piątek, 31 października 2014

dlaczego nie a dlaczego tak..

Nauka twierdzi, że w lewej półkuli powstają słowa a w prawej półkuli obrazy. Pomiędzy półkulami musi być integracja, synchronizacja.

Dodatkowo nasza podświadomość jest taka, że pomija słowo nie. Słowo < nie&gt; jest domeną świadomości i ona go pojmuje, jak tez go używa.

Dla podświadomości nie ma czegoś takiego jak:

NIE -ŚCIANA

NIE -CHOROBA

NIE - DRZWI

NIE - IDŹ

NIE -TRZASKAJ

NIE -KRZYCZ

Ma to kolosalne znaczenie np.przy zdrowieniu. Jeżeli mówimy, nie chcę być chory, jaki to komunikat dla podświadomości?

Nie chcesz być chory ... W takim razie, czego chcesz? To, że nie chcesz być chory, nie jest dla podświadomości jednoznaczne z tym, że chcesz być zdrowy. Umysł świadomy to wie. Lewe półkula przetwarza słowa, a w prawej półkuli powstaje najpierw obraz. Jeśli mówimy — nie chcę być chory.......to w prawej półkuli powstaje obraz choroby i wszelkich skojarzeń, jakie słowo choroba niesie za sobą. To wszystko powstaje zarazem w naszej wyobraźni, a to z kolei wpływa na powstanie emocji. Choroba kojarzona jest z przykrymi emocjami np. strach, złość, żal. Powstanie takich emocji z kolei wpływa na tworzenie następnie przykrych myśli - tzw. błędne koło nerwicowe. Czyli wzrost stresu. Stres nie pomaga w radzeniu sobie z chorobą, a wręcz przeciwnie.

Czyli gdzie idę, dokąd zmierzam a nie gdzie nie idę, dokąd nie zmierzam.

Aby sygnał dla podświadomości i dla ciała był jasny i prosty, musi brzmieć - chcę być zdrowy. To też zasada formułowania celów, czyli tego do czego dążymy. Cel musi być jasno określony w pozytywie. Czego chcę, czego pragnę a nie, czego nie chcę.

Aby osiągać to, czego chcemy, należy jasno i wyraźnie to określić. Zwiększamy szansę, że się uda.

Czyli nie mówimy, np.:nie chcę oblać egzaminu,

tylko mówimy:) chcę zdać egzamin.

Np. możemy powiedzieć sobie — nie nauczę się tego do egzaminu. Często wielu ludzi tak się motywuje. Podświadomość nie bierze pod uwagę < nie&gt; i zostaje, nauczę się do egzaminu. W tym wypadku podświadomość dostała komunikat właściwy. Wielu ludzi ze strachu tak mówi, aby się motywować.

Dlatego, gdy do czegoś dążymy, gdy czegoś się chcemy nauczyć czy to zdobyć wiedzę czy umiejętności, albo gdy uczymy innych, to nie mówimy nie rób tego a tego...Zaraz przypomina mi się pewna matka, która zgłosiła się do mnie po tym, jak jej niespełna 15 letnia córka miała urodzić dziecko. Pytam matki, a uświadamiała pani córkę wcześniej? Ona na to, tak- mówiłam jej, aby nie zachodziła w ciążę. Jakby nie było, ta kobieta w wieku 34 lat została szczęśliwą babcią:)

Dlatego w wychowaniu dzieci ważne jest zwracać się do nich wprost, czyli mówić to, czego od nich oczekujemy, a nie w taki sposób, czego nie mają robić. Przetestowałam to z matkami. Wszystkie, które zmieniły np. taki komunikat " NIE TRZASKAJ DRZWIAMI" na taki " ZAMKNIJ CICHO DRZWI" twierdziły, że dzieci się bardziej słuchają, przestały trzaskać. Czasami nawet odkrywali, że jak mówili do dzieci, tylko tego nie rób np. nie zbieraj zabawek, to dzieci to robiły&gt;:) Taki komunikat działał z zaskoczenia, raz, a nie cały czas.

Często nastawienie na tak, jest nastawieniem na pozytyw, na otwartość, na swobodny przepływ energii, na rozwój. Nastawienie na nie jest negacją i nastawieniem się na opór, na zatrzymywanie energii. To fajnie widać jak komuś powiesz coś niezgodnego z jego mapą znanych mu poglądów. Automatycznie jest nie.

