niedziela, 13 stycznia 2013

LĘK NAPADOWY


Jakie  są oznaki i objawy lęku napadowego ?


dla skuteczności oddziaływań terapeutycznych   warto zaznaczyć  ze cechy lęku napadowego czyli nagłej paniki, przerażenia występują w ciele i w myślach.

1. Nagły atak strachu, paniki , w którym nie ma poczucia ,ze jest realne zagrożenie.
2. Przekonanie, ze taki atak może się powtórzyć, co wpływa na  poczucie " lęku przed lękiem"  i w sytuacji "zwykłego" stresu może to    wywołać lęk napadowy. 
3. Występujące myśli, ze straci się życie, przytomność albo rozum.
4. Objawy  fizyczne ( u każdego mogą się trochę różnić, ale jest to pobudzenie układu autonomicznego ) - walenie czy kołatanie serca, bóle w klatce piersiowej,pocenie się, trudności z oddychaniem lub zawroty głowy,  przyspieszony oddech, uczucie gorąca lub zimna, mrowienie lub drętwienie rąk, bóle brzucha, rozstrój żołądka, drżenie i napięcie w ciele, wymioty.
4. Czas  lęku napadowego nie trwa zazwyczaj dłużej jak 20-30 min a w 10 min. następuje jego największa intensywność.
5. Lęku napadowego nie należy  mylić z syndromem hiperwentylacji (HVS), który jest dość powszechny.
6. Z powodu lęku napadowego może nastąpić unikanie miejsc, w których on wystąpił.
7. Bardzo ważnym stwierdzeniem jest, ze może on wystąpić tylko raz w życiu i się więcej nie powtórzyć. W powtarzających się napadach dużą role odgrywa myślenie ( procesy uogólniania)  i strach przed tym, ze może się  znowu pojawić.


Z  amerykańskich badań wynika, ze znacznie częściej dotyka to kobiet , jak mężczyzn. Pragnę dodać, że  nie zaobserwowałam  tego  w Polsce. Badań statystycznych nie robiłam, a wiec z całą pewnością nie mogę  tego stwierdzić.  Powiedziałabym nawet, ze jest tyle samo pan, co panów w terapii zaburzeń lękowych.
Lęk napadowy dotykać może w wieku  15- 24 lat  , jak tez 45- 54 lat  ( to również informacje z amerykańskich badań) Oczywiście nie musi  dotknąć wcale. 

POZYTYWNE JEST TO , ZE  MOŻNA Z TEGO WYJŚĆ PRZY POMOCY TERAPII !

Warto tez wspomnieć, ze lęk napadowy może być wywołany niewłaściwym używaniem substancji  psychoaktywnych w tym alkoholu. 

Nie ma specjalnych testów badających zaburzenia lęku napadowego ( panicznego) jednak lekarz  może zlecić badania, aby wykluczyć fizyczne przyczyny.

1. pełnie badanie krwi
2. stężenie mocznika
3. stężenie  elektrolitów i glukozy
4. badanie czynności tarczycy
5. EKG - jeżeli badanie fizykalne lub wywiad  na to wskazuje
6. toksykologia i inne uznane przez lekarza

W razie jakiś pytań , zachęcam do kontaktu. Strach ma tylko wielkie oczy.

ICD-10 i DSM-IV różnią się  w kwestii  istoty zaburzeń lęku napadowego. ICD-10 uznaje, ze prawdziwe ataki lęku są bez sytuacyjnej przyczyny,  a DSM - IV  dopuszcza sytuacyjne i spontaniczne ataki. 

Z terapeutycznego punktu widzenia  spontaniczny czy sytuacyjny, to i tak  mało ważne bo  istotniejsze jest  ROZPRAWIĆ SIĘ  Z NIM :)


Osoby dotknięte takim  lękiem najczęściej bardzo długo borykają się z tym problemem same.  Chodzą tęż w poszukiwaniu pomocy  po rożnych  lekarzach zanim trafią na terapię. Dobrze by było już  po pierwszym ataku  udać się  do specjalisty. Wówczas taki atak więcej może się już nawet  nie powtórzyć. Jednak , gdy już dość długo  dana osoba boryka  się z lękami , terapia jest również skuteczna , wymaga jednak więcej czasu i  "dyscypliny" terapeutycznej.







poniedziałek, 7 stycznia 2013

wykopane z huny

Nie wiem kto jest autorem tych słów - ale polecam- bardzo mi się to  podoba - taka kwintesencja własnego rozwoju.



Największe Wyzwania
Przestać się krytykować za nieustanne krytykowanie. 
Przestać się czuć winnym z powodu poczucia winy. 
Przestać się bać własnego strachu. 
Przestać atakować własny gniew. 
Przestać się spinać w obronie przed napięciem. 
Przestać się odcinać od własnych granic. 
Uwolnić się od potrzeby wolności. 
Uznać swoje prawo do własnego świata, zdania i punktu widzenia. 
Uznać prawo innych do swojego świata, zdania i punktu widzenia. 
Uświadomić sobie swój brak świadomości. 
Zrozumieć swoją niewiedzę. 
Rozluźnić się, kiedy się relaksujemy. 
Pokochać się za swoją niezdolność do odczuwania i dawania miłości.
Podziękowania dla Ja
Dziękuję Zmysłowemu Ja, za to żyję 
Dziękuję Radosnemu Ja, za to, że czyni mnie wolnym 
Dziękuję Kochającemu Ja, za to, że daje mi siły 
Dziękuję Strachliwemu Ja, za to, że mnie chroni 
Dziękuję Rozumnemu Ja, za to, że nieustannie mnie wspiera 
Dziękuję Gniewnemu Ja, za to, że przełamuje moje ograniczenia 
Dziękuję Uczuciowemu Ja, za to, że ubarwia moje życie 
Dziękuję Uważnemu Ja, za to, co dzięki niemu postrzegam 
Dziękuję Słabemu Ja, za to, że ukazuje mi ważność życia 
Dziękuję Śniącemu Ja, za to, że mnie budzi 
Dziękuję Smutnemu Ja, za to, że uczy mnie współczucia 
Dziękuję Intuicyjnemu Ja, za to, że uczy mnie jedności 
Dziękuję Milczącemu Ja, za to, że jest 
Dziękuję sobie, za wdzięczność.




sobota, 5 stycznia 2013

od czego zalezy trwalość związku ?

Chyba nie ma człowieka, który nie chciałby mieć fajnego i szczęśliwego związku. Niestety, ponieważ świadomość i nieświadomość są trochę skomplikowane, to związki również.


W czasie trwania związku każdy sobie wypracowuje receptę bycia szczęśliwym. Trudność polega na tym, że jesteśmy egoistami i dążymy do samorealizacji. A może to nie egoizm? Tylko program Pana Boga- dążenie do rozwoju:). Nie bierzemy sobie partnera po to, aby nas uszczęśliwił .....aby wypełnił nasze braki, aby zabił naszą samotność....albo lęk przed życiem... Związek tworzą dwie osoby w aspekcie fizycznym, emocjonalnym i mentalnym. W tych sferach należy się dopasować i współgrać ze sobą. Oboje muszą się też starać....oboje muszą chcieć ...ponieważ do związku trzeba dwojga. Oboje poznają, siebie i wydobywają też nawzajem z siebie różne cechy, kompleksy, wady i zalety. Wzbogacają się, a w związkach toksycznych się niszczą.

Co zatem wpływa na udany związek ?

1. Brak oczekiwań, że związek to wieczna sielanka.

2. Pogodzenie się z tym, ze związek przechodzi różne fazy, a partner w tym związku nie będzie wzdychał i zabiegał o nas tak, jak na początku znajomości. Jednak warto pamiętać, że o partnera należy dbać, jeżeli chcemy, aby partner dbał o nas. Po sakramentalnym powiedzeniu sobie tak nie mamy partnera na własność. Z tego względu postępujemy tak, aby partner chciał z nami przebywać, a nie żeby musiał przebywać, bo obiecał.

3. Coś, z czego rzadko zdajemy sobie sprawę, a co dość istotnie wpływa na atrakcyjność i zadowolenie w związku. Oczywiście, że nie należy kochać drugiej osoby, tylko dlatego, że ma " ładne ciało". Jednak też nie możemy się oszukiwać, ze, jak np. partner po jakimś czasie waży 20- 30 kg więcej, to nic się nie zmienia. Ma to wpływ na postrzeganie i stosunek do partnera. Przecież w związku partnerzy używają nawzajem swojego ciała. Właściwie to dbamy o swoje ciało również dla partnera, a nie tylko dla siebie. Życie bywa czasami brutalne, a czasami płata nam figle w postaci pokus i innych znajomości. Z tego względu warto dbać też o fizyczną atrakcyjność. Wkurzanie się, że partner ma nas kochać bez względu na to ile się wazy, może być przejawem egoizmu, albo lenistwa.

4. W związku pojawiają się konflikty, czyli różnica zdań. Ponieważ każdy jest inną indywidualnością, to te konflikty praktycznie są na porządku dziennym. No i najważniejsze- jak kto się potrafi kłócić ? Najlepsza jest postawa asertywna i komunikaty JA. Od dojrzałości emocjonalnej partnerów zależy tez, komunikacja pomiędzy nimi. Wyzwiska najbardziej niszczą związek. " Obrażanie" OSOBOWOŚCI partnera, to przemoc. Bardzo zatruwa związek, gdy nie oddzielamy danego zachowania w danej sytuacji i od razu czepiamy się całości człowieka. Prawdziwymi zabójcami miłości, są słowa np. bo Ty zawsze.......bo Ty nigdy......bo Ty ciągle..... jak również czepianie się i zwracanie uwagi przy innych osobach.

5. Warto przyjąć założenie, że każdy ma rację ze swojego punktu widzenia. Nie chodzi też o ustalenie swoich racji tylko o wytyczanie WSPÓLNYCH CELÓW. W związku są swoje cele i wspólne cele. Jeżeli planują wakacje, to wspólnym celem jest. np. bycie razem lub bycie osobno. W praktyce często jest tak, że kłócą się o to, gdzie jechać. Jeżeli wspólnym celem jest bycie razem, to miejsce jest sprawą drugorzędną.

6. Należy być świadomym różnicy płci. Dla mężczyzny często jest” było minęło” (jak zrobi coś, co nie podoba się kobiecie — a ją to długo trzyma i zalega oraz wpływa na odbiór partnera. Inna jest emocjonalność kobiety, a inna jest emocjonalność mężczyzny. Dlatego współodczuwanie — czyli, co może w danej chwili odczuwać partner /partnerka jest kluczowym zagadnieniem dla powodzenia i radości bycia w związku. Po to, aby wczuwać się w partnera, musimy wyjść poza czubek własnego nosa i przekroczyć własnego ego....czyli krótko mówiąc, uświadomienie sobie, ze w każdej chwili oboje odczuwają emocje i sobie coś myślą. Domaganie się od drugiej osoby, żeby nas rozumiała, podczas gdy sami się nie rozumiemy, jest błędem ....zarzucanie jej /jemu, że nas nie rozumie, tez jest błędem.....należy tak się pokazać, abyśmy byli zrozumiali dla drugiej osoby. Wysuwanie pretensji, że partner/partnerka się nie domyśla, tez jest błędem. Od tego mamy język, aby wprost komunikować, o co nam chodzi. Wtedy jest łatwiej wczuwać się w siebie i w druga osobę. To ważne, aby poczuć co ON/ONA może przezywać. ROZUMIENIE — CZUCIE SIEBIE JEST PODSTAWĄ UDANEGO ZWIĄZKU. To jest możliwe wtedy, kiedy sami siebie znamy i nie boimy się też swoich słabych stron, a jednocześnie znamy swoje mocne strony.

