziej pewni  siebie.  Czasami im człowiek bardziej inteligentny, tym mniej pewny siebie, albowiem zdaje sobie sprawę z  różnych rzeczy czy  trudności, a czasami emocjonalnie tak się na  nich skupia, że piętrzy dodatkowo trudności.  Przekonanie < jestem niepewny siebie> wpływa na  pojawienie się emocji- pojawia się często strach, złość, smutek.  Pojawienie się emocji  odcina nas od kory mózgowej, czyli od myślenia, swobodnego i kreatywnego  działania i włączamy się w tryb działania w stresie.  Wtedy to,  emocje włączają  mechanizm walcz-uciekaj....a osoba mająca program < jestem niepewny siebie>  zaczyna uciekać, czyli  rezygnować  w wielu rzeczy. np. spotkań towarzyskich, czy też źle wypada  na rozmowie kwalifikacyjnej itp.
Ponadto za przekonaniem jestem niepewny siebie kryje się przekonanie nie chcę krzywdzić ludzi! To zaleta! jesteś naprawdę wyjątkowy! Podnieś wyżej  głowę:D
Takie przekonanie  < jestem niepewny siebie> chroni nas przed byciem chamskim, gruboskórnym czy mało wrażliwym. Sprawia też, że nie  zmierzamy po trupach do celu, a to jest piękne. To przekonanie wpływa też na to,  że możemy odbyć ze sobą cudowną wędrówkę w głąb siebie, zapoczątkować rozwój osobisty, jak też rozwój własnej świadomości i duszy. 

Osobiście  polecam warsztatowe  szkolenie, które  zamierzam przeprowadzić w październiku-listopadzie.
Nawet, gdy nie skorzystasz, to pamiętaj, że....

Pewność siebie  to nic innego, jak przekonanie, że dam radę coś zrobić. Ale żeby coś zrobić, to trzeba działać. Pamiętaj - jesteś kimś wyjątkowym!

niedziela, 6 lipca 2014

ministrowie kontra 5 osobowa rodzina

Miesięczny koszt utrzymania:
prąd  -200 zł
woda - 80 zł
drewno -348 zł
węgiel -160 zł
wywóz śmieci - 40zł
pasza dla kur 53 zł
wyżywienie 1 100 zł ( pięcioosobowa rodzina)
..........................................................
Jedna kolacja dwóch ministrów  1 300 zł  ( myślę, że całkiem skromna, jak na ministrów) 
--------------------------------------------------
To koszt utrzymania polskiej rodziny z akt sprawy. Znając już tę rodziną, wnioskuję, ze swój koszt  obliczyli  szczerze.  Być może już teraz, po  obnażeniu ceny  kolacji dwóch ministrów, wpadną na pomysł,że mogą  koszt miesięcznego wyżywienia trochę sobie zawyżyć, przynajmniej teoretycznie. Papier wszystko przyjmie. 
-------------------------------
Czemuś biedny?  boś głupi! 
Myślę, że każdy się ze mną zgodzi, że to niezupełnie tak -  z  tym głupi.  Nie tylko od nas pewne rzeczy zależą, ale również od systemu w jakim żyjemy,  jak również od innych tanich cwaniaczków  czy oszustów na których można trafić.  Tym "cwaniaczkiem" może być profesor, lekarz, prawnik, psycholog, nauczyciel, ksiądz, minister, pracodawca itp. a właściwie  każdy z nas. Czyli zależymy też od systemu(siebie nawzajem) i od innych, jak również od samego siebie.  Dobry system nie pozwala  oszukiwać. Dobry system stwarza ludziom możliwości czy warunki.
Czy silniejszy powinien pomagać słabszemu?  czy nie na   tym polega pomoc w cywilizowanym, pozazwierzęcym świecie? Co po tej klauzuli sumienia? co ona tak naprawdę dobrego wnosi dla świata, dla innych ludzi? Czy klauzula sumienia ma stać na straży ego? co po nałozonej karze na szpital? dlaczego  kara nie  jest na konkretnego człowieka? Co po sumieniu, jak pomóc drugiemu nie potrafimy.  Czyje interesy broni klauzula sumienia?   A może sędziowie podpiszą  klauzule sumienia- nie dajmy wyroków za kradzież jedzenia.
 Apeluję   do nauczycieli, pedagogów, lekarzy - całkiem blisko,  tuż obok  CIEBIE, was/nas, może być głodne dziecko, które nawet się do tego nie chce przyznać. Co najwyżej jest krnąbrne, złe i psotliwe, albo nawet przejawia agresję. Trudno zachować spokój, gdy głód   doskwiera.  Głodna może być jego matka, a Wy do niej np. z tekstem,  że powinna zrezygnować z tego faceta tyrana,  żywiciela dzieci.   Dlatego proszę o zrozumienie,  panowie ministrowie muszą być dobrze odżywieni, przecież pozagryzaliby się  nawzajem w walce o dostęp do koryta. Przepraszam za dosadność- to literacka metafora i trochę  mojej frustracji.
Apeluję również do pracowników opieki społecznej i kuratorów - okażcie trochę serca  lub tylko zrozumienia ludziom dzięki, którym macie wypłaty,  ponieważ oni już  i tak czują się  dostatecznie  poniżeni, bezradni, a czasami z głęboką depresją z powodu tego, że kiedyś obrywali klamrą od paska po głowie, po dupie, albo po czym popadnie. Wiem, jak trudno jest pracownikom opieki społecznej - ale coż zrobić - skoro taki zawód czy taką prace się wybierze...

