niedziela, 17 czerwca 2012

Czy wiem, jak ugryźc swój problem ?


Są pewne postawy, jak również zachowania szkodliwe dla nas. Na postawy i zachowania wpływ ma sposób myślenia.  Z tego względu powiedzenie, że wszystko zaczyna się w głowie jest bardzo prawdziwe. Sposób naszego myślenia widoczny  jest w postawach i zachowaniu.  Myślenie, które sprawia, że  wyolbrzymiamy  lub minimalizujemy  swoje  problemy warto zmieniać.  W życiu tak często bywa, że żadne skrajności nie są dobre. Wyolbrzymianie problemów można metaforycznie ująć , że ludzie  robią z igły widły, a po co ? Z małego nieznaczącego problemu robimy za pomocą myślenia tragedię.  Np. piękna i mądra dziewczyna robi tragedię ze swojej wagi ciała unieszczęśliwiając się tym samym. Ktoś z krzywym nosem upatruje  przyczyn swoich  niepowodzeń w relacjach  właśnie w  nim itp.  Etykietujemy, oceniamy problemy  jako coś strasznego, trudnego do przejścia czy do poradzenia sobie z nimi. A słowa mają moc. Jeżeli coś nazwiemy, że jest trudne , to oczywiście będzie trudne.  Zaczynamy wyolbrzymiać i  "coś "urasta do rangi olbrzymiego problemu, a  w istocie nie ma on  aż takiego  znaczenia. Nadając słowne oceny i etykietki wpływamy tym samym na nastrój i zachowanie.
   Np. przywiązujemy się do porażki i nadajemy jej wielki znaczenie popadając w coraz gorszy nastrój do tego stopnia, że przestajemy poszukiwać innych sposobów rozwiązań. Wyolbrzymianie problemu sprawia też, że spostrzegamy go jak trudniejszy niż jest w rzeczywistości, a tym samym  osłabia to nasze działanie. Wyolbrzymianie sprawia, że bardziej zmierzamy w kierunku neurotyzmu i pesymistycznego myślenia. Wyolbrzymianie tez często jest związane z katastrofizowaniem, czyli widzeniem  przyszłości w czarnych barwach. Wyolbrzymianie może też dotyczyć własnych sukcesów, gdy dla pocieszenia samego siebie przeceniamy swój jednorazowy sukces lub fiksujemy się na nim wspominając go i przeżywając ciągle na nowo, a  jednocześnie żaląc się na obecną rzeczywistość, <teraz to mnie nikt nie docenia>.  Myślenie w kategoriach, że życie jest ciężkie, a świat zły, jest w istocie wyolbrzymianiem, a jednocześnie usprawiedliwieniem, że to świat powinien się zmieniać , a nie my.  Jeżeli nie katastrofizujemy to zapewne dostrzeżmy cale mnóstwo przykładów, że świat i ludzie są też dobrzy. Jeżeli nie wyolbrzymiamy problemu, myslimy realnie,  to dostrzeżemy, że już nie raz poradziliśmy sobie z różnymi sprawami.  
Minimalizowanie tak, jak wyolbrzymianie problemu prowadzi do oszukiwania siebie samego. W minimalizowaniu udajemy, że nasze zachowanie nie  jest ważne, ze nie warto się przejmować tym, czy wyciągać wnioski z naszego zachowania lub zachowania drugiego człowieka wobec nas.   Kobiety pozostające w  związkach opartych na przemocy często minimalizują problem....Osoby nadmiernie pijące  minimalizują  , jakie skutki niesie za sobą takie zachowanie.   Minimalizować problem to jednocześnie zamiatać go pod dywan,  tworząc jednocześnie złudzenia innej rzeczywistości.   Minimalizując problem nie musimy dokonywać zmian w sobie lub w swoim życiu.  Minimalizując problem sprawiamy, że faktycznie urasta on do poważnego problemu, z którym potem nie możemy poradzić sobie sami. 
Zarówno wyolbrzymianie , jak również minimalizowanie można zaliczyć do mechanizmów obronnych. Możemy sobie nie uświadamiać, ze to robimy i być święcie przekonanym, ze rzeczywistość spostrzegamy zupełnie prawidłowo.

Jaka jest alternatywa  dla tego sposobu myślenia i zachowania?  Zapewne warto włączyć świadomość  i odważnie spojrzeć rzeczywistości w oczy, czyli przyjrzeć się sobie samemu.  To zapewne wymaga odwagi od nas. Może też wymagać wsparcia innych osób.

Pomocne pytanie w tym zakresie :

  1. czy moje myślenie oparte jest na faktach ? Jakie są dowody ? jakie są fakty?
  2. Czy sposób myślenia o tym problemie pozwala mi osiągać moje  bliższe i dalsze cele?
  3. Jaka jest przydatność danego myślenia ? czyli co w rezultacie z tego mam ?
  4. Czy to jest porażka ?  czy tylko informacja zwrotna dla mnie?
  5. Do czego doprowadzi mnie wyolbrzymianie / minimalizowanie   problemu ?
  6. Co  jest faktycznym problemem ? ( ustalanie faktów , a nie  mnożenie ocen)
  7. Czy moje myślenie o tym problemie pomaga mi faktycznie  zachować dobry nastrój i zdrowie?

czwartek, 7 czerwca 2012

wyobraźnia a wizualizacja


Albert Einstein

„Gdy przyglądam się sobie i moim metodom rozumowania, dochodzę do wniosku, że fantazja (wyobraźnia) odgrywa w moim życiu większą role niż talent do przyswajania wiedzy obiektywnej”

Powstaje wiele niejasności z pojęciami wyobraźnia a wizualizacja. Brzmi podobnie, ale jest zasadnicza różnica między nimi. Pojęcie wyobraźnia obejmuje większy zakres aniżeli wizualizacja. Każdy, kto lubi czytać książki, doskonale wie, że przenosi się w świat swojej wyobraźni. Nasz umysł ( a może raczej nasze ciało) nie zawsze odróżnia to, co przeżywa naprawdę, od tego, co sobie umysł wyobraża. Różnica jest w sposobie intensywności doznawanych emocji, przeżyć. Te na żywo są rczej bardziej intensywnie przeżywane. Dlatego ważne jest, co czytamy, jakie filmy oglądamy, co sobie fundujemy w wyobraźni, a tym samym, jakich emocji poprzez wyobraźnię ciału  dostarczmy. Niektórzy naukowcy upatrują, że domeną prawej półkuli jest wyobraźnia, a domeną lewej są słowa. Obecny system edukacji kładzie nacisk tylko na lewa półkulę, a dzieci uczą się samych informacji. Czytając książki, synchronizujemy lewą półkulę z prawą. Słuchając fatalnych wiadomości czy informacji, wyobraźnia sama podsuwa makabryczne obrazy, a to wpływa z kolei na nasze emocje i nastrój. Słuchając i czytając, o przykrych rzeczach możemy czuć się coraz gorzej, nie uświadamiając sobie nawet z jakiego powodu. Wielu ludzi mówi, że nie ma czym się martwić, ale niewiele rzeczy mnie cieszy. Może warto wtedy się przyjrzeć, jakie informacje dopuszczamy do siebie, czego słuchamy. Gdzie podąża nasza uwaga ? Ponieważ energia podąża za uwagą, czyli tam, na czym się koncentrujemy. Od dość dawna przestałam słuchać dziennika telewizyjnego czy wysłuchiwać makabrycznych informacji o tym, jak jest źle.

Jak działa nasza wyobraźnia?

Wyobraźnia to praktycznie nasz umysł. Już starożytni posiadali wyobraźnię, tworząc swoje malowidła ścienne. Można pokusić się o stwierdzenie, że wyobraźnia nie zna granic. Wszyscy ją mamy, co najwyżej niektórzy mniej lub bardziej bujną. Np. siedząc wieczorem samemu w domu i słysząc szmer za oknem wyobraźnia podsuwać nam może różne scenariusze. Np. skrada się złodziej, za chwilę wpadnie do pokoju i zrobi nam cos złego, w takim momencie przypomina się na dodatek jakiś film horror, albo zasłyszana historia i napędzamy się w swojej wyobraźni tak bardzo, że zaczynamy odczuwać strach albo nawet paniczny lęk. Resztką zdrowego rozsądku, pokonując własny strach, wyglądamy za okno. Okazuje się, że to tylko kot hałasuje pod oknem. Poznaliśmy fakty, wyobraźnia przestaje działać i strach mija. Możemy się lekko do siebie uśmiechnąć i stwierdzić, panikarz. Ta ocena siebie nie jest obojętna dla naszej psychiki. Swoją ocenę siebie wchłaniamy w system przekonań o sobie. Tym sposobem dokładamy sobie bagaż emocjonalny, czyli niepochlebną opinię o sobie - "jestem panikarz", parę innych sytuacji i uogólnienie gotowe. Możemy też pomyśleć- "miałem prawo się wystraszyć "......Ile takich przekonań sobie zbudowaliśmy ? Nie jesteśmy pewnie nawet w stanie na ten moment odpowiedzieć na to pytanie. Często robimy to po prostu nieświadomie i automatycznie. Przekonania, jakie kształtujemy o sobie, budujemy zatem na podstawie doświadczeń prawdziwych ( opartych na faktach) i na podstawie własnej wyobraźni ( czyli nieopartej na faktach) Ta zdolność do tworzenia i przywoływania sobie wyobrażeń może nam pomagać albo przeszkadzać. Czasami nie ustalimy faktów i tworzymy sobie w wyobraźni w dalszym ciągu „makabryczne” scenariusze. Tak powstała zapewne hipochondria i wiele odmian nerwic. Wyobraźnią możemy posługiwać się w sposób świadomy, jak również nieświadomy.