7. Uznanie, że jedno i drugie jest zmęczone, nawzajem z poczuciem sprawiedliwości rozdzielać zadania i ustalać, co kto robi. Wykorzystywanie drugiego na dłuższa metę się nie opłaca.

8. Czynienie drobnych niespodzianek, zaskakiwanie, powoduje, ze związek nie jest nudny. Dbanie o to, aby partnera rozśmieszyć, powoduje, że dodatkowo wzrasta poziom lubienia się i dostarczania sobie w sposób mentalny endorfin, no i w ten sposób stymuluje się układ odpornościowy.

9. No i uwaga dla kobiet, które często podkreślają, że partnerowi rodzą dzieci lub, które zapominają, że nie tylko sobie rodzą dzieci.... .....należy mieć świadomość, że dzieci rodzi się sobie i partnerowi, ale nie dla siebie, ponieważ dzieci nie wychowujemy dla siebie, tylko dla świata.

10. Tak więc trwałość związku zależy od tego, czy się kochają, czy dopasują się ze sobą pod względem fizycznym, emocjonalnym i mentalnym. Czy są dla siebie ciągle atrakcyjni i chcą pielęgnować związek?






wtorek, 4 grudnia 2012

Kiedy nam sie lepiej zyje ?

1. Kiedy akceptujemy siebie, czyli własne skomplikowane życie wewnętrzne:)
2. Kiedy odnosimy się do siebie z życzliwością, z miłością i na bieżąco sobie wybaczamy.
3. Kiedy "porażki"  (  nieudane rezultaty naszych działań)  pobudzają nas do szukania nowych rozwiązań, a  nie  do zamartwiania się tym, ze się nie udało :))
4.Kiedy akceptujemy złożoność i niedoskonałość  innych.
5. Kiedy  WPROWADZAMY  własną kreatywność do rozwiązywania problemów ( zadań)  w miejsce bezradnego lamentowania czy narzekania :))
6. Kiedy znamy swoją wartość i potrafimy korzystać z " krytyki ".
7. Kiedy potrafimy zwrócić się po pomoc, wtedy kiedy czujemy, ze samemu ciężko sobie poradzić.
8. Kiedy nie oczekujemy od innych, ze rozwiążą   albo zrobią coś za nas.
9. Kiedy nie  mamy wybujałych oczekiwań w stosunku do innych ludzi  ponieważ   ani my , ani Oni nie żyją po to, aby spełniać nasze oczekiwania.
10. Kiedy weźmiemy  sobie do serca  punkty opisane powyżej. :)



niedziela, 2 grudnia 2012

Co zrobić , aby mężczyzna Cię kochał ?

Specjalnie dla tych, którzy domagają się czegoś o relacji miedzy płciowej:))) Łatwiej mi pisać z punktu widzenia kobiety, jak „ usidlić „ mężczyznę. Oczywiście nie o samo usidlenie chodzi, ale o stworzenie związku partnerskiego, w którym oboje są szczęśliwi i spełnieni. Jeżeli człowiek sam ze sobą dobrze się czuje, to jest szansa, że poczuje też to z druga osobą.

Relacje damsko -męskie to ciągle aktualny i ponad czasowy problem a każde pokolenie zgłębia ten temat po swojemu. Można się jednak pokusić o pewne uogólnienia, które się sprawdzają.

Zarówno dla kobiety, jak i dla mężczyzny ważne jest kochać i być kochanym. Kochający mężczyzna zrobi wszystko, aby uszczęśliwić kobietę. Warto doceniać jego starania, bo urok osobisty to za mało, aby zdobyć czy utrzymać miłość mężczyzny, czyli przekroczyć granice męskiego pożądania. Pożądanie mija, a chodzi o to, aby w związku dwojga rozwinęła się namiętność pragnienia tego drugiego człowieka.

Co jeszcze można zrobić, aby doświadczyć miłości ze strony mężczyzny ? Zapewne zaoferować mu to, czego on oczekuje, a ponadto okazać zaufanie, akceptację i PODZIW dla jego działań. Bardzo dobrze jest dostarczać mu dowodów na to, że bez niego sobie nie poradzimy. Wtedy facet jest wasz :)) i oprócz tego, że pragnie, to gotów jest słuchać swojej Pani i spełniać jej zachcianki.

Warto przy tym wspomnieć, ze seksualność oraz namiętność to nie stroje, fryzury, gadżety i określone pozycje, tylko przymioty ducha i walory mentalne.

Tzw. seksapil wynika z „całości człowieka".

Dojrzały emocjonalnie człowiek, który przerobił swoje kompleksy, który wie, czego chce i ma świadomość, że druga osoba nie musi być dla niego matką, ojcem, przyjacielem, terapeuta itp. czyli lekiem na samotność, ma wtedy większe szanse na udany związek.

Co do samych związków, to mam wrażenie, że idealne rozwiązanie jest wtedy, gdy człowiek CHCE oraz zastanawia się JAK dać miłość drugiej osobie .....i jeżeli DWOJE tak samo podchodzi do związku czy do miłości to jest szansa na coś dobrego:))) Jednak przekraczanie własnego egoizmu, to też proces. Natomiast, gdy do budowania związku podchodzi się tylko w ten sposób, ze się chce tylko dostawać, a nie dawać i od tej drugiej osoby oczekujemy miłości, to wtedy brak jest wzajemności i raczej nic dobrego z tego nie wynika.

Czyli, krótko mówiąc, wyróżniam 3 typy związków: Nadmienię, że to jest oparte na praktyce życia i nie wiem, czy literatura naukowa się ze mną zgadza :))

1. Idealny — on i ona chcą i dają miłość — szczęście polega tu na uszczęśliwianiu tej drugiej osoby, a jak oboje to robią to oboje się nawzajem uszczęśliwiają.

2. Wygodny dla jednej strony — jedna osoba daje, a druga bierze — typ dawcy z biorcą — jeden w tym przypadku może być wykorzystywany.

3.Toksyczny — oboje są biorcami — nawzajem domagają się miłości od siebie.

Fajne jest to, że przez cale życie możemy się zmieniać i doskonalić.

sobota, 1 grudnia 2012

Jak sprawić, aby świat był lepszy ?

Jak sprawić, aby świat, który obserwujemy każdego dnia  przestał być szary i bezbarwny?   stawał się kolorowy ? 


Naszym światem są tez nasze myśli. To przez pryzmat ocen spostrzegamy świat. Każdego dnia tez oceniamy. Te oceny to nasze myśli , to nasze przekonania. Jeżeli w naszych myślach są przekonania typu np.

-życie jest szare i do du..y
-życie jest długie, jak rolka papieru toaletowego.
-życie to jedna wielka męka.
-W życiu trzeba cierpieć
-Nikt tak naprawdę nie jest szczęśliwy
-świat jest zły i okrutny.

Nasze myśli są filtrami. Co to znaczy ? to znaczy, ze widzimy to, co chcemy, to, na co nastawiamy nasze postrzeganie. Lubimy sobie potwierdzać nasze racje, czyli  gdy mamy przekonanie, ze <świat jest zły >– to takich informacji  szukamy  i wypatrujemy tego  w świecie, aby sobie  potwierdzić, czyli udowodnić nasze przekonanie  < świat  jest zły >  Natomiast te informacje, które informują o tym, że świat jest dobry usuwamy, puszczamy mimo uszu ponieważ nie pasują do przekonania, ze świat jest zły. To tak, jak zakładamy trójwymiarowe okulary i widzimy inaczej w kinie. Czy ten świat dopiero po założeniu tych okularów jest inny ? NIE , to my dopiero zwróciliśmy UWAGĘ na inny aspekt rzeczywistości dzięki tym „ filtrom”, dzięki „okularom”. Nie tylko psychologia ezoteryczna, ale również nauka ( fizyka kwantowa) coraz śmielej mówi , ze myśli mogą się materializować. Czy zatem może dziwić fakt , ze mając takie myśli, jak na przykład te przytoczone < świat jest szary i do niczego >  wnosimy jednocześnie do świata     „ zło- ciężkie emocje i wibracje ” . Czy myślami można coś wnosić ? można. Zapewne nieraz się przekonaliście w relacjach z drugim człowiekiem , ze niby  mówi wam mile rzeczy , ale coś jest nie tak . Za pomocą komunikatów pozawerbalnych wyczuć można czy ktoś mówi to, co myśli. Dzięki empatii udzielają nam się też stany emocjonalne innych ludzi.

Jak zatem sprawić , aby świat był lepszy,  piękniejszy ?  

Przenieść uwagę i zacząć dostrzegać też dobre rzeczy i jak najwięcej dobrych !!  Wnosić do świata  dobre emocje , dobre wibracje czyli radość ! „ nieszczęśliwe „ wiadomości pomijać, co wcale nie jest „ łatwe” patrząc na to czym nas raczy TV i inne media. Należy się przed tym bronić dla własnego zdrowia psychicznego.  Dostrzegać dobre i budować sobie przekonanie, ze świat jest dobry, piękny.  Często psychologia mówi  o tym, ze jak chcesz zmienić świat,  to zacznij  od siebie. Obiektywnie rzecz biorąc to naprawdę w świecie i wśród ludzi dzieje się wiele dobrego i wiele pięknego. Właśnie temu należy poświęcić uwagę, aby to „ rozmnażać „ czyli wzmacniać również myślami, a może też czynami :))
Świat jest piękny, warto podziwiać widoki, życie jest piękne – ptaki są cudem , jak cała przyroda, a my jesteśmy jej częścią. Jak dobrze się przyjrzymy to spotkamy też całą masę dobrych i życzliwych ludzi. Spotkamy ich pod jednym warunkiem, a mianowicie takim , ze sami będziemy życzliwi.
Nie zawsze to wychodzi, ale ludzie chcą dobrze – Skąd to wiem ? bo jak tak mam – wiem, że Wy też tak macie. Po co podejrzewać ludzi o złe intencje jeżeli ja mam dobre? Może na dany moment nie potrafili inaczej się zachować? Może są sfrustrowani, nieszczęśliwi , mają depresję ? i np. zachowali się agresywnie?
Ciało reaguje na nasze myśli, a to  każdy z NAS odczuł – wystarczy przypomnieć sobie coś okropnego,a samopoczucie  robi się  fatalne. Wystarczy tez przypomnieć sobie coś fajnego, a od razu inne samopoczucie. Pozytywne i zdrowe myśli budują w nas dobre stany emocjonalne i wzmacniają układ immunologiczny.

Jak ogarnąć własne myśli, gdy nie bardzo nad nimi panujemy ? Trochę pracy trzeba włożyć, ale jest to jedna z lepszych inwestycji dla własnego zdrowia czy dla zdrowienia oraz dla naszego życia i życia naszych bliskich.
Pierwszy, krokiem jest podjęcie decyzji – tak chcę mieć wpływ na swoje  myśli, samopoczucie, na swoje emocje, na swoje działanie,  W procesie zmiany kształtuje się, tworzy się pewność siebie, czyli dam rade sterować własnymi myślami i działaniami.  Dlaczego to zmieniać ?  bo niektóre przekonanie , które dostalismy w spadku od dziadków czy rodziców nie służą  nam.
Np,   gdy często w dzieciństwie słyszymy  <  jak jest dobrze  to  spodziewaj  sie, że  będzie żle , albo gorzej > .  Czy  takie  przekonanie może służyć  ?  Otóż nie , ponieważ takie przekonanie prowadzi do lęków.
Dlatego  świadome inwestowanie  w zdrowe  przekonania jest jednocześnie   inwestycją we własne   zdrowie. 
Krotko mówiąc , aby być zdrowym i szczęśliwym trzeba mieć zdrowe myśli i przekonania.


