niedziela, 29 czerwca 2014

Gdy rodzice zawiedli

No, właśnie jak się oderwać, skoro brakuje emocjonalnej bliskości, akceptacji, zrozumienia i rodzinnego ciepła. Jak oderwać się  od " emocjonalnego dna", które stworzyli dzieciom rodzice?   Chyba  należy sobie uświadomić, że nie odrywamy się od korzeni, od rodziców, od miłości do nich, od szacunku, że powołali do życia - tylko  odrywanie następuje od  zgubnych i niewłaściwych wzorców przyswojonych w drodze  socjalizacji (nabywanie nawyków otoczenia, wewnętrznych norm zachowania). Do takiego oderwania każdy ma prawo. Drugim ważnym aspektem jest uwolnienie się od wstydu, który odczuwa się  za rodziców oraz oderwanie się od przekonania, że jest się kimś gorszym.

Oto wzruszający list 

Jeżeli rodzice mniej lub bardziej "zawalili" wychowanie, to nie pozostaje nic innego jak wychować się samemu. 

Chodzi o to, aby nie wpadać  w rolę ofiary i użalać się nad sobą  z takiego powodu, że rodzice  się nie "udali". Żal i smutek będzie tylko ciągnął w dół.  Im prędzej sobie to uświadomisz tym lepiej. Szkoda czasu na żal czy złość na  rodziców, albo  raczej  na użalanie się i przyklejanie sobie  na stałe etykietki DDA ( dorosłe dziecko alkoholika). Gdyby  Twoi rodzice potrafili inaczej postępować, to na pewnie by tak zrobili. Nikt ich nie uczył, jak być dobrym rodzicem, jak wychować dzieci, jak radzić sobie z emocjami.  Dlatego oni, często naśladując  swoich rodziców, a  twoich dziadków, pradziadków  oraz    biorąc  wzory z czasów  w których żyli, wychowali  siebie, a potem  Ciebie  tak, jak potrafili. Za swoją przyszłość należy brać odpowiedzialność i nie zwalać na rodziców, że mogli "zrobić" mnie bardziej "doskonałego", albo ze mogli być sami lepsi czy bogatsi. Co dają pretensje, urazy itp? 
 Utarło się, że alkoholizm niszczy dzieci. Niestety, niewłaściwe podejście rodziców  nie pijących  też  może " niszczyć". Jednak myślenie w kategoriach, że  jesteśmy zniszczeni nie opłaca się. Jest coś takiego jak wolna wola, aktywność  własna i można się kształtować, rozwijać, a także zmieniać nieświadomie przyswojony program niewłaściwego myślenia czy emocjonalnego  zachowania swoich rodziców. 
Dziecko uczy się przez naśladownictwo, to dlatego w dziecku, które staje się  dorosłym jest   ten rodzic, który popełniał błędy, a który teraz  może wzbudzać złość albo żal. Jakże często młody człowiek  w małżeństwie usłyszy- jaka Ty podobna  jesteś  do swojej matki, jaki Ty podobny  jesteś do swojego ojca. Niestety,  tak może być. To należy wziąć na  "klatę".  Dlatego złość nie pomaga, a szkodzi w relacjach. Natomiast  zaakceptowanie i uświadomienie, co ma się  w  sobie zmienić,  jest punktem wyjścia do  transformacji osobowości i emocjonalnego reagowania.
Jakby nie było, skupianie energii na złości do rodziców niczego dobrego nie zrobi. Złość zabiera dużo energii  i sprawia, ze umysł fiksuje się na przeszłości. Często staje się to też  usprawiedliwieniem dla samego siebie, to rodzice byli do niczego, a nie ja.  Trochę samokrytyki czy dystansu do siebie jest wskazane. Wypieranie złości też jest niewłaściwe, ponieważ ona zakamuflowana i przeniesiona wychodzi  innym sposobem( nawet jako lęk)  Transformacja  emocjonalnych doznań  ze swojej przeszłości  zachodzi  powoli. Na  emocjonalne samopoczucie duży wpływ mają przekonania - czyli twierdzenia w które wierzymy, że są prawdziwe. Np. jestem nieśmiały. Nigdy nie osiągnę sukcesu. Życie jest szare i do do dupy. Jestem zwykłym nieudacznikiem i  nic mi nie wychodzi. To są przekonania, które blokują człowieka, jego kreatywne myślenie, jego zachowanie i wpływają na niską pewność siebie.

W rodzinie z problemem alkoholowym dzieci przyjmują  na siebie pewne role. Myślę, że te role  w mniejszym lub większym stopniu w  każdej rodzinie  mogą się  ukształtować.

1. Bohater rodzinny
To dziecko, które staje się rodzicem dla własnych rodziców. Rezygnuje z siebie. Wysiłki bohatera zmierzają do utrzymania i wspierania  rodziny, aby normalnie funkcjonowała. To może być opieka nad młodszym rodzeństwem, odpowiedzialność za nich,  szybkie poszukiwanie pracy, pilnowanie  za rodziców  opłat itp. Rozwija w sobie poczucie poświęcania się dla kogoś. Stwarza sobie presję, że musi.  Nie słucha swoich sygnalów  z ciała, nie uda się do lekarza, nie dba o swoje zdrowie. Nie uskarża się, że ma dość, tylko bierze coraz więcej obowiązków na siebie. To potencjalny kandydat na zwał czy wrzody żołądka.
2. Wspomagacz
To dziecko, które się wspołuzależnia, bardzo współczuje i przyjmuje postawę opiekuńczą w stosunku do rodzica. Wchodzi w mechanizmy  iluzji i zaprzeczenia wierząc, że rodzic pije bo ma powody ku temu. Najczęściej, potem  za partnera wybiera osobę, która pije czy jest uzależniona. Wspomagacz  żyje  drugą  osobę i  jego nastrój  współuzależniony jest  od nastroju czy zachowania partnera. Potem pojawia się silna chęć zmieniania partnera, a nie siebie. 
 3. Wyrzutek- kozioł ofiarny
To "niedobre" dziecko uciekające z domu, ze szkoły.Wagarowicz, nieprzystosowany społecznie.  Odcięty od uczuć, oschły, przykryty maską obojętności. To cżęsto odbiorca agresji rodzicielskiej. Poszukujący ciągłego wsparcia, uczucia i akceptacji. Często kosztem pobytu w grupach nieformalnych, aspołecznych  albo  sektach. Może też wcześnie sięgać po alkohol czy inne środki psychoaktywne, wchodząc  w ten sposób w alkoholowy  model  postępowania czy rozwiązywania swoich emocjonalnych problemów.  
4. Maskotka - błazen
Takie dziecko rozładowuje rodzinne napięcia. To ktoś kogo lubią, to ktoś kto chce być lubiany. To ktoś kto opowiada dowcipy czy żartuje, aby obniżyć napięcie. Nikt maskotki nie traktuje poważnie, a ona sama z biegiem czasu zatraca granicę pomiędzy powagą,  a żartem.  Takie dziecko odcina się od uczuć smutku czy cierpienia robiąc dobrą minę do złej gry. Często narażony jest na wykorzystanie  seksualne.  Dzieje  się to pewnie   z tego  wzgledu, że wchodzi w rolę  rozładowywania napięcia.
5. Zagubione dziecko 
aniołek, niewidzialne dziecko, dziecko we mgle. Takie  dziecko wycofuje się z życia. Takie dziecko nie sprawia  też kłopotów. Świat realny spostrzega jako chaos, a więc w głowie tworzy sobie swój własny. Skutkuje to trudnościami w relacjach z innymi.  Dominujący mechanizm, to mechanizm ucieczki oraz udawanie, że czegoś nie ma, wypieranie. Wewnątrz  siebie odczuwa silny ból i cierpienie, co też może doprowadzić do nadużywania leków, alkoholu, narkotyków itp.


Opisane postawy nie są wyczerpujacym tematem. Dziecko może wchodzić w rózne role i być raz tym, a raz tym w zaleznosci od kontekstu. Psychologia nie zna jeszcze wszystkich  odpowiedzi  dotyczących naszej psychiki. To temat wciaż otwarty. Warto zauważyć, ze teorie  i hipotezy się  zmieniają. Warto  też wiedzieć, ze  przyjmowanie na siebie takiej roli pomaga przetrwać  w danej rodzinie. Jednak w życiu poza rodzinnym,  w społeczeństwie  najczęściej  wchodzenie w takie role   jest źródłem problemów. 
Jak przy każdej trudności - najpierw należy sobie uświadomić problem- a potem można nazwać go zadaniem do rozwiązania ( prawda, ze lepiej brzmi?), a następnie  samemu  się zmieniać,  albo przy pomocy specjalistów. Z nauczycielem jest łatwiej i szybciej.

piątek, 13 czerwca 2014

jaki zawód wybrać dziś, aby mieć pracę za 20 lat?