Wizualizacja to świadomy, celowy i zaplanowany proces dokonywany w wyobraźni i wykorzystywany w terapii, wspomagający procesy leczenia, a także w coachingu jako narzędzie do formułowania i osiągania celów. Świetnym programem wykorzystującym własną wyobraźnię jest program Simontona, stworzony dla chorych na raka i nie tylko.  Przy okazji zapraszam osoby zmagające się z chorobą nowotworową lub inną na wspomaganie leczenia metoda Simontona. Jest to możliwe nawet w ramach NFZ. Badania naukowe dowodzą, że za pomocą wyobraźni można pobudzać nasz układ odpornościowy do walki z chorobą, czyli wykorzystać własny umysł w procesie zdrowienia. Nie jest to dziwne, skoro natura wyposażyła nasz organizm w mechanizm dążący do zdrowia, a nie do choroby. Jeżeli skaleczymy się, nasz organizm sam się leczy i rana się goi. Wyżej przytoczony przykład ze " złodziejem" jasno dowodzi, jak za pomocą samej wyobraźni możemy odczuć strach, beznadziejność, bezradność. Jak żadne inne zwierzę potrafimy manipulować swoim umysłem, jak również jesteśmy podatni na manipulacje. Robimy to mniej lub bardziej świadomie. Możemy nauczyć się niezdrowo odżywiać, pić alkohol, palić papierosy, zażywać narkotyki i umartwiać się bez potrzeby czy obawiać się bez powodu. Tym samym zmanipulowaliśmy własną psychikę, własny organizm na swoja niekorzyść. Zarówno dobre, jak i złe nawyki się stają automatycznymi czynnościami, które potem wykonujemy już prawie nieświadomie. Wiadomo, że negatywne myślenie nam nie służy, ponieważ wpływa na fatalne samopoczucie i osłabienie naszej energii, a tym samym układu odpornościowego. Wiele razy słyszę < mi już ta alergia nie przejdzie; nic nie da się zrobić, już nic nie pomoże. < Byłem u tylu specjalistów i żaden mi nie pomógł. > Zapominamy, że mamy w sobie wszystkie zasoby do tego, aby sobie pomóc. To głównie my sami sobie pomagamy, od specjalistów co najwyżej możemy dostać dobre wskazówki. Możemy słuchać o tym, jak nauczyć się pływać. Tylko żeby pływać to trzeba wejść do wody i samemu pewne czynności wykonać. Potrzebujemy tylko informacji, aby wiedzieć, jak to zrobić, robić to, a do tego za pomocą wyobraźni przekonać swoja podświadomość, aby wypełniła polecenie. Przekonania — wypowiedzi i myśli pochodzą z wyobraźni. Tak sobie wyobrażamy, że nic już nie da rady zrobić, że nie dam rady lub nie potrafię, że już będzie źle, albo, że nie mam wpływu na swoje myśli, które kłębią się w głowie. Wyobrażając sobie takie przekonania, sami blokujemy nasz system samopomocy czy samoleczenia. Żeby wyobraźnia pracowała na naszą korzyść, to bardzo ważne są przekonania, jakie mamy oraz pragnienie, czyli silna chęć zmiany.

Jest takie powiedzenie, wiara czyni cuda. Tak, to jest prawda, wiara, czyli przekonanie: ( mogę wyzdrowieć, pomimo obecnej choroby) ( pomimo obecnej nadwagi mogę schudnąć) pomimo depresji mogę wyzdrowieć) ( pomimo że obecnie czuje się fatalnie, ale mogę z każdym dniem czuć się lepiej) ( to, że mam tyle kłębiących się myśli w głowie , nie oznacza, że tak już będzie) no więc takie przekonania ( wiara ) plus praca z wyobraźnią czynią cuda.

Następny bardzo ważny element — co wpływa na nasze zachowanie ? Na nasze wybory i decyzje ? Na to wpływ mają właśnie przekonania. Dlatego warto poznawać swoje przekonania, swoje myśli i zaobserwować swoja wyobraźnię. Czy znamy fakty, czy też tworzymy sobie tylko wizje, czy wyobrażenia w swojej głowie ? Oczywiście dobre wizje nie są dla nas złe :))) pod warunkiem, że jesteśmy tego świadomi i odróżniamy fikcję od rzeczywistości. Czasami same złudzenia nie wystarczą, aby szczęśliwie żyć. Jednak mając zdrowe przekonania, dokonujemy lepszych wyborów dla siebie, jak również zaczynamy spostrzegać inne informacje, które są przydatne dla nas. Zdanie "wielkie idee" zapewne wyobrażamy sobie, że robimy cos naprawdę ważnego i pożytecznego. Jeżeli walczymy o obronę zwierząt, a sami tego nie przestrzegamy, to tak naprawdę jest to tylko nasze złudzenie czynienia dobra.

Psychosomatyka dowodzi, że ciało i umysł jest jednością psychofizyczną dlatego wpływ psychiki, a tym samym wyobraźni na ciało jest ogromny. Skoro mamy tak wspaniałe "narzędzie "pod ręka to dlaczego go nie wykorzystać ?

wtorek, 1 maja 2012

Chcesz wolności od toksycznych lub ograniczających przekonań?


Czy  masz ograniczające przekonania? Czy sabotujesz samego  siebie?
   Chcesz wolności od toksycznych lub ograniczających  przekonań?

Prawdopodobnie  raz przyjęte wierzenia swoich  rodziców przyjąłeś  jako prawdę.
Bogaty rodzic , szczęśliwy rodzic zapewne   przekaże swoim dzieciom  inne przekonania niż biedny i nieszczęśliwy rodzic.  Wierzenia i prawdy rodziców są czasami częścią  bagażu emocjonalnego. Złość na rodziców, że wychowali tak , a nie inaczej nic tak naprawdę nam nie da. Oni tez zostali przez kogoś wychowani, a zapewne każdy z  rodziców  wychowuje tak , jak potrafi na dany moment.  Niewykluczone, że  w toku własnych doświadczeń  dorzuciłeś  sobie  coś  jeszcze  do  dźwigania. . Kim  jesteś jeżeli odrzucisz wszystkie prawdy swoich rodziców?


Swojej religii, kultury  w której się wychowałeś ?  Prawda , ze dziwnie by to było ? Dlatego chcemy w coś wierzyć, aby się nie pogubić ponieważ nasze prawdy  prowadza nas przez życie, pomagają dokonywać wyborów. Wierzenia i przekonania  to część Twojego  dziedzictwa. .  One  są  tez kartą wstępu do Twojego  obecnego życia ,  tego gdzie jesteś i jak   żyjesz.  Duża cześć Twoich przekonań, poglądów to dziedzictwo  nabyte w sposób nieświadomy.   Można powielać swoje  przekonania  w stanie niezmienionym,   można  też  zmodyfikować swoje przekonania do własnych celów, potrzeb, pragnień czy marzeń. Nie wszystkie przekonania nam służą.  Przekonania blokujące , które ograniczają nam  realizacje celów, dobry nastrój, osiąganie sukcesów warto zmodyfikować lub zmienić na inne , które nam  pomogą. to , jak programowanie siebie innego, nowego, coś  w stylu odnowy biologicznej , tylko w tym wypadku odnowy " psychologicznej" " umysłowej"   Przekonanie to stwierdzenie, w które  wierzymy.  Dlatego, aby posiadać zdrowe przekonania warto sobie zadawać pytanie - czy to przekonanie jest oparte na  faktach ? Cześć przekonań możemy sobie uświadamiać , a części przekonań  możemy sobie nawet nie uświadamiać.  Są  przekonania, które masz na własny temat, na temat innych ludzi czy świata.  To wszystko składa się na Twoje myślenie, na Twój umysłowy  program. Takie programy wyznaczają też zachowanie i działanie. Czasami konsekwencje tego nie są dla nas dobre.  Jak  często mówisz  do siebie - jestem  głupi, ludzie się będą ze mnie  śmiać, jestem bezradny,  nic mi nie wychodzi, mam pecha, moje życie jest bezsensu. ( czy to jest oparte na faktach ?)  Przekonania na temat innych -ludzie bogaci są nieszczęśliwi, inni maja lepiej, bo inni to sobie radzą, inni są przebojowi i pewni siebie, ludzie są oszustami , kłamcami.  Przekonania na temat świata -  świat jest okrutny, świat jest zły , w tym świecie panuje pełno zła.  Przekonania na temat świata sa uogólnieniami. Zapewne faktem jest, że ludzie są różni. 
 Zapewne  wiesz, że każdy człowiek  lubi mięć rację, Ty zapewne też.  Mając podobne przekonania do wyżej wymienionych  co się będzie działo ?  skoro człowiek lubi mieć racje to musi udowodnić sobie, że przekonania , w które wierzy są prawdziwe.   W ten sposób możemy nie dostrzegać   lub nie dopuszczać do siebie innych informacji czy faktów np. takich, ze tez jesteś mądry, że życie ma sens, ze nie zawsze jestem bezradny itp.  
 Na szczęście sa też przekonania wspierające, w które również możemy wierzyć. Bo jeżeli  wierzymy w te ograniczające nas  to niby dlaczego nie mielibyśmy uwierzyć w  przekonania wspierające ? A takze w to , że moje życie jest ważne,  mogę i potrafię osiągać  swoje cele,  moje życie ma sens, mogę cieszyć się dobrym zdrowiem, mogę cieszyć się rodziną i przyjaciółmi. 
 Wiele  niepotrzebnych przekonań nabyliśmy  od rodziców, nauczycieli  czy innych  ważnych osób. Przyjęliśmy je jako swoje.  Niektóre mogą być nieprawdziwe ponieważ  nie są tak naprawdę nasze , a tylko przyswojone jako swoje, a my uwierzyliśmy, że są prawdziwe.  Rodzice  najczęściej krytykują  bo myślą, że  poprzez  krytykę pomogą   żyć  Ci lepiej.  Nauczyciele lubią oceniać , tylko czy zawsze słusznie i sprawiedliwie ?  A poza tym czy oni mają patent na rację  o Tobie ?  przecież  mogą się tez mylić , a Ty zdążyłeś  np. uwierzyć , że jesteś mało zdolny, albo brak ci talentu itp.
Właściwie już zostało udowodnione, że nasze myśli wpływają na nasze samopoczucie , a także na działanie. jeżeli mamy fatalne samopoczucie, chandrę lub tzw. dół to należy się przyjrzeć własnym myślom. Dobrym sposobem jest zapisywanie ich , czasami sami możemy się zdziwić ile w  myślach jest niezdrowych przekonań. 