Mamy w zwyczaju dzielić swój czas na to, co muszę zrobić( powinności) i na to co chcę zrobić. Sami czujemy, że te powinności są na nie a to czego chcemy, jest na tak. W ten sposób fajnie widać, że nastawienie na < tak > jest lekkie, łatwe i przyjemne. Czasami tak zapędzamy się w opcji na nie, że nawet może dojść do takiej sytuacji, w której mówimy sobie — muszę wypocząć. Wypoczynek staje się powinnością, a powinności wydają się nam kojarzyć w wyobraźni jako obraz budzący nieprzyjemne uczucia. Dlatego, gdy w swoim umyśle zmienimy słowa,na chcę, mamy więcej energii, inny obraz w wyobraźni i inne odczucia. To jak wymiana jednego pliku na inny - muszę, na chcę. Niektórzy ludzie tak bardzo są nastawieni na nie, że często sobie mówią — powinnam być szczęśliwa...itp. Słowa są potęgą, dlatego warto sobie uświadomić, że używając słowa powinnam o szczęście( czyli miłe emocje albo spokój) trudno, ponieważ powinność w umyśle źle się kojarzy. Nadmienię, że dla podświadomości słowo szczęście- też nie wiadomo co znaczy. Ono zapewne ma znaczenie dla podświadomości.

Czyli albo zmienić powinności, albo je polubić.

Pozwolę sobie podważyć świętość......uważam, że 10 przykazań jest źle sformułowanych..

Po słowie następuje tworzenie wyobrażenia. Polecenie- nie kradnij, wywołuje obraz kradzieży. Nie jest to jednoznaczne z tym, że jak nie kradnij, to co? Obrazem myślowym tworzymy coś konkretnego w podświadomości, dla niej - zostaje kradnij. Uwaga skupia się na kradzieży, a nie na uczciwości. Energia podąża za naszą uwagą, czyli też za naszym słowem. ( ono tworzy plik — słowo, wyobrażenie, emocje, działanie)

Bądź uczciwy! Czyż nie brzmi to lepiej?

Myślimy słowami, a tworzymy obrazami. Tworzą się ścieżki neuronowe do wszystkiego, czego się uczymy. Słowo należy do świadomości a obraz do podświadomości. Ścieżka kradzieży a ścieżka uczciwości, to zupełnie inne drogi. Ta dualność to dwie strony tego samego medalu. Tylko którą przywołujemy słowem i obrazem?

Na koniec — nie chcę jechać w góry :)) Wiecie zatem, gdzie chcę?

p.s

politycy też często mówili, mówią czego nie nalezy robić. Tylko co z tego wyszło?

wtorek, 14 października 2014

ciemna strona bycia terapeutą

Myślę, że głównym celem terapii powinno być odzyskanie przez pacjenta zaufania do siebie, jak też to, aby kierował się swoim własnym emocjonalnym GPS i nie potrzebował więcej terapii, a po terapii radził sobie.

Terapeuta jednak robi tylko to, co potrafi i jak potrafi. Bycie dobrym terapeutą to wyzwanie. Dlatego chcąc być dobrym terapeutą należy mieć " trudnych " klientów. Należy znać też swoje ciemne strony, swoje cienie...

Ciągle się szkolę i ciągle wydaje mi się, że jeszcze nic nie wiem. To normalne.im więcej wiesz, tym bardziej masz świadomość, jak mało wiesz." Podziwiam" ludzi, którzy skończą jakiś jeden mały kurs, coś przeczytają i uważają się za wielkich specjalistów. Często takie wspaniałe rady dają:) zabierają się za pomaganie innym.... Skoro wiedzę zdobywam przez lata, racjonalnie wiem, że jednak coś wiem, wiem, że często pomagam...jest fajnie, jak się uda....ale, ciągle się trzeba uczyć i być na bieżąco z nauką.

Jest też mniej przyjemna strona zawodu terapeuty. Nie wszystkim mogę pomóc. Gdzieś „po kościach” czuję komu mogę pomóc a komu nie. Jeżeli nie mam wiary w to, że pacjent sobie poradzi, albo że moje kompetencje tu nie wystarczą, daję sobie spokój.

Mało fajną stroną tego zawodu jest to, że przez pacjenta można zostać zwyzywanym, albo nawet napadniętym, to ryzyko zawodowe. Z tym trzeba się liczyć. To też sprawdzian dla własnych emocji. To, że pacjent wyzywa lub atakuje fizycznie, najczęściej związane jest z jego zaburzeniami osobowości czy chorobą psychiczną. Przyjmuje się, że terapeuta jest bez zaburzeń i przeszedł terapię własną-:), ale praca nad sobą jest ciągle potrzebna. Superwizje są potrzebne. Zarówno terapeuta, jak i pacjent są dla siebie w jakiś sposób "lustrem".