Myślę, że dla młodych ludzi, to bardzo ważne zagadnienie. Ważne również zagadnienie dla rodziców- jakie cechy charakteru w dziecku kształtować, aby dobrze radziło sobie w dalszym zyciu.
Około lat 80 -tych, gdy wybierałam się na psychologię, ludzie pukali się w głowę. Co to jest i po co ? To dla głupków.  Pewna koleżanka dość głośno nabijała się z  mojego wyboru. Nawet moja  mama całkiem  tego nie akceptowała. Byłam dość samotna w swoim wyborze. Jednak dopięłam swego, chociaż już wówczas kandydatów na jedno miejsce  było wielu.   Dziś, jak masz pieniądze to możesz studiować co chcesz, a nie tam gdzie masz szansę się dostać.  Jednak wszelkie uogólnienia w tym temacie są pewnie zbędne.   Zdaje się, że jednak pieniądze są ważniejsze  niz wiedza,  intelekt  czy ludzkie odruchy. Normą  się staje, że Twoja wartość w społeczeństwie rośnie, jak potrafisz robić  biznes.  Na szczęście jest cała masa ludzi, którzy dowodzą, że  istnieje inny wymiar człowieka - jego duchowość. Powiedzenie " Jakbyś był mądry to byś był bogaty " swoje robi. 
Teraz się zastanawiam-  tamte  "niechciane czasy"  nie wymagały takiej ilości  Poradni Zdrowia Psychicznego, jak obecnie.  Faktem jest, ze tylu ludzi nie szukało pomocy co teraz. To nie tylko wzrost świadomości jest przyczyną szukania  dziś pomocy psychologicznej.  Czasy w jakich żyjemy sprawiają, że  ludzie nie radzą sobie z emocjami i z życiem.  Sama nieraz się zastanawiam, jak  wytrzymuję taki ogrom ludzkiego cierpienia, a czasami  swojego własnego.
Myślę, ze jednak naturą ludzką jest  mieć przewodnika ponieważ jesteśmy istotą stadną, społeczną. Wspolpraca pomiędzy ludźmi zapewnia nam przetrwanie, a lider tym kierujący musi być.   Pomijam, ze  chyba zatraciliśmy naturalną skłonność do wyboru dobrego  lidera. Wypuszczenie ludzi    z wędkami  na wody bez  ryb mija się z celem, ale zły lider tak robi.  Uporczywe tkwienie w miejscu, gdzie nie ma ryb mając nadzieję, że jednak jakaś się pojawi jest głupotą. Niestety nikt nie lubi zmian i mało kto porusza się za " rybami"  a większość wegetuje,  zadowalając się  jakąś nędzą raz po raz, czekając, ze jakiś odpowiedni rząd  zapewni obfitość. 
Zastanawiam się czy jeszcze jest Polska? czy  to tylko obcy kapitał.  No,  może jeszcze  jest  w naszych sercach. Mam wrażenie, iż  Polska podzieliła się na katolików i nie katolików, a nienawiść   do wzajemnych  przekonań się szerzy.   Do du..y  z taką  Polską.  Dwóch się kłóci, a korzysta trzeci(  tu obcy kapitał) A  tymczasem  globalizacja jest już faktem.  Pewnie należy sobie uświadomić, ze należymy  do świata,  a nie tylko do Polski. Chociaż to boli, że ten sam niemiecki towar u nich jest tańszy niż u nas.  Wojna gospodarcza jest aktem przemocy w białych rękawiczkach. To nazywa się  jednak  wolność albo demokracja.
  Ziemia jest wspólną planetą dla każdego narodu czy spoleczeństwa, ktore  jednak muszą wspolpracowac, choćby dla dobra planety.    Może nie  jesteśmy jedyni we wszchświecie.
  Moja intuicja milczy,  jaki zawód  wybrać dziś, aby za 20 lat było  dobrze. Boję się doradzać własnym  dzieciom.  Ludzie którzy oprócz polskiego  nie będą się uczyć języków, będą  zapewne wegetować. Na  "Polskę"  nie ma już co liczyć. Im młody człowiek szybciej  sobie to   uświadomi,  tym lepiej dla niego.  Obok ogromnego bogactwa żyje okropna bieda . Produkują auto  w pewnym kraju, na które jakiś człowiek  z tego kraju musiałby pracować 500 lat.   Gdzie my jesteśmy? Dokąd zmierzamy? A czemu tam produkują?  bo mają tanią siłę roboczą, którą mogą wykorzystać.
Zatem dziś  część moich koleżanek została bez pracy, a ja mam jej  póki co " po pachy"  Ta co się najbardziej  nabijała przyprowadziła  do mnie syna.  Miałam  sposobność przy okazji własne emocje rozpracować.  Wydawałoby się, że powinnam się cieszyć,  mam pracę i mogę zarabiać.  Niestety,  nie cieszę się. Zarabiam na  ludzkim nieszczęściu, na niewiedzy, nieraz na lenistwie, na niechęci do zmian, na bezradności.  Pozytywne jest to, że daję  zarobić innym w ramach rozwoju osobistego i zarabiam też na tym, ze  inni też  chcą się  rozwijać. Wielu ludzi  choruje bo nie zmieniają swojej  sytuacji ( np. brak udanego związku, tkwienie w złej pracy, nie takie studia, nie taka rodzina  itp) i próbują za pomocą tabletek się  " przyzwyczaić" do   tego.  A to tak, jakby człowiek jeździł mało  sprawnym autem i ciągle  się bał, ze w drodze się zepsuje. W takiej  sytuacji o radość trudno. Zmiana auta byłaby wskazana,  choćby na rower,  albo  na własne nogi,  albo na inną wypasioną "brykę". Pomijam obecnie zagadnienie, ze bez względu na warunki  czy mechanizmy społeczne coś dzieje  się  z psychiką, iż " nawala" Ale to już inne zagadnienie. 

poniedziałek, 9 czerwca 2014

lekarz powiedział, że to na tle nerwowym

Coraz częściej trafiają do mnie osoby, którym lekarz zalecił konsultację lub  terapię  psychologiczną,  a to z tego względu, że  fizycznie nic nie wskazuje na chorobę czy odczuwanie dolegliwości, a człowiek mimo to  czuje się chory.

 Co to właściwie  znaczy, na tle nerwowym?

To znaczy,  ze psychika czy sposób myślenia może  wywoływać bóle w ciele i pozorować  chorobę lub nawet doprowadzić do powstania jej, jak też  układ nerwowy jest osłabiony.  Myśl wpływa na każdą komórkę w ciele. Myśl naładowana emocjami wpływa jeszcze bardziej. Psychika wpływa na układ wegetatywny.  Mamy mysli świadome i mniej świadome. A nie każdy obserwuje  swój dialog wewnętrzny, a warto.   Nie od dziś wiadomo, że stress potrafi nam dokuczyć. Każde zakłócenie równowagi jest stresem, dlatego nawet ślub czy inne przyjemne zdarzenie tez  jest stresem. Oceniamy to jednak  jako stress przyjemny.  Własna wyobraźnia również może być stresem, jeśli wspominamy  nieprzyjemne zdarzenia. Utarło się też, że dzielimy emocje na pozytywne i negatywne, ale emocje, to  po prostu emocje, a nasza ocena, to tylko ocena wartościująca  te emocje.  W myśl jedności psychofizycznej, ciało wpływa na psychikę, a psychika wpływa na ciało. Dlatego takie połączenie wpływa na rozwój mechanizmu błędnego koła, ale pozytywne jest to, że również taką samą drogą  ten mechanizm wpływa na zdrowienie.
Stress jako reakcja adaptacyjna do zmieniających  się warunków czy sytuacji jest niezbędny. Stress przekraczający możliwości obronne  ciała lub psychiki  szkodzi. Dlatego staramy się wzmocnić i uodpornić ciało ( hartowanie,  ćwiczenia sportowe, biegi, spacery, suplementy diety, witaminy, masaże itp) oraz wzmocnić psychikę ( relaksacja, zdrowe myślenie, pozytywne wyobrażenia, poczucie wpływu na własne myśli, dobry kontakt z własną podświadomością)

Psychoanaliza twierdzi, że źródło fizycznych dolegliwości tkwi w nieświadomosci. To ciało jest językiem nieświadmości. A dolegliwości powstają na skutek wewnętrznych konfliktów. Konflikt wewnętrzny powstaje, gdy pojawia się sprzeczność pomiędzy myślami, a działaniem. Nieświadomie wyparte treści do nieświadomej części osobowości,  dają o sobie znać jako objaw psychiczny lub  psychosomatyczny.  Za wypieranie odpowiada nasze ego, które stoi na straży id, dążącego do   przyjemności. Tak w skrócie o psychoanalizie, aby pokazać, jak różne podejścia terapeutyczne podchodzą  do  dolegliwości nerwicowych.

Jeżeli  dziecko przeżywa bardzo dużo przykrych  i traumatycznych sytuacji, to  zaczyna odcinać się od własnych emocji, wypiera je i tak  może zapoczatkować się proces somatyzacji ( czyli strach może odczuwać jako ból brzucha, ból glowy itp. )  a w dorosłym życiu  może rozwinąć się silna nerwica albo faktyczna choroba jakiegoś narządu. Z kolei  zbyt mała ilosc stresu w dzieciństwie może sprawiać, ze człowiek jest  "mało  zaprawiony w boju" i  jakaś stresowa sytuacja może zapoczątkować  proces nerwicowego błędnego koła.
Jak nas zaboli brzuch, to nasza  nieświadomość może podsunąć nam myślenie w stylu - moja babcia miała  raka, to ja też  pewnie będę miał, pewnie jakieś wrzody mi się robią, chyba na coś będę  chory itp. Tego typu myślenie, zgodnie z  mechanizmem błędnego koła  wpływa na rozwój  dolegliwości i  jeszcze   mocniejsze odczuwanie.