 Apeluję do  człowieka- ministra,  do człowieka-premiera - dlaczego sprawa aborcji i światopoglądu politycznego jest ważniejsza niż ekonomia czy gospodarka tego kraju?  Może warto udać się na solidną kolacją, suto zakrapianą alkoholem i wykreować  sprawniejszy mechanizm? Niestety każde stanowisko pracy zobowiązuje. 

Apeluję do  przeciętnego człowieka  w naszym   katolickim   kraju-więcej miłości  do bliźniego!   Do księży, którzy namawiają do pokornego znoszenia tej biedy apelować  nie będę -   Chociaż są Kościoły ( np. ojcowie franciszkanie, można  u nich  zjeść zupę, to  zapewne zapobiega pospolitemu ruszeniu się), a prawo skutecznie zapobiega kradzieżom-  podziękujmy  naszemu wymiarowi sprawiedliwości, że wymierza kary za kradzież z włamaniem- zginęła kiełbasa, cytryna i 5 zł albo batonik w sklepie. Gdyby nie karali, czasami mogłoby się okazać, że  głodny złodziej opróżni,ł nam lodówkę.  Czy można płonąć ze wstydu?  tylko kto ma płonąć?
 A może za to wszystko podziękujmy systemowi, w którym tkwimy. Ludzie ludziom zgotowali ten los.
Myślę, że Pan Zimbardo zgodziłby się ze mną.

środa, 2 lipca 2014

Dlaczego problem nie znika?

W każdym  wątku  dotyczącym nas i naszego problemu fundamentem jest świadoma  refleksja.  
Kluczowe, refleksyjne pytania : Czy jestem hipokrytą? czy jestem hipokrytą wobec samego siebie?
Kto ma odwagę, zapewne zadaje sobie pytania i szczerze odpowiada. Nikt  nie zabroni być też hipokrytą, gdy taka nasza wola. Skoro wpływ nieświadomości  na zachowanie i emocje jest  potężny, to hipokryzja jest niejako produktem ubocznym człowieczeństwa. Od  własnej woli  i  świadomości zależy czy chcę/ chcesz  się jej przyjrzeć.

Jeżeli jednak  chcemy swój problem rozwiązać, wymaga  to uważnego,  szczerego  przyjrzenia się sobie. Krytyczne,  z dystansem  spojrzenie na siebie i na problem sprawi, że otwieramy się na rozwiązanie i poszukujemy metod, technik i sposobów.

Szczerość pomaga  zwłaszcza wtedy, gdy mimo  starań problem (fizyczny,  behawioralny, emocjonalny, mentalny)  nie znika.

Dlaczego  tak się  dzieje, że problem nie znika ?

Może to być za sprawą wtórnych korzyści, czyli  z racji posiadania jakiegoś problemu, mamy też dzięki niemu  korzyści.  Np.  nerwica przynosi  korzyć taką, że można znaleźć usprawiedliwienie  dla wielu rzeczy, można mieć większą  uwagę i zainteresowanie otoczenia. "Mam depresje" - mogę odpoczywać, czytać książki lub oglądać TV itp.
Problem w tym, że z tych korzyści nie zdajemy sobie sprawy, czyli nie uświadamiamy sobie tego, że  mamy korzyść. Uświadamiamy sobie tylko problem. Korzyści  nie bierzemy   pod uwagę bo one nie są  problemem. Np. depresja - odczuwamy przygnębienie, a  przy okazji więcej ciało odpoczywa, albo  ktoś się nami  zajmuje,  nawet  częściowo decyduje za nas, mniej robimy, mniej odpowiedzialności.   Podświadomości  to odpowiada skoro  wystąpiła  depresja- dlatego podświadomość  broni się  przed  "pozbyciem"  depresji,  a tak naprawdę trzyma się  swoich korzyści, jakie dzięki problemowi ma.  Teraz tylko podświadomość trzeba przekonać, że nie straci korzyści, gdy pozbędzie się  np. bólu głowy, depresji, nerwicy, nadwagi, hazardu, ubóstwa itp.
 Z tego względu  samokrytyka, proces  krytycznego spojrzenia  na siebie pomoże  rozwiązać problem.
  Może też  nie dążymy do zmian, mówiąc sobie - np. takie jest życie, los tak chce. Pomijamy wtedy  całkowicie  swoją wolę i nieświadomie utrwalamy problem, tracąc często radość życia.

Dlatego, aby sobie pomóc, warto zadawać takie  pytania: 

Jaki mam  problem?
Czy jestem gotowy włożyć jakiś wysiłek, aby rozwiązać problem, czy chciałbym, aby  problem sam zniknął?
Jakie mam  korzyści przy okazji tego problemu?   tych dolegliwości?
Co się stanie, gdy pozbędę  się tego problemu?
Jak moje życie może wyglądać, gdy nie będę miał tego problemu?
Jak inni  mnie traktują obecnie?
Jak inni mogą traktować mnie, gdy nie będzie tego problemu?

Wymaga to głębokiej refleksji, zastanowienia się, przemyślenia i szczerości z samym sobą. Odpowiedzi są już terapeutyczne i uwalniające napięcie.

Drugą okolicznością - dlaczego nie można  pozbyć się problemu, może być  ogólna niechęć do zmian, przyzwyczajanie się do "dolegliwości" i traktowanie ich  jako części siebie. W pozbywaniu się problemu,  utrudnia  strach przed tym co nieznane - nie  wiadomo jak będzie, gdy  już nie będzie  problemu. Natomiast  wiemy, jak jest teraz. Rozwiązanie jednego problemu może też być przyczyną innego, co blokuje. Wtedy pojawia się bezradność albo stagnacja. Często też utrudnia brak wiary, że faktycznie damy radę rozwiązać problem. 