środa, 28 listopada 2012

uzdrowienia są możliwe..

Rodzimy się jako "złote "dzieci,  a następnie oblepiają nas "gliną", tak usłyszałam na kursie z metody  Jose Silvy.  Naukowcy dowodzą., ze  na 100 % populacji tylko 5 % ludności rodzi się z  " defektami" w genach. Pozostały procent ludzkości rodzi się , aby być w pełni zdrowym i szczęśliwym. Jak to się dzieje, ze jednak tak nie jest. A niektórzy cierpią  na rożne  ciężkie choroby typu rak, stwardnienie  rozsiane, cukrzyca, reumatyzm itp.
Szerstiennikow twierdzi , ze wątroba jest zaprogramowana na ok. 500 lat.  Jeżeli  wierzyć w biblię to ludzie zyli   po 600 - 800 lat :)), Teraz  społecznie  jesteśmy  przekonani, ze  np. 87  lat - < o to już sobie pożył  taki człowiek>, a 103 to szok dla nas.  Ludzie  którzy przekroczyli magiczną setkę są dla nas bohaterami i podziwiamy ich.
  Czy my nie programujemy się  przypadkiem na określony wiek ? Odkąd pamiętam to na urodziny życzyło się tylko  100 lat  ... Naukowcy udowadniają, że przekonanie i  to w co wierzymy wpływa na organizm, na  działanie  czy tez na podejmowane decyzje, jak również na zdrowie i  samopoczucie.

Czy gdybyśmy zaczęli sobie życzyć 200 lat i wierzyli ze to możliwe, to czy nasze granice postrzegania starości nie przesunęły się ?   Może warto  zacząć życzyć sobie   150  lat albo  nawet 200 :)))  ZUS, zapewne miałby poważny problem, gdybyśmy żyli dużo dłużej. Może na złość  Zusowi warto  jednak się  postarać. W końcu każda motywacja jest dobra, jeżeli jest skuteczna dla naszego zdrowia.
Na nasze zdrowie , a raczej na zakłócenia w naszym zdrowiu ma wiele czynników min. stres, a właściwie brak odreagowania, pole elektromagnetyczne, niewłaściwe nawyki żywieniowe, wadliwe wzorce myślenia  i reagowania.

  Louis Hay w książce   " Możesz  uzdrowić swoje życie " przytacza wzorce myślenia i powstające  choroby. Bardzo cenna pozycja książkowa i warto sięgnąć  do niej, gdy na coś chorujemy.
 Nasz mózg , umysł jest  sztabem dowodzenia. Podobno wszystko zaczyna się w głowie, czyli od myśli. Skoro tam "zaczyna"  się choroba, tam też może zacząć się zdrowe myślenie, które pobudzać będzie układ immunologiczny i wyzdrowiejemy.   Wielu rzeczy może nam brakować, ale umysł  mamy zawsze przy sobie.  Wieloma  rzeczami możemy   się   martwic, złościć, cieszyć. To nasze oceny( interpretacje)  informują ciało na co ma reagować. Samo ciało trawi, pompuje krew, czyli wykonuje dla nas  ogromna pracę.   Jednak naszym sprzymierzeńcem  w radzeniu sobie z  emocjami i z życiem  jest nasz własny umysł.  Jest prawdziwym przyjacielem, gdy wiemy, jak się z nim obchodzić. Często jest jedynym przyjacielem. Wszyscy znają  truizm - umiesz  liczyć , to licz  na siebie. Ostatecznie  w swojej głowie każdy  sam musi dokonać zmian,  bo nikt za nas  tego nie zrobi, tak jak nikt  za nas  się nie napije.   Nauka ustaliła , że jest jedność psychofizyczna, czyli psychika wpływa na ciało, a ciało wpływa na psychikę. Myśli i przekonania wpływają na każdą komórkę w ciele.
Dobre myśli, dobre wspomnienia  = dobre samopoczucie .  Lepiej zapobiegać chorobom i dbać o  higienę  fizyczną i psychiczną....ale  jak już jest choroba, to nie wbijamy się w poczucie winy, strach czy złość.
Jeżeli  jednak zaczynamy z jakiegoś powodu   leczyć się, to stosujemy rożne  metody   na rożne sfery. Zasada jest taka , że pomoc na wyższym poziomie niesie szybciej rozwiązanie czy powrót do zdrowia ponieważ działa na sfery  " niższe".  Każdy kiedyś z nas się skaleczył,  a potem rana się zagoiła. Proces gojenia był możliwy ponieważ  organizm dąży do zdrowia a nie do choroby.  To jest pocieszający fakt, zwłaszcza świadomość tego jest ważna, gdy jednak zachorujemy.

  Jak i czym  zadziałać, aby rozpocząć proces leczenia poczynając od sfery "niższej " fizycznej ?

sfery fizyczna - zioła, lekarstwa, dieta, suplementy, chirurgia, masaże, ćwiczenia, głębokie oddychanie, lewatywy, płukanie okrężnicy itp.

emocjonalna - uczucie, uwaga, śmiech i  jeszcze raz śmiech , śmiech nieuwarunkowany,  zabawa, uwolnienie gniewu, przebaczenie, muzyka, aromaty,barwy, itp

mentalna - placebo, hipnoza, autohipnoza, rozmowa kierowana ,wyobraźnia, wizualizacje, pozytywne myślenie, afirmacje, medytacje, terapia itp

duchowa - piramidy, kryształy, oczyszczanie aury, terapeutyczny dotyk, homeopatia, modlitwa,,  kinezjologia, telepatia, akupunktura, akupresura, wiara



Ponieważ naturalnym stanem jest zdrowie, nie choroba to dlatego  organizm dąży  do zdrowia. Choroba powstaje  najczęściej z powodu skumulowanego napięcia w organizmie.  Napięcie blokuje prawidłowy przepływ energii. Napięcie powstaje w związku z brakiem rozluźnienia po stresie.   Stres jest zjawiskiem również normalnym ponieważ w tym czasie organizm adaptuje się ( przystosowuje się ) do nowych warunków. Stres  powstaje w tych wszystkich w/w sferach,  jest stres fizyczny, emocjonalny i mentalny ( psychiczny), to wyznacza również kierunek leczenia np. na stres emocjonalny fizyczne metody mogą być niewystarczające. W procesie leczenia działa na nas najczęściej ta metoda, w którą wierzymy. Działa też autorytet osoby, która nas leczy i wiara w tą osobę, w jej kompetencje i w jej umiejętności.

Z kolei w sferze mentalnej mogą zalegać jakieś myśli,  których nie jesteśmy świadomi, a  one  później  mogą objawiać się   w formie choroby. Swobodny przepływ energii w ciele powoduje równowagę, wszelkie blokady czy to fizyczne czy mentalne lub brak rozwoju duchowego powoduje nasze ograniczenia.
Należy przy tym  wspomnieć, że religijność to nie to samo co duchowość.

 Wierzę, że opisy uzdrowień  w bibli  są autentyczne  ponieważ wiara  faktycznie czyni cuda. Na pewno  znacie przypadki, że  pomimo iz lekarze rozłozyli ręce to chorzy wychodzili i nadal wychodzą  z beznadziejnych stanów. Zapewne  to sprawia właśnie sfera   duchowa i moc   wiary w sukces, zdrowie, powodzenie......oraz  posiadanie  odpowiednich wspomagających  i zdrowych  przekonań , a także posiadanie  nadziei.... Nadzieja  to przekonanie, ze moze być lepiej....dlatego zawsze warto mieć zdrową nadzieję...


ciekawy wywiad:

https://www.youtube.com/watch?v=g88PD2AUnbQ










poniedziałek, 26 listopada 2012

jak się zmienić częśc 2

Temat zmiany osobistej jest bardzo ważnym tematem ponieważ  o tym świadczą  Wasze  maile. Jest to tez temat " rzeka." Wolałabym  abyście  odważyli się i  pisali w  komentarzach swoje  pytania czy refleksje  ponieważ wtedy więcej osób może skorzystać np.  czytając pytania i odpowiedzi. Ponadto  z  ewentualnej dyskusji rodzą się ciekawe pomysły albo rozwiązania dla siebie.  Mi też jest łatwiej pisać na blogu niż każdemu odpowiadać w mailu. Moim osobistym celem jest rozwijanie tego bloga, a nie korespondencja mailowa.
  Zatem  dziś ponownie o zmianie, a przy okazji trochę o miłości.  Niektórzy uważają, ze   zmienić się nie mogą bo taką mają  osobowość i tacy już są. Otóż jest w tym ziarenko prawdy, ze jakąś osobowość ma każdy.  Ale też każdy ma umysł i świadomość oraz możliwość  wychowywania się po swojemu.  To jest ważne zwłaszcza wtedy, gdy ktoś jest niezadowolony z wychowania przez swoich rodziców.   Osobowość  może ulegać w ciągu życia zmianie.  Sami zauważamy, że inaczej  też reagujemy czy zachowujemy się w domu , na przyjęciu ,w pracy itp.  Niektórzy mówią, że mamy rożne twarze.

To  właściwie co to jest osobowość ?