Przez klienta, można też być "zwyzywanym", gdy np. nie dostarczymy klientowi opinii takiej, jakiej on potrzebuje, aby załatwił jakiś swój interes — sądowy, rentowy, dotyczący niepełnosprawności itp. Wymusza na nas odpowiednią opinię a terapeuta czy psycholog musiałby naginać fakty lub podawać rzeczy mało zgodne ze stanem faktycznym. Gdy pacjent jest w terapii można z nim to przerobić. Inaczej jest w sytuacji, gdy po latach zwraca się, aby dostać opinię dotyczącą aktualnego stanu psychicznego i sugeruje psychologowi, co w tej opinii powinien napisać. Odmowa wiąże się z tym, że psycholog mocno naraża się takiej osobie. Wtedy z pacjenta wychodzi to, co mocno ukrywa i najczęściej obraża i w wielkim poczuciu krzywdy odwraca się od psychologa. Często są to ludzie, którzy innych i siebie traktują przedmiotowo.

Obecnie jest tendencja taka, że z pacjentem postępuje się delikatnie, czyli empatia, życzliwość, brak ocen itp. Wszystko po to, aby pomóc i nie pogłębiać oporu. Myślę, że między innymi z tego względu obecnie w terapii nie stosuje się metody konfrontacyjnej, zwłaszcza w uzależnieniach. Jednak uważam, że nie należy wylewać dziecka z kąpielą i uznać, że metoda konfrontacyjna jest całkowicie „ be". Czasami nie ma wyjścia, bez techniki „ drzwiami w pysk” nie osiągniemy pożądanej zmiany. Oczywiście należy robić to z wyczuciem i gdy mamy głębokie przeświadczenie, że faktycznie to pomoże. Ten sam efekt może też można osiągnąć w inny sposób niż konfrontacja.

Czasami pacjent wymyśla sobie zaburzenia, ponieważ one mogą mu pomóc w sprawach sądowych, rentowych, niepełnosprawności itp. Niestety, psycholog nie jest od tego, aby tylko zadowalać pacjenta czy utwierdzać go w wymyślonych zaburzeniach. Najbardziej roszczeniowi są ci, co sami płacą i uważają, że mają prawo dyktować psychologowi, jaką opinię ten ma im wystawić. Chcąc pozostać w zgodzie ze swoim sumieniem, nie zawsze spełnia się zachcianki czy roszczenia pacjenta. To może skutkować tym, że pacjent zacznie obgadywać psychologa, trudno...ryzyko zawodowe. Z tym też należy się liczyć. Dlatego, zawierając kontrakt, należy brać pod uwagę wiele ewentualności.

Czy terapeuta ma ulegać manipulacją pacjenta w obawie przed tym, aby nie zostać zwyzywanym? Czy ma ulegać pacjentowi, aby ten nie wystawił mu złej opinii? Tylko dlatego, że płaci.

Oczywiście, że nie.

wtorek, 23 września 2014

Czy jesteśmy szympansami? społeczne uwarunkowania

Myślę, iż ważne jest, jak i w jaki sposób tworzymy więzi z ludźmi. Chyba w tym właśnie, zawiera się mądrość człowieka. Czy dajemy przyzwolenie na inność? Sobie? Innym? Bardzo słabo. Inności się boimy. A szkoda.

SZYMPANSY, czyli jak działają instytucje społeczne.

Krok I:Umieść 5 szympansów w jednym pokoju. Zawieś banana przy suficie i ustaw drabinę pozwalającą dotrzeć do banana. Upewnij się, że nie ma innego sposobu, by schwytać banana. Zainstaluj system, który będzie miał za zadanie wylać lodowatą wodę w całym pomieszczeniu (oczywiście przez sufit), jak tylko któryś z szympansów zacznie wchodzić po drabinie. -Szympansy szybko się nauczą, że nie należy wdrapywać się na drabinę.

Krok II:Po jakimś czasie wyłącz system „polewania lodowatą wodą” . Teraz zastąp jednego z szympansów nowym. Ten nowy wejdzie po drabinie i nie wiedząc czemu dostanie wpierdol od innych. Zastąp jeszcze jednego ze starych szympansów nowym. Ten też dostanie wpierdol, i to szympans nr 6 (ten, który był przed nim wprowadzony) będzie bił najmocniej. -Kontynuuj wymianę starych szympansów na nowych, aż będą sami nowi.

Krok III:Zauważysz, że żaden z nich nie będzie się starał wchodzić na drabinę, a jeżeli trafi się jeden, który o tym choćby pomyśli, to na pewno dostanie wpierdol od pozostałych profilaktycznie za samą myśl. Najgorsze jest to, że żaden z nich nie wie dlaczego.

***

Tak sobie myślę, tak działają nie tylko instytucje społeczne. W końcu same instytucje, nic nie robią, ludzie zatrudnieni tam tworzą uwarunkowania. A jak widać, część rzeczy tworzymy nieświadomie.

ile, takich uwarunkowań " zainstalowanych" mamy w sobie? Czy jesteśmy tego świadomi? A ile wyznaczyliśmy sobie swoją wolną wolę ? a ile wolą grupy?

Zatem, więzi pomiędzy nami mogą pomagać i mogą przeszkadzać. Jak wiele rzeczy w życiu. To już przyklad -truizm- nóż sam w sobie nie jest zły, zależy jak go użyją. Z więziami jest podobnie.