No i najważniejsze - poczuj wdzięczność  dla zmian, które pomagają  rozwijać się.  Rozwiązanie problemu nie musi być dodatkowym wysiłkiem. Tkwienie w problemie wymaga również wysiłku.  Każdego dnia, nawet najprostsza czynność, jak mycie zębów czy  ubieranie się wymaga wysiłku i myślenia.  Zatem wysiłek  i myślenie ( wewnętrzny dialog) oraz  rozwiązywanie  problemów  wpisane jest w rozwój.  Nie musimy sobie stwarzać w głowie, poczucia jakiegoś ogromnego wysiłku podczas  szukania sposobu na problem czy zastosowania jakiejś  metody.

niedziela, 29 czerwca 2014

Gdy rodzice zawiedli

No, właśnie jak się oderwać, skoro brakuje emocjonalnej bliskości, akceptacji, zrozumienia i rodzinnego ciepła. Jak oderwać się  od " emocjonalnego dna", które stworzyli dzieciom rodzice?   Chyba  należy sobie uświadomić, że nie odrywamy się od korzeni, od rodziców, od miłości do nich, od szacunku, że powołali do życia - tylko  odrywanie następuje od  zgubnych i niewłaściwych wzorców przyswojonych w drodze  socjalizacji (nabywanie nawyków otoczenia, wewnętrznych norm zachowania). Do takiego oderwania każdy ma prawo. Drugim ważnym aspektem jest uwolnienie się od wstydu, który odczuwa się  za rodziców oraz oderwanie się od przekonania, że jest się kimś gorszym.

Oto wzruszający list 

Jeżeli rodzice mniej lub bardziej "zawalili" wychowanie, to nie pozostaje nic innego jak wychować się samemu. 

Chodzi o to, aby nie wpadać  w rolę ofiary i użalać się nad sobą  z takiego powodu, że rodzice  się nie "udali". Żal i smutek będzie tylko ciągnął w dół.  Im prędzej sobie to uświadomisz tym lepiej. Szkoda czasu na żal czy złość na  rodziców, albo  raczej  na użalanie się i przyklejanie sobie  na stałe etykietki DDA ( dorosłe dziecko alkoholika). Gdyby  Twoi rodzice potrafili inaczej postępować, to na pewnie by tak zrobili. Nikt ich nie uczył, jak być dobrym rodzicem, jak wychować dzieci, jak radzić sobie z emocjami.  Dlatego oni, często naśladując  swoich rodziców, a  twoich dziadków, pradziadków  oraz    biorąc  wzory z czasów  w których żyli, wychowali  siebie, a potem  Ciebie  tak, jak potrafili. Za swoją przyszłość należy brać odpowiedzialność i nie zwalać na rodziców, że mogli "zrobić" mnie bardziej "doskonałego", albo ze mogli być sami lepsi czy bogatsi. Co dają pretensje, urazy itp? 
 Utarło się, że alkoholizm niszczy dzieci. Niestety, niewłaściwe podejście rodziców  nie pijących  też  może " niszczyć". Jednak myślenie w kategoriach, że  jesteśmy zniszczeni nie opłaca się. Jest coś takiego jak wolna wola, aktywność  własna i można się kształtować, rozwijać, a także zmieniać nieświadomie przyswojony program niewłaściwego myślenia czy emocjonalnego  zachowania swoich rodziców. 
Dziecko uczy się przez naśladownictwo, to dlatego w dziecku, które staje się  dorosłym jest   ten rodzic, który popełniał błędy, a który teraz  może wzbudzać złość albo żal. Jakże często młody człowiek  w małżeństwie usłyszy- jaka Ty podobna  jesteś  do swojej matki, jaki Ty podobny  jesteś do swojego ojca. Niestety,  tak może być. To należy wziąć na  "klatę".  Dlatego złość nie pomaga, a szkodzi w relacjach. Natomiast  zaakceptowanie i uświadomienie, co ma się  w  sobie zmienić,  jest punktem wyjścia do  transformacji osobowości i emocjonalnego reagowania.
Jakby nie było, skupianie energii na złości do rodziców niczego dobrego nie zrobi. Złość zabiera dużo energii  i sprawia, ze umysł fiksuje się na przeszłości. Często staje się to też  usprawiedliwieniem dla samego siebie, to rodzice byli do niczego, a nie ja.  Trochę samokrytyki czy dystansu do siebie jest wskazane. Wypieranie złości też jest niewłaściwe, ponieważ ona zakamuflowana i przeniesiona wychodzi  innym sposobem( nawet jako lęk)  Transformacja  emocjonalnych doznań  ze swojej przeszłości  zachodzi  powoli. Na  emocjonalne samopoczucie duży wpływ mają przekonania - czyli twierdzenia w które wierzymy, że są prawdziwe. Np. jestem nieśmiały. Nigdy nie osiągnę sukcesu. Życie jest szare i do do dupy. Jestem zwykłym nieudacznikiem i  nic mi nie wychodzi. To są przekonania, które blokują człowieka, jego kreatywne myślenie, jego zachowanie i wpływają na niską pewność siebie.

W rodzinie z problemem alkoholowym dzieci przyjmują  na siebie pewne role. Myślę, że te role  w mniejszym lub większym stopniu w  każdej rodzinie  mogą się  ukształtować.