środa, 14 marca 2012

jak schudnąć :))

Specjalnie dla pani K, albowiem  po osobistym spotkaniu :)  bardziej otworzyły mi sie oczy , a moja  motywacja do udzielenia dobrej odpowiedzi szczególnie wzrosła.  Ponadto "duchem " jestem przy Tobie i kibicuje z  daleka w drodze  do wymarzonej wagi i sukcesu....
Może tez przyda sie to innym czytelnikom, ktorzy tu trafią. Dlatego pozwole sobie na przypomnienie urywków  komentarzy dotyczących odchchudzania.
"wszystko to spisałam sobie by czytać kiedy waga stanie (a tak jest zawsze!! niestety) i tego czasu boję się najbardziej. Tym razem traktuję dietę jako przyjemność i drogę do sukcesu a nie jako karę i katowanie się. Dlaczego się nie udało? - nie potrafię całkiem obiektywnie odpowiedzieć-może miałam zbyt duże oczekiwania (myślałam , miałam nadzieję ,że w 2-3 miesiące zgubię 30 kg-toż to nierealne!!! )
Jak przygotować swoją psychikę, jakich argumentów użyć, by wytrwać( potrzebuje około 10 miesięcy). Pozdrawiam i proszę o wsparcie"

W normalnym tempie bezpieczna ( bezpieczna , czyli taka kiedy podświadomosc nie odbierze   tego jako niebezpieczeństwo przed którym ma się bronic )  utrata wagi to 2, 3 kg  na miesiac. Po schudnięciu do wymarzonej wagi ( np. po okresie  10 miesięcy tak, jak  pisalas )  potrzeba nastepnych 10 miesięcu , aby utrzymac  wagę, aby efekt był na stałe. W tym czasie  podświadomośc dokona  nowego zapisu neurologicznego  wagi, czyli tego ile ciało  teraz waży.( wpisze sobie w pamięć komórkową )  Albowiem mozna  załozyć , ze podswiadomość to ciało. Ono sie po prostu w tym czasie do nowej wagi przywyknie, przestawi sobie procesy metaboliczne i inne "sprawy"  niezbędne dla  zdrowia.  Bez   aprobaty, czyli zgody podswiadomości, przy pomocy samej świadomości   wagi  możemy nie zmienić.  Jak widac to nie problem tylko diety, gdyż nie  dość , że zmieniamy ciału ( podswiadomości) wagę, to jeszcze zaczynamy sie inaczej odżywiać. Co sie wtedy pojawia ?  stres fizyczny. Ciało się broni, zrobi wszystko, aby do zmiany wagi nie dopuścić...czyli zaczyna sie bać i  włącza się mechanizm walcz- uciekaj.  Tak naprawde to ono robi, co może w walce z tym  stresem. Niektórzy utrzymują, że wystarczy  pol roku  utrzymać  nową  wagę, aby wytworzył sie aktualny podpis. Uważam jednak, że to zalezy od tempa chudniecia, sampoczucia, ilosci zrzuconej wagi i w jakim czasie. Dlatego bezpiecznie jest w tym wypadku ,  utrzymać taka wagę, jak sie chce  - przez  okres o ktorym wspomnialam  - 10 miesięcy, aby nie było efektu jojo.  Problem  nie tkwi w  odchudzaniu się, gubieniu kilogramów , tyko w utrzymaniu  wagi. To jest cel.  Celem jest  okreslona  ilośc kilogramów  dla ciała. Podswiadomośc musi zaakceptować, ze ta ilośc kg  dla niej jest bezpieczna. Oczywiście zmieniając  podpis neurologiczny swojej  wagi na inny za pomoca autohiponozy , mozna dokonać  tego szybciej, lepiej i bezpieczniej.
W procesie chudniecia  warto, abyś zwróciła uwagę na dwa bardzo ważne aspekty dotyczące Twojej psychiki, a właściwie myślenia.( wiem , ze masz dobre myslenie , jestes bystra , inteligentna :)), nie czepiam sie myslenia, tylko używanych fraz  lub zwrotów, w które wierzy umysł, a ktore czasami nas blokują )   Chodzi  o akceptację swojego ciała , a właściwie o to czy go lubie czy nie lubię.  Jak jest grube to go nie lubię , jak  jest chude i ładne to go będę  lubić.  Brak miłości do swojego ciała , to jak brak milości do samej siebie.  Robię to dla siebie  czy dla innych , aby mnie podziwali ? Podświadomośc czyli ciało nie lubi , jak sie go nie lubi . To tak samo , jak z ludźmi, gdy kogoś nie lubimy, to dogadać się trudno. Porozumienie jest zaburzone. Brak porozumienia prowadzi do kłotni i raczej rzadko kiedy z tego pozytywnego cos wychodzi.  Dlatego  nie mozemy sie poklocić ze swoja podświadomością  i zabrać  jej  coś bezkarnie , do czego ona się  zdążyła  juz  przyzwyczaić . Podświadomośc nie ocenia czy to ładne czy brzydkie, to świadomy umysł ocenia.  Podświadomość wie, że wazy tyle np. 90 kg. i tak ma wazyć, dopoki nie  przekonamy jej, że moze ważyć np. 70 kg i że dla niej  ta waga jest zdrowsza.
Druga fraza słowna , to "kiedy waga stanie (a tak jest zawsze!! niestety) i tego czasu boję się najbardziej." "  Jezeli wierzymy, że tak  jest zawsze , to tak będzie i tym razem.  To przekonanie nalezy  zmienić , to jest właśnie to  niewłaściwie myslenie.  To myslenie sprawia , ze  jest  tez strach.  Jeżeli nie pozbędziemy sie strachu to nic  ze schudniecia nie wyjdzie ...strach przesyła podświadomość do świadomości  i jest to sygnalem , że włączył sie mechanizm walcz-uciekaj. W tym wypadku włączył sie mechanizm ucieczki od schudniecia , czyli podświadomosc zrobi wszystko, aby nie dopuścic do schudnięcia, tylko do utrzymania swojej wagi.   Tak więc, psychologiczną pracę trzeba  wykonac  z tymi slowami ,  "kiedy waga stanie (a tak jest zawsze!!) "  Cięzko mi  to opisac  na blogu , jak to zrobić we własnej glowie,jednak  mam nadzieję, że  Ci sie uda. :))) trzymam kcuiki , no  i  polecam sie na przyszłość:) jezeli mogę jeszcze coś doradzić to  moze takie przekonanie byłoby lepsze ...... tak było do tej pory !! zamiast  tego"  a tak jest zawsze !!  To  nowe może być  bardziej pomocne , aby ukierunkowac swoja psychikę na osiągnięcie celu.  Moż ejakieś inne sformuowanie wczasie teraźniejszym . W nowe przekonanie trzeba jeszcze uwierzyć, czyli musi je zaakcpetowac podswiadomość. Dlatego wskazane jest, aby bardzo często sobie je powtarzać, aż stanie sie nawykiem  inne myslenie, inne wierzenie.  No i wspomniałas , ze chorujesz na tarczyce, byc moze w myśleniu nieswiadomym jest przekonanie,  np. nie wierze, że jak choruje na tarczyce to mogę schudnąc.  proces docierania do blokujących przekonań jest bardzo ważny i istotny z punktu osiągniecia upragnionego celu.
Majac tylko te informajce  , to takie  refleksje  przyszły mi do głowy  w tej indywidualnej sprawie :)

POWODZENIA !  POZDRAWIAM :)



niedziela, 11 marca 2012

co to stres ?

Stres obejmuje wszystkie formy napięcia wywolane  w sferze  fizycznej,  emocjonalnej i   umyslowej.
 Życie  pozbawione stresu to smierć, dlatego  w procesie nacisk kladziemy na stres nadmierny.  To z nim musimy sobie radzić. A jeszcze lepiej , jeżeli  chcemy sobie z nim poradzić. Bo właściwie to my nic nie  musimy. Normalny poziom   stresu sprawia, ze przystosowujemy sie życia, do zmieniających sie warunkow. Tyko jego nadmiar zaburza proces i wywołuje  duże napięcie. Powstajace napięcie blokuje swobodny przepływ energi.
Skad sie bierze nadmierny stres, ktory powoduje napięcie i zaburza  funkcjonowanie?