Jak się bronić przed nerwicą ?

do obrony  mamy  narzędzia- własne ciało i własną psychika( sferę emocjonalną i sferę mentalną) i oczywiście wolną wolę,  zdolność do uczenia się i zarządzania samym sobą.

Należy sobie uświadomić, że nasze ciało jest  biologiczną " maszynką"  i cały czas, nawet w nocy, gdy my smacznie śpimy - ono pracuje dla nas. Jak to w " urządzeniu" bywa, zachodzą tam  różne procesy chemiczne,  może coś zazgrzytać,  a my odczujemy to jako napięcie albo ból w ciele. Z  wiekiem ciało jest  coraz bardziej eksploatowane i ma prawo do swoich " bóli"  Na temat związków psychiki  z ciałem, Louise Hay napisała parę fajnych książek. Zagadnienia  medycyny  psychosomatycznej są dość szeroko opisywane również przez innych autorów.
 Nasza psychika i nasze ciało są tak ciekawe, że nawet po amputacji  np. kończyny, mogą być odczuwane bóle  tak, jakby ona dalej była. Nazywa się to  bóle fantomowe.   Bóle fantomowe, jak niektórzy twierdzą  mogą być składnikiem neuropatii ( choroba obwodowa nerwów lub zapalenie nerwów obwodowych)
Zarówno bóle fantomowe, jak i nerwica są nie lada wyzwaniem dla lekarza, a także dla psychologa oraz dla pacjenta.

Bóle nerwicowe ( kołatanie, duszność) najczęściej dotyczą serca, mrowienie najczęściej neuropatii.
Serce jest mocno powiązanie z emocjami, które powstają dzięki układowi limbicznemu.Odczuwanie emocji, lęku, depresji wpływa  z kolei na odbiór bodźców, bardzo je potęgując.( znowu błędne koło)
 Ból nerwicowy od  chorego serca  różni się. Chore serce może boleć bez  względu na wszystko, a ból nerwicowy uspokaja się, gdy odwróci  się uwagę, gdy się wyluzuje  itp.

Oczywisćie podstawą jest dobra diagnoza. Jak to zwykle  bywa - samemu sobie ciężko obiektywne diagnozy wystawić, dlatego wizyty  u specjalistów  są pożyteczne :) tak samo jak praca na własnym myśleniem:)



czwartek, 5 czerwca 2014

Uzależnienie behawioralne

Uzależnienie  od hazardu jest  paskudne poprzez to, że jest najczęsciej poźno wykrywane przez rodzinę, żonę czy inne bliskie  osoby. Dodatkowym czynnikiem utrudniajacym jest własny biznes partnera czy  dobre dochody. Alkohol  "śmierdzi " i  dlatego trudno ukryć, że jest spożywany. Natomiast  uzaleznienie od hazardu jest niewidoczne dla nosa czy oka. 
Z terapii osbób uzależnionych od czynności ( bo tak określa się uzależnienie od hazardu) wynika, że naczęsciej żona lub mąż dowiadują się, jak  wystepuje już " ruina finansowa".
Zaufanie nie zawsze popłaca - czasami warto wyjść z załozenia ograniczonego zaufania  do działań partnera.  Tylko  po to, aby w razie czego wiedzieć wcześniej.  

 Instytut Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego uruchomił telefon zaufania 801-889-880. Telefon jest czynny codziennie, także w weekendy, w godzinach od 17 do 22. Koszt połączenia to koszt jednego impulsu, według taryfy operatora.

Projekt uruchomienia i prowadzenia telefonu zaufania świadczącego pomoc w zakresie uzależnień behawioralnych ( czynnościowych)  dofinansowany jest ze środków Funduszu Rozwiązywania Problemów Hazardowych, będących w dyspozycji Ministra Zdrowia.
Do kogo skierowana jest oferta telefonu zaufania ?
Do wszystkich osób, które mają problem lub też zastanawiają się, czy mają problem z uzależnieniami behawioralnymi ( czynnościowymi)  Dla osób bliskich osobom uzależnionym – rodziny, przyjaciół, znajomych.
Działalność telefonu zaufania obejmuje:
- prowadzenie konsultacji telefonicznych dla osób cierpiących z powodu uzależnień behawioralnych i ich bliskich
- rozwijanie i udostępnianie bazy informacji o lokalnie działających specjalistach i instytucjach prowadzących terapię uzależnień behawioralnych
- prowadzenie działań informacyjnych i edukacyjnych na temat uzależnień behawioralnych
Konsultacje telefoniczne prowadzą doświadczeni specjaliści Instytutu Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, przeszkoleni w zakresie problematyki uzależnień behawioralnych.

czwartek, 22 maja 2014

Pycha czy pasja?

Ostatnio miałam możliwość ponownie zwiedzić pomnik  Króla Chrystusa.
Na tyłach tego pomnika pochowane jest serce księdza, który zainicjował i wprowadził w czyn budowę Jezusa w Świebodzinie. Inicjatywa ta pochłonęła ogromne pieniądze.
W testamencie  ksiądz zostawił swoją  wolę,  jego serce ma być pochowane koło pomnika tegoż Jezusa.  Mam mieszane  uczucia w tej  kwestii. Czy jego działanie było bezinteresowne?  czy  po prostu szykował   dla swojego serca  ogromny pomnik?  Betonowe i wielkie  serce, a tyle dzieci i ludzi głoduje. Czasami myślę, że jako ludzie kompletnie głupiejemy....a prokurator bada sprawę bo ksiądz załatwił sobie szczęście, a inni, którzy wypełnili jego  ostatnią wolę,  złamali obowiązujące prawo. 

niedziela, 11 maja 2014

psychologicznie o Eurowizji

Nie byłam zaskoczona, że nasza piosenka nie zajęła wysokiej pozycji na festiwalu Eurowizji.  Osobiście nigdy  mi się nie podobała. Taki kabaretowo-ironiczny  utwór jest dobry przy  innej  imprezie. Świat  się  zmienia, rewolucja seksualna chyba jest za nami i liczyć się  powinno to, co jest  w  sercu i  głowie,   a nie to, co jest  za dekoltem  czy w  rozporku.  Poza  tym myślę, ze Polki mają trochę więcej  do zaoferowania poza pięknym ciałem, ładnym biustem i podtekstami seksualnymi. Utwór  pusty w swojej treści, podszyty wartościowaniem ( oceną) lepszy - gorszy. żeby  nie powiedzieć podszyty nacjonalizmem.  Jedno co cenne w tej piosence to naturalność masła i śmietany.  O tym  należy  pamiętać - zwłaszcza  w dobie  różnych sztucznych produktów i modyfikowanej żywności.
Jednak poważnych mentalnych problemów nie możemy zamiatać pod dywan ciesząc się i tańcząc, popijając  zdrową  śmietanę,  wódkę, udając, że  obok nas  nie żyją  odmienni ludzie.  Ludzie, którzy poza swoją innością  niczego złego nikomu nie robią. Pomijam tutaj  pedofilię. Gorsze  dla ludzkości są akty nienawiści, poglądy  skrajnie nacjonalistyczne  niż  inna orientacja  seksualna.

Zatem obok "zdrowych" polskich kobiet zaśpiewała  subtelna Szwedka ( moja faworytka) i kobieta z brodą, która pokazuje, że obok żyją ludzie, którzy mają potężny problem z seksem czy orientacją seksualną i z tym, aby społeczeństwo ich akceptowało oraz tolerowało (  czyli   nie prześladowało, nie wyzywało, nie poniżało)   Świetna książka " Płeć  mózgu"   trochę   wyjaśnia - płeć jest  w mózgu,  a  nie  w narządach  męskich czy  kobiecych.  Płód nie ponosi  odpowiedzialności  za  kształtowanie jego  płci, która bodajże  do 6 tygodnia życia  płodu powstaje  i jest niezależna od tej fizycznej.  Jest to potem osobista tragedia  odmienności.
Niestety, a może  i stety - w nas ludziach utrzymuje się atawistyczny mechanizm pozbywania się odmiennych osobników ze stada. O ile  w świecie zwierząt  ma to pewnie swoje uzasadnienie, to w świecie gatunku ludzkiego  niekoniecznie. Tak naprawdę człowiek jako gatunek   jest zagrożony przez osobnika  homoseksualnego, transseksualnego ponieważ nie prowadzi to do rozrodu.\Jednak  jest małe prawdopodobieństwo, aby osób o odmiennej orientacji była taka ilość, aby zagrażała przetrwaniu ludzkiego gatunku.
Dlatego może warto się zastanowić dlaczego kobieta z brodą budzi taki   sprzeciw....i tak strach ..  może warto zastanowić się nad  naszymi atawistycznymi lękami  przed odmiennością.

.

niedziela, 4 maja 2014

Sposób na reset

W radzeniu sobie ze stresem każda metoda jest dobra pod warunkiem, że nie czytamy o niej, tylko ją praktycznie zastosuje. Aby sprawdzić, która metoda jest dobra  dla siebie należy ją stosować.
Poniżej zamieszczam artykuł Serga Kahili Kinga - autora licznych publikacji z zakresu huny, starożytnej  nauki Hawajczyków, która  była przekazywana z pokolenia na pokolenie. Świat o tej wiedzy tajemnej  dowiedział  się min. dzięki  Maxowi Freedom Long.