1. Bohater rodzinny
To dziecko, które staje się rodzicem dla własnych rodziców. Rezygnuje z siebie. Wysiłki bohatera zmierzają do utrzymania i wspierania  rodziny, aby normalnie funkcjonowała. To może być opieka nad młodszym rodzeństwem, odpowiedzialność za nich,  szybkie poszukiwanie pracy, pilnowanie  za rodziców  opłat itp. Rozwija w sobie poczucie poświęcania się dla kogoś. Stwarza sobie presję, że musi.  Nie słucha swoich sygnalów  z ciała, nie uda się do lekarza, nie dba o swoje zdrowie. Nie uskarża się, że ma dość, tylko bierze coraz więcej obowiązków na siebie. To potencjalny kandydat na zwał czy wrzody żołądka.
2. Wspomagacz
To dziecko, które się wspołuzależnia, bardzo współczuje i przyjmuje postawę opiekuńczą w stosunku do rodzica. Wchodzi w mechanizmy  iluzji i zaprzeczenia wierząc, że rodzic pije bo ma powody ku temu. Najczęściej, potem  za partnera wybiera osobę, która pije czy jest uzależniona. Wspomagacz  żyje  drugą  osobę i  jego nastrój  współuzależniony jest  od nastroju czy zachowania partnera. Potem pojawia się silna chęć zmieniania partnera, a nie siebie. 
 3. Wyrzutek- kozioł ofiarny
To "niedobre" dziecko uciekające z domu, ze szkoły.Wagarowicz, nieprzystosowany społecznie.  Odcięty od uczuć, oschły, przykryty maską obojętności. To cżęsto odbiorca agresji rodzicielskiej. Poszukujący ciągłego wsparcia, uczucia i akceptacji. Często kosztem pobytu w grupach nieformalnych, aspołecznych  albo  sektach. Może też wcześnie sięgać po alkohol czy inne środki psychoaktywne, wchodząc  w ten sposób w alkoholowy  model  postępowania czy rozwiązywania swoich emocjonalnych problemów.  
4. Maskotka - błazen
Takie dziecko rozładowuje rodzinne napięcia. To ktoś kogo lubią, to ktoś kto chce być lubiany. To ktoś kto opowiada dowcipy czy żartuje, aby obniżyć napięcie. Nikt maskotki nie traktuje poważnie, a ona sama z biegiem czasu zatraca granicę pomiędzy powagą,  a żartem.  Takie dziecko odcina się od uczuć smutku czy cierpienia robiąc dobrą minę do złej gry. Często narażony jest na wykorzystanie  seksualne.  Dzieje  się to pewnie   z tego  wzgledu, że wchodzi w rolę  rozładowywania napięcia.
5. Zagubione dziecko 
aniołek, niewidzialne dziecko, dziecko we mgle. Takie  dziecko wycofuje się z życia. Takie dziecko nie sprawia  też kłopotów. Świat realny spostrzega jako chaos, a więc w głowie tworzy sobie swój własny. Skutkuje to trudnościami w relacjach z innymi.  Dominujący mechanizm, to mechanizm ucieczki oraz udawanie, że czegoś nie ma, wypieranie. Wewnątrz  siebie odczuwa silny ból i cierpienie, co też może doprowadzić do nadużywania leków, alkoholu, narkotyków itp.


Opisane postawy nie są wyczerpujacym tematem. Dziecko może wchodzić w rózne role i być raz tym, a raz tym w zaleznosci od kontekstu. Psychologia nie zna jeszcze wszystkich  odpowiedzi  dotyczących naszej psychiki. To temat wciaż otwarty. Warto zauważyć, ze teorie  i hipotezy się  zmieniają. Warto  też wiedzieć, ze  przyjmowanie na siebie takiej roli pomaga przetrwać  w danej rodzinie. Jednak w życiu poza rodzinnym,  w społeczeństwie  najczęściej  wchodzenie w takie role   jest źródłem problemów. 
Jak przy każdej trudności - najpierw należy sobie uświadomić problem- a potem można nazwać go zadaniem do rozwiązania ( prawda, ze lepiej brzmi?), a następnie  samemu  się zmieniać,  albo przy pomocy specjalistów. Z nauczycielem jest łatwiej i szybciej.

piątek, 13 czerwca 2014

jaki zawód wybrać dziś, aby mieć pracę za 20 lat?