Czy znamy to?

1. Ktoś w rodzinie chce się rozwieść, wszyscy biegną godzić. Dawać rady, ze tak nie można.

2. Ktoś, coś chce zmienić w swoim życiu, co innym by nie pasowało. Ci inni, zrobią wszystko, że "biedakowi" się odechce. Wmawiając mu, ze to dla jego dobra.

3. Ktoś w szkole naskarży - tzn.powie Pani prawdę. W ten sposób staje się kozłem ofiarnym i jest szykanowany, jako parówa itp. Mało tego, nikt za ofiarą się nie ujmuje, a zaczynają jej inni dokładać.

4. Jeżeli brygada po pracy idzie na piwo, jeden się wyłamie, to na niego trzeba uważać. Nie wiadomo, co kombinuje, nie integruje się z grupą. Dziwny jakiś. Taki ktoś często został uznany za obcego.

5. Znamy też uwarunkowanie, gdy chodzi o zbiórkę pieniędzy- robi się masówkę i wszyscy wpłacają. Psychoza tłumu robi swoje.

6. Ktoś nakręca strajk- cała Polska strajkowała. Ilu tak naprawdę myślało przy tym samodzielnie?

7. No i politycy, media, reklamy itp. sami wiecie, o co chodzi:D

----------------------------------------------------------------------------

przykład z szympansami pochodzi ze strony tutaj tutaj 

niedziela, 21 września 2014

Nie pozwól, aby system, alkohol itp. zniszczył Ci uczucia.

Czasami emocjonalnie trudno mi sobie samej poradzić, zwłaszcza, gdy pracuję z niedoszłymi młodymi samobójcami. Dobrze, ze jest coś takiego, jak  superwizja. Jednak i tak czasami wściekam się na system. Jakby nie było, doceniam  emocje w sobie, ponieważ  myślę, że nie robię  się obojętna, a moja empatia zapobiega znieczulicy we mnie.  W końcu każdy się jakos  pociesza :D, coś dobrego  też dla ludzkości chce zrobić. No i ten wpis, to chyba kawałek  mojej wściekłości. Jestem częścią tego systemu i zapewne w jakiś sposób poprzez swoje działania go tworzę. Czasami warto wywalić trochę złości, smutku, bezradności i innych odczuć. Zatem pozwolę  sobie...
Relacje społeczne, więzi emocjonalne, które powinny nas odróżniać od zwierząt, okazuje się, że są przeszkodą na rynku pracy. Globalna zależność, gonitwa, presja i konkurencja wymaga od zatrudnionego, aby był dyspozycyjny, najlepiej bezdzietny, nie chorujący, mobilny, gotowy na wszystko i cały czas kreatywny.  W paru słowach-  po prostu idealnie zaprogramowany  automat. 
 Natomiast poziom zarobków sprawia, ze o wielu rzeczach: mieszkanie, samochód czy też  inne drobne dobra, można pomarzyć.  To  przypomina okres niewolnictwa.  Jak zakładać rodzinę, gdy nawet nie stać na wspólne lokum? Brzmi to strasznie, ale dopasowanie do  takiego systemu i do takich wymagań, wpływa  na zanik więzi ogolnoludzkich  i bezwzględną  walkę o byt.  Paradoksalnie, internet chyba  te więzi ocali.  Więzi emocjonalne z ludźmi przeszkadzają, ponieważ z konkurencją nie można się zaprzyjaźnić.  Potencjalnie, w pracy każdy staje się wrogiem, a jeden drugiemu nie ufa.  Zawsze bezkarnie można kogoś " wykończyć" pod warunkiem, ze nie nawiązujemy z nim więzi.   Ludzie odcinają się od swoich uczuć ponieważ wierzą, ze życie i świat jest brutalny.  To smutne, gdy człowiek zamienia  się w automat, czy to seksualny, czy to sztucznie uśmiechający się, w automat do zabijania, wykonywania poleceń itp. Ludzie  z większym poziomem świadomości,wrażliwością nie zgadzają  się, ale najczęściej  jest to bierny opór  w postaci twórczości, a nawet, co gorsze,  wyjście poza  system w alkohol, narkotyki itp.  Coraz więcej osób doświadcza  też bolesnych porażek w związkach z ludźmi. Od zranionych mężczyzn często słychać- kobietom, to tylko na kasie zależy. A kobiety mówią - faceci to  świnie. Pomijam już tu ludzi, którzy są nieśmiali, wrażliwi i nie potrafią przepychać się łokciami lub deptać innych w tym wyścigu szczurów.
Dlatego pamiętajmy, jako istoty społeczne  odczuwamy szczęście tylko wtedy,  jeżeli czujemy, że  związki międzyludzkie nas wzbogacają i zaspokajają nasze potrzeby. To czyni nasze życie spełnionym. 
Może warto czasami zadać sobie pytanie - czy wzbogacam lub wzbogaciłam  swoją obecnością  na tej  Ziemi jeszcze  kogoś? że choć trochę poczuł/a się spełniona? Lub po  prostu, odczuła akceptację i życzliwość.
Oczywiście nie chodzi tylko o głaskanie po główce.