Nadmierny stres bierze sie z przesadnego oporu w stosunku do ludzi i sytuacji. O oporze pisałam w poprzednich notkach.  Bierze sie równiez z oczekiwań w stosunku do innych ludzi. Często oczekujemy , że ludzie powinni sie zachować  "tak ", a nie  "inaczej".  Gdy niczego od ludzi nie oczekujemy,  to nigdy nie grozi  nam rozczarowanie. Czasami  wściekamy się , jak ten człowiek tak może mówić lub robić. Jak sie głębiej zastanowimy to czasami mozna dojśc do wniosku, że  przeciez tak naprawde to jego zycie, jego sprawa, jego problem, jego projekcje.   Oczekując, że ludzie maja sie zachowywac tak, jak my byśmy chcieli ,  generujemy  w sobie nadmierny stres.  Dlatego, stres nie pochodzi  z okolicznosci zewnętrznych ponieważ fakty sa emocjonalnie obojętne.  Zwykle jednak tak nauczylismy sie spostrzegać, że zódło stresu jest na zewnątrz. To jest szczególnie widoczne, jak mówimy on mnie wkurzył, on mnie zdenerwował, on mnie wystraszyl, on mnie obraził, on mnie wykorzystał. Obwiniamy tylko okoliczności zewnetrzne , innych ludzi i chcielibysmy  ich  zacząć kontrolować. Wywołuje to jeszcze wiekszy opór ponieważ nie  mamy bezpośredniego wplywu na zachowanie innych . Za nikogo  nie możemy sie zmienic, tylko za siebie możemy  byc odpowiedzialni.  To my nadajemy znaczenie, oceny, interpretacje, a  stres ( napięcie) powstaje w nas. Dlatego żródło stresu jest w nas.  Patrząc  ze swojej perspektywy na drrugiego czlowieka  dochodzimy do wniosku, że on ma swoje zódło stresu w sobie. Przeciez taka sama sytuacja na zewnątrz, jednego człowieka  stresuje , a innego nie. Każdy sam odpowiada za to, co sie w nim rozwinie.  Dlatego warto mieć świadomość, że stres ma swoj początek w nas samych. Nalezy ten fakt zaakceptować jako cos normalnego, a nie denerwowac sie czy obarczać poczuciem winy, że sobie np. nie radze, albo wmawiac sobie  " bo  ja mam słaba psychikę" Poza tym, skoro  stres powstaje w nas,  to  ma  to swoje bardzo  dobre straony. Dlaczego ?  bo skoro powstaje w nas to znaczy, że mamy i możemy  mieć wpływ  na niego i na to czy wygenerujemy go więcej czy mniej. Jezeli przestaniemy obwiniac okoliczności zewnętrzne , tym samym nie tracimy cennej energii na złość , że nie mamy wpływu na sytuacje czy innych ludzi.  Na zewnątrz nas, w naszej rzeczywistości zewnętrznej są rózne warunki. To my jesteśmy odpowiedzialni za poradzenie sobie z tym i przystosowanie sie. Nie jestesmy w stanie kontrolowac innych ludzi  i sprawiać, aby zachowywali sie tak, jak my byśmy tego chcieli. Mamy wpływ na siebie.
Ogólnie mozna stwierdzić, że poziom stresu jest proporcjonalny do naszego oporu przed zmiana, czyli w jakim stopniu przeciwstawiamy sie  tym  warunkom czy okolicznością, jak sie przystosowujemy.  Gdy ktoś coś mówi o nas    " brzydkiego" albo krzyczy na nas , a my o to nie dbamy, nie bierzemy sobie jego zlości czy gniewu do siebie, to  ty samym nie odczuwamy stresu z  powodu  jego krzyku, czyli  jego zachowania.  Jezeli jednak czyjś gniew działa na  nas, a my sie nim przejmujemy , reagujemy na niego , w jakiś sposob wytrącamy się tym z równowagi,  to  powstaje   w nas napięcie  fizyczne, emocjonalne i umyslowe. Stres pochodzi z naszej wewnętrznej reakcji na fakty, sytuacje, okoliczności. To jak reagujemy w duzym stopniu zalezy od naszych często  nieświadomie wyuczonych  schematów, wewnętrznych przekonań, ktore uruchamiają sie automatycznie jako nawyk.
Jeżeli świadomie czujemy, że wiele rzeczy, spraw czy okolicznosci nas " stresuje"  to warto  dla własnego zdrowia psychicznego zadbac o zmianę   Po to tez zostalismy wyposażeni w " egoizm" abyśmy sie najpierw skupili na sobie i  przystosowali  sie do  warunkow   oraz kreowali  taką wewnetrzną rzeczywistość, ktora da nam satysakcje , zadowolenie , spokój.


strach jako opór przed zmianą



Strach jako emocja w  wiekszym natężeniu obejmuje niepokój, panikę, przerażenie, lęk.  Strach o wiekszym natężeniu zmniejesza motywaję do działania kierując nasza energię na poradzenie sobie z emocją , a nie na działanie. Nalezy pamietać, że naturalny , instynktowny strach jest niezbędny. Natura nie wyposazyłaby nas w rzeczy zbędne.  Ostrzega on przed zbliżającym sie niebezpieczenstwem. W czasach pierwotnych  dotyczyło to  walki lub ucieczki przed groźnym zwierzakiem. Zatem strach jest niezbędny do przetrwania i to on jest emocją, która nam to zapewnia. Jest odpowiedzialny za włączenie mechanizmu walcz-uciekaj. Jezeli sobie to uświadomimy  to poczujemy wdzięczność, że jesteśmy zdolni do odczuwania strachu. Bo coż byśmy bez niego poczęli ?

Specjaliści od rozwoju duchowego twierdzą, że sa tylko dwie emocje strach i milość. A co by sie stało, gdybysmy poczuli wdzięczność, że jestesmy zdolni odczuwac strach bo on pomaga nam przetrwac ? Gdyby  dziecko nie miało zdolności do odczuwania strachu, czy dalibysmy radę uchronic go przed wszystkimi niebezpieczeństwami?  Poczucie wdzięczności dla zdolności odczuwania strachu, minimalizuje go, zostaje zastąpiony milością ponieważ wdzięczność jest elementem odczuwania milości. To czy naprawde warto bać sie strachu ? przeciez sam strach nie zabija, tylko pomaga unikać niebezpieczeństw.
Wspólczesnie strach pojawia się przed egzaminem, klasówka, rozmową kwalifikacyjna, wystepem publicznym, nowa sytuację itp. Można wymieniać tego wiele. Strach robi się niepotrzebny i zbędny wtedy, kiedy jest wyprodukowany przez pamięć, fanatazje, wyobraźnię, myślenie, wyobrażenia. Odtrutka na tego tego typu strach jest świadomośc tego, co sami generujemy w swoim umyśle.  Antidotum jest równiez nadzieja, wiara i pozytywne oczekiwania. Zmiana myślenia w tym zakresie i  generowanie pozytywnych racjonalnych mysli pozwala rozwijać w sobie  nadzieję.  Jest takie przekonanie " nadzieja matka głupich". Możemy nawet nie zdawać sobie sprawy, gdy mamy takie przekonanie w glowie , że to nam uniemożliwia radzenia sobie z rozwijaniem pozytywnego myślenia.  Jest tez powiedzenie " nadzieja umiera ostania" Zdecydowanie lepsze jest to drugie dla naszych działań. Faktem jest, że nadzieja może czasami szkodzić. Tak często się zdarza w przypadku żon alkoholików. Nadzieja, że on kiedyś sie zmieni i przestanie pić utrzymuje je w tym związku. Tymczasem ta nadzieja powinna dotyczyć samej siebie i tego, że ona moze sie zmienić i zyć inaczej , lepiej, a czasami bez niego. Nadzieja, tak jak i strach jest zakorzeniona w pamieci, fantazji, wyobraźni, wyobrażeniach.
Aby wykorzytsac nadzieję do lepszej przyszłości, wybieramy pozytywne sytuacje z przeszlosci i pozytywne stany emocjonalne i rzutujmy je w  wyimaginowaną  przyszłość. Przecież tak samo robimy ze strachem, bojąc sie na zapas.  Strach, ktory powoduje  negatywne myślenie uogólniamy w  procesie uczenia się i rzutujemy w wyimagonowana przyszlość spodziewając się czy oczekując zagrożeń, trudności. Wszystkie przemyslenie, refleksje, wnioski są tylko fantazjami o przyszlości, dopóki nie staną się  aktualna rzeczywistością.  Z pomocą nadzieji   wykorzystujemy ten proces do tworzenia  pozytywnej  przyszlości. Rzutujemy w przyszłość nasze sukcesy, przyjemne stany emocjonalne w przyszłość, z wiarą  , ze jest to możliwe. Z tego względu wiara jest nam potrzebna i nie dotyczy tylko naszej religijności.
A skoro nasze mysli dotyczące przyszłości to tylko nasza fantazja, wyobraźnia to dlaczego mamy sobie żalować, dlaczego nie miałaby być dobre? cudowne ? przyjemne ?