Myślę, że dla młodych ludzi, to bardzo ważne zagadnienie. Ważne również zagadnienie dla rodziców- jakie cechy charakteru w dziecku kształtować, aby dobrze radziło sobie w dalszym zyciu.
Około lat 80 -tych, gdy wybierałam się na psychologię, ludzie pukali się w głowę. Co to jest i po co ? To dla głupków.  Pewna koleżanka dość głośno nabijała się z  mojego wyboru. Nawet moja  mama całkiem  tego nie akceptowała. Byłam dość samotna w swoim wyborze. Jednak dopięłam swego, chociaż już wówczas kandydatów na jedno miejsce  było wielu.   Dziś, jak masz pieniądze to możesz studiować co chcesz, a nie tam gdzie masz szansę się dostać.  Jednak wszelkie uogólnienia w tym temacie są pewnie zbędne.   Zdaje się, że jednak pieniądze są ważniejsze  niz wiedza,  intelekt  czy ludzkie odruchy. Normą  się staje, że Twoja wartość w społeczeństwie rośnie, jak potrafisz robić  biznes.  Na szczęście jest cała masa ludzi, którzy dowodzą, że  istnieje inny wymiar człowieka - jego duchowość. Powiedzenie " Jakbyś był mądry to byś był bogaty " swoje robi. 
Teraz się zastanawiam-  tamte  "niechciane czasy"  nie wymagały takiej ilości  Poradni Zdrowia Psychicznego, jak obecnie.  Faktem jest, ze tylu ludzi nie szukało pomocy co teraz. To nie tylko wzrost świadomości jest przyczyną szukania  dziś pomocy psychologicznej.  Czasy w jakich żyjemy sprawiają, że  ludzie nie radzą sobie z emocjami i z życiem.  Sama nieraz się zastanawiam, jak  wytrzymuję taki ogrom ludzkiego cierpienia, a czasami  swojego własnego.
Myślę, ze jednak naturą ludzką jest  mieć przewodnika ponieważ jesteśmy istotą stadną, społeczną. Wspolpraca pomiędzy ludźmi zapewnia nam przetrwanie, a lider tym kierujący musi być.   Pomijam, ze  chyba zatraciliśmy naturalną skłonność do wyboru dobrego  lidera. Wypuszczenie ludzi    z wędkami  na wody bez  ryb mija się z celem, ale zły lider tak robi.  Uporczywe tkwienie w miejscu, gdzie nie ma ryb mając nadzieję, że jednak jakaś się pojawi jest głupotą. Niestety nikt nie lubi zmian i mało kto porusza się za " rybami"  a większość wegetuje,  zadowalając się  jakąś nędzą raz po raz, czekając, ze jakiś odpowiedni rząd  zapewni obfitość. 
Zastanawiam się czy jeszcze jest Polska? czy  to tylko obcy kapitał.  No,  może jeszcze  jest  w naszych sercach. Mam wrażenie, iż  Polska podzieliła się na katolików i nie katolików, a nienawiść   do wzajemnych  przekonań się szerzy.   Do du..y  z taką  Polską.  Dwóch się kłóci, a korzysta trzeci(  tu obcy kapitał) A  tymczasem  globalizacja jest już faktem.  Pewnie należy sobie uświadomić, ze należymy  do świata,  a nie tylko do Polski. Chociaż to boli, że ten sam niemiecki towar u nich jest tańszy niż u nas.  Wojna gospodarcza jest aktem przemocy w białych rękawiczkach. To nazywa się  jednak  wolność albo demokracja.
  Ziemia jest wspólną planetą dla każdego narodu czy spoleczeństwa, ktore  jednak muszą wspolpracowac, choćby dla dobra planety.    Może nie  jesteśmy jedyni we wszchświecie.
  Moja intuicja milczy,  jaki zawód  wybrać dziś, aby za 20 lat było  dobrze. Boję się doradzać własnym  dzieciom.  Ludzie którzy oprócz polskiego  nie będą się uczyć języków, będą  zapewne wegetować. Na  "Polskę"  nie ma już co liczyć. Im młody człowiek szybciej  sobie to   uświadomi,  tym lepiej dla niego.  Obok ogromnego bogactwa żyje okropna bieda . Produkują auto  w pewnym kraju, na które jakiś człowiek  z tego kraju musiałby pracować 500 lat.   Gdzie my jesteśmy? Dokąd zmierzamy? A czemu tam produkują?  bo mają tanią siłę roboczą, którą mogą wykorzystać.
Zatem dziś  część moich koleżanek została bez pracy, a ja mam jej  póki co " po pachy"  Ta co się najbardziej  nabijała przyprowadziła  do mnie syna.  Miałam  sposobność przy okazji własne emocje rozpracować.  Wydawałoby się, że powinnam się cieszyć,  mam pracę i mogę zarabiać.  Niestety,  nie cieszę się. Zarabiam na  ludzkim nieszczęściu, na niewiedzy, nieraz na lenistwie, na niechęci do zmian, na bezradności.  Pozytywne jest to, że daję  zarobić innym w ramach rozwoju osobistego i zarabiam też na tym, ze  inni też  chcą się  rozwijać. Wielu ludzi  choruje bo nie zmieniają swojej  sytuacji ( np. brak udanego związku, tkwienie w złej pracy, nie takie studia, nie taka rodzina  itp) i próbują za pomocą tabletek się  " przyzwyczaić" do   tego.  A to tak, jakby człowiek jeździł mało  sprawnym autem i ciągle  się bał, ze w drodze się zepsuje. W takiej  sytuacji o radość trudno. Zmiana auta byłaby wskazana,  choćby na rower,  albo  na własne nogi,  albo na inną wypasioną "brykę". Pomijam obecnie zagadnienie, ze bez względu na warunki  czy mechanizmy społeczne coś dzieje  się  z psychiką, iż " nawala" Ale to już inne zagadnienie. 

poniedziałek, 9 czerwca 2014

lekarz powiedział, że to na tle nerwowym

Coraz częściej trafiają do mnie osoby, którym lekarz zalecił konsultację lub  terapię  psychologiczną,  a to z tego względu, że  fizycznie nic nie wskazuje na chorobę czy odczuwanie dolegliwości, a człowiek mimo to  czuje się chory.

 Co to właściwie  znaczy, na tle nerwowym?