wtorek, 9 września 2014

Jak radzić sobie ze stresem witamina C

Stres!
zmora i wróg, ale też przyjaciel człowieka.  Dwa w jednym. Z jednej strony jest konieczny, a z drugiej strony, gdy przekracza możliwości obronne, szkodzi. Stres, to reakcja adaptacyjna do zmieniających się warunków. Organizm dąży do tego, aby wrócić do równowagi. Najczęściej  wyróżnia się  stres fizyczny, emocjonalny i psychiczny. Nasze ciało, emocje i psychika  muszą  powrócić do równowagi, aby utrzmac zdrowie i dobry nastrój. To trwa, musi być jakiś czas, aby ten proces dokonał się, czyli wyłączył się  mechanizm walcz-uciekaj.
Stres fizyczny niby jest prosty- to np. zmiana temperatury, nagły hałas, zatrucia, złamania, bakterie, wirusy, brak witamin, brak snu, fizyczne przeciążenie, brak ruchu, nadmiar ruchu, operacje, zabiegi  itp. 
Emocjonalny stres to całe spektrum emocji, które też włączają mechanizm walcz-uciekaj. Ludzie  po traumach, czy żyjący w ciągłym stresie, żyją z włączonym mechanizmem walcz -uciekaj,  w  automatycznej gotowości, co sprawia, że reakcje są na poziomie  bodziec -reakcja. To osłabia i wymaga wiele energii i ciągłej uwagi. To sprawia, że występują  znaczne trudności z rozluźnieniem.   Niektórzy pacjenci nawet w gabinecie nie potrafią się rozluźnić. Tego dopiero muszą  się nauczyć. Właściwie to muszą swoje ciało tego nauczyć. Niektórzy  traktują seks jako formę rozluźnienia, co w efekcie potem stwarza inne problemy np. skutkuje uzależnieniem od seksu. Niektórzy sięgają po inne używki - alkohol, narkotyki lub zupełnie legalne środki psychotropowe. Niektórzy okaleczają się  w celu pozbycia się napięcia z ciała- wtedy na chwilę zamieniają  wewnętrzne cierpienie na  fizyczny ból.
Stres psychiczny, to też nasza wyobraźnia- np. to ona wie o czekającej wizycie u dentysty, to ona wie o doznanych urazach, krzywdach. To ona tworzy nasze przekonania i myśli. To w wyobraźni myślimy o tym czy o tamtym.  Tworzymy sobie różne oczekiwania, które jeśli się nie spełniają powodują nasze cierpienie. To ona tworzy zazdrość, nienawiść, panikę, miłość i całą gamę innych  uczuć. Myślenie + emocja to uczucie.  Emocja  jest krótkim stanem energii i jest raczej bezwarunkowa.
 Psychiczny stres jest też wtedy, gdy lekarz mówi - rak czy inna choroba  jest  nieuleczalna,  zamiast powiedzieć,  medycyna na tym etapie rozwoju nie potrafi tego  wyleczyć!
Psychiczny stres może wynikać z niewłaściwej semantyki, dlatego polecam artykuł :"Licz się ze słowami" Mariusza Wirgi. Przy okazji  polecam linki  
Właściwe, to głownie chciałam wam napisać, że zwierzęta są bardziej odporne na stres,  dlatego, że ich organizm wytwarza WITAMINĘ C. Nasz organizm nie ma tej zdolności. Natomiast nasze biologiczne komórki potrzebują  tej witaminy do poradzenia sobie ze stresem, czyli przywrócenia równowagi. 
Sami zatem widzicie, jakie mogą być  skutki, gdy nie dostarczymy ciału witaminy C.

poniedziałek, 8 września 2014

Jak się leczyć?

Zanim sięgniemy po leki farmaceutyczne, a zwłaszcza  psychotropowe, warto zapoznać się z artykułem, (tutaj) .  Nadzieja że tabletka nas uzdrowi, szybko pomoże i zlikwiduje objawy naszego cierpienia, w istocie " gubi" nas  poprzez to, ze sięgamy po nią chętnie i  zbyt często lub  pochopnie. Może ktoś pamięta, jaki był bum na antybiotyki i co w efekcie nastąpiło.   Tymczasem, powinna ona być dawkowana w naprawdę ciężkich stanach. Poniższe zestawienie ukazuje, na jaki poziom naszej sfery działa tabletka. Wpływa biologicznie, fizycznie  na ciało. Nie tylko ze swoim dobrodziejstwem, ale również ze swoimi skutkami ubocznymi.  Tymczasem, nasz problem dotyczy najczęściej sfery emocjonalnej. Emocje, w postaci różnych blokad dają o sobie znać poprzez napięcia w ciele, a w efekcie  powodują choroby. 
Zwykle ćwiczenie fizyczne ( nawet drobne),  spokojny oddech oraz odpowiednia myśl,  pozwalają  na bieżąco  uwalniać napięcia z ciała. Najważniejsze, to radzić sobie ze stresem