opór przed zmianą

Jesteśmy istotami, które się zmieniają. A jednak nie lubimy zmian. Często bronimy się przed zmianą. Odpowiedzialny za  ten opór jest ciało migdałowate w układzie limbicznym.  Z fizyki wiemy, że każda zmiana wytwarza opór wobec tej zmiany. Nasze ciało  funkcjonuje w oparciu  o prawa fizyki kwantowej. Zatem  prawa fizyki mają zastosowania również w  stosunku do człowieka.  Zgodnie z prawami fizyki opór przed zmianą  ma swoje odniesienie w obszarze fizycznego, emocjonalnego i umysłowego zachowania. Istniejące nawyki i przyzwyczajania dążą do podtrzymania samych siebie. To ma swoje dobre strony w procesie uczenia się. Nawykiem jest coś, co utrwaliło się już w umyśle nieświadomym i przeszło na tak zwany nieświadomy poziom kompetencji.  Bardzo dobrze, że  mamy zdolność do nawykowego działania ponieważ nasze narządy wewnętrzne działają sprawnie i wiedza jak maja pracować i działać, abyśmy byli zdrowi.  Nawykowe działanie obejmuje również sferę emocjonalną i umysłową. Jeżeli nauczyliśmy się bać , lękać  to również ciężko pozbyć się tego ponieważ pojawia się opór przed zmianą.  Emocjonalno-umysłowy  nawyk lęku broni się przed zmianą. Im bardziej chcemy to zmienić tym większy opór, tym większy lęk , a nawet pojawia się lęk przed lękiem. Tak samo jest z negatywnym myśleniem, czyli określonym jako pesymistyczne. Im bardziej chcemy go zmienić tym większy opór i tym bardziej " czarne " myślenie się rozwija z powodu trudności pozbycia się tego. Ta trudność dodatkowo umacnia przekonanie, że zmiana jest trudna , ciężka i nie wiadomo czy w  ogóle możliwa.  Nasze umiejętności są również nawykiem. Dobrze jest, gdy nasze umiejętności radzenia sobie ze sobą  w życiu , są adekwatne ponieważ wtedy możemy to rozwijać i doskonalić. Rozwijanie i doskonalenie to tez zmiana. Jeżeli jednak nasze umiejętności radzenia sobie ze sobą są nieadekwatne wtedy potrzebna jest zmiana, nawet jeśli miałaby  nie być łatwa. Jeżeli znajdziemy w sobie sposób na zredukowanie oporu przed zmianą  i przekonamy nasze ciało migdałowate ( umysł nieświadomy, podświadomość) że zmiana jest bezpieczna, korzystna to wszystko pójdzie lekko i gładko.

W czym objawia się opór ?

1.strach
2. cierpienie, nieszczęście
3.wątpienie
4.stres

co sprzyja zmianie ?

1.emocje, motywacja
2.koncentracja, uwaga
3.pewność siebie



piątek, 17 lutego 2012

psychologiczne wspomaganie odchudzania

Serdecznie zapraszam na warsztaty :  psychologiczne wspomaganie odchudzania.Więcej informacji możecie państwo znaleźć na stronie  Agencji wizerunku i Rozwoju " Cambiar". Myślę, że cena jest naprawdę atrakcyjna za wiadomości i umiejętności, które dzięki temu można zdobyć i osiągnąć upragniony cel.

http://www.cambiar.pl/?co=42&nr=115&lang=PL

http://www.cambiar.pl/?co=35&nr=177&lang=PL

wtorek, 31 stycznia 2012

Moc jest w Tobie :)

Nie wiem skąd znam tą piekna metaforę, ale bardzo polecam moim czytelnikom. Metafory maja równiez potezna moc wpływania na nasza podświadomość, czyli na nas samych. Jest to szczególnie ważne i przydatne w pomaganiu sobie samemu. Metaora to prezent niespodzianka stworzony przez ludzi dla ludzi :)



Dawno, dawno temu w górach Tybetu zebrali się mędrcy tego świata znający tajemnice mocy człowieka. Wiedzieli, że czasem ludzie robią rzeczy straszne i wykorzystują ową potęgę przeciwko sobie. Postanowili więc ukryć moc człowieka przed nim samym.

Długo medytowali, dyskutowali, szukając najlepszego miejsca na świecie.

Jeden z mędrców powiedział: " Ukryjmy tę moc w najgłębszej kopalni świata, zasypmy ją kamieniami i ogromnymi głazami- człowiek tam jej nie znajdzie" ale inni kręcili głowami mówiąc:" człowiek to arcyciekawe stworzenie, lubi badać głębokie pieczary-z pewnością ją znajdzie"

Drugi mędrzec powiedział: „Ukryjmy moc człowieka na dnie najgłębszego oceanu, postawmy na straży żarłoczne ryby i niebezpieczne prądy- nie znajdzie jej”. Ale inni twierdzili: "I tam zagoni człowieka ciekawość i chęć przeżycia przygody- znajdzie ją".

Następny radził, aby moc człowieka umieścić na szczycie najwyższej góry, zasypać ją śniegiem, zakuć w wiecznym lodzie, na straży postawić wicher i mróz- ale i te przeszkody zdawały się być za małym wyzwaniem dla nieposkromionej żądzy zdobywania, od wieków mieszkającej w ludziach.

I kiedy zdawało się, że nie ma już takiego miejsca, gdzie można by ukryć ludzką moc, najstarszy z mędrców powiedział: „Ukryjcie tę moc w samym człowieku, tam na pewno nie będzie jej szukał... Do głowy mu nie przyjdzie, że wszystko co najwspanialsze na świecie ma właśnie w sobie!”

Tak też uczynili...


niedziela, 29 stycznia 2012

Psychologiczne wspomaganie odchudzania



Ładny wygląd , zgrabna sylwetka jest niemalże pragnieniem każdej kobiety. Nawet wtedy kiedy nam  aż tak bardzo nie zależy na  smuklej  sylwetce  to lansowany wzorzec społeczny wzbudza w nas   pragnienie lub zazdrość , iż jej  nie posiadamy. Pomijając  różnorodne motywy posiadania zgrabnej sylwetki niewątpliwą zaletą naszej  optymalnej wagi jest po prostu zdrowie, kondycja i  dobre samopoczucie.

Znasz zapewne różnego rodzaju metody odchudzające, które zamiast Ci pomóc nieraz wywoływały irytację i zniechęcenie. Wiele osób oddałoby naprawdę duże pieniądze, żeby poznać złoty środek i mieć wymarzoną sylwetkę
Polecane diety, suplementy czy ,, spalacze,,  tłuszczu również nie działają.
Oddziaływanie tzw. pigułek odchudzających jest doraźnie skuteczne, chociaż osobiście nie wierzę w ich działanie. Zażywanie ich ponadto  wpływa niekorzystnie na nasze zdrowie, a częste ich spożywanie wpływa niewłaściwie  na metabolizm. Problemy z metabolizmem  sprawiają, że zamiast wymarzonej sylwetki czy wagi mamy coraz większe problemy i fatalne samopoczucie.  Czasami skutki  diety wychodzą po latach  ponieważ  w organizmie zachodzą skomplikowane  procesy  chemiczne.
 Nawet, jak po jakiejś  diecie  schudniemy to i tak dobija nas efekt jojo.
 Zniechęcamy się i przestajemy wierzyć, iż to w ogóle jest możliwe.

Dlaczego tak się dzieje ? dlaczego tak trudno ?

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Jak zbudowac pewność siebie ?



W procesie zmiany zachowania, nastroju, osiągania celów warto wspomnieć o pewności siebie. Taki problem przewija się w mailach. Co to jest pewność siebie ? Wielu ludzi mówi ...” jestem niepewna siebie” ...”nie mam pewności siebie”. Proponuje się jeszcze głębiej zastanowić i powtórzyć świadomie parę razy te dwa słowa ...pewność siebie. Uzmysłowimy sobie, że pewność siebie to nic innego, jak to, że jestem tu w tej chwili, czytam, widzę, coś słyszę, oddycham, mogę się poruszyć, coś myślę, a więc jest pewne, że żyjesz. Masz pewność siebie, że jesteś, że żyjesz. Zatem skąd się wzięło cos takiego, iż mówimy sobie brak mi pewności siebie ? Na logikę biorąc to absurd...jak mogę być niepewny siebie, skoro wiem, że żyję Mogę być niepewny czy wykonując daną czynność, osiągnę rezultat, jaki chcę. Nie raz słyszeliśmy, że tworzymy sobie różne „prawdy- fałszywe przekonania” we własnym umyśle. Skąd wzięła się niepewność siebie ?