To znaczy,  ze psychika czy sposób myślenia może  wywoływać bóle w ciele i pozorować  chorobę lub nawet doprowadzić do powstania jej, jak też  układ nerwowy jest osłabiony.  Myśl wpływa na każdą komórkę w ciele. Myśl naładowana emocjami wpływa jeszcze bardziej. Psychika wpływa na układ wegetatywny.  Mamy mysli świadome i mniej świadome. A nie każdy obserwuje  swój dialog wewnętrzny, a warto.   Nie od dziś wiadomo, że stress potrafi nam dokuczyć. Każde zakłócenie równowagi jest stresem, dlatego nawet ślub czy inne przyjemne zdarzenie tez  jest stresem. Oceniamy to jednak  jako stress przyjemny.  Własna wyobraźnia również może być stresem, jeśli wspominamy  nieprzyjemne zdarzenia. Utarło się też, że dzielimy emocje na pozytywne i negatywne, ale emocje, to  po prostu emocje, a nasza ocena, to tylko ocena wartościująca  te emocje.  W myśl jedności psychofizycznej, ciało wpływa na psychikę, a psychika wpływa na ciało. Dlatego takie połączenie wpływa na rozwój mechanizmu błędnego koła, ale pozytywne jest to, że również taką samą drogą  ten mechanizm wpływa na zdrowienie.
Stress jako reakcja adaptacyjna do zmieniających  się warunków czy sytuacji jest niezbędny. Stress przekraczający możliwości obronne  ciała lub psychiki  szkodzi. Dlatego staramy się wzmocnić i uodpornić ciało ( hartowanie,  ćwiczenia sportowe, biegi, spacery, suplementy diety, witaminy, masaże itp) oraz wzmocnić psychikę ( relaksacja, zdrowe myślenie, pozytywne wyobrażenia, poczucie wpływu na własne myśli, dobry kontakt z własną podświadomością)

Psychoanaliza twierdzi, że źródło fizycznych dolegliwości tkwi w nieświadomosci. To ciało jest językiem nieświadmości. A dolegliwości powstają na skutek wewnętrznych konfliktów. Konflikt wewnętrzny powstaje, gdy pojawia się sprzeczność pomiędzy myślami, a działaniem. Nieświadomie wyparte treści do nieświadomej części osobowości,  dają o sobie znać jako objaw psychiczny lub  psychosomatyczny.  Za wypieranie odpowiada nasze ego, które stoi na straży id, dążącego do   przyjemności. Tak w skrócie o psychoanalizie, aby pokazać, jak różne podejścia terapeutyczne podchodzą  do  dolegliwości nerwicowych.

Jeżeli  dziecko przeżywa bardzo dużo przykrych  i traumatycznych sytuacji, to  zaczyna odcinać się od własnych emocji, wypiera je i tak  może zapoczatkować się proces somatyzacji ( czyli strach może odczuwać jako ból brzucha, ból glowy itp. )  a w dorosłym życiu  może rozwinąć się silna nerwica albo faktyczna choroba jakiegoś narządu. Z kolei  zbyt mała ilosc stresu w dzieciństwie może sprawiać, ze człowiek jest  "mało  zaprawiony w boju" i  jakaś stresowa sytuacja może zapoczątkować  proces nerwicowego błędnego koła.
Jak nas zaboli brzuch, to nasza  nieświadomość może podsunąć nam myślenie w stylu - moja babcia miała  raka, to ja też  pewnie będę miał, pewnie jakieś wrzody mi się robią, chyba na coś będę  chory itp. Tego typu myślenie, zgodnie z  mechanizmem błędnego koła  wpływa na rozwój  dolegliwości i  jeszcze   mocniejsze odczuwanie.

Jak się bronić przed nerwicą ?

do obrony  mamy  narzędzia- własne ciało i własną psychika( sferę emocjonalną i sferę mentalną) i oczywiście wolną wolę,  zdolność do uczenia się i zarządzania samym sobą.

Należy sobie uświadomić, że nasze ciało jest  biologiczną " maszynką"  i cały czas, nawet w nocy, gdy my smacznie śpimy - ono pracuje dla nas. Jak to w " urządzeniu" bywa, zachodzą tam  różne procesy chemiczne,  może coś zazgrzytać,  a my odczujemy to jako napięcie albo ból w ciele. Z  wiekiem ciało jest  coraz bardziej eksploatowane i ma prawo do swoich " bóli"  Na temat związków psychiki  z ciałem, Louise Hay napisała parę fajnych książek. Zagadnienia  medycyny  psychosomatycznej są dość szeroko opisywane również przez innych autorów.
 Nasza psychika i nasze ciało są tak ciekawe, że nawet po amputacji  np. kończyny, mogą być odczuwane bóle  tak, jakby ona dalej była. Nazywa się to  bóle fantomowe.   Bóle fantomowe, jak niektórzy twierdzą  mogą być składnikiem neuropatii ( choroba obwodowa nerwów lub zapalenie nerwów obwodowych)
Zarówno bóle fantomowe, jak i nerwica są nie lada wyzwaniem dla lekarza, a także dla psychologa oraz dla pacjenta.

Bóle nerwicowe ( kołatanie, duszność) najczęściej dotyczą serca, mrowienie najczęściej neuropatii.
Serce jest mocno powiązanie z emocjami, które powstają dzięki układowi limbicznemu.Odczuwanie emocji, lęku, depresji wpływa  z kolei na odbiór bodźców, bardzo je potęgując.( znowu błędne koło)
 Ból nerwicowy od  chorego serca  różni się. Chore serce może boleć bez  względu na wszystko, a ból nerwicowy uspokaja się, gdy odwróci  się uwagę, gdy się wyluzuje  itp.