sfery_zdrowia
w skrócie, inaczej nasze sfery można ująć tak: 
co robię?
co czuję?
co myślę?
co sobie uświadamiam?  w co wierzę? ( nie chodzi o  jakąś religię) 

sferę fizyczną  leczymy poprzez - zioła, lekarstwa, dieta, suplementy, chirurgia, masaże, ćwiczenia, głębokie oddychanie, lewatywy, płukanie okrężnicy itp. Wszystko to, co działa na nasze ciało.

sferę emocjonalną leczymy poprzez - ( to emocje bieżące i wspomnieniowe)- uczucie, uwaga, śmiech i  jeszcze raz śmiech , śmiech nieuwarunkowany,  zabawa, uwolnienie gniewu, przebaczenie, muzyka, aromaty,barwy, itp

sferę mentalną leczymy poprzez  -( to nasze myśli, przekonania, sposób widzenia świata) -  placebo, hipnoza, autohipnoza, rozmowa kierowana ,wyobraźnia, wizualizacje, zdrowe myślenie, afirmacje, medytacje, terapia itp

sferę duchową leczymy poprzez -( to też  nasza świadomość i nieświadomość, zdolność do wyobraźni) -  piramidy, kryształy, oczyszczanie aury, terapeutyczny dotyk, homeopatia, modlitwa, kinezjologia, telepatia, akupunktura, akupresura, wiara, kosmoenergetyka, wplyw drugiego człowieka.

Sferę fizyczną niszczy tez zanieczyszczone środowisko, przetworzona czy zmodyfikowana żywność, grawitacja,promieniowanie,niewłaściwe odżywianie,  nadmiar tabletek, urazy, przeciążenia itp.
Na   wszelki wypadek w procesie zdrowienia oddziaływać najlepiej   na wszystkie sfery. Pomaga i tak  najczęściej to, w co wierzymy że  pomoże. Dlatego wiara czyni cuda.  O tym warto pamiętać.
Tym optymistycznym akcentem życzę Wam i sobie dużo zdrowia :))

piątek, 5 września 2014

prawo przyciągania, a magiczne słowo MAM.

 Ludzie swoje szczęście mierzą przez  słowo klucz < mam>. Swoje nieszczęście również mierzą przez  słowo < mam>. Istnieje też odmiana nie mam.

Zarówno w mowie wewnętrznej jak i w komunikacji zewnętrznej używamy < mam>  w odniesieniu  do szczęścia :

Mam wspaniałą żonę
Mam wspaniałego męża
Mam wspaniale dzieci
Mam wspaniałą pracę
Mam wspaniały samochód 
Mam wspaniały dom
Mam poukładane w głowie
Mam wysoki poziom inteligencji
Mam świetną figurę
Mam wysoko postawionych znajomych

Mam.......lista może być długa itp. itd.

W odniesieniu do nieszczęścia używamy mam, aby określić:

Mam chorą matkę
Mam nieszczęśliwą rodzinę
Mam nadwagę
Mam narąbane we łbie
Mam pecha
Mam kredyty
Mam ból głowy
Mam egzamin w plecy
Mam mało pieniędzy 
Mam....itp.


 Poczucie własności w symbolu słowa  < MAM> sprawia, że w emocjach ( nieświadomość) boimy się stracić. Słowo MAM  i to co mam,  przykleja  się   do naszego ego.  Ego lubi mieć. 
Podświadomość dąży do utrzymania MAM.
Dlatego poczucie mam, w odniesieniu do nieszczęścia, działa tak, że podświadomość również dba o to, aby zachować to, co ma. 

co w związku z tym?

To pułapka dla umysłu - bo " on"   z jednej strony chce tego mam, a z drugiej strony chce pozbyć się tego mam. Gubi się. Czasami może pozbyć się nie tego MAM, co trzeba :)

Umysł jest  niejako w potrzasku,  a  racjonalny umysł przekazuje  podświadomości sprzeczne polecenia. Podświadomośc pomaga utrzymać  MAM i nie odróżnia, dlaczego jedno MAM ma zachować, a drugiego MAM, ma się  pozbyć. To racjonalny umysł ocenia, natomiast podświadomość zbiera każde doświadczenie i wykonuje nasze polecenia w czasie teraźniejszym.  Dla podświadomości nie ma znaczenia, czy to uszczęśliwia czy to unieszczęśliwia. Podświadomośc nie ocenia, tylko zbiera doświadczenia na swój twardy dysk i tworzy programy do działania. Racjonalny umysł ocenia.