Takiego figla płata nam ego. Ego żyje na linii czasu w przeszłości i przyszłości. Ego jest często pewne co do przeszłości, a całkowicie niepewne, jeżeli chodzi o przyszłość. Gdy chcemy myślenie opierać na faktach, to należałoby stwierdzić, że tak naprawdę to jestem niepewny jutra, a nie, że brak mi pewności siebie. Mamy prawo być niepewni jutra. Niepewność zatem dotyczy przyszłości, a w umyśle powstaje uogólnienie dotyczące osobowości (samego siebie) czyi braku pewności siebie. Im bardziej martwimy się przyszłością, im więcej myśli dołujących, tym bardziej niepewność siebie wzrasta. Akceptacja swojej niepewności jutra czy braku pewności jutra uspokaja wewnętrznie. Świadomość, że dziś sobie poradziliśmy może dodatkowo budować pewność, że skoro dziś sobie poradziliśmy, to jutro tez sobie poradzimy. Czasami jednak bywa tak, że, jak dziś cos nie wyjdzie, to katujemy się tym, nazywając to porażką, skupiamy się na niej, oceniamy się bardzo krytycznie, a w ten sposób rozwijamy w sobie strach. Strach z kolei sprawia, że bardziej boimy się podejmować działania, bo może nas spotkać „porażka”. Niektórzy ludzie ze strachu przed „porażką „nie podejmują się wielu zadań, skazując się tym samym na niezadowolenie z siebie, zanim zaczęli cokolwiek robić. Kiedyś czytałam, że słowo porażka można sobie nazwać inaczej ponieważ dla umysłu niezmierne istotne jest, jakich słów używamy. Za określonym słowem kryją się emocje. Za słowem porażka stoi emocja negatywna dla nas- brak zadowolenia, strach, złość. Zatem jest słowo, jest emocja. Jakim słowem można zastąpić słowo porażka ? Przecież to tylko słowo ...to my oceniamy, nazywamy, a gdybyśmy tak nazwali, że to nieudany rezultat naszego działania ? Przecież to chyba normalne, że jak coś robimy, to możemy potrzebować paru prób, aby coś wyszło. Czy możemy sobie dać prawo do błędu? Oczywiście, że możemy. Czy pewność siebie ucierpi na tym, że damy sobie prawo do błędu czy nieudanego rezultatu naszego działania ? Czy ktoś jest doskonały i wszystko zawsze mu wychodzi ? Ludzie, którzy mówią brak mi pewności siebie, często zamartwiają się przyszłością. Wtedy pytam — czy jesteś pewny, że dożyjesz jutra ? Pada odpowiedź nie- oczywiście, że nie, bo kto z nas jest pewny, że dożyje jutra ? To po co się martwić o przyszłość ? Myśleć o jutrze możemy, a nawet jest to tez wskazane, mamy prawo snuć plany, cele, czy zadania do wykonania. Jednak jest duża różnica pomiędzy myśleniem o jutrze a martwieniem się o „jutro”. Myślenie to plany, koncepcje, możliwe strategie z poprawką na ewentualne niespodzianki, czyli zmianę planu w razie czego. Martwienie się o jutro to snucie „ czarnych scenariuszy”, rozwijanie myśli – nie dam rady, to znowu mi nie wyjdzie, jak tam pójdę,to będę się bać, mogą mnie zwolnić, pewnie nie znajdę pracy itp. Martwienie się często „paraliżuje” działanie. Jak spojrzymy wstecz to zdecydowana większość spraw, o które się martwiliśmy,w ogóle się nie spełniła.

Czasami nawet tworzymy sobie rzeczy, które nie miały miejsca, nazywam to „dokręcaniem” sobie filmu, czyli czegoś jeszcze gorszego niż było w rzeczywistości – niektórzy mówią sobie, a co by było, gdyby to się stało...... a że wyobraźnia wpływa tez na nasze samopoczucie, to wiadomo, że poczujemy się fatalnie, czyli tak, jakby ten wymyślony czarny scenariusz był faktem.

W podsumowaniu można stwierdzić, że pewność siebie nie dotyczy tak naprawdę osobowości jako jakiejś stałej cechy, a bardziej naszych strategii myślenia, a także związana jest z naszym ego i niepewnością dotyczącą jutra. Dlatego warto zadbać o stany emocjonalne i utrwalić je w sobie, gdy poczuliśmy pewność, że nam coś fajnie wyszło. Jeżeli jeszcze ze swojego słownika wyeliminujemy słowo porażka, a zastąpimy je np. inny rezultat naszego działania niż oczekiwaliśmy ,to nasze samopoczucie i chęć do działania znacznie wzrośnie.

Jak zbudować pewność siebie? Mam nadzieję, że powyższy artykuł daje wskazówkę, jak to zrobić, a ponadto właściwie nic budować nie musimy, ponieważ mamy pewność, że żyjemy. Co najwyżej możemy zmienić swoje strategie myślenia i przekonanie, iż " brak nam pewności siebie". Dać sobie prawo do błędów, czyli nabrać dystansu do siebie, czasami sobie pożartować z samego siebie, gdy coś nie wyjdzie i cieszyć się z tego, co wychodzi i mocno się pochwalić. Czasami czekamy tylko na pochwały innych ludzi, a zapominamy wzmocnić. SIEBIE dobrymi ocenami, czyli słowami.

niedziela, 15 stycznia 2012

Jak sie zmienić?



Wasze e-maile informują, że ludzie pragną zmian. Problem w tym, że nie wiadomo, jak to zrobić.

Dotyczy to każdej zmiany w sobie: nastroju, myślenia, zachowania, ciężaru swojego ciała czy zmiany sytuacji itp. O samym odchudzaniu napisze jeszcze osobny artykuł.

Moim zadaniem trwała zmiana wymaga paru kroków. Osiągnięcie każdego kroku można nazwać celem. Do celu prowadza następne małe kroczki:

Człowiek musi poczuć się naprawdę źle ze swoim problemem, aby chciał coś zmienić. To coś takiego, że czuje się u kresu, np. jak nie zmienię czegoś to „oszaleję” Wtedy motywacja do zmiany jest silna.
Problem należy zobaczyć z innej perspektywy. Nazwać go, a wtedy wylania nam się po prostu zadanie do rozwiązania. Albo sam da radę, albo pomoże mu specjalista. Problem, który powstał na określonym stanie świadomości, rozwiązywany musi być na innym poziomie.
Szuka możliwych sposobów rozwiązań, poszukuje — jakie ma zasoby, które pomogą w rozwiązaniu. Może trzeba uzupełnić wiedzę albo nabyć jakieś umiejętności, albo korzystać ze swoich zasobów mniej i bardziej nieświadomych.
Łamanie schematów myślenia i reagowania emocjonalnego, które do problemu doprowadziły.
Wdraża praktycznie, czyli idzie w kierunku celu: mentalnie ( zmiana myślenia) emocjonalnie ( zmiana emocji i nastroju) i fizycznie ( wybór odpowiednich działań, odpowiedniego zachowania)
Utrwala nowe myślenie ( mentalnie)czy umiejętności ( zachowanie), aby stały się nowym nawykiem.

Właściwie to my często się zmieniamy, ponieważ wymusza na nas zmiany samo życie. A czasami sami pragniemy się zmieniać. Można to ująć, że zmieniamy się bardziej lub mniej świadomie.

Virginia Satir ( rodzinna terapeutka) kiedyś stwierdziła ...” większość ludzi uważa, ze wola przetrwania to najpotężniejszy instynkt, ale to nieprawda. Najpotężniejszym instynktem jest trzymanie się tego, co znane „Trudno jej nie przyznać racji skoro niektórzy ludzi popełniają samobójstwo, ponieważ nie potrafią znieść myśli o życiu bez partnera. Niektórzy ludzie na samą myśl o zmianie czują przygniatający strach. Można śmiało powiedzieć, że przyzwyczajenie to nasza druga natura. Przyzwyczajenie to zespół nawyków, myślowych i behawioralnych. Jesteśmy usprawiedliwieni, ponieważ za tym stoi bardzo ważny mechanizm umysłowy: UOGÓLNIENIE. W procesie uczenia się, uogólnienia są niezbędne.

Widząc jakiś przedmiot np. wielkie pudło z drzwiami, do którego chowamy rzeczy, dowiadujemy się, że nazywa się to szafa...i nawet jak widzimy inne tego typu przedmioty, to i tak wiemy, że to szafa. Doświadczenie poznawcze jednego przedmiotu i jednego pojęcia zostało uogólnione poprzez jego funkcję. Poznając jedną literkę, a następnie inne, możemy czytać wyrazy. Uogólnienia dotyczą nazw przedmiotów, a także myślenia i zachowania. W Polsce nie wypada, aby odbijało się po posiłku, podczas gdy będąc w innym kraju, możemy być zdziwieni, że nawet tak trzeba. Mamy przegródkę pewnego doświadczenia – czyli jak kulturalnie się zachowywać. Nasz schemat zostaje złamany, gdy w danym kraju jest inaczej. W Polsce mężczyźni często całują kobietę po dłoni, gdy to samo zrobi się w innym kraju, gdzie takiego zwyczaju nie ma, złamie znowu jakiś schemat. Musi wyrobić w sobie inny nawyk, aby dostosować się do zwyczajów panujących w danym środowisku.

Najczęściej trzymamy się naszego myślenia, gdy dany schemat działa w praktyce, gdy przestaje działać, to uczymy się nowego. Bez pragmatyzmu bujalibyśmy tylko w obłokach. Czasami jest tak, że kurczowo trzymamy się starych strategii, pomimo że one nie działają i możemy się zacząć wkurzać np. na otoczenie albo na samych siebie.

W skomplikowanych zmianach ( np. fobie) pomaga też hipnoza, ponieważ umożliwia wprowadzenie w inny poziom świadomości. Ponadto hipnoza minimalizuje wpływ przeszłych doświadczeń, szybciej i skuteczniej doprowadza do zmiany.

Zmiana to najczęściej proces nabywania nowych nawyków w zachowaniu i myśleniu dzięki uogólnianiu.

wtorek, 3 stycznia 2012

Jak radzić sobie ze stresem?

Natura wyposażyła nas w wiele  przydatnych mechanizmów. Jednym z nich jest stres , jako reakcja adaptacyjna do zmieniających się warunków. Niektórzy nawet  twierdzą, że inteligencja to jest zdolność przystosowywania się czyli adaptacji. Z  perspektywy ewolucyjnej to ma sens. Przetrwa ten kto ma zdolność czy umiejętność przystosowywania się. Człowiek jako istota  też biologiczna  ma możliwość odżywiania się zarówno mięsem , jak i roślinami. To stawia go wyżej w hierarchii biologicznej. Ponadto świadomość daje możliwość zamierzonej i celowej zmiany na naszą korzyść, co nie znaczy, że nie potrafimy zmieniać się na swoja własną niekorzyść i zagładę oraz stosować autodestrukcję.   Dlaczego to robimy ?