Jest wielu autorów i  wiele definicji. . Powoduje to spory mętlik.
Dlatego  na potrzeby terapii , coachingu przyjmuję,  że  OSOBOWOŚĆ  to nabyte,  wyuczone wzorce myślenia i zachowania. Te wzorce myślenia i zachowania nabyliśmy przeważnie  w sposób nieświadomy w drodze socjalizacji ( wychowania i uspołecznienia).  To są wszystkie nasze  postawy, nawyki, wzorce reagowania emocjonalnego.Wcześniej pisałam, ze posługujemy się w podejmowaniu decyzji określonymi meta-programami. O  tym czy chcemy się zmienić  czy nie , to nasze JA  podejmuje decyzje. Aby się zmienić należy podjąć decyzję czyli zwerbalizować  co chcemy.  Żeby zmienić życie na zewnątrz to musi się dokonać zmiana wewnątrz.  Dlatego takie  popularne jest zdanie ze, jak chcesz zmienić swoje życie to musisz najpierw zmienić siebie. Chcesz zmienić świat to zacznij od siebie.
 Krotko mówiąc jeżeli chcesz coś zmienić to zmień to, a nie  narzekaj, że chcesz. To jest tylko udawanie, ze się chce. A może zmienić należy najpierw  swoje lenistwo ?  Czasami się tylko użalamy nad sobą i myślimy , ze fajnie byłoby coś zmienić. Zal dotyczy najczęściej przeszłości bo żałujemy ze czegoś nie zrobiliśmy, albo ze coś zrobiliśmy albo, ze czegoś nie mieliśmy. Emocje żalu wywołują rozczulanie się nad sobą i stajemy się ofiarą własnego żalu. To z kolei osłabia energetycznie, a  użalający się nad sobą człowiek staje się bezradny i mało pewny siebie.   Z  kolei zmartwienia dotyczą najczęściej przyszłości.  Zamartwiamy się o rożne rzeczy......tu zapewne każdy sobie pomyśli czym się zamartwia .  Jest potężna różnica pomiędzy myśleniem o " jutrze" a zamartwianiem się o   " jutro" Myślenie to pewne plany, wizje pomysły bez przywiązania się do wyniku. Natomiast zamartwianie się to snucie w wyobraźni "czarnych "  scenariuszy tak,  jakby to już  było faktem,  a wtedy odczuwane są przykre emocje strachu czy lęku.  Umysł ma to siebie . ze nie odróżnia  wyobraźni od rzeczywistości bo jedno i drugie może wywoływać emocje. Oczywiście różnica dotyczy intensywności tych emocji. Dlatego czytając książkę np. o miłości nigdy nie będzie to   dla nas takim odczuciem, jak wtedy kiedy sami tą miłość przezywamy.  Oglądając  film grozy nie będziemy się bali tak, jakby nas samych to spotkało w rzeczywistości. Dlatego dobrym pomysłem  jest czasami sobie powiedzieć - "jutro się będę martwił." W ten sposób można oszukać umysł , gdy ma  się nawyk martwienia się. Powtarzając  codziennie  z uporem maniaka  możemy przestać się zamartwiać.  Tak naprawdę to też nie wiemy czy dożyjemy jutra, a wiec nasze zamartwianie się  okaże się zbędne.  Jakby nie było to zamartwianie się nic nam nie da, poza przykrymi emocjami. Skoro wyobraźnia działa  na nas, to możemy wizualizować sobie cechy takie jakie chcielibyśmy mieć i wyobrażać sobie siebie tak  jakbyśmy już  je mieli.
Chcąc się zmienić zaczynamy świadomie kreować siebie tak, jak aktor kreuje rolę, którą ma zagrać.  Zmiany dokonują się. we wzorcach MYŚLENIA, ODCZUWANIA, ZACHOWANIA.  Te trzy obszary podlegają zmianie. Trzeba tez wiedzieć, ze jeżeli w każdej dziedzinie życia dostajemy to czego pragniemy, to znaczy ze wzorce myślenia i zachowania mamy takie , które nam  służą. Jeżeli w życiu nie mamy  w jakiś dziedzinach tego czego pragniemy, to należy zmienić   wzorce na inne , które pozwolą realizować pragnienia czy marzenia. Tworzymy w sowim umyśle, w swojej wyobraźni odpowiednie myślokształty.
Do zmiany osobistej potrzebujemy  narzędzi :)  dobra wiadomość jest taka, ze te narzędzia każdy ma przy sobie. O jakie narzędzia zatem chodzi ? to   umysł, który zawsze ma my ze sobą : wyobraźnia, świadomość, zdolność do obserwacji swojego myślenia i swoich przekonań, złapanie  zależności pomiędzy myśleniem ( ocenami, przekonaniami), a odczuwanymi emocjami i wpływem tego na zachowanie.  Zmiana  siebie to projektowanie własnego myślenia czy zachowania  na nowo albo   tworzenie  sobie dodatkowych umiejętności... można sobie  to  dowolnie nazywać, jak kto woli.

I tak np.

 gdy mało Ci  pieniędzy to   poznaj swoje przekonania o  nich,
gdy nie układają Ci się związki to przeanalizuj swoje przekonania o sobie, o związkach , o miłości, o relacjach .
Zaczynamy od zmiany przekonań, a potem wchłaniamy w siebie te potrzebne przekonania czy nawet pewne  założenia.
np. jeżeli masz przekonanie - " już nigdy nikogo tak nie pokocham"  to oczywiście  nie trudno przewidzieć, jak będzie wyglądało nasze działanie, zachowanie czy podejmowane decyzje. Oczywiście, gdy, jakaś  miłość nie wyjdzie to wtedy "łapiemy" takie przekonanie niczym wirusa  i zaczynamy zgodnie z nim postępować. Robimy wszystko, aby udowodnić sobie to, w co wierzymy. W istocie jest to mechanizm obronny bo   tak naprawdę  boimy się ponownego zranienia i  dlatego zamykamy swoje serce i myśli.  W myślach   i w emocjach " zamykamy "  się na  nowe związki czy nowe uczucie.  Podświadomie myślimy, ze w ten sposób unikniemy " emocjonalnego " bólu  czy rozczarowania.







czwartek, 19 lipca 2012

Jak pokonać raka .....

Jak pokonać raka ? Najlepiej skutecznie :)) ale po kolei... Dr Carl Simonton opracował wspomagający program terapeutyczny dla chorych onkologicznie. Z powodzeniem może być zastosowany do terapii innych chorób. Rak jeszcze ciągle brzmi groźnie pomimo, że tak wiele osób wygrało walkę z nim. To też kwestia naszego przekonania - groźny czy niegroźny , dam radę czy nie dam rady. Niedawno ukończyłam szkolenie z programu simontona. Pierwsza refleksja jaka przyszła mi do głowy to taka, iż w walce z rakiem bardzo ważne są 4 rzeczy: wiara, nadzieja , miłość i śmiech.....a najlepiej bardzo dużo śmiechu . Śmiech uwarunkowany i nieuwarunkowany, wywołany sztucznie. Śmiech, czyli radość  wzmacnia nasz układ odpornościowy. No i najważniejsze !!! kto zabroni choremu się śmiać ?


W metodzie występują również min. takie elementy, jak podnoszenie poziomu energii i witalności. "Praca" z wyobraźnią i przekształcenie lęku lub złości w spokój umysłu, analiza przekonań i inne.
Do tej pory wydawało sie naukowcom, że jesteśmy zdeterminowani przez geny. Jednakże okazało się, że po usunięciu jądra z komórki ( w jądrze są geny DNA), wyizolowana komórka żyje nadal. Zatem nie  jesteśmy kontrolowani  przez geny. To nie geny nas determinują , ale wpływa na nas otoczenie wewnętrzne i zewnętrzne.
Jak to ma się do raka ?
Nie będę opisywać całego mechanizmu powstania raka. Bardziej interesujące jest to, jak się go pozbyć. Już samo przekonanie, że raka można pokonać zmieniając swoje przekonania jest bardzo istotną i ważną informacją. Komórki naszego ciała żyją we wspólnocie, tak samo jak ludzie żyją również we wspólnocie. Aby być w synchronizacji musimy przystosować się do otoczenia Jedna komórka może robić sobie co chce , ale kiedy dołącza do wspólnoty,  nie może już robić co chce. Oddaje swoją niezależność do wspólnoty w zamian za większą szansę na  przetrwania. Jeśli komórka nie słucha wspólnoty - to znaczy, że  nie jest jej częścią. Tak się zachowują komórki rakowe. Wycofują się ze wspólnoty. We wspólnocie informacja ma znaczenie. My - ludzie używamy słów do komunikowania się. Tworzymy swoje myśli, przekonania i poglądy. Tworzymy znaczenia, oceniamy i interpretujemy otoczenie zewnętrzne, a także interpretujemy swoje doznania wewnętrzne. Każda komórka posiada mózg -  jest nim membrana, a nie , jak do tej pory sądzono jądro komórki z genami. Komórka może żyć bez jądra i zawartych w nim genów. Człowiek natomiast złożony z wielu komórek posiada mózg umieszczony w głowie. To mózg umieszczony w głowie jest sztabem dowodzenia. - to umysł informuje każdą komórkę.... Umysł informuje komórki co się dzieje w otoczeniu. Po wyjęciu z człowieka chorej komórki i umieszczeniu jej w probówce - okazywało się ze mogą żyć dalej swobodnie i zdrowo, bo umysł nie interpretował jej otoczenia , nie nadawał żadnych ocen poprzez postrzeganie, a wobec tego ona sama mogła się dostosować do dobrego i zdrowego funkcjonowania. Nasze postrzegane jest często błędne - obarczone błędami poznawczymi, mylące, zniekształcające i  wtedy komórki dostają złe, niewłaściwe  informacje . Nasze postrzeganie buduje osądy, interpretacje , przekonania ...i bardzo ważna kwestia !!! to przekonania wpływają na komórkę i one dostrajają naszą fizjologię. Tym samym nasze przekonania są połączone z genami. Dlatego to nie geny determinują choroby czy zachowanie,  ale nasze przekonania.

 Postrzeganie dobiera geny, ale postrzeganie nie zawsze może być trafne. Bardzo ważne jest, w jakim środowisku przebywamy, co myślą inni, jak się zachowują. Przekonania składają się na poglądy, poglądy wpływają na geny.
Jeśli mówisz sobie, ze nie możesz czegoś zrobić lub nie możesz wyzdrowieć,  twój system biologiczny się do tego  przekonania dostroi, dopasuje.  Jeżeli nie ćwiczymy , nie używamy ciała to ciało się dostraja i zaczyna słabnąć. 
A tak przy okazji raka , co jest bardzo ciekawe i bardzo istotne !!! przekonania rodziców mogą wybierać geny dla płodu. Dlatego ważne jest, jakie rodzice mają przekonania. Ludzie którzy pokonali raka zmienili diametralnie swoje przekonania ..tak się nieraz dzieje ze zapieramy się rękami i nogami, aby nie zmienić swoich przekonań....jednak gdy dopada rak  można zrobić wszystko, aby wyzdrowieć ..nawet zmienić przekonania,  bo może mamy jakieś blokujące i ograniczające nas. 

Przywykliśmy skupiać się tylko na materii , ale nauka już udowodniła ze wszystko jest energią. Stara fizyka newtonowska dowodziła, ze wszechświat zbudowany jest z materii , natomiast nowsza nauka, fizyka kwantowa dowodzi, ze świat jest zbudowany z energii. Zatem informacja zawarta jest w energii, a nie w cząsteczce. Atomy nie są fizyczne, nie są materią , są energią. A właściwie atom jest wirem energii, dlatego w atomie nie ma struktury. To energia kształtuje materię . Zdrowie jest zależne od otoczenia wewnętrznego ( myśli ) i od otoczenia zewnętrznego min. np. myśli innych ludzi. Zależne od myśli  czy wypowiedzi innych , jeżeli  wierzymy, ze mówią  prawdę.  Każdy atom i cząsteczka daje energię, jak również ją pobiera. Każdy człowiek daje energię, jak również ja pobiera. Ludzie bliscy , którzy przebywają z człowiekiem chorym powinni zatem być również pełni nadziei, wiary i miłości oraz rozwijać w sobie pozytywne i zdrowe myśli.

Materie możemy zrozumieć poprzez częstotliwość. Komórka rakowa emituje inna częstotliwość niż pozostałe, po tym diagnozują komórki rakowe. One są wycinane .... Znamy tez procesy uzdrawiania, których medycyna nie wyjaśnia . Uzdrowienia dokonują się na tej zasadzie, ze komórki chore absorbując inna energią naprawiając swoje częstotliwości. Komórki zdrowe i chore dostraja swoje częstotliwości, aby znowu współpracować. Przekonania też na ten proces wpływają . Może dlatego Jezus mówił - Twoja wiara Cię uleczyła... Urządzenia elektroniczne, a właściwie ich pole elektromagnetyczne ma bardzo duży wpływ na przyrodę, a w tym człowieka. Wpływają na ciało, na jego biologię, ale tylko wtedy kiedy człowiek jest zestresowany. To stres otwiera nas na działanie pola elektromagnetycznego. Stres jest głównym czynnikiem , który otwiera nas na "uraz" a zwłaszcza hormon estrogen jest szczególnie wrażliwy na pole elektromagnetyczne. To estrogen bierze tez udział w namnażaniu komórek nowotworowych. Jest też tak, że to nasz  umysł  informuje nas,  co jest stresujące - to nasze postrzeganie nadaje ocenę, tworzy przekonania. Same narządy wewnętrzne nie wiedza kiedy mają się stresować - one dowiadują się o tym z naszego umysłu ( czyli myśli i przekonań). Kiedy jesteśmy zestresowani wyłącza się myślenie, ( czyli płat czołowy) natomiast włącza się tyłomózgowie ( tam gdzie są odruchy warunkowe) - działanie ucieczkowe.
Polecam filmik http://vimeo.com/13594794 oraz stronę  www.simonton.pl

Zapraszam również do siebie osoby, które chciałaby podjąć terapie metoda Simontona.



jak rzucić palenie ?