Sposobów na odstresowanie jest znacznie więcej i każdy wypracował  również swoje. Myślę, że  każdy sposób, który oparty jest na oddychaniu, jest sposobem najbardziej skutecznym ponieważ działa bezpośrednio na ciało i jednocześnie emocje.  Ważne w tym, co pisze Serge Kahili King jest pozbywanie się stresów  jednocześnie  w trzech obszarach naszego istnienia: fizycznym, emocjonalnym i psychicznym.




Sposób na odstresowanie - Serge Kahili King 


"Chętnie współczułbym Ci w trudnej sytuacji, ale moje współczucie Ci nie pomoże. Poniżej przedstawiam prosty plan, który pomoże Ci się otrząsnąć i poprowadzi Cię do jaśniejszej przyszłości. Zadziałał on w moim przypadku i w przypadku tysięcy innych osób. Chociaż jest on prosty, dla Ciebie może być naprawdę trudny. Ale im większa jest Twoja motywacja to zmiany życia, tym będzie Ci łatwiej. Pamiętaj,
że ten plan ma jedną, wielką wadę: działa tylko wtedy, jeśli go użyjesz.

Część pierwsza - Zredukuj stres fizyczny

Plan: Oddychaj jak delfin. Delfiny nie oddychają automatycznie, każdy oddech musi być świadomy.
Najlepszy sposób na świadome oddychanie to wkładanie całej swojej uwagi na coś co trzymasz w dłoniach oddychając. Zacznij od jednej minuty na godzinę i staraj się dojść do pięciu, dopóki nie stanie się to Twoim regularnym nawykiem. Możesz być zdziwiony jak dużą przyniesie Ci to ulgę.

Część druga - Zredukuj stres emocjonalny 

Plan: Weź odpowiedzialność za swój stres. Nikt inny nie wywołuje Twojego stresu. Nigdy nie wywoływał
i nie wywoła.
Inni po prostu nie reagują zawsze tak jak chcesz a Ty reagujesz na ich działania mieszanką strachu i złości, co wpływa na Twoje ciało i umysł. To powoduje, że jesteś mniej zdrowy i mniej skuteczny. Tak długo jak będziesz obwiniał innych za swój stres, tkwisz w niekończącej się pułapce. Zacznij od wzięcia odpowiedzialności za swoje reakcje, potem spróbuj je zmienić. Jeżeli Dynamind (tu) wydaje Ci się za trudne,
użyj TFR - pomyśl o czymś stresującym, zwróć uwagę na swoją reakcję a potem rozluźnij tę partię ciała, w której czujesz napięcie. Zacznij od małych rzeczy i stopniowo przechodź do coraz większych.

Część trzecia- Zredukuj stres psychiczny 

Plan: Zmień swoje oczekiwania. Wielu ludzi tworzy swoje oczekiwania pamiętając negatywne wydarzenia z przeszłości i przenosi je do przyszłości, co wywołuje zamęt, zniechęcenie i rozpacz. Faktem jest, że nikt nie może być absolutnie pewny przyszłości. Niemniej jednak, jeżeli spodziewasz się najgorszego, podświadomie to sprowadzasz i gdy spodziewasz się najlepszego także podświadomie do przyciągasz.
Problemem nie jest to, że negatywne oczekiwania się występują. Problem pojawia się kiedy je
rozpamiętujesz i traktujesz je jak prawdę, podczas gdy to tylko fantazja. Najlepszym rozwiązaniem jest całkowicie zmieniać każdą negatywną myśl na pozytywną wtedy gdy tylko się pojawi. Pozytywne oczekiwania również są fantazją - produktem Twojej wyobraźni - ale sprawiają, że czujesz się lepiej i pomagają Ci się przygotować na sukces.

Tak to wygląda. Trudne, wiem, ale jeszcze raz podkreślam że to działa. Jeżeli znajdziesz lepsze
rozwiązanie, użyj go. Ale jeśli nic nie zrobisz, nic dobrego się nie zdarzy."

tłum. Kasia Bajurka

artykuł pochodzi ze strony http://www.huna.org/


przy okazji polecam :) http://www.huna.org/html/DuchAloha_Lech.pdf

wtorek, 8 kwietnia 2014

Zabójca motywacji

Jak czesto mówimy do siebie słowa -  "nie chce mi się". Kazdy z nas  sam sobie odpowie, ale wiemy, że tysiące razy.  Na swietnym blogu (tu)zobaczyłam obrazek. To zainspirowało mnie do napisania paru słów. 
Mamy  myśl ( świadomą), a  potem polecenie  do  działania ( czynności) Czynność następuje po mysli np.  naleję  sobie wody bo chce  mi   się pić. Idź  do pracy bo chcesz zarobić na chleb. Czasami jednak jest mysl, a za tym nie idzie działanie - mysl staje się  wtedy  działaniem i męczymy się okrutnie. Np. mam do napisania opinię ( ta mysl krązy przez cały dzień po głowie, potem drugi dzień, potem trzeci) staje się kompulsją i "zanieczyszcza "  energetycznie umysł. Myślenie o tym, zeby coś zrobić  bardziej męczy niż samo zrobienie.  Okazuje  się, że jak  się  już zabraliśmy, to było 3 godzinki roboty, a myslenia o tym cały tydzień. Po zrobieniu czegoś odczuwamy ulgę, zadowolenie. Myśl o zrobieniu czegoś +  inne myśli o zrobieniu czegoś bez  robienia tego,  bardzo męczą. Na dodatek, gdy wrzucimy do umysłu tyle mysli  o tym ile mamy zrobić, to nic dziwnego że nie robimy i zabijamy sobie motywację  bo przecież energia idzie  na podtrzymanie mysli  wg.  schematu myśl- myśl - myśl - do tego złosć, ze tego nie robię, jak tez  poczucie winy i smutek, ze taki  jestem :) a to wszystko oslabia i  kólko się zamyka. 
Co zatem najlepiej robić ?  Nie zaśmiecac umysłu i nie straszyć go  tym  ile mamy do zrobienia- tylko pomyśleć wtedy kiedy chcemy sobie wydać polecenie. A tu klania się  to - czego naprawdę chcemy? a nie co nam się wydajemy, że chcemy ....albo co nam się wydaje, że powinniśmy. 
Bo, gdy naprawdę  robimy to co lubimy, to nie mamy żadnego problemu z motywacją.
 no i działać wg. schematu - mysl -wydać polecenie-  wykonac czynność - zadowolenie, satysfakcja i następne zadanie.
 W ten sposób skupiajac  się, że niby tylko jedno zadanie mamy do wykonania oszukujemy podświadomość, a właściwiemechanizm   walcz- uciekaj. Bo to on  włącza  nam uciekaj, gdy pomyslimy, ze mamy 100 spraw  do  wykonania.


środa, 2 kwietnia 2014

Gdy idziesz do psychologa....

Wizyta u  psychologa czy terapeuty niesie ze sobą napięcie, stres i różne  inne przemyślenia. Poprosić  o pomoc   czasami okazuje się  nie lada wyzwaniem.  Przez lata  pracy mam przyjemność spotykać wielu różnych i świetnych  ludzi. Motywacje wizyty u psychologa są różne. Osobiście cieszę się, że świadmość u nas jest juz taka, że wizyta czy terapia  nie jest wstydem, a coaching jest nawet  dobrze widziany. Oczekiwania   z jakimi się spotykam w stosunku do mnie  określiłabym jako realne i nierealne.  Ważne pytanie, jakie sobie warto zadać - PO  CO IDĘ DO PSYCHOLOGA?  jeżeli idę  udowodnić sobie  i jemu, jak bardzo jest do  d u p y, to lepiej  nie iść. Po co załamywać psychloga :))Jak sie uprzemy, to zawsze  możemy  sobie czy komuś  coś udowodnić. Odpowiedź  jest stosunkowo prosta - przez analogię  -  po co idę  do krawcowej?   uszyc  sobie coś. Do  psychologa idę, aby rozwiaząć  lub znaleźć sposób na to,  co mnie "gryzie" czyli nauczyć się obsługi własnego umysłu, własnych emocji czy   dobrać się  do swoich zasobów  lub  jezeli tego wymaga terapia nawet  przyjrzenia się swoim mechanizmom obronnym i skonfrontowanie się z bolesnymi uczuciami. Czasami zmiany w sobie " bolą", a  prawie zawsze  występuje  dysonans  poznawczy.  To chyba jest najgorszy moment  w terapii bo  wymaga przetrzymania, aby  było juz tylko lepiej. Niektórzy  w takim momecie przerywają terapię. Uprzedzam moich pacjentów, że taki moment  może nadejść i zwiastuje  on zmiany na lepsze.
Psycholog jest  " niby"  ekspertem i  ma wiedzę o funkcjonowaniu umysłu. Jednak  myślę, że   warto pamiętać, że  ostatecznie  jesteśmy ekspertem sami dla siebie  ponieważ nasze życie, to nasze wybory.  Niektórzy chcą widzieć w  psychologu autorytet. To przeważnie osoby  z programem ( mechanizmem) -autorytet zewnątrzny. Natomiast  niektórzy chcą widzieć  w terapeucie  partnera, przyjaciela, przewodnika- to przeważnie  osoby posiadajace program -  autorytet wewnętrzny.
 Gdy przychodzi do  mnie jakaś  osoba po pomoc, to ma wobec mnie jakieś oczekiwania. Warto ustalic to na samym początku. Wobec  siebie   mam również oczekiwanie, że pomogę, że dam  radę tak poprowadzić człowieka- pacjenta, aby ten sam stał się dla siebie pomagaczem i  ekspertem. Mogę sie  rozczarować, jeżeli mam  oczekiwanie, ze jestem w stanie pomóc każdemu i zawsze. Nie, nie  jest to  mozliwe, abym każdemu mogła  pomóc. Prawdopodobieństwo pomocy zwiększa się wprost proporcjonalnie do tego,  czy dany człowiek  chce naprawdę  zmian w  sobie. Gdy  ktoś chce  popełnić samobójstwo- to mam oczekiwanie, ze  jednak nie popełni,   bo ja jako  psycholog  tego nie  chcę!  Wcale to  TAKIE  proste  nie jest, gdy pacjent  nie  oczekuje tego samego. Gdy nie wierzy, że może w sobie czy w swoim zyciu coś  zmienić. Nadzieja w tym, ze skoro  przyszedł z własnej inicjatywy, to  chce żyć.