Co gorsze, nasze  ego  może być  nienasycone:) Każdy ma różne ego.  Np. tyle ma, a będzie cierpieć z powodu tego, czego  właśnie nie ma:)  Skupia się na braku, a nie na dostatku.To jest główna przyczyna "nieszczęscia" i tego, co do siebie przyciągamy, zgodnie z ostatnio modnym prawem przyciągania. Ciekawe czy im  "większe ego",  tym większe cierpienie z powodu  tego, czego nie ma ? Tego nie wiem.  Zapewne ważne są wartości i to, czego tak naprawdę pragniemy, a nie to, co nam się wydaje, ze pragniemy, bo społeczeństwo czy rodzina wmawia nam to, czego powinniśmy chcieć, co mieć.   Często można usłyszeć - nie masz jeszcze męża? nie masz jeszcze dziecka? samochodu? no jak to! chyba już najwyższy czas, abyś to miał/a. Dołujące to i wpycha w poczucie jeszcze większego braku, inności, czy bycia gorszym :(

Jeżeli budujemy swoje poczucie  bezpieczeństwa, szczęścia, na tym co mamy, to może nadejść taki moment, że za przeproszeniem ( zostaniemy z palcem w tyłku). Męża czy żonę można stracić, znajdzie sobie inną.  Pracę można stracić....itp.
Kiedyś w wywiadzie u  Romana Polańskiego  usłyszałam,  że swoje poczucie bezpieczenstwa budował na zasobach. Pomyślałam wtedy, bingo!  Poczucie bezpieczenstwa waro   budować na swoim wnętrzu, a nie na tym, co zewnętrznie nam się wydaje, ze jest nasze. Umiejętność radzenia sobie ze stresem jest  naszym zasobem i naszą umiejętnością, ktorej się uczymy.  Rozwój osobisty i zdobywanie informacji oraz wiedzy wynikającej z doświadczenia jest naszym zasobem. Zdrowe przekonania, które nam pomogą osiągać to, czego pragniemy, zawsze się przydają.

Zatem, jak obsługiwać własny umysł, aby nie wpadał w pułapki i nie sabotował samego siebie?

Blog przekracza możliwości wyjaśnienia tego wszystkiego, ponieważ tak naprawdę pracuje się własnym ciałem,  biorąc udział w szkoleniach czy warsztatach. W ten sposób można się nauczyć, właśnie tak zdobywa się doświadczenie. Samodzielna droga  też jest dobra i możliwa, ale  z nauczycielem jest szybsza. Dlatego polecam warsztatowe  szkolenie, które będę prowadzić lub inne, które są warte tego. 

Piszę ten blog dla  Was i dla siebie. Chcę też sprzedawać to, co sama kupowałam. Część informacji przekazuję gratis.

czwartek, 4 września 2014

pacjent-terpaeuta, a komunikacja kwantowa

"Leczenie ludzi bez zrozumienia energii to leczenie martwej materii" dr. nauk medycznych Albert Szent-Gyorgyi ( laureat nagrody Nobla 1937)

"W 1998 roku naukowcy zdrapali kilka komorek z podniebienia osoby badanej i umieścili  je w probówce podłączonej do wariografu. Następnie również osobę badaną podlączyli do wykrywacza kłamstw, ale w zupełnie w innej części budynku.Pokazywali os.bad. rózne programy telewizyjne- wyciszajace i pełne przemocy. Odkryli, ze komorki z probowki reagowaly dokładnie w taki sam sposob i w tym samym czasie, co osoba badana. Zwiększano odległość pomiędzy  komorkami  w probówce, a osobą badaną ( doszlo do 8 km), a reakcje dalej były  spojne ze sobą.
Podobny eksperyment ( Einstein-Podolsky-Rosen), jednak  w eksperymencie brały udział dwie osoby, ktore się wcześniej ze sobą zapoznały.  Osoby badane  zostały umieszczone  w klatce Faradaya, aby wyeliminować pole elektryczne.  Mierzono u  osob badanych aktywność  fal mózgowych za pomocą EEG. Jednemu z  badanych  zaświecono latarką  w oko.  Druga osoba wykazywała  taką samą reakcję( zmiana fal mózgowych, zwężenie żrenicy) pomimo, ze nie świecili jej w oczy.  
Wnioski, jakie wyciągnęli z tych eksperymentów, to takie, że ludzie przekazują sobie informacje na poziomie nieświadomym.  Ale tez odbierają te informacje w sposob nieświadomy.  Jest dużo filmików  o komunikacji kwantowej. Zatem jako ludzie mamy wzajemnie na siebie  bardzo duży wpływ.
Czy jest tak? jeden choruje, to inni się  też boją. Jak jeden cierpi i narzeka, to inni śpieszą mu z pomocą, z radami itp. Jak siedzimy koło kogoś, kto wewnętrzenie tryska złością czy innymi " czarnymi" myślami, to nawet nie wiemy, dlaczego możemy się źle poczuć. A to odbior informacji na poziomie nieświadomym. Myślę, ze  tym, jak tez fizyką kwantową  można wyjaśnić psychozę tłumu i wiele innych zjawisk natury społecznej i psychologicznej.  Rosjanie też  prowadzą wiele badań, ktorych można trochę znaleźć w książkach  Dymitra Wereszczagina.  Między innymi z jego ksiązek zrouzmiałam, o co tak naprawdę chodzi z naszym układem endorfinowym i encefalinowym w uzaleznieniach oraz z powstawaniem tzw. dołów psychicznych. 