1. Czy można zmienić nawyk ? Czy można rzucić palenie ? 

To pytanie jest niewłaściwe zadane bo  z praktycznego punktu widzenia lepiej, jak zapytamy siebie  tak -

 2. czy chcę zmienić swój nawyk ? Czy chcę rzucić palenie ?



 Jeżeli  świadomie skoncentrujemy się  i wolno przeczytamy  te  pytania,  to zapewne odczujemy  sporą  różnicę.  To pierwsze pytanie  jest takie ogólne, bezosobowe , nie wiadomo kogo dotyczy i nie wiadomo kogo się pytamy. Niewątpliwe  w tym pytaniu chodzi o jakiś nawyk , ale  ogólnie   na usta   cisną się następne uogólnienia, ze nawyki  trudno zmienić  i  takie tam bla, bla... od razu odechciewa się  zmieniać cokolwiek.  Z drugim pytaniem jest  inaczej  ponieważ to jest konkret ! dotyczy siebie...pytanie jest osobowe i jak szczerze  ze sobą pogadamy  to uświadomimy sobie  - chcemy  na poważnie  ?  czy tylko tak sobie myślimy, ze przydałoby się  " zmienić", albo , ze powinniśmy...  Na żadne przydałoby się , albo powinniśmy , nasza podświadomość nie pospieszy nam z pomocą. Odpowiedź  musi być  konkretna, jasna, rzeczowa -    CHCĘ  i  wtedy działam, albo nie chcę  i wtedy   daję sobie spokój, palę dalej.

Jakie mamy  nawyki ?

Należy podkreślić, ze nawyk to też pewna umiejętność.
chodzenie, jazda samochodem,  jazda na nartach, łyżwach, palenie papierosów, uzależnienia , martwienie się , sprawdzania drzwi po 10 razy czy zamknięte, objadanie się, obgryzanie paznokci i cała masa innych , które zapewne moglibyście uzupełnić.

co to właściwie  jest nawyk ? 
to utrwalony wzorzec zachowania, który w wyniku powtarzania stał się automatyczny i może być wykonywany  bez udziału naszej świadomości.  Niestety mamy nawyki, które  służą  naszemu zdrowiu i te które nie służą. Każdy z nas wewnętrznie  czuje , które nawyki są  dla niego niezdrowe.  Tych warto się pozbyć.
Jak pozbyć się nawyku?  ( np. palenia papierosów)

Palenie papierosów jest chyba niezdrowym nawykiem :)  a  do tego  jest kosztowne, człowiek śmierdzi,  inni  zmuszeni są nas  wąchać.  Palenie, gdy staje się  uciążliwym przymusem jest swego rodzaju  zniewoleniem  własnej psychiki.   Bardzo długo paliłam. Taki rytuał był przyjemny i odprężający. Do pewnego czasu palenie sprawiało mi przyjemność, relaksowałam się, a  papieros  był dla mnie nagrodą. Myślałam, że  dzięki papierosowi  mogłam sobie usiąść  i odpocząć .  Tak myślenie człowieka uzależnionego jest też charakterystyczne . To wszystko jest do czasu. Przychodzi moment , gdzie człowiek zdaje sobie sprawę, że  to już nie jest przyjemność  tylko przymus.  Wtedy to jest dobry czas na podjęcie decyzji o zerwaniu z nałogiem.
Gdy palenie papierosów jest manifestacją  jakiegoś kompleksu  to w momencie kiedy myślimy o tym , aby rzucić palenie to zaczynamy palić więcej.  To normalne, nie ma co się  tym przejmować. To jest czasowe. Tak się dzieje ponieważ nasza podświadomość odpowiedzialna za  podtrzymanie naszych nawyków ( umiejętności) zrobi wszystko , aby ten nawyk podtrzymać. Wtedy w naszym świadomym umyśle pojawia się  myśl - nie mam silnej woli, nie dam rady tego zrobić. Takie  figle może  wyczyniać nasza podświadomość  sabotując nasze świadome chęci. Dlatego też trzeba trochę przechytrzyć podświadomość i ignorować ten fakt, ze chce się palić więcej.  Nawyk sięgania po papierosa  musi być bardzo świadomy, tak samo jak proces palenia           ( wciąganie i wydmuchiwanie)  należy wykonywać to  bardzo świadomie. Świadomie tzn. myśleć co się robi. Palacze dobrze wiedzą, że czasami  nawet świadomie nie zarejestrują kiedy po papierosa sięgnęli.  Każda czynność związaną z paleniem należy robić bardzo świadomie np. wdychając dym myślę  jednocześnie i swoim wewnętrznym głosem mówię do siebie wciągam dym w płuca, wydmuchuję go  ..świadome  palenie łamie schemat automatycznego palenia. Ponadto świadomie  należy sobie wyobrażać siebie jako osobę niepalącą. Oczami wyobraźni zobaczyć siebie jako osobę , która nie pali w takich sytuacjach w których zwykle to robi. Można oczywiście zastosować autosugestię czy hipnozę, aby podświadomości wydać  polecenie rzucenia palenia.  Podświadomość nie podtrzymuje niczego, co nie służy jakiemuś celowi dlatego ważne jest ustalenie  czy palenie papierosów wynika z jakiegoś  kompleksu. Po rozwiązaniu kompleksu nawyk palenia będzie zbędny.

p.s

a jak nie mamy zamiaru rzucać palenia, to paląc  lepiej  myśleć, ze to nam służy  :)))





niedziela, 17 czerwca 2012

Czy wiem, jak ugryźc swój problem ?


Są pewne postawy, jak również zachowania szkodliwe dla nas. Na postawy i zachowania wpływ ma sposób myślenia.  Z tego względu powiedzenie, że wszystko zaczyna się w głowie jest bardzo prawdziwe. Sposób naszego myślenia widoczny  jest w postawach i zachowaniu.  Myślenie, które sprawia, że  wyolbrzymiamy  lub minimalizujemy  swoje  problemy warto zmieniać.  W życiu tak często bywa, że żadne skrajności nie są dobre. Wyolbrzymianie problemów można metaforycznie ująć , że ludzie  robią z igły widły, a po co ? Z małego nieznaczącego problemu robimy za pomocą myślenia tragedię.  Np. piękna i mądra dziewczyna robi tragedię ze swojej wagi ciała unieszczęśliwiając się tym samym. Ktoś z krzywym nosem upatruje  przyczyn swoich  niepowodzeń w relacjach  właśnie w  nim itp.  Etykietujemy, oceniamy problemy  jako coś strasznego, trudnego do przejścia czy do poradzenia sobie z nimi. A słowa mają moc. Jeżeli coś nazwiemy, że jest trudne , to oczywiście będzie trudne.  Zaczynamy wyolbrzymiać i  "coś "urasta do rangi olbrzymiego problemu, a  w istocie nie ma on  aż takiego  znaczenia. Nadając słowne oceny i etykietki wpływamy tym samym na nastrój i zachowanie.
   Np. przywiązujemy się do porażki i nadajemy jej wielki znaczenie popadając w coraz gorszy nastrój do tego stopnia, że przestajemy poszukiwać innych sposobów rozwiązań. Wyolbrzymianie problemu sprawia też, że spostrzegamy go jak trudniejszy niż jest w rzeczywistości, a tym samym  osłabia to nasze działanie. Wyolbrzymianie sprawia, że bardziej zmierzamy w kierunku neurotyzmu i pesymistycznego myślenia. Wyolbrzymianie tez często jest związane z katastrofizowaniem, czyli widzeniem  przyszłości w czarnych barwach. Wyolbrzymianie może też dotyczyć własnych sukcesów, gdy dla pocieszenia samego siebie przeceniamy swój jednorazowy sukces lub fiksujemy się na nim wspominając go i przeżywając ciągle na nowo, a  jednocześnie żaląc się na obecną rzeczywistość, <teraz to mnie nikt nie docenia>.  Myślenie w kategoriach, że życie jest ciężkie, a świat zły, jest w istocie wyolbrzymianiem, a jednocześnie usprawiedliwieniem, że to świat powinien się zmieniać , a nie my.  Jeżeli nie katastrofizujemy to zapewne dostrzeżmy cale mnóstwo przykładów, że świat i ludzie są też dobrzy. Jeżeli nie wyolbrzymiamy problemu, myslimy realnie,  to dostrzeżemy, że już nie raz poradziliśmy sobie z różnymi sprawami.  
Minimalizowanie tak, jak wyolbrzymianie problemu prowadzi do oszukiwania siebie samego. W minimalizowaniu udajemy, że nasze zachowanie nie  jest ważne, ze nie warto się przejmować tym, czy wyciągać wnioski z naszego zachowania lub zachowania drugiego człowieka wobec nas.   Kobiety pozostające w  związkach opartych na przemocy często minimalizują problem....Osoby nadmiernie pijące  minimalizują  , jakie skutki niesie za sobą takie zachowanie.   Minimalizować problem to jednocześnie zamiatać go pod dywan,  tworząc jednocześnie złudzenia innej rzeczywistości.   Minimalizując problem nie musimy dokonywać zmian w sobie lub w swoim życiu.  Minimalizując problem sprawiamy, że faktycznie urasta on do poważnego problemu, z którym potem nie możemy poradzić sobie sami. 
Zarówno wyolbrzymianie , jak również minimalizowanie można zaliczyć do mechanizmów obronnych. Możemy sobie nie uświadamiać, ze to robimy i być święcie przekonanym, ze rzeczywistość spostrzegamy zupełnie prawidłowo.

Jaka jest alternatywa  dla tego sposobu myślenia i zachowania?  Zapewne warto włączyć świadomość  i odważnie spojrzeć rzeczywistości w oczy, czyli przyjrzeć się sobie samemu.  To zapewne wymaga odwagi od nas. Może też wymagać wsparcia innych osób.