Zatem przychodząc na terapię - mamy oczekiwania.  Bardzo ważne jest poznać  oczekiwania ponieważ często  od tego zależy efektywność terapii.  Zwykle ciężko je sprecyzować.  Dlatego warto  przed wizytą u psychologa sobie nad tym pomyśleć.   Często zadaję pytanie - dlaczego akurat do mnie ? 

odpowiedzi słyszę różne:

1. Znajmona mi  poleciała.  Ona była zadowlona, to ja też chcę.
2.  Bo blisko mieszkam tej Poradni.
3. Szukałam w internecie psychologa dla siebie i Pani ma dużo dobrych opinii.
4. Akurat było miejsce wolne do Pani.
5. Rodzina mówi, ze mam coś zrobić  ze sobą  i powinnam pójść do psychologa, no to jestem. 
6. Psychiatra zalecił  mi  chodzenie do psychologa.


Z tych odpowiedzi mogę sobie wysuwać (  hipotezy)  wnioski, co  do efektywności w zakresie terapii, jak też  do nawiązania lepszej współpracy pomiędzy sobą,  a osobą, która do mnie przychodzi.   

ad. 1  ta   osoba jest zmotywowana do terapii i chce pracowac nad sobą. Pozadrościła znajomej- czy tylko zazdrość będzie dobrym motywatorem do zmian? Ucieszyła się, ze znajomej tak fajnie- ona też  tak chce. 
 To czasami jest mylne.  W trakcie terapii wychodzi , że ta osoba  OCZEKIWAŁA,  iż to przyjedzie lekko, łatwo i przyjemnie. Ona co prawda  była świadkiem, jak znajoma się zmieniała, jak nabierała radości, pewności.  Niestety,  nie widziała  wewnętrznej pracy tej znajomej i myślała, że u psychologa, to jak za dotknięciem  czarodziejskiej  różdżki.  Dlatego nie pomyślała, ze  wewnętrzna zmiana,   to nie tylko zasługa psychologa, ale głównie tej osoby, ktora podjęła  działania, aby  dokonać    w sobie   zmian.   Często przy takiej okazji  powtarzam, ze czasami  na talerzu podaję dobre kąski, ale  już nie ode mnie zależy  czy je ktoś pogryzie, przełknie, przetrawi i wydali.

ad.2  to może  pragmatyczna osoba,  ceni swoj  i moj czas, albo  ta osoba kieruje się  tylko jednym wskażnikiem , bedzie zatem  mi trudniej ukazać  więcej  perspektyw. Może być trudno- ta osoba idzie na łatwiznę i spodziewa się, ze będzie tylko  lekko i bez  specjalnego wysiłku. Może zła sytuacja finansowa nie pozwala szukac dalej lub gdzie indziej? 

ad. 3  Te odpowiedzi lubię i  zarazem  trochę  się  obawiam -  raz, ze  one łechcą  moje ego :)  a wiecie,  że czlowiek  jest trochę prózny i lubi  pochlebstwa,  a  przez  to  jest mniej  uważny :)   lubię  dlatego,  bo myślę, ze ta osoba naprawdę sobie chce pomóc  i  oczekuje profesjonalnego  podejscia. Najczęsciej wtedy oboje się uczymy i rozwijamy.  Jednocześnie obawiam się  takch  odpowiedzi  bo  czy oczekiwania  tej osoby   są takie, którym ja będę mogła  sprostać? czy  trafię w sedno? czy pomogę znaleźć klucz? 
Nasza psychika tak działa, ze jak gdzieś idziemy i  spodziewamy się wiele, to mozemy  się  szybciej  rozczarować i przeciwnie - gdy  nie spodziewamy się wiele, to  jesteśmy miło zakoczeni.

ad 4 hmm najczęsciej taki pacjent jest na dwoch wizytach albo jednej i zmienia psychologów. Może  jeszcze  nie dojrzał do zmiany?  czuje  ze coś  mu nie tak, ale sam nie wie czy chce. Najczęściej  wtedy też ustalam  tak naprawdę cel wizyty  bo  sprawa też  może być bardzo poważna, pacjent jest  u kresu i obojętnie kto, byleby uzyskać szybko jakąś pomoc albo błaha  bo chce zdobyć zaświadczenie od psychologa  po coś tam. 

ad. 5   czesto jest tak, ze  cała rodzina   powinna się  zgłosić do psychologa i bez terapii rodzinnej, to nic się nie osiagnie.

ad.6   psychiatra jest  autorytetem, to lekarz, skoro  zalecił chodzenie, to chodzę. Tu trzeba bardzo uważać  bo chodzenie do psychologa w ramach recepty od lekarza, to jak łykanie kolejnych tabletek- zrozpaczony pacjent mówi-  "chodzę , chodzę i nic się  nie  poprawia".  Najczęściej  te osoby są bierne i czekają,  że samo się coś  zrobi. Biorą lekarstwa , chodzą do psycholga  i nic...coraz gorzej.  To jest  smutne -  ale sama tabletka  i samo chodzenie nic nie daje  bez  wewnętrznej "pracy" nad sobą.


Z tych odpowiedzi  powstaje   punkt wyjścia  do rozpoczęcia terapii, albo  nawet  jej zaniechania.   Najczęściej   w trakcie rozmowy sprawdzam swoje wnioski ( hipotezy),  czy pierwsze wrażenia są  prawdziwe, czy mi się tylko tak wydawało. Chyba nie ma nic gorszego, gdyby psycholog przywiązał się do  swoich oczekiwań,  ocen i chciał  potwierdzać  tylko  swoje hipotezy. 

Zatem bardzo ważne są oczekiwania -  czego chcę dla siebie?  czego pragnę ?  to podstawowe życiowe  pytanie  - jeżeli wiem czego chcę, to wiem gdzie idę - psycholog, psychoterapeuta  czy coach może mi pomóc w tym czy wskaząć  jak to zrobić....a jednocześnie  nie wyprowadzi   " w pole ".  Jako psycholog nic za Ciebie    nie zrobię. W  życiu  bywają sytuacje, ze ktoś może za nas coś  może  zrobić np. umyć naczynia, posprzątać w domu itp. ale już  nikt  się  za nas nie naje, nie napije, jak też nie zmieni przekonań, sposobu myślenia czy blokujących schematów czy innych mitów i sterootypów w naszym myśleniu, których czasami jesteśmy nawet nieświadomi. Tak, jak bardzo jesteśmy bezradni wobec kompleksów czy konfliktów  wewnętrznych.  

Gdy juz  wiem czego chcę  i robię to,  to może  psycholog  nie jest mi potrzeby?  może  być i tak :)

Gdy nie wiem czego chcę, to czas  najwyższy się  dowiedzieć, a terapia lub coaching   może  w tym  pomóc.

Gdy odczuwam brak motywacji do  życia i mam same problemy, to zapewne  na terapię najwyższy czas.

Czuję, ze  nie dam sobie rady z  kryzysem, jaki dopadł  mnie w aktualnej  sytuacji, to nie ma na co czekać. Świadomość, ze potrzebuję pomocy okazuje się, ze to juz krok do  sukcesu malego czy dużego.


Gdy masz przekonanie, < to i tak nic  da>  < i tak się  nie zmienię>  < i tak się  nie poprawi> <i tak nic  z tego>   i mimo  to,  idziesz  do psychologa, to gdy  wspólnie z psychologiem nie zmieni  się   tego programu zalegającego żalu i bezradności objawiającego się  takim  właśnie  myśleniem,  to faktycznie nic  nie da.  Zgodnie ze swoimi przekonaniami mamy  rację. Mało tego....my jako ludzie dążymy do tego, aby udowadnić sobie  swoje racje.


poniedziałek, 31 marca 2014

Jak to jest z oczekiwaniami.