Oczywisćie podstawą jest dobra diagnoza. Jak to zwykle  bywa - samemu sobie ciężko obiektywne diagnozy wystawić, dlatego wizyty  u specjalistów  są pożyteczne :) tak samo jak praca na własnym myśleniem:)



czwartek, 5 czerwca 2014

Uzależnienie behawioralne

Uzależnienie  od hazardu jest  paskudne poprzez to, że jest najczęsciej poźno wykrywane przez rodzinę, żonę czy inne bliskie  osoby. Dodatkowym czynnikiem utrudniajacym jest własny biznes partnera czy  dobre dochody. Alkohol  "śmierdzi " i  dlatego trudno ukryć, że jest spożywany. Natomiast  uzaleznienie od hazardu jest niewidoczne dla nosa czy oka. 
Z terapii osbób uzależnionych od czynności ( bo tak określa się uzależnienie od hazardu) wynika, że naczęsciej żona lub mąż dowiadują się, jak  wystepuje już " ruina finansowa".
Zaufanie nie zawsze popłaca - czasami warto wyjść z załozenia ograniczonego zaufania  do działań partnera.  Tylko  po to, aby w razie czego wiedzieć wcześniej.  

 Instytut Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego uruchomił telefon zaufania 801-889-880. Telefon jest czynny codziennie, także w weekendy, w godzinach od 17 do 22. Koszt połączenia to koszt jednego impulsu, według taryfy operatora.

Projekt uruchomienia i prowadzenia telefonu zaufania świadczącego pomoc w zakresie uzależnień behawioralnych ( czynnościowych)  dofinansowany jest ze środków Funduszu Rozwiązywania Problemów Hazardowych, będących w dyspozycji Ministra Zdrowia.
Do kogo skierowana jest oferta telefonu zaufania ?
Do wszystkich osób, które mają problem lub też zastanawiają się, czy mają problem z uzależnieniami behawioralnymi ( czynnościowymi)  Dla osób bliskich osobom uzależnionym – rodziny, przyjaciół, znajomych.
Działalność telefonu zaufania obejmuje:
- prowadzenie konsultacji telefonicznych dla osób cierpiących z powodu uzależnień behawioralnych i ich bliskich
- rozwijanie i udostępnianie bazy informacji o lokalnie działających specjalistach i instytucjach prowadzących terapię uzależnień behawioralnych
- prowadzenie działań informacyjnych i edukacyjnych na temat uzależnień behawioralnych
Konsultacje telefoniczne prowadzą doświadczeni specjaliści Instytutu Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, przeszkoleni w zakresie problematyki uzależnień behawioralnych.

czwartek, 22 maja 2014

Pycha czy pasja?

Ostatnio miałam możliwość ponownie zwiedzić pomnik  Króla Chrystusa.
Na tyłach tego pomnika pochowane jest serce księdza, który zainicjował i wprowadził w czyn budowę Jezusa w Świebodzinie. Inicjatywa ta pochłonęła ogromne pieniądze.
W testamencie  ksiądz zostawił swoją  wolę,  jego serce ma być pochowane koło pomnika tegoż Jezusa.  Mam mieszane  uczucia w tej  kwestii. Czy jego działanie było bezinteresowne?  czy  po prostu szykował   dla swojego serca  ogromny pomnik?  Betonowe i wielkie  serce, a tyle dzieci i ludzi głoduje. Czasami myślę, że jako ludzie kompletnie głupiejemy....a prokurator bada sprawę bo ksiądz załatwił sobie szczęście, a inni, którzy wypełnili jego  ostatnią wolę,  złamali obowiązujące prawo. 

niedziela, 11 maja 2014

psychologicznie o Eurowizji

Nie byłam zaskoczona, że nasza piosenka nie zajęła wysokiej pozycji na festiwalu Eurowizji.  Osobiście nigdy  mi się nie podobała. Taki kabaretowo-ironiczny  utwór jest dobry przy  innej  imprezie. Świat  się  zmienia, rewolucja seksualna chyba jest za nami i liczyć się  powinno to, co jest  w  sercu i  głowie,   a nie to, co jest  za dekoltem  czy w  rozporku.  Poza  tym myślę, ze Polki mają trochę więcej  do zaoferowania poza pięknym ciałem, ładnym biustem i podtekstami seksualnymi. Utwór  pusty w swojej treści, podszyty wartościowaniem ( oceną) lepszy - gorszy. żeby  nie powiedzieć podszyty nacjonalizmem.  Jedno co cenne w tej piosence to naturalność masła i śmietany.  O tym  należy  pamiętać - zwłaszcza  w dobie  różnych sztucznych produktów i modyfikowanej żywności.
Jednak poważnych mentalnych problemów nie możemy zamiatać pod dywan ciesząc się i tańcząc, popijając  zdrową  śmietanę,  wódkę, udając, że  obok nas  nie żyją  odmienni ludzie.  Ludzie, którzy poza swoją innością  niczego złego nikomu nie robią. Pomijam tutaj  pedofilię. Gorsze  dla ludzkości są akty nienawiści, poglądy  skrajnie nacjonalistyczne  niż  inna orientacja  seksualna.

Zatem obok "zdrowych" polskich kobiet zaśpiewała  subtelna Szwedka ( moja faworytka) i kobieta z brodą, która pokazuje, że obok żyją ludzie, którzy mają potężny problem z seksem czy orientacją seksualną i z tym, aby społeczeństwo ich akceptowało oraz tolerowało (  czyli   nie prześladowało, nie wyzywało, nie poniżało)   Świetna książka " Płeć  mózgu"   trochę   wyjaśnia - płeć jest  w mózgu,  a  nie  w narządach  męskich czy  kobiecych.  Płód nie ponosi  odpowiedzialności  za  kształtowanie jego  płci, która bodajże  do 6 tygodnia życia  płodu powstaje  i jest niezależna od tej fizycznej.  Jest to potem osobista tragedia  odmienności.
Niestety, a może  i stety - w nas ludziach utrzymuje się atawistyczny mechanizm pozbywania się odmiennych osobników ze stada. O ile  w świecie zwierząt  ma to pewnie swoje uzasadnienie, to w świecie gatunku ludzkiego  niekoniecznie. Tak naprawdę człowiek jako gatunek   jest zagrożony przez osobnika  homoseksualnego, transseksualnego ponieważ nie prowadzi to do rozrodu.\Jednak  jest małe prawdopodobieństwo, aby osób o odmiennej orientacji była taka ilość, aby zagrażała przetrwaniu ludzkiego gatunku.
Dlatego może warto się zastanowić dlaczego kobieta z brodą budzi taki   sprzeciw....i tak strach ..  może warto zastanowić się nad  naszymi atawistycznymi lękami  przed odmiennością.