Pomocne pytanie w tym zakresie :

  1. czy moje myślenie oparte jest na faktach ? Jakie są dowody ? jakie są fakty?
  2. Czy sposób myślenia o tym problemie pozwala mi osiągać moje  bliższe i dalsze cele?
  3. Jaka jest przydatność danego myślenia ? czyli co w rezultacie z tego mam ?
  4. Czy to jest porażka ?  czy tylko informacja zwrotna dla mnie?
  5. Do czego doprowadzi mnie wyolbrzymianie / minimalizowanie   problemu ?
  6. Co  jest faktycznym problemem ? ( ustalanie faktów , a nie  mnożenie ocen)
  7. Czy moje myślenie o tym problemie pomaga mi faktycznie  zachować dobry nastrój i zdrowie?

czwartek, 7 czerwca 2012

wyobraźnia a wizualizacja


Albert Einstein

„Gdy przyglądam się sobie i moim metodom rozumowania, dochodzę do wniosku, że fantazja (wyobraźnia) odgrywa w moim życiu większą role niż talent do przyswajania wiedzy obiektywnej”

Powstaje wiele niejasności z pojęciami wyobraźnia a wizualizacja. Brzmi podobnie, ale jest zasadnicza różnica między nimi. Pojęcie wyobraźnia obejmuje większy zakres aniżeli wizualizacja. Każdy, kto lubi czytać książki, doskonale wie, że przenosi się w świat swojej wyobraźni. Nasz umysł ( a może raczej nasze ciało) nie zawsze odróżnia to, co przeżywa naprawdę, od tego, co sobie umysł wyobraża. Różnica jest w sposobie intensywności doznawanych emocji, przeżyć. Te na żywo są rczej bardziej intensywnie przeżywane. Dlatego ważne jest, co czytamy, jakie filmy oglądamy, co sobie fundujemy w wyobraźni, a tym samym, jakich emocji poprzez wyobraźnię ciału  dostarczmy. Niektórzy naukowcy upatrują, że domeną prawej półkuli jest wyobraźnia, a domeną lewej są słowa. Obecny system edukacji kładzie nacisk tylko na lewa półkulę, a dzieci uczą się samych informacji. Czytając książki, synchronizujemy lewą półkulę z prawą. Słuchając fatalnych wiadomości czy informacji, wyobraźnia sama podsuwa makabryczne obrazy, a to wpływa z kolei na nasze emocje i nastrój. Słuchając i czytając, o przykrych rzeczach możemy czuć się coraz gorzej, nie uświadamiając sobie nawet z jakiego powodu. Wielu ludzi mówi, że nie ma czym się martwić, ale niewiele rzeczy mnie cieszy. Może warto wtedy się przyjrzeć, jakie informacje dopuszczamy do siebie, czego słuchamy. Gdzie podąża nasza uwaga ? Ponieważ energia podąża za uwagą, czyli tam, na czym się koncentrujemy. Od dość dawna przestałam słuchać dziennika telewizyjnego czy wysłuchiwać makabrycznych informacji o tym, jak jest źle.

Jak działa nasza wyobraźnia?

Wyobraźnia to praktycznie nasz umysł. Już starożytni posiadali wyobraźnię, tworząc swoje malowidła ścienne. Można pokusić się o stwierdzenie, że wyobraźnia nie zna granic. Wszyscy ją mamy, co najwyżej niektórzy mniej lub bardziej bujną. Np. siedząc wieczorem samemu w domu i słysząc szmer za oknem wyobraźnia podsuwać nam może różne scenariusze. Np. skrada się złodziej, za chwilę wpadnie do pokoju i zrobi nam cos złego, w takim momencie przypomina się na dodatek jakiś film horror, albo zasłyszana historia i napędzamy się w swojej wyobraźni tak bardzo, że zaczynamy odczuwać strach albo nawet paniczny lęk. Resztką zdrowego rozsądku, pokonując własny strach, wyglądamy za okno. Okazuje się, że to tylko kot hałasuje pod oknem. Poznaliśmy fakty, wyobraźnia przestaje działać i strach mija. Możemy się lekko do siebie uśmiechnąć i stwierdzić, panikarz. Ta ocena siebie nie jest obojętna dla naszej psychiki. Swoją ocenę siebie wchłaniamy w system przekonań o sobie. Tym sposobem dokładamy sobie bagaż emocjonalny, czyli niepochlebną opinię o sobie - "jestem panikarz", parę innych sytuacji i uogólnienie gotowe. Możemy też pomyśleć- "miałem prawo się wystraszyć "......Ile takich przekonań sobie zbudowaliśmy ? Nie jesteśmy pewnie nawet w stanie na ten moment odpowiedzieć na to pytanie. Często robimy to po prostu nieświadomie i automatycznie. Przekonania, jakie kształtujemy o sobie, budujemy zatem na podstawie doświadczeń prawdziwych ( opartych na faktach) i na podstawie własnej wyobraźni ( czyli nieopartej na faktach) Ta zdolność do tworzenia i przywoływania sobie wyobrażeń może nam pomagać albo przeszkadzać. Czasami nie ustalimy faktów i tworzymy sobie w wyobraźni w dalszym ciągu „makabryczne” scenariusze. Tak powstała zapewne hipochondria i wiele odmian nerwic. Wyobraźnią możemy posługiwać się w sposób świadomy, jak również nieświadomy.

Wizualizacja to świadomy, celowy i zaplanowany proces dokonywany w wyobraźni i wykorzystywany w terapii, wspomagający procesy leczenia, a także w coachingu jako narzędzie do formułowania i osiągania celów. Świetnym programem wykorzystującym własną wyobraźnię jest program Simontona, stworzony dla chorych na raka i nie tylko.  Przy okazji zapraszam osoby zmagające się z chorobą nowotworową lub inną na wspomaganie leczenia metoda Simontona. Jest to możliwe nawet w ramach NFZ. Badania naukowe dowodzą, że za pomocą wyobraźni można pobudzać nasz układ odpornościowy do walki z chorobą, czyli wykorzystać własny umysł w procesie zdrowienia. Nie jest to dziwne, skoro natura wyposażyła nasz organizm w mechanizm dążący do zdrowia, a nie do choroby. Jeżeli skaleczymy się, nasz organizm sam się leczy i rana się goi. Wyżej przytoczony przykład ze " złodziejem" jasno dowodzi, jak za pomocą samej wyobraźni możemy odczuć strach, beznadziejność, bezradność. Jak żadne inne zwierzę potrafimy manipulować swoim umysłem, jak również jesteśmy podatni na manipulacje. Robimy to mniej lub bardziej świadomie. Możemy nauczyć się niezdrowo odżywiać, pić alkohol, palić papierosy, zażywać narkotyki i umartwiać się bez potrzeby czy obawiać się bez powodu. Tym samym zmanipulowaliśmy własną psychikę, własny organizm na swoja niekorzyść. Zarówno dobre, jak i złe nawyki się stają automatycznymi czynnościami, które potem wykonujemy już prawie nieświadomie. Wiadomo, że negatywne myślenie nam nie służy, ponieważ wpływa na fatalne samopoczucie i osłabienie naszej energii, a tym samym układu odpornościowego. Wiele razy słyszę < mi już ta alergia nie przejdzie; nic nie da się zrobić, już nic nie pomoże. < Byłem u tylu specjalistów i żaden mi nie pomógł. > Zapominamy, że mamy w sobie wszystkie zasoby do tego, aby sobie pomóc. To głównie my sami sobie pomagamy, od specjalistów co najwyżej możemy dostać dobre wskazówki. Możemy słuchać o tym, jak nauczyć się pływać. Tylko żeby pływać to trzeba wejść do wody i samemu pewne czynności wykonać. Potrzebujemy tylko informacji, aby wiedzieć, jak to zrobić, robić to, a do tego za pomocą wyobraźni przekonać swoja podświadomość, aby wypełniła polecenie. Przekonania — wypowiedzi i myśli pochodzą z wyobraźni. Tak sobie wyobrażamy, że nic już nie da rady zrobić, że nie dam rady lub nie potrafię, że już będzie źle, albo, że nie mam wpływu na swoje myśli, które kłębią się w głowie. Wyobrażając sobie takie przekonania, sami blokujemy nasz system samopomocy czy samoleczenia. Żeby wyobraźnia pracowała na naszą korzyść, to bardzo ważne są przekonania, jakie mamy oraz pragnienie, czyli silna chęć zmiany.

Jest takie powiedzenie, wiara czyni cuda. Tak, to jest prawda, wiara, czyli przekonanie: ( mogę wyzdrowieć, pomimo obecnej choroby) ( pomimo obecnej nadwagi mogę schudnąć) pomimo depresji mogę wyzdrowieć) ( pomimo że obecnie czuje się fatalnie, ale mogę z każdym dniem czuć się lepiej) ( to, że mam tyle kłębiących się myśli w głowie , nie oznacza, że tak już będzie) no więc takie przekonania ( wiara ) plus praca z wyobraźnią czynią cuda.

Następny bardzo ważny element — co wpływa na nasze zachowanie ? Na nasze wybory i decyzje ? Na to wpływ mają właśnie przekonania. Dlatego warto poznawać swoje przekonania, swoje myśli i zaobserwować swoja wyobraźnię. Czy znamy fakty, czy też tworzymy sobie tylko wizje, czy wyobrażenia w swojej głowie ? Oczywiście dobre wizje nie są dla nas złe :))) pod warunkiem, że jesteśmy tego świadomi i odróżniamy fikcję od rzeczywistości. Czasami same złudzenia nie wystarczą, aby szczęśliwie żyć. Jednak mając zdrowe przekonania, dokonujemy lepszych wyborów dla siebie, jak również zaczynamy spostrzegać inne informacje, które są przydatne dla nas. Zdanie "wielkie idee" zapewne wyobrażamy sobie, że robimy cos naprawdę ważnego i pożytecznego. Jeżeli walczymy o obronę zwierząt, a sami tego nie przestrzegamy, to tak naprawdę jest to tylko nasze złudzenie czynienia dobra.

Psychosomatyka dowodzi, że ciało i umysł jest jednością psychofizyczną dlatego wpływ psychiki, a tym samym wyobraźni na ciało jest ogromny. Skoro mamy tak wspaniałe "narzędzie "pod ręka to dlaczego go nie wykorzystać ?

wtorek, 1 maja 2012

Chcesz wolności od toksycznych lub ograniczających przekonań?


Czy  masz ograniczające przekonania? Czy sabotujesz samego  siebie?
   Chcesz wolności od toksycznych lub ograniczających  przekonań?

Prawdopodobnie  raz przyjęte wierzenia swoich  rodziców przyjąłeś  jako prawdę.
Bogaty rodzic , szczęśliwy rodzic zapewne   przekaże swoim dzieciom  inne przekonania niż biedny i nieszczęśliwy rodzic.  Wierzenia i prawdy rodziców są czasami częścią  bagażu emocjonalnego. Złość na rodziców, że wychowali tak , a nie inaczej nic tak naprawdę nam nie da. Oni tez zostali przez kogoś wychowani, a zapewne każdy z  rodziców  wychowuje tak , jak potrafi na dany moment.  Niewykluczone, że  w toku własnych doświadczeń  dorzuciłeś  sobie  coś  jeszcze  do  dźwigania. . Kim  jesteś jeżeli odrzucisz wszystkie prawdy swoich rodziców?