Oczekiwania są częścią naszego życia, a właściwie częścią nas samych.  Oczekiwanie, to pragnienie, żądanie czegoś dla siebie. Oczekujemy, żeby  nasze   pragnienie zostało spełnione. Dobrze, jak nie przywiązujemy się do wyniku bo wtedy mamy mniej rozczarowań.  Jeżeli oczekiwanie  nie zostaje spełnione  powstaje wewnętrzny  zawód, rozczarowanie, smutek, zły nastrój, pretensja do świata i ludzi.  Często  też nie uświadamiamy sobie oczekiwań. Gdy się głebiej zastanowimy, to często  cierpimy nie  z powodu   samego  ŻYCIA, ale  z powodu niespełnionych    OCZEKIWAŃ.  Podobno Budha nie miał oczekiwań. Jednak my,  zwykli, a zarazem wyjątkowi ludzie,  nie jesteśmy w stanie się  ich pozbyć. Choćby najmniejsze, ale  będą. Jednak każde rozczarowanie uświadamia nam nieralność naszych złudzeń czy wizji.  Oczekiwania kształtują się powoli. Początkowo jako dzieci czy nastolatkowie spełniamy oczekiwania rodziców i innych dorosłych osób, ktorzy mają wpływ na nasze wychowanie, a więc także nauczycieli. My od rodziców oczekujemy, ze dadzą jeść, kupią zabawkę...itp. Otoczenie oczekuje od nas, że  będziemy jacyś.....my od otoczenia oczekujemy, że będzie nam sprzyjać i  zadowalać.

Skoro cierpimy przez  to, ze mamy oczekiwania, to może lepiej ich nie mieć ?

Tak po prostu,  płynąć z prądem życia  niczego  nie oczekując, akceptowwać wszystko co się dzieje,  uśmiechać się do siebie, ludzi i  życia. Okazuje się, że taka droga wcale nie pozbawia cierpień. Z biegiem czasu  takie płynięcie z prądem, to po  prostu automatyczne życie, za którym stoją nieświadome programy wcześniej wdrukowane  przez otoczenie, a my nie jesteśmy w stanie pozbyć  się tego, ze jeżeli do kogoś się "uśmiecham", to oczekuję wzajemności.  Takie życie też sprawia, że wkracza nuda i jesteśmy  niezadowoleni z siebie i z życia. Życie nas nauczyło, że na wzajemność  możemy  oczekiwać lub nie. To znaczy, oczekiwać  sobie możemy, tyle że nie zawsze ją dostaniemy.   Z tym zapewne warto  się  pogodzić,  zaakceptować bo domaganie się  i żądanie  od kogoś wzajemności, to już  narzucanie swojej woli, a to jest przemoc. 
Dlatego nie na darmo psycholodzy, mistycy, specjaliści od rozwoju osobistego czy  po prostu  ludzie, dążą do tego, aby być ekspertem  dla siebie samego. Samorealizacja jest naszą potrzebą. Któż może nas poznać lepiej niż my sami?  To nie mama, tata, mąż, żona czy  terapeuta  wie,  co mi potrzeba, co mnie uszczęśliwi i co da spełnienie,  ale JA -  to JA  musi wiedzieć czego chce, czego pragnie.

Zarazem warto też  wiedzieć, ze  to  do czego dąży może się nie spełnić.  Nie znaczy to wtedy, że JA  ma się  użalać nad sobą, gdy tego  nie dostanie. Dojrzały  emocjonalnie  człowiek nie tupie nóżkami, nie histeryzuje, że czegoś nie dostaje. Fajnie, gdyby nam  szczęście , sukcesy, spokojne życie, pieniądze spadały z nieba, jak manna :)))  Niestety tak nie jest.  OCZEKIWANIE LEKKIEGO, ŁATWEGO ŻYCIA NIE ZAWSZE SIĘ SPEŁNIA. Tak, jak nie możemy oczekiwać życia pozbawionego emocji czy kłopotów i nastrojów  z tym związanych.  Chyba tylko psychopaci nie odczuwają  emocji.

Oczekiwania   mamy wszędzie   np.  człowiek, ktory  jest w zwiazku z innym człowiekiem, ktory pije nadmiernie (  przyjęło się mówić alkoholik, alkoholiczka), zdradza  albo oszukuje czy bije lub  z  takim, który nie spełnia bardzo ważnych  oczekiwań  czy potrzeb ( np. nie chce dzieci, jest askekulany itp)

Trzeźwy  ciągle oczekuje, że czlowiek-alkoholik nie napije się tym razem. (  czy  oczekiwanie to nie  jest śmieszne, a zarazem tragicznie wpędzające  w dół  ?)

Zdradzony oczekuje, ze   następnym razem nie zostanie zdradzony albo wcześniej   zostanie  o tym poinformowany ( czy to oczekiwanie może być realne ? przecież z jakiegoś powodu doszło do zdrady, nie będzie  już zdradzał,  bo co ? my tego oczekujemy ? wcześniej  też tego oczekiwaliśmy) 

Oszukany oczekuje, że następnym razem, to mąż/żona powie prawdę i nic nie zrobi  za naszymi  plecami.
( jeżeli  ktoś kłamie, kombinuje za naszymi plecami, to nagle się zmieni  bo my tego oczekujemy ? )

Możemy się oburzać i wkurzac na innych - niestety - inni mają prawo być jacy chcą, czy też  jacy potrafią być. Tak samo, jak my mamy takie prawo. 

Często okazuje się, że  nasze oczekiwania  w stosunku  do  INNYCH LUDZI  nie spełniają się- a psychika  wypiera i  nie dopuszcza   do świadomosci  prawdziwych faktów.  Mechanizm wypierania  został  w  psychologii dość dobrze opisany.  Żyjemy złudzeniami. 
To oszukiwanie samego siebie sprawia, ze cierpimy przez własne oczekiwania - przez  to, ze  chcemy, aby ten ktoś był inny niż jest, no  bo my np. chcemy mieć zwiazek  czy  szczęśliwą  rodzinę, bogtyach rodziców czy  uzdolnione dzieko itp. Nie bierzemy pod  uwagę faktów, tylko własne oceny i wizje.
Gdy jesteśmy  w małżeństwie  niezadowoleni,  wtedy często zaczyna się proces  chęci zmiany tego drugiego,  a nie siebie. Czasami  przypomina to tłuczenie głową w  mur. Chcemy go naprawiać  na takiego, aby spełniał  nasze oczekiwania i nasze wizje.   Jest jeszcze druga opcja, że zaczynamy go usprawiedliwiać i zmniejszać własne   oczekiwania, budując nie to, czego chcieliśmy.    Jest też inna opcja, że niczego nie wypieramy. Bierzemy pod uwagę fakty i  stawiamy ultimatum, albo się rozstajemy lub podejmujemy  jeszcze inne działania.

Inne mniej poważne sprawy, ktore mogą dopiero doprowadzić do poważniejszych kryzysów:
Oczekujemy, jak inni powinni się zachować- np. pani ekspedientka powinna być dla mnie miła i się uśmiechać, mój chłopak powinien  przynosić mi kwiaty, dzwonić i pisać  smsy...itp.
To są wizje, w których mamy schematy ( też nieświadome),  jak inni powinni się  wobec nas zachowywać. Takie oczekiwania prędzej czy pózniej doprowadzają do kryzysu, wzajemnego niezrozumienia. Jedną z przyczyn jest to, że nie kreujemy siebie czy  nie kreujemy swoich sposobów działania  tylko narzucamy innym swoje WIZJE, jak  mają się zachować, chcemy "kontrolować " innych. To prędzej czy później prowadzi do zakłóceń  w relacji do samego siebie,  czy  tez  w komunikacji interpersonalnej - osobistej, zawodowej terapeutycznej itp.




wtorek, 18 marca 2014

Myślisz, że tylko sama tabletka cię uleczy? to jesteś głupkiem !

Tytuł celowo szokujący i prowokujący bo  czasami zimny kubeł na głowę  przydaje się, abyśmy naprawdę uświadomili sobie, KTO JEST ODPOWIEDZIALNY ZA  WŁASNE ZDROWIE.
Zachęcam do wysłuchania wykladu dr Włodzimierza Tarasiuka - TUTAJ   Tym bardziej w dobie kulejącego NFZ i przepracowanych lekarzy, warto się  z wykladem zapoznać. 

Problem tabletki dotyczy zarówno ciała, jak i psychiki.  Jeżeli nie będziemy sami wspomagać procesu leczenia, a  to w  formie zmiany trybu zycia, zachowania  czy myślenia  oraz  emocjonalnego reagowania, to żadna tabletka  nie będzie cudownym środkiem, która zrobi coś za nas bez   wysiłku  z naszej strony. Warto  sobie wziąć  to do serca i zaczać  zmiany w sobie,  zwłaszcza , że tabletka  wywołuje dużo skutków ubocznych, dodatkowo nas osłabiająć. Oczywiscie jeżeli ktoś bierze dużo tabletek, to nie może sobie bezkarnie ich  sam odstawiać bez konsultacji z lekarzem.

poniedziałek, 24 lutego 2014

JESTEM CZŁOWIEKIEM A NIE ALKOHOLIKIEM

Nie  mam  zgody na  hasło   grupy  AA.  "  jestem alkoholikiem"   Idea  jest stara  i wymaga  zmodernizownia. To uwłacza czlowiekowi...to tak jakbyśmy  mówili - jestem grużlikiem, jestem świnią, jestem....taka etykietka potrafi przylgnąc na stałe stajac  się  samospełniajacym się  programem....