 Dlaczego dążymy do destrukcji , o tym innym razem ponieważ dzisiejsza notka jest o oddychaniu. .

Natura zresztą idzie po najmniejszej linii oporu  to taka ciekawostka, jakby ktoś się dziwił swojemu lenistwu czy wygodzie. Z tego względu mamy całą masę wynalazków ułatwiających życie.
O czym nas informuje ból - fizyczny czy psychiczny ?

o tym, że stawiamy  czemuś opór. Nadmierny stres jest skutkiem opierania się czemuś.  Zainteresowanych odsyłam do strony http://www.huna.net.pl/name-News-article-sid-611.html lub  do książek Serg Kahili  King np. "Szaman Miejski"

Moim zamierzeniem w tej notce jest przypomnienie o oddechu, a właściwie o świadomym oddychaniu. Natura zadbała o to, ze na oddychanie mamy  świadomy wpływ w przeciwieństwie do braku wpływu na pracę  innych narządów wewnętrznych.  W  chwili stresu lub emocji - strach, złość, smutek , gniew nasz oddech się zmienia, gdy zmienia się oddech zmienia się wszystko inne ..bicie serca, wydzielanie hormonów, uwalnianie rożnych rzeczy do krwiobiegu. Umysł wtedy wie, że przezywamy emocje. Pierwsza pomoc w radzeniu sobie  ze   stresem to uświadomienie sobie jaką emocję odczuwamy , nie wypieramy jej tylko ją przeżywamy , integrujemy i oddychamy świadomie relaksując nasze ciało, aby umysł nie podsuwał  "nakręcających myśli"
To coś  takiego jak stawanie oko w oko   z tym co się w nas " rodzi" z tą a nie inna emocją, by za chwile urodzić się na nowo.  Bowiem  nasze  Ja nie jest tą emocją  - nasze Ja  to życie  w nas  , to proces , którego doświadczamy dzień po dniu póki żyjemy.  Nasze prawdziwe Ja żyje tylko tu i teraz , to nasze Ego żyje na linii czasu przeszłego i przyszłego.
Dlatego świadomy oddech  pozwala  nam przybliżyć się do naszego prawdziwego Ja , a nie do zaprogramowanego Ja- EGo. Adaptacja i przystosowanie to również  świadome przezywanie emocji , a  nie wypieranie i odpychanie ich. Wypierając je, a nie integrując sami przyczyniamy się do oporu.











poniedziałek, 2 stycznia 2012

Pierwsze wrażenie może oszukać

Znamy to z życia , parę sekund kontaktu, a my odczuwamy jakieś emocje w stosunku do danej osoby ...podoba nam się lub nie. Pierwsze wrażenie to proces poznawczy, na bazie tego pierwszego uwarunkowania "wyłapujemy" informacje potwierdzające pierwsze wrażenie, a pomijamy informacje , które są inne niż pierwsze wrażenie. Właściwie robi to nasz umysł.

Czy samouzdrawianie jest mozliwe ?


Mózg , umysł jest  sztabem dowodzenia.

Ponieważ naturalnym stanem jest zdrowie, nie choroba, a wiec organizm dąży  do zdrowia. Choroba powstaje z powodu skumulowanego napięcia w organizmie.  Napięcie blokuje prawidłowy przepływ energii. Napięcie powstaje w związku ze stresem.   Stres jest zjawiskiem również normalnym ponieważ w tym czasie organizm adaptuje się ( przystosowuje się ) do nowych warunków. Stres  powstaje w  sferach,  jest stres fizyczny, emocjonalny i mentalny ( psychiczny), to wyznacza również kierunek leczenia np. na stres emocjonalny fizyczne metody mogą być niewystarczające. W procesie leczenia działa na nas najczęściej ta metoda, w którą wierzymy. Działa też autorytet osoby, która nas leczy i wiara w tą osobę w jej kompetencje i w jej umiejętności.
Z kolei w sferze mentalnej mogą zalegać jakieś myśli,  których nie jesteśmy świadomi, a  one  później  mogą objawiać się   w formie choroby. Swobodny przepływ energii w ciele powoduje równowagę, wszelkie blokady czy to fizyczne czy mentalne lub brak rozwoju duchowego powoduje nasze ograniczenia.
Należy przy tym  wspomnieć, że religijność to nie to samo co duchowość.


 Wierzę, że opisy uzdrowień  w biblii  są autentyczne  ponieważ wiara  faktycznie czyni cuda. Na pewno  znacie przypadki, że  pomimo iz lekarze rozłożyli ręce to chorzy wychodzą z beznadziejnych stanów. Zapewne  to sprawia właśnie sfera   duchowa i moc   wiary w sukces, zdrowie, powodzenie......oraz  posiadanie  odpowiednich wspomagających  i zdrowych  przekonań , a także posiadanie  nadziei.... Nadzieja  to przekonanie, ze może być lepiej....

piątek, 30 grudnia 2011

Depresja



Ludzie będący w depresji mają trudności z koncentracją uwagi  i niechęć  do bardzo wielu rzeczy , a zwłaszcza do grubych książek lub czytania innych informacji. Jednak czasami warto się przełamać, aby sobie pomóc.  W  tym artykule  moim celem  jest przekazać trochę instrukcji  obsługi swojej psychiki  bo  być może  chcesz  zobaczyć świat i siebie w innych barwach.  Na pewno to wiesz, że  nie wystarczy przeczytać instrukcje obsługi  pralki , aby  odzież była czysta. Obsługę urządzenie  trzeba   poznać  w praktyce, włożyć do niej pranie, potem je wysuszyć. Tak samo jest  z nami . Nie wystarczy przeczytać książkę, artykuł, ale pewne  strategie i taktyki zastosować  w psychice,  aby zadziałały i był efekt. To jest  jasne, że my nie jesteśmy pralką ani innym urządzeniem, ale nasz umysł jest systemem opartym głownie na myśleniu i posiadanych przekonaniach   oraz  wzorcach reagowania. Często nauczy się  czegoś i działa jak automat. W przypadku depresji nauczy się  myślenia depresyjnego i też działa  automatycznie , dobijając pesymistycznym myśleniem oraz nabierając przekonania, że już tak musi być. Jeżeli chcemy, aby było nam lepiej musimy uruchomić w sobie cos nowego, co zapoczątkuje proces wychodzenia w " dołka"

Przede  wszystkim należy sobie uświadomić, że depresja jest uleczalna   chociaż wiele osób ten problem dotyka.  Źródło depresji może być rożne.  Prawdziwym problemem  jest to, że  większość osób  nie zgłasza się po pomoc lub nie szuka rozwiązań pogrążając się w takim stanie. Im dłużej czeka tym gorzej się czuje, tym bardziej popada w stany odrętwienia. Potem zgłasza sie po tabletki, myśląc, że problem się rozwiąże. Tymczasem żadna tabletka  nie zmieni myślenia czy nie wzmocni naszej psychicznej odporności  Jeżeli ktoś zachoruje na raka, grypę, anginę czy inne choroby jest całkowicie naturalne, że szuka  pomocy i walczy o zdrowie.  Depresja ma  to do siebie, że powoduje zniechęcenie, bezradność , bezsilność  sabotując tym samym proces zdrowienia czy udania się po pomoc.  Na tym właśnie polega jej urok, na tym  opiera się jej choroba, czyli  to są tylko jej objawy.  Ten bezradny i zniechęcony to nie Ty. To tylko objaw, symptom choroby.  Tak naprawdę nie  jesteś bezsilny  ponieważ na pewno umiesz się zezłościć  czy zdenerwować.  Każdy człowiek to potrafi.   Ważną rzeczą , którą warto zrobić to zezłościć się na depresję. Tak, na depresję , nie na siebie ponieważ  to nie   twoja wina, że  cierpisz z jej powodu. Pozwól sobie na złość. Nie pytaj - dlaczego ja  choruje ?  Pytanie  „dlaczego”  to strata czasu i energii, a umysł zapewne podsunie Ci tysiące niewłaściwych odpowiedzi pogrążając  jeszcze bardziej. Należy   zapytać -  po co mi depresja ?  No właśnie,  po co ci depresja  ? może czasami okazać się, że tak naprawdę jest usprawiedliwieniem przed dokonaniem zmian w sobie lub w życiu.  właściwe pytania to tez - Jak pokonać zniechęcenie, bezradność?, jak przełamać pesymistyczne myślenie ?  Jak nauczyć się pozytywnie myśleć? Jak sobie pomóc, aby czuć się dobrze? Takie pytania podsuwają nam rozwiązanie ponieważ nieświadomy umysł szuka na nie odpowiedzi.  Prędzej czy później  umysł musi  udzielić odpowiedzi na te pytania.  Depresja  to  przecież zbędny balast, który przeszkadza cieszyć się sobą i życiem.   Skoro  czytasz ten artykuł  to zapewne jesteś jedną  z tych osób, które chcą sobie pomoc  lub pomóc komuś bliskiemu.   Jednak  my  za nich nic nie zrobimy, tak samo, jak za nikogo  nie można się najeść. Odpowiedzialność za dokonanie zmian  leży po stronie tej osoby, której problem dotyczy. Na depresję może zachorować każdy bez względu na to, jakie miał dzieciństwo, związki czy obecny stan konta.
        To co może przeszkadzać w  wyjściu z depresji to tylko naturalny opór przed zmianą, który  dotyczy każdego człowieka.  Dlatego  warto abyś wiedział, że   poradzisz sobie  z poszczególnymi  objawami depresji pod warunkiem, że chcesz w sobie dokonać zmiany.  Proces zdrowienia  jest  jak droga do celu.  Zawsze zaczyna się od pierwszego kroku. Zmiany  dokonują się małymi kroczkami, po to aby dojść   do zdrowia . Twoim celem  tak naprawdę jest  przekonanie, ze   można wyjść z depresji, można ja pokonać. Zwykle jest  tak, że bardzo  powoli  uświadamiamy sobie zmianę nastroju, a z natury jesteśmy dość niecierpliwi  i zmian  chcielibyśmy szybko, albo żeby najlepiej dokonały się same -;)   Tymczasem zmiany  to proces rozłożony w czasie. Zainicjowanie zmian   w myśleniu  i przekonaniach wpłynie na zmiany w nastroju i zachowaniu.