Swojej religii, kultury  w której się wychowałeś ?  Prawda , ze dziwnie by to było ? Dlatego chcemy w coś wierzyć, aby się nie pogubić ponieważ nasze prawdy  prowadza nas przez życie, pomagają dokonywać wyborów. Wierzenia i przekonania  to część Twojego  dziedzictwa. .  One  są  tez kartą wstępu do Twojego  obecnego życia ,  tego gdzie jesteś i jak   żyjesz.  Duża cześć Twoich przekonań, poglądów to dziedzictwo  nabyte w sposób nieświadomy.   Można powielać swoje  przekonania  w stanie niezmienionym,   można  też  zmodyfikować swoje przekonania do własnych celów, potrzeb, pragnień czy marzeń. Nie wszystkie przekonania nam służą.  Przekonania blokujące , które ograniczają nam  realizacje celów, dobry nastrój, osiąganie sukcesów warto zmodyfikować lub zmienić na inne , które nam  pomogą. to , jak programowanie siebie innego, nowego, coś  w stylu odnowy biologicznej , tylko w tym wypadku odnowy " psychologicznej" " umysłowej"   Przekonanie to stwierdzenie, w które  wierzymy.  Dlatego, aby posiadać zdrowe przekonania warto sobie zadawać pytanie - czy to przekonanie jest oparte na  faktach ? Cześć przekonań możemy sobie uświadamiać , a części przekonań  możemy sobie nawet nie uświadamiać.  Są  przekonania, które masz na własny temat, na temat innych ludzi czy świata.  To wszystko składa się na Twoje myślenie, na Twój umysłowy  program. Takie programy wyznaczają też zachowanie i działanie. Czasami konsekwencje tego nie są dla nas dobre.  Jak  często mówisz  do siebie - jestem  głupi, ludzie się będą ze mnie  śmiać, jestem bezradny,  nic mi nie wychodzi, mam pecha, moje życie jest bezsensu. ( czy to jest oparte na faktach ?)  Przekonania na temat innych -ludzie bogaci są nieszczęśliwi, inni maja lepiej, bo inni to sobie radzą, inni są przebojowi i pewni siebie, ludzie są oszustami , kłamcami.  Przekonania na temat świata -  świat jest okrutny, świat jest zły , w tym świecie panuje pełno zła.  Przekonania na temat świata sa uogólnieniami. Zapewne faktem jest, że ludzie są różni. 
 Zapewne  wiesz, że każdy człowiek  lubi mięć rację, Ty zapewne też.  Mając podobne przekonania do wyżej wymienionych  co się będzie działo ?  skoro człowiek lubi mieć racje to musi udowodnić sobie, że przekonania , w które wierzy są prawdziwe.   W ten sposób możemy nie dostrzegać   lub nie dopuszczać do siebie innych informacji czy faktów np. takich, ze tez jesteś mądry, że życie ma sens, ze nie zawsze jestem bezradny itp.  
 Na szczęście sa też przekonania wspierające, w które również możemy wierzyć. Bo jeżeli  wierzymy w te ograniczające nas  to niby dlaczego nie mielibyśmy uwierzyć w  przekonania wspierające ? A takze w to , że moje życie jest ważne,  mogę i potrafię osiągać  swoje cele,  moje życie ma sens, mogę cieszyć się dobrym zdrowiem, mogę cieszyć się rodziną i przyjaciółmi. 
 Wiele  niepotrzebnych przekonań nabyliśmy  od rodziców, nauczycieli  czy innych  ważnych osób. Przyjęliśmy je jako swoje.  Niektóre mogą być nieprawdziwe ponieważ  nie są tak naprawdę nasze , a tylko przyswojone jako swoje, a my uwierzyliśmy, że są prawdziwe.  Rodzice  najczęściej krytykują  bo myślą, że  poprzez  krytykę pomogą   żyć  Ci lepiej.  Nauczyciele lubią oceniać , tylko czy zawsze słusznie i sprawiedliwie ?  A poza tym czy oni mają patent na rację  o Tobie ?  przecież  mogą się tez mylić , a Ty zdążyłeś  np. uwierzyć , że jesteś mało zdolny, albo brak ci talentu itp.
Właściwie już zostało udowodnione, że nasze myśli wpływają na nasze samopoczucie , a także na działanie. jeżeli mamy fatalne samopoczucie, chandrę lub tzw. dół to należy się przyjrzeć własnym myślom. Dobrym sposobem jest zapisywanie ich , czasami sami możemy się zdziwić ile w  myślach jest niezdrowych przekonań. 





środa, 14 marca 2012

jak schudnąć :))

Specjalnie dla pani K, albowiem  po osobistym spotkaniu :)  bardziej otworzyły mi sie oczy , a moja  motywacja do udzielenia dobrej odpowiedzi szczególnie wzrosła.  Ponadto "duchem " jestem przy Tobie i kibicuje z  daleka w drodze  do wymarzonej wagi i sukcesu....
Może tez przyda sie to innym czytelnikom, ktorzy tu trafią. Dlatego pozwole sobie na przypomnienie urywków  komentarzy dotyczących odchchudzania.
"wszystko to spisałam sobie by czytać kiedy waga stanie (a tak jest zawsze!! niestety) i tego czasu boję się najbardziej. Tym razem traktuję dietę jako przyjemność i drogę do sukcesu a nie jako karę i katowanie się. Dlaczego się nie udało? - nie potrafię całkiem obiektywnie odpowiedzieć-może miałam zbyt duże oczekiwania (myślałam , miałam nadzieję ,że w 2-3 miesiące zgubię 30 kg-toż to nierealne!!! )
Jak przygotować swoją psychikę, jakich argumentów użyć, by wytrwać( potrzebuje około 10 miesięcy). Pozdrawiam i proszę o wsparcie"

W normalnym tempie bezpieczna ( bezpieczna , czyli taka kiedy podświadomosc nie odbierze   tego jako niebezpieczeństwo przed którym ma się bronic )  utrata wagi to 2, 3 kg  na miesiac. Po schudnięciu do wymarzonej wagi ( np. po okresie  10 miesięcy tak, jak  pisalas )  potrzeba nastepnych 10 miesięcu , aby utrzymac  wagę, aby efekt był na stałe. W tym czasie  podświadomośc dokona  nowego zapisu neurologicznego  wagi, czyli tego ile ciało  teraz waży.( wpisze sobie w pamięć komórkową )  Albowiem mozna  załozyć , ze podswiadomość to ciało. Ono sie po prostu w tym czasie do nowej wagi przywyknie, przestawi sobie procesy metaboliczne i inne "sprawy"  niezbędne dla  zdrowia.  Bez   aprobaty, czyli zgody podswiadomości, przy pomocy samej świadomości   wagi  możemy nie zmienić.  Jak widac to nie problem tylko diety, gdyż nie  dość , że zmieniamy ciału ( podswiadomości) wagę, to jeszcze zaczynamy sie inaczej odżywiać. Co sie wtedy pojawia ?  stres fizyczny. Ciało się broni, zrobi wszystko, aby do zmiany wagi nie dopuścić...czyli zaczyna sie bać i  włącza się mechanizm walcz- uciekaj.  Tak naprawde to ono robi, co może w walce z tym  stresem. Niektórzy utrzymują, że wystarczy  pol roku  utrzymać  nową  wagę, aby wytworzył sie aktualny podpis. Uważam jednak, że to zalezy od tempa chudniecia, sampoczucia, ilosci zrzuconej wagi i w jakim czasie. Dlatego bezpiecznie jest w tym wypadku ,  utrzymać taka wagę, jak sie chce  - przez  okres o ktorym wspomnialam  - 10 miesięcy, aby nie było efektu jojo.  Problem  nie tkwi w  odchudzaniu się, gubieniu kilogramów , tyko w utrzymaniu  wagi. To jest cel.  Celem jest  okreslona  ilośc kilogramów  dla ciała. Podswiadomośc musi zaakceptować, ze ta ilośc kg  dla niej jest bezpieczna. Oczywiście zmieniając  podpis neurologiczny swojej  wagi na inny za pomoca autohiponozy , mozna dokonać  tego szybciej, lepiej i bezpieczniej.
W procesie chudniecia  warto, abyś zwróciła uwagę na dwa bardzo ważne aspekty dotyczące Twojej psychiki, a właściwie myślenia.( wiem , ze masz dobre myslenie , jestes bystra , inteligentna :)), nie czepiam sie myslenia, tylko używanych fraz  lub zwrotów, w które wierzy umysł, a ktore czasami nas blokują )   Chodzi  o akceptację swojego ciała , a właściwie o to czy go lubie czy nie lubię.  Jak jest grube to go nie lubię , jak  jest chude i ładne to go będę  lubić.  Brak miłości do swojego ciała , to jak brak milości do samej siebie.  Robię to dla siebie  czy dla innych , aby mnie podziwali ? Podświadomośc czyli ciało nie lubi , jak sie go nie lubi . To tak samo , jak z ludźmi, gdy kogoś nie lubimy, to dogadać się trudno. Porozumienie jest zaburzone. Brak porozumienia prowadzi do kłotni i raczej rzadko kiedy z tego pozytywnego cos wychodzi.  Dlatego  nie mozemy sie poklocić ze swoja podświadomością  i zabrać  jej  coś bezkarnie , do czego ona się  zdążyła  juz  przyzwyczaić . Podświadomośc nie ocenia czy to ładne czy brzydkie, to świadomy umysł ocenia.  Podświadomość wie, że wazy tyle np. 90 kg. i tak ma wazyć, dopoki nie  przekonamy jej, że moze ważyć np. 70 kg i że dla niej  ta waga jest zdrowsza.
Druga fraza słowna , to "kiedy waga stanie (a tak jest zawsze!! niestety) i tego czasu boję się najbardziej." "  Jezeli wierzymy, że tak  jest zawsze , to tak będzie i tym razem.  To przekonanie nalezy  zmienić , to jest właśnie to  niewłaściwie myslenie.  To myslenie sprawia , ze  jest  tez strach.  Jeżeli nie pozbędziemy sie strachu to nic  ze schudniecia nie wyjdzie ...strach przesyła podświadomość do świadomości  i jest to sygnalem , że włączył sie mechanizm walcz-uciekaj. W tym wypadku włączył sie mechanizm ucieczki od schudniecia , czyli podświadomosc zrobi wszystko, aby nie dopuścic do schudnięcia, tylko do utrzymania swojej wagi.   Tak więc, psychologiczną pracę trzeba  wykonac  z tymi slowami ,  "kiedy waga stanie (a tak jest zawsze!!) "  Cięzko mi  to opisac  na blogu , jak to zrobić we własnej glowie,jednak  mam nadzieję, że  Ci sie uda. :))) trzymam kcuiki , no  i  polecam sie na przyszłość:) jezeli mogę jeszcze coś doradzić to  moze takie przekonanie byłoby lepsze ...... tak było do tej pory !! zamiast  tego"  a tak jest zawsze !!  To  nowe może być  bardziej pomocne , aby ukierunkowac swoja psychikę na osiągnięcie celu.  Moż ejakieś inne sformuowanie wczasie teraźniejszym . W nowe przekonanie trzeba jeszcze uwierzyć, czyli musi je zaakcpetowac podswiadomość. Dlatego wskazane jest, aby bardzo często sobie je powtarzać, aż stanie sie nawykiem  inne myslenie, inne wierzenie.  No i wspomniałas , ze chorujesz na tarczyce, byc moze w myśleniu nieswiadomym jest przekonanie,  np. nie wierze, że jak choruje na tarczyce to mogę schudnąc.  proces docierania do blokujących przekonań jest bardzo ważny i istotny z punktu osiągniecia upragnionego celu.
Majac tylko te informajce  , to takie  refleksje  przyszły mi do głowy  w tej indywidualnej sprawie :)

POWODZENIA !  POZDRAWIAM :)



niedziela, 11 marca 2012

co to stres ?

Stres obejmuje wszystkie formy napięcia wywolane  w sferze  fizycznej,  emocjonalnej i   umyslowej.
 Życie  pozbawione stresu to smierć, dlatego  w procesie nacisk kladziemy na stres nadmierny.  To z nim musimy sobie radzić. A jeszcze lepiej , jeżeli  chcemy sobie z nim poradzić. Bo właściwie to my nic nie  musimy. Normalny poziom   stresu sprawia, ze przystosowujemy sie życia, do zmieniających sie warunkow. Tyko jego nadmiar zaburza proces i wywołuje  duże napięcie. Powstajace napięcie blokuje swobodny przepływ energi.
Skad sie bierze nadmierny stres, ktory powoduje napięcie i zaburza  funkcjonowanie?