DLATEGO,  NIE  !  STOP ! 

ZAWSZE  MUSIMY PAMIĘTAĆ,
 ŻE  JESTEŚMY    C Z Ł O W I E K I E M,  
co najwyzej naduzywajacym  alkoholu i wpędzającym siebie  i  najblizszych w problemy ....

A  jakim  chcę  być czlowiekiem ?




poniedziałek, 27 stycznia 2014

Jak to jest z tym Bogiem?

Naukowcy doszli do wniosku, że we Wszechświecie wszystko jest jakimś rodzajem czystej  energii, która posiada  świadomość. Chrześcijanie nazywają to Bogiem,  w Islamie  jest to Allach, a w buddyzmie jest to prawda. Dla naukowców jest to fizyczna próżnia.   Jedna rzecz rożnie opisywana. Ta zagadkowa energia jest podatna na nasze wpływy, intencje, oczekiwania, a jej źródło jest ogromne. Jesteśmy częścią tego źródła. 
To nie człowiek tworzy świadomość, a świadomość stworzyła człowieka. Może dlatego tyle  w nas nieświadomego?   a Freud pisał o podświadomości. 

 Gennadij Iwanowicz Szypow " Teoria próżni fizycznej"  Choć jest to naukowiec, którego niby nie uznaje oficjalna nauka, to budowane są urządzenia w oparciu o jego teorię i  są osiągnięciem najnowszych technologii. On,  pole świadomości nazywa też polem torsyjnym. Pole to wiruje w prawo  i  w lewo. Najkorzystniejsze sa te wirujące w prawo, to dlatego  być może nasi przodkowie posiadali mądrość i budowali koliste domki,   albo umieszczali na budynku  kopuły.  My niestety zamieszkujemy bryły typu- prostopadłościan.  Z teorii  Szypowa wynika również, ze dusze ludzkie po uwolnieniu się  z materii przenoszą się  do materialnego pola myśli, (w pewnym sensie, są tam cały czas). To właśnie tam, gdzie myśl staje się rzeczywistością. Na tej podstawie tez  specjaliści  od rozwoju osobistego piszą o prawie przyciągania. Chyba  bardzo wielu  z nas zna  książkę " Sekret"

Niestety, smutna  a  zarazem wesoła wiadomość jest taka, ze każdy dla swojego dobra powinien nauczyć się  kierować własnym życiem.  Nie życiem sąsiada , tylko swoim własnym.  No, może też  uczyć innych, jak kierować swoim życiem. Następnie, czasami uczeń  jest lepszy od  nauczyciela.  Czyli   każdy z nas odpowiada  za swoje czyny, słowa, myśli i emocje. To właśnie z nich się rozliczamy -  niektórzy powiedzą przed Bogiem, a niektórzy powiedzą przed karmą.  W  związku z tym, to co się z nami dzieje jest naszą odpowiedzialnością.  Nie warto tracić energii na pretensje do rodziców, nauczycieli czy innych ludzi z naszego otoczenia.  W życiu mogą nas spotkać drobne kłopoty, wtedy radzimy sobie sami. Jednak niektórzy  uważają, że doświadczają  stale jakiś  nieszczęść,  nazywając to pechem. W takim  przypadku rozwój i gromadzenie wiedzy, jak też poszerzanie swoich umiejętności jest niezbędne, aby odwrócić swój los.  Jest trudniej, ale jest to możliwe. 



wtorek, 21 stycznia 2014

" Pamiętaj, że jesteś źródłem "

Bardzo mi się to zdanie Osho podoba. " Pamiętaj, że  jesteś  źródłem" Inne naukowe i mistyczne źródła podają, ze jesteśmy nadajnikiem i odbiornikiem. Zatem jesteśmy zródłem i odbieramy  też inne zródła wysyłanej energii.  Chodzi o to, aby nauczyć się zarządzać swoją emocjonalną energią. 
Energia złosci jest bardzo silną formą energii. Niektórzy nie dają sobie prawa do złości, tłumią ją,wypierają ze świadomości,  co  dla ciała jest niekorzystne. Często, gdy pracuję  z osobami, które czują lęk, okazuje się, ze od dawna tłumią złość.  Nie chodzi, zeby rozwalać  czy bić pod wplywem zlosci. Energia złości to jedno, a zachowanie to drugie. Jest to  jednak  mocno sprzęzone ze sobą. Złosć często powstaje pod wpływem  określonych mysli mniej lub bardziej  świadomych. 
" Ktoś cię dotknął. Nagle wybuchnąłeś złością. Zdenerwowałeś się. Złość zwróciłeś ku  osobie, która cię zraniła. Staje się ona ekranem na który projektujesz to uczucie. Ta osoba pomogła w ujawnieniu Twojego gniewu, Twojej złosci...Ten gniew  tkwił  w Tobie. "
 od siebie dodam, ze w niej, czyli w innej osobie    też gniew  tkwi. Ale trzeba pamiętać, jak pisze  Osho, że zródlem  naszego prywatnego gniewu jesteśmy my  sami,  a  nie ta druga osoba. Ta druga osoba poruszyla tylko naszą   energię  gniewu. Tak tworzą się toksyczne relacje, w których osoby załapują się na wzajemne projekcje.  Dlatego warto  odrózniać zródło swojego i nie podpinac się pod  żródło czyjegoś  gniewu. Jezeli szef na Ciebie krzyczy,to pamietaj, ze  od Ciebie zależy czy uruchomisz swoje zródło gniewu   czy uruchomisz swoje zródło wspolczucia dla niego, czy jakiegoś  innego miłosierdzia :))  albo po prostu milości.
Osho pisze, ze jezeli wymierzyłbyś  cios  w Buddę, to w odpowiedzi pojawiłoby się współczucie, ponieważ  Budda wypełniony jest tą energią. Nie pojawiłby się gniew ponieważ w Buddzie go nie ma. 
My jesteśmy jednak tylko ludźmi , albo aż ludżmi. Jednak możemy zadbać o to, co nas wypełnia albo przepełnia :)))


poniedziałek, 13 stycznia 2014

Racjonalny czlowiek opiera myślenie na faktach.

,,Osoba psychotyczna pozbawiona jest kontaktu ze swoim otoczeniem. Nie potrafi lub nie chce weryfikować prawdziwości własnych sądów poprzez ich konfrontację ze spostrzeganymi faktami.
Na skutek tego zanika różnica między fantazja, a rzeczywistością. Aby utrzymać obraz siebie i świata, psychotyk zniekształca rzeczywistość, negując ją czasem całkowicie."

Należy podkreślić, że pewien poziom zniekształcenia rzeczywistości występuje u ludzi.  Zniekształcenie jest filtrem umysłu.  Do świadomości trafia część informacji, a reszta trafia na twardy dysk, jakim jest podświadomość (  tam jest nasza baza danych) Każdy po swojemu  spostrzega, a potem zniekształci sytuację, której jest świadkiem. Dlatego gdy  świadkowie opowiadają o jakimś zdarzeniu  jest dużo  nieścisłości. Zniekształcenie następują też poprzez  aktualnie odczuwany nastrój. Zależnie od nastroju postrzegamy świat jako mniej lub bardziej przyjemny. 

 Każdy  człowiek zniekształca fakty nadając mu swoje znaczenie i oceny.  Tak pracuje  nasz umysł, a niektóre osoby mogą zniekształcać go bardziej wykazując się niebywałą fantazją w tym  względzie. Fantazja może też być mechanizmem obronnym. Jeżeli  fantazja jest mechanizmem obronnym wtedy może dochodzić do zaburzeń w rozwoju osobowości i pogłębiania  konfliktów wewnętrznych. 

Warto wiedzieć,  że  u  każdego człowieka  umysł inaczej zniekształca. Dlatego czasami  porozumienie jest trudne i dochodzi do kłótni czy konfliktów ponieważ każdy po swojemu zniekształci nawet to co mówimy do  niego, tak jak my zniekształcimy  po swojemu to, co ktoś mówi  do nas.

Zniekształcenia  mogą być też  pożyteczne, zwłaszcza jak ktoś  chce zostać pisarzem. Wtedy fantazja, wyobraźnia i zniekształcenie rzeczywistości jest  wręcz wymagane. Dlatego czasami nie warto tępić u dzieci takiej umiejętności po to, warto aby rozwijały swoje fantazje jeżeli  nie są one nieświadomymi klamstwami.