  Wierzę w to, ze chcesz wyjść z depresji , a nie że musisz. Bardzo istotne dla psychiki i samopoczucia  jest słowo muszę i słowo chcę. Właściwe użycie  tych słów sprzyja zmianom.    Przecież  nikt   nie może cię  zmusić do wyjścia z depresji , możesz się pogrążać w smutku i  żalu ile tylko chcesz.  Nikt nam nie zabroni użalania się nad sobą.  Zmuszanie się do czegokolwiek wytwarza dodatkową presję i stres.  Skoro  jednak  nie chcesz pogrążać się w smutku to oznacza, że nie musisz , a  tylko  chcesz wyjść  z depresji.  Pomimo, że depresja mówi nie chce mi się ,    ty  możesz podjąć decyzje,  możesz to nawet wykrzyczeć , tak  ja chcę z niej wyjść !   ja chcę jej się pozbyć !  
Sama świadomość, że można samemu coś zrobić, aby zmienić  daje poczucie satysfakcji i podbudowuje wiarę w siebie. Wychodzenie z depresji to jak  zasianie ziarenka , które za jakiś czas  urośnie i zakwitnie. Nic nie trwa wiecznie , a tym bardziej depresja. Wyobraź sobie ze właśnie  teraz siejesz ziarenko dobrego samopoczucia, swojej mocy - krzycząc możesz ja nawet poczuć oraz  możesz już zacząć się zastanawiać jaka roślina z niego wyrośnie ,  jak Ty będziesz jednocześnie wzrastać z nią  ku górze, ku lepszemu  zdrowiu.
Artykuł   nie może zastąpić konsultacji ze specjalistą, ale możesz to potraktować jako pierwszy krok do zmiany, które jakiś czas będą  się dokonywać. . Obrazowo można to przedstawić w  taki sposób:  podczas  depresji   nie chce się sprzątać, a  bardzo denerwuje bałagan. Po jakimś czasie, nie chce się sprzątać, ale  bałagan nie wkurza. Następny etap w podejściu do życia  wygląda tak :    lubię mieć czysto dlatego sprzątam. Może teraz brzmi to absurdalnie bo nie wierzysz w  nic.  A może  wierzysz   tylko   w swoja depresję  ?  Wiara  tez się zmienia.  Na  pewno znajdziesz sytuację, ze wierzyłeś  w coś , a to okazało się nieprawdą.  Ludzkość też zna takie przypadki. Kiedyś  ludzie wierzyli , że to słońce krąży wokół ziemi. Kopernik udowodnił, że to kłamstwo. Obecny brak nadziei na popra­wę jest  właśnie objawem depresji, a nie  realną oceną rzeczywistości.  Prawdziwa ocena rzeczywistości jest taka, że   po burzy przychodzi słonce. Po zimie następuje  wiosna.  Skoro tak jest  to przecież  po chorobie przychodzi zdrowie.   Najlepszym  sposobem na  wyjście z depresji  jest jej przejście i wyjście na drugi brzeg. 




sobota, 17 grudnia 2011

Jak przełamać strach przed operacją?


To przecież nic dziwnego, że pojawia się lęk przed operacją. Myśli zaczynają krążyć i przypominają się różne zasłyszane wiadomości: a to jacyś lekarze zostawili narzędzia w ciele pacjenta, a to jestem słaby i mało odporny, komuś operacja zaszkodziła, mam pecha i nie wiadomo co mi się przytrafi itp. Wszystkie te myśli są tylko myślami, które nakręcają strach i fatalne samopoczucie. My jeszcze tej operacji nie przeszliśmy, aby stwierdzić, jakie są fakty nas dotyczące.

Duże znaczenie mają nasze schematy radzenia sobie ze stresem w trudnych sytuacjach. One właśnie w takich chwilach się ujawniają i działają automatycznie. Przeważnie to, co nowe wzbudza strach. Oczekując na operację, możemy poznać swoja własną wyobraźnię. Jak ona działa w takiej chwili ? Nakręca nas, podsuwając czarne scenariusze czy pomaga ? Niektóre osoby posługują się mniej lub bardziej świadomie „ czarnymi” scenariuszami, ponieważ jak on się nie spełni, to są bardziej zadowolone. W sytuacji oczekiwania na operację ten schemat reagowania raczej zawodzi, ponieważ długo utrzymujący się stres i strach bardzo obciąża nasz organizm. Energia jest wydatkowana na walkę ze skutkami stresu. Zamiast skupiać się na swoim strachu i myśleniu, można zafundować sobie zabawę ze swoja wyobraźnią.

Potrzebujemy spokojnego miejsca, wyciszenia się, głębokiego odprężenia. W wyobraźni przeżywamy czekającą nas operację, tak jakby była faktem. Następnie wyobrażamy sobie siebie już po że wszystko jest dobrze, rodzina odwiedza, a lekarz informuje , jak dobrze wszystko poszło. Technika ta pomaga, ponieważ nasza wyobraźnia wpływa na niższe partie mózgu, czyli emocje, na podświadomość, jak również na ciało, które doświadcza skutków stresu. Działa to dlatego, że nasz umysł sam w sobie ma trudności z rozróżnieniem tego, co widzi naprawdę, a co sobie tylko wyobraża. Samo ciało przecież nie wie, że czeka go operacja. W takich chwilach bardzo jest też pomocna techniką, jaką jest linia czasu, znana z NLP.

piątek, 16 grudnia 2011

Dlaczego nieraz tak trudno się zmienić ?

http://www.zarzecka.net
Zbliża się nowy rok. Często w takich chwilach pojawiają się postanowienia np. rzucę palenie, zacznę więcej ćwiczyć, przestanę się objadać słodyczami, będę jeździć rowerem, chodzić na pływalnię, zacznę uczyć się języka itp.
Przeważnie zawsze  świadomie wiemy co  „ powinniśmy” robić, co chcielibyśmy robić,  tylko jakoś trudno wytrwać w tych postanowieniach.
Czemu tak się dzieje? 
Z jednej strony odpowiedzialne są za to nasze nawyki.  Każda umiejętność, którą opanujemy staje się nawykiem czyli  potrafimy robić coś  automatycznie i nie zastanawiamy się specjalnie nad tym.  Takim samym nawykiem, jak zachowania  są tez  nasze przekonania, które głęboko się w nas utrwaliły. Przekonania to system stwierdzeń, idei , w które wierzymy, że są prawdziwe.  Jednym z takich przekonań może być np. stwierdzenie, że  zmiany są trudne, ja tego nie dam rady zrobić, mam zbyt słabą wolę.
Rzadko kto potrafi od razu  dokonać w sobie zmian  natychmiast. Przecież , aby wytworzył  się nowy nawyk potrzeba czasu i działania. Zmian należy dokonywać małymi kroczkami. Jak to mówi metafora nawet najdalsza podróż zaczyna się od pierwszego kroku.
Dlatego np. gdy chcemy zacząć „ćwiczyć” itp. to wykorzystując własna wyobraźnię musimy najpierw  wizualizować siebie jako ćwiczącego. Obalić w sobie przekonanie, że mam słaba wolę.  Należy siebie takiego zobaczyć w swoim wewnętrznym obrazie.  To właśnie jest ten pierwszy krok. Możemy to robić długo – to znaczy tyle ile potrzeba,   aż poczujemy ochotę , że chcemy  jakieś konkretne działanie w tym kierunku zrobić...a potem to już z górki. Czasami warto  skorzystać z pomocy fachowca i  pożądane zmiany przyspieszać korzystając z usług  psychologicznych, coachingowych czy elementów autohipnozy.



czwartek, 15 grudnia 2011

Jak działają emocje?

Daniel Goleman twierdzi, że nasz jeden umysł czuje , a drugi myśli. Te dwa zasadniczo odmienne sposoby poznawania i ,, rozumowania,, splatają się ze sobą , tworząc nasze życie psychiczne. Wzajemny stosunek racji i emocji w naszym umyśle wyznacza pewną prawidłowość : im bardziej intensywne uczucie, tym większe panowanie nad umysłem zdobywa emocja i tym mniej skutecznie działają racje. ,, Mózg myślący,, powstał z mózgu emocjonalnego, a to oznacza, że emocjonalny umysł w drodze ewolucji ukształtował się pierwszy. Najstarszym korzeniem naszego życia emocjonalnego jest zmysł powonienia. Jezeli jednak '' mózg myslący'' powstał poźniej to oznacza również, że możemy wpływac na swoje emocje. To jest bardzo ważne w praktyce dnia codziennego albowiem możemy zadbać o to, jak się czujemy :):)