.

niedziela, 4 maja 2014

Sposób na reset

W radzeniu sobie ze stresem każda metoda jest dobra pod warunkiem, że nie czytamy o niej, tylko ją praktycznie zastosuje. Aby sprawdzić, która metoda jest dobra  dla siebie należy ją stosować.
Poniżej zamieszczam artykuł Serga Kahili Kinga - autora licznych publikacji z zakresu huny, starożytnej  nauki Hawajczyków, która  była przekazywana z pokolenia na pokolenie. Świat o tej wiedzy tajemnej  dowiedział  się min. dzięki  Maxowi Freedom Long.

Sposobów na odstresowanie jest znacznie więcej i każdy wypracował  również swoje. Myślę, że  każdy sposób, który oparty jest na oddychaniu, jest sposobem najbardziej skutecznym ponieważ działa bezpośrednio na ciało i jednocześnie emocje.  Ważne w tym, co pisze Serge Kahili King jest pozbywanie się stresów  jednocześnie  w trzech obszarach naszego istnienia: fizycznym, emocjonalnym i psychicznym.




Sposób na odstresowanie - Serge Kahili King 


"Chętnie współczułbym Ci w trudnej sytuacji, ale moje współczucie Ci nie pomoże. Poniżej przedstawiam prosty plan, który pomoże Ci się otrząsnąć i poprowadzi Cię do jaśniejszej przyszłości. Zadziałał on w moim przypadku i w przypadku tysięcy innych osób. Chociaż jest on prosty, dla Ciebie może być naprawdę trudny. Ale im większa jest Twoja motywacja to zmiany życia, tym będzie Ci łatwiej. Pamiętaj,
że ten plan ma jedną, wielką wadę: działa tylko wtedy, jeśli go użyjesz.

Część pierwsza - Zredukuj stres fizyczny

Plan: Oddychaj jak delfin. Delfiny nie oddychają automatycznie, każdy oddech musi być świadomy.
Najlepszy sposób na świadome oddychanie to wkładanie całej swojej uwagi na coś co trzymasz w dłoniach oddychając. Zacznij od jednej minuty na godzinę i staraj się dojść do pięciu, dopóki nie stanie się to Twoim regularnym nawykiem. Możesz być zdziwiony jak dużą przyniesie Ci to ulgę.

Część druga - Zredukuj stres emocjonalny 

Plan: Weź odpowiedzialność za swój stres. Nikt inny nie wywołuje Twojego stresu. Nigdy nie wywoływał
i nie wywoła.
Inni po prostu nie reagują zawsze tak jak chcesz a Ty reagujesz na ich działania mieszanką strachu i złości, co wpływa na Twoje ciało i umysł. To powoduje, że jesteś mniej zdrowy i mniej skuteczny. Tak długo jak będziesz obwiniał innych za swój stres, tkwisz w niekończącej się pułapce. Zacznij od wzięcia odpowiedzialności za swoje reakcje, potem spróbuj je zmienić. Jeżeli Dynamind (tu) wydaje Ci się za trudne,
użyj TFR - pomyśl o czymś stresującym, zwróć uwagę na swoją reakcję a potem rozluźnij tę partię ciała, w której czujesz napięcie. Zacznij od małych rzeczy i stopniowo przechodź do coraz większych.

Część trzecia- Zredukuj stres psychiczny 

Plan: Zmień swoje oczekiwania. Wielu ludzi tworzy swoje oczekiwania pamiętając negatywne wydarzenia z przeszłości i przenosi je do przyszłości, co wywołuje zamęt, zniechęcenie i rozpacz. Faktem jest, że nikt nie może być absolutnie pewny przyszłości. Niemniej jednak, jeżeli spodziewasz się najgorszego, podświadomie to sprowadzasz i gdy spodziewasz się najlepszego także podświadomie do przyciągasz.
Problemem nie jest to, że negatywne oczekiwania się występują. Problem pojawia się kiedy je
rozpamiętujesz i traktujesz je jak prawdę, podczas gdy to tylko fantazja. Najlepszym rozwiązaniem jest całkowicie zmieniać każdą negatywną myśl na pozytywną wtedy gdy tylko się pojawi. Pozytywne oczekiwania również są fantazją - produktem Twojej wyobraźni - ale sprawiają, że czujesz się lepiej i pomagają Ci się przygotować na sukces.

Tak to wygląda. Trudne, wiem, ale jeszcze raz podkreślam że to działa. Jeżeli znajdziesz lepsze
rozwiązanie, użyj go. Ale jeśli nic nie zrobisz, nic dobrego się nie zdarzy."

tłum. Kasia Bajurka

artykuł pochodzi ze strony http://www.huna.org/


przy okazji polecam :) http://www.huna.org/html/DuchAloha_Lech.pdf