Zniekształcenia czasami bardzo przeszkadzają  w życiu np.
Wyobraź  sobie, ze dzwonisz  do koleżanki, a ona nie odbiera telefonu.  Nie sprawdzasz faktów dlaczego nie odbiera, a snujesz przypuszczenia- nie chce ze mną  rozmawiać, pewnie się na mnie pogniewała, znalazła sobie inną koleżankę itp...takich sytuacji jest wiele  w naszym życiu,  kiedy  sami wymyślamy nie sprawdzając faktów,  a przy okazji męcząc  się  okrutnie. W taki sam  sposób  niektórzy  wymyślają  choroby - kiedy coś tam zaboli dokonują zniekształceń i przypisują  ból  jakiejś chorobie i zaczynają wierzyć, ze są na to chorzy. W ten sposób poprzez zniekształcenia można faktycznie zaprogramować   się na nerwicę, lęki czy inne choroby.  

czwartek, 2 stycznia 2014

emocje a energia

Właściwie to nauka już udowodniła, że we wszechświecie wszystko jest   energią  W zależności od stężenia energii, wibruje ona z różną częstotliwością. Niską wibrację posiada materia, która jest ciężka. Emocje również posiadają swoje wibracje. Emocje "negatywne"- złość, smutek, żal, nienawiść, zazdrość mają dość niską wibrację, natomiast im bardziej pozytywne są emocje, tym wibracja energii jest wyższa i lżejsza.  Zatem, gdy jesteśmy smutni, to czujemy się "ciężko", a gdy jesteśmy szczęśliwi to mamy poczucie, że moglibyśmy "latać".

 Specjalista od traumy, Bassel Van der Kolk stwierdził - „twoje ciało rozliczy cię ze wszystkiego”. Zatem warto uwalniać się od takich uczuć, które nam nie służą, a wchodzić w wyższe wibracje poprzez wdzięczność za  wszystko czego doświadczamy - nawet smutku.  Poprzez cieszenie sie z drobnych rzeczy, poprzez snucie  zdrowych i pozytywnych myśli, poprzez szczere życzenie komuś szczęścia, poprzez wybaczanie.
 Zdaje się, że pożyteczne pytanie dla samego siebie ... Jak mogę częściej sobie dawać dostęp do tego rodzaju lekkich wibracji ?

 W jaki sposób ?

Jeżeli ktoś  nie wierzy,  to łatwo się przekonać, że coś w tym jest. Zapewne wielu spotkało sie z taka sytuację, gdy weszli do jakiegoś pomieszczenia gdzie jest grupa osób i  poczuli się ciężko. Wszyscy niby mili, a atmosfera taka, że "można siekierę" powiesić.
I odwrotnie spotkali sie z  grupa czy z kimś i poczuli się lekko, dobrze.
Energia  w ludzkich relacjach jest bardzo "widoczna". Dlatego tak ważna jest   umiejętność przeniesienia swojego "ducha"  "wyżej" aby nie łapać ciężkiej energii. Jak się tak mocno zastanowić,  to ludzie nadający na falach ciężkiej energii są biednymi i często schorowanymi ludźmi. Czyż tak naprawdę nie wymagają współczucia ? Oni po prostu nie radzą sobie z ciężką energią , która nałapali w drodze swojego rozwoju i własnych emocji.  To nie ich wina.
Dlatego tak ważna jest umiejętność odczytywania sygnałów z własnego ciała  i zarządzania emocjami,  czyli swoja energią.

moc słowa

Pewnego razu, gdy Mistrz rozprawiał nad hipnotyczną moca słów , ktoś z tyłu sali krzyknął - opowiadasz bzdury !!...czy wołanie Boże , Boże , Boże uczyni mnie świętym ? a gdy powiem grzech, grzech , grzech , czy uczyni mnie złym ?

''Siadaj głupcze" odparł Mistrz
Mężczyzna wpadł w gniew , a następnie wybuchł  potokiem zniewag  skierowanych do Mistrza.

Mistrz pełen skruchy rzekł - Proszę o wybaczenie trochę mnie poniosło.
Mężczyzna od razu się uspokoił.

'' widzisz oto masz i odpowiedź: wystarczyło słowo, abyś wpadł w gniew i wystarczyło słowo, abyś się uspokoił.  

Anthony de Mello



Myślę, ze już niczego nie trzeba tłumaczyć, a jedynie możemy się zastanowić  jakich słów  używamy , gdy mówimy do kogoś  i jakich słów używamy, gdy mówimy do siebie.   Słowa   wywołują w nas emocje. 

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Jak pozbyć się strachu ?

Co  uznajemy za strach?

1. niepokój
2. panikę
3. przerażenie

Strach zmniejsza naszą motywację  poprzez to, że kieruje uwagę na wnętrze, czyli odciąga nas od  działania.
Przy czym należy zaakcentować, ze naturalny, instynktowny  strach jest potrzebny ponieważ pozwala nam przetrwać poprzez włączenie biologicznego  mechanizmu przetrwania walcz-uciekaj. W ten sposób unikamy niebezpieczeństw.   Tej  naturalnej emocji   możemy być wdzięczni, gdyż wiele razy pomógł nam przetrwać.

Natomiast strach wytworzony przez fantazję, wyobrażenia, wspomnienia jest zbędny i niepotrzebny. Właściwie  to on tylko  męczy  i utrudnia życie.  Może to wydawać się dziwne, ale bez tego sztucznie wygenerowanego strachu można się obejść.

A jakie lekarstwo na ten sztuczny strach?

To nadzieja - czyli  przekonanie, ze będzie dobrze i wiara w to dobrze i w to, ze się uda.  Jednak bez  strachliwego  przywiązania się  do wyniku.  Do odczuwania nadziei każdy z nas jest zdolny, a to znaczy, że lekarstwo mamy stale przy sobie.
Myślę, ze pozytywną i zdrową nadzieję każdy potrafi wytworzyć w swoim umyśle.  Nadzieja  również bierze się z fantazji, wyobrażeń i wspomnień. Dlatego warto przypominać sobie sytuacje, gdy się coś udało dokonać, zrobić czy pokonać.
Jeżeli czegoś  się  boimy, to w tej danej chwili   przenosimy ten strach w przyszłość.  Strach przyczynia się  do produkowania  myśli, które nas jeszcze bardziej straszą. Jak się tak  straszymy, to  nic dziwnego, ze nie chce nam się kroczyć w taką przyszłość.
W nadziei wykorzystujemy ten sam mechanizm. Tylko nie  straszymy się tu i teraz, a mamy nadzieję i myśli, ze będzie dobrze, ze sie uda, tak jaki kiedyś nam się udało (  w tym celu  przypominamy  sobie jak najdokładniej stan emocjonalny w  sytuacji  kiedy nam się udało, lub  wspominamy tę sytuację ) Czyli wybieramy jakiś sukces z przeszłości i niejako rzutujemy go wizualizując  przyszłość.

Myśli dotyczące naszej przyszłości to tylko fantazje, prawda?  to  dlaczego nie miałyby być fajne?
















czwartek, 14 listopada 2013

Czy wybaczać zdrady? jak wybaczać?

Temat stary, ale póki ludzkość żyje, to zapewne będzie ciągle  aktualny, chyba, że taki problem przestanie istnieć.
Nie mniej w dobie rozpadających się małżeństw, debaty na temat wybaczania warto przeprowadzać. Oczywiście nie zachęcam, ani nie twierdzę, ze należy  wybaczać, albo że nie należy.  To znaczy mysle, ze wybaczać, ale kwestia kontynuowania zwiazku, to już  inne zagadnienie. W takiej  kwestii  nie ma co uogólniać, każda relacja jest jedyna  w swoim rodzaju, tak jak każdy człowiek  jest innym istnieniem, wyjątkowym i niepowtarzalnym.   
Zauważyłam pewną prawidłowość w  sytuacji wybaczania zdrady. Przebaczenie łatwiej przychodzi tym, którzy maja coś na sumieniu  lub też  same zdradziły.  Osoby, które nie mają poczucia, że  same  były  nie w porządku,  mają trudności z wybaczeniem.  Nie twierdzą, , ze  jak tak miało parę osób, to jest to jakaś  reguła. 
 Osoby, które   nie nastawiają się na wybaczenie, tylko na  moralność, reguły czy  uznane normy porządnego zachowania, najczęściej  fiksują umysł   na pytaniu......" jak  ona/on mógł".... i skupiają się na "naprawianiu" drugiej  osoby. To skutecznie blokuje ich  samych w oczyszczaniu się z negatywnych uczuć. ..."wpychają"  się w coraz większą spiralę żalu i smutku. Idą tym samym w niewłaściwym kierunku ponieważ zaczynają obwiniać siebie, a rozgrzeszać tamtą osobę.  Dla mnie istotą wybaczenia nie jest rozgrzeszenie tej drugiej osoby  czy naprawienie jej,   tylko oczyszczenie się z przykrych emocji, które  sami poczuliśmy. 
Jesteśmy "egoistami" o tym warto pamiętać, ze dotyczy to każdego  człowieka.
Innym aspektem wybaczania  zdrady jest świadomość, że nikt nie jest naszą własnością.  Pomóc może to, gdy uzmysłowimy sobie, ze jego/jej  intencją nie było robienie  krzywdy, tylko zaspokojenie potrzeb czy pragnień własnych w myśl zasady, ze każdy  jest egoista i dąży do samorealizacji. 
Wybaczania dokonujemy  z takiej samej egoistycznej potrzeby, z jakiej dokonuje się zdrada. W jednym i drugim przypadku chcemy poczuć się lepiej  i rozwiązać jakiś  swój " problem" W wybaczaniu pragniemy oczyścić się z żalu, nienawiści, złości, poczucia krzywdy itp. Zaleganie tych uczuć nie sprzyja zdrowiu psychicznemu.