Nadmierny stres bierze sie z przesadnego oporu w stosunku do ludzi i sytuacji. O oporze pisałam w poprzednich notkach.  Bierze sie równiez z oczekiwań w stosunku do innych ludzi. Często oczekujemy , że ludzie powinni sie zachować  "tak ", a nie  "inaczej".  Gdy niczego od ludzi nie oczekujemy,  to nigdy nie grozi  nam rozczarowanie. Czasami  wściekamy się , jak ten człowiek tak może mówić lub robić. Jak sie głębiej zastanowimy to czasami mozna dojśc do wniosku, że  przeciez tak naprawde to jego zycie, jego sprawa, jego problem, jego projekcje.   Oczekując, że ludzie maja sie zachowywac tak, jak my byśmy chcieli ,  generujemy  w sobie nadmierny stres.  Dlatego, stres nie pochodzi  z okolicznosci zewnętrznych ponieważ fakty sa emocjonalnie obojętne.  Zwykle jednak tak nauczylismy sie spostrzegać, że zódło stresu jest na zewnątrz. To jest szczególnie widoczne, jak mówimy on mnie wkurzył, on mnie zdenerwował, on mnie wystraszyl, on mnie obraził, on mnie wykorzystał. Obwiniamy tylko okoliczności zewnetrzne , innych ludzi i chcielibysmy  ich  zacząć kontrolować. Wywołuje to jeszcze wiekszy opór ponieważ nie  mamy bezpośredniego wplywu na zachowanie innych . Za nikogo  nie możemy sie zmienic, tylko za siebie możemy  byc odpowiedzialni.  To my nadajemy znaczenie, oceny, interpretacje, a  stres ( napięcie) powstaje w nas. Dlatego żródło stresu jest w nas.  Patrząc  ze swojej perspektywy na drrugiego czlowieka  dochodzimy do wniosku, że on ma swoje zódło stresu w sobie. Przeciez taka sama sytuacja na zewnątrz, jednego człowieka  stresuje , a innego nie. Każdy sam odpowiada za to, co sie w nim rozwinie.  Dlatego warto mieć świadomość, że stres ma swoj początek w nas samych. Nalezy ten fakt zaakceptować jako cos normalnego, a nie denerwowac sie czy obarczać poczuciem winy, że sobie np. nie radze, albo wmawiac sobie  " bo  ja mam słaba psychikę" Poza tym, skoro  stres powstaje w nas,  to  ma  to swoje bardzo  dobre straony. Dlaczego ?  bo skoro powstaje w nas to znaczy, że mamy i możemy  mieć wpływ  na niego i na to czy wygenerujemy go więcej czy mniej. Jezeli przestaniemy obwiniac okoliczności zewnętrzne , tym samym nie tracimy cennej energii na złość , że nie mamy wpływu na sytuacje czy innych ludzi.  Na zewnątrz nas, w naszej rzeczywistości zewnętrznej są rózne warunki. To my jesteśmy odpowiedzialni za poradzenie sobie z tym i przystosowanie sie. Nie jestesmy w stanie kontrolowac innych ludzi  i sprawiać, aby zachowywali sie tak, jak my byśmy tego chcieli. Mamy wpływ na siebie.
Ogólnie mozna stwierdzić, że poziom stresu jest proporcjonalny do naszego oporu przed zmiana, czyli w jakim stopniu przeciwstawiamy sie  tym  warunkom czy okolicznością, jak sie przystosowujemy.  Gdy ktoś coś mówi o nas    " brzydkiego" albo krzyczy na nas , a my o to nie dbamy, nie bierzemy sobie jego zlości czy gniewu do siebie, to  ty samym nie odczuwamy stresu z  powodu  jego krzyku, czyli  jego zachowania.  Jezeli jednak czyjś gniew działa na  nas, a my sie nim przejmujemy , reagujemy na niego , w jakiś sposob wytrącamy się tym z równowagi,  to  powstaje   w nas napięcie  fizyczne, emocjonalne i umyslowe. Stres pochodzi z naszej wewnętrznej reakcji na fakty, sytuacje, okoliczności. To jak reagujemy w duzym stopniu zalezy od naszych często  nieświadomie wyuczonych  schematów, wewnętrznych przekonań, ktore uruchamiają sie automatycznie jako nawyk.
Jeżeli świadomie czujemy, że wiele rzeczy, spraw czy okolicznosci nas " stresuje"  to warto  dla własnego zdrowia psychicznego zadbac o zmianę   Po to tez zostalismy wyposażeni w " egoizm" abyśmy sie najpierw skupili na sobie i  przystosowali  sie do  warunkow   oraz kreowali  taką wewnetrzną rzeczywistość, ktora da nam satysakcje , zadowolenie , spokój.


strach jako opór przed zmianą



Strach jako emocja w  wiekszym natężeniu obejmuje niepokój, panikę, przerażenie, lęk.  Strach o wiekszym natężeniu zmniejesza motywaję do działania kierując nasza energię na poradzenie sobie z emocją , a nie na działanie. Nalezy pamietać, że naturalny , instynktowny strach jest niezbędny. Natura nie wyposazyłaby nas w rzeczy zbędne.  Ostrzega on przed zbliżającym sie niebezpieczenstwem. W czasach pierwotnych  dotyczyło to  walki lub ucieczki przed groźnym zwierzakiem. Zatem strach jest niezbędny do przetrwania i to on jest emocją, która nam to zapewnia. Jest odpowiedzialny za włączenie mechanizmu walcz-uciekaj. Jezeli sobie to uświadomimy  to poczujemy wdzięczność, że jesteśmy zdolni do odczuwania strachu. Bo coż byśmy bez niego poczęli ?

Specjaliści od rozwoju duchowego twierdzą, że sa tylko dwie emocje strach i milość. A co by sie stało, gdybysmy poczuli wdzięczność, że jestesmy zdolni odczuwac strach bo on pomaga nam przetrwac ? Gdyby  dziecko nie miało zdolności do odczuwania strachu, czy dalibysmy radę uchronic go przed wszystkimi niebezpieczeństwami?  Poczucie wdzięczności dla zdolności odczuwania strachu, minimalizuje go, zostaje zastąpiony milością ponieważ wdzięczność jest elementem odczuwania milości. To czy naprawde warto bać sie strachu ? przeciez sam strach nie zabija, tylko pomaga unikać niebezpieczeństw.
Wspólczesnie strach pojawia się przed egzaminem, klasówka, rozmową kwalifikacyjna, wystepem publicznym, nowa sytuację itp. Można wymieniać tego wiele. Strach robi się niepotrzebny i zbędny wtedy, kiedy jest wyprodukowany przez pamięć, fanatazje, wyobraźnię, myślenie, wyobrażenia. Odtrutka na tego tego typu strach jest świadomośc tego, co sami generujemy w swoim umyśle.  Antidotum jest równiez nadzieja, wiara i pozytywne oczekiwania. Zmiana myślenia w tym zakresie i  generowanie pozytywnych racjonalnych mysli pozwala rozwijać w sobie  nadzieję.  Jest takie przekonanie " nadzieja matka głupich". Możemy nawet nie zdawać sobie sprawy, gdy mamy takie przekonanie w glowie , że to nam uniemożliwia radzenia sobie z rozwijaniem pozytywnego myślenia.  Jest tez powiedzenie " nadzieja umiera ostania" Zdecydowanie lepsze jest to drugie dla naszych działań. Faktem jest, że nadzieja może czasami szkodzić. Tak często się zdarza w przypadku żon alkoholików. Nadzieja, że on kiedyś sie zmieni i przestanie pić utrzymuje je w tym związku. Tymczasem ta nadzieja powinna dotyczyć samej siebie i tego, że ona moze sie zmienić i zyć inaczej , lepiej, a czasami bez niego. Nadzieja, tak jak i strach jest zakorzeniona w pamieci, fantazji, wyobraźni, wyobrażeniach.
Aby wykorzytsac nadzieję do lepszej przyszłości, wybieramy pozytywne sytuacje z przeszlosci i pozytywne stany emocjonalne i rzutujmy je w  wyimaginowaną  przyszłość. Przecież tak samo robimy ze strachem, bojąc sie na zapas.  Strach, ktory powoduje  negatywne myślenie uogólniamy w  procesie uczenia się i rzutujemy w wyimagonowana przyszlość spodziewając się czy oczekując zagrożeń, trudności. Wszystkie przemyslenie, refleksje, wnioski są tylko fantazjami o przyszlości, dopóki nie staną się  aktualna rzeczywistością.  Z pomocą nadzieji   wykorzystujemy ten proces do tworzenia  pozytywnej  przyszlości. Rzutujemy w przyszłość nasze sukcesy, przyjemne stany emocjonalne w przyszłość, z wiarą  , ze jest to możliwe. Z tego względu wiara jest nam potrzebna i nie dotyczy tylko naszej religijności.
A skoro nasze mysli dotyczące przyszłości to tylko nasza fantazja, wyobraźnia to dlaczego mamy sobie żalować, dlaczego nie miałaby być dobre? cudowne ? przyjemne ?

opór przed zmianą

Jesteśmy istotami, które się zmieniają. A jednak nie lubimy zmian. Często bronimy się przed zmianą. Odpowiedzialny za  ten opór jest ciało migdałowate w układzie limbicznym.  Z fizyki wiemy, że każda zmiana wytwarza opór wobec tej zmiany. Nasze ciało  funkcjonuje w oparciu  o prawa fizyki kwantowej. Zatem  prawa fizyki mają zastosowania również w  stosunku do człowieka.  Zgodnie z prawami fizyki opór przed zmianą  ma swoje odniesienie w obszarze fizycznego, emocjonalnego i umysłowego zachowania. Istniejące nawyki i przyzwyczajania dążą do podtrzymania samych siebie. To ma swoje dobre strony w procesie uczenia się. Nawykiem jest coś, co utrwaliło się już w umyśle nieświadomym i przeszło na tak zwany nieświadomy poziom kompetencji.  Bardzo dobrze, że  mamy zdolność do nawykowego działania ponieważ nasze narządy wewnętrzne działają sprawnie i wiedza jak maja pracować i działać, abyśmy byli zdrowi.  Nawykowe działanie obejmuje również sferę emocjonalną i umysłową. Jeżeli nauczyliśmy się bać , lękać  to również ciężko pozbyć się tego ponieważ pojawia się opór przed zmianą.  Emocjonalno-umysłowy  nawyk lęku broni się przed zmianą. Im bardziej chcemy to zmienić tym większy opór, tym większy lęk , a nawet pojawia się lęk przed lękiem. Tak samo jest z negatywnym myśleniem, czyli określonym jako pesymistyczne. Im bardziej chcemy go zmienić tym większy opór i tym bardziej " czarne " myślenie się rozwija z powodu trudności pozbycia się tego. Ta trudność dodatkowo umacnia przekonanie, że zmiana jest trudna , ciężka i nie wiadomo czy w  ogóle możliwa.  Nasze umiejętności są również nawykiem. Dobrze jest, gdy nasze umiejętności radzenia sobie ze sobą  w życiu , są adekwatne ponieważ wtedy możemy to rozwijać i doskonalić. Rozwijanie i doskonalenie to tez zmiana. Jeżeli jednak nasze umiejętności radzenia sobie ze sobą są nieadekwatne wtedy potrzebna jest zmiana, nawet jeśli miałaby  nie być łatwa. Jeżeli znajdziemy w sobie sposób na zredukowanie oporu przed zmianą  i przekonamy nasze ciało migdałowate ( umysł nieświadomy, podświadomość) że zmiana jest bezpieczna, korzystna to wszystko pójdzie lekko i gładko.

W czym objawia się opór ?

1.strach
2. cierpienie, nieszczęście
3.wątpienie
4.stres

co sprzyja zmianie ?

1.emocje, motywacja
2.koncentracja, uwaga
3.pewność siebie