Nietrudno  wywnioskować, jak wielki wpływ ma  to, co jest w "głowie" pacjenta i terapeuty i ile nieświadomego  odziaływania, dzieje  się poza świadomą rozmową. 
Zaobserwowałam, ze im bardziej  się spinam, aby pomóc ( wiadomo, moj strach, obawa, wątpliwości, stres, presja) tym mniej pomagam.  Dlatego we wszelkich informacjach  o rozwoju duchowym mozna przeczytać, ze miłość  powinna wypierać strach.  Myślę, że  w istocie rzeczy,  leczy  częstotliwość miłości:)) i zapewne wiara, ze  tak moze się stać.

wtorek, 2 września 2014

medycyna przyszłości


" Medycyna przyszłości będzie opierać  się na kontrolowaniu energii  w ciele "
Profesor William Tiller,Stanford University
Kiedyś mówiło się nie mam sił. Dziś powszechnie słyszę - nie mam energii. Chyba już nikt nie ma wąpliwości, że wszystko jest energią, nawet myśl. Gdy medycyna konwencjonalna nie pomaga, to każdy, kto chce być zdrowy, zwraca się w kierunku medycyny alternatywnej. Duży wpływ na leczenie czlowieka zachodu wywiera  medycyna wschodu. Coraz bardziej  popularne  są różne  alternatywne techniki.  Np. joga śmiechu. Myślę, że w Polsce coraz bardziej popularna metoda.  Osobiście  metoda bardzo mi się podoba, ponieważ lubię się śmiać.  Śmiejąc się, powodujemy inny przepływ energii w ciele. Złoszcząc się, również.  Popularnie  zwykło się  mówić, dobre i złe emocje. Radość, śmiech, dobrze ciału robią, a złość sercu szkodzi. Medycyna chińska kojarzy też określone narządy z konkretnym i emocjami.
Skoro kiedyś Jezus uzdrawiał, to może uzdrowienia na szeroką skalę są  możliwe?  Tyle, że nie wiemy, jak to robić. Z badań naukowych wynika, ze komórki rakowe mają inną częstotoliwość niż komórki zdrowe. Problem w tym, aby te chore zmieniły częstotliwość na zdrową. Najgorszym wrogiem jest stres. Stres nie pojawia się tylko z zewnątrz, ale pojawia się z wewnątrz - z naszej wyobraźni, z naszych przekonań. Dlatego wyobraźnia może nam pomagać, jak i szkodzić.  Skoro myśl, to też energia, to nasze przekonania, czyli coś w co wierzymy, ma zdrowe i chore częstotliwości.
Przy okazji, bardzo ciekawy artykuł (tu) o epigenetyce, a w nim informacje o pamięci komórkowej oraz (tu) o medycynie energetycznej. k
Medycyna energetyczna stara się  wyjaśniać wiele rzeczy. Bardzo ciekawy artykuł o tym, ze uzdrowienia nastepują na określonej częstotliwosci, ponieważ natura przejawia się w rytmie.
Urywek  artykułu  "  Żyjąca matryca jest ośrodkiem, w którym zachodzą niezliczone rodzaje aktywności. Pełne zdrowie oznacza, że wszystkie nader skomplikowane połączenia działają bezawaryjnie, a komunikacja odbywa się w komórce poprzez błonę, dalej cytoplazmę aż po jądro komórkowe i materiał genetyczny. Jakakolwiek trauma, czy to fizyczna, czy emocjonalna, przerywa połączenie.Dostarczenie uzdrawiającej energii pochodzącej z urządzenia lub z rąk healera powoduje wznowienie przepływu informacji." :
Przy czym nie ma obiektywnej traumy. Dla kogoś traumą może być  już to, że mama na niego krzywo spojrzy i to co sobie pomysli i stworzy w glowie w zwiazku z tym faktem, itp. 
Jak zatem zapoczątkować zmianę częstotliowści, aby uruchomic proces zdrowienia? mozna to zapewne zrobić samemu, pod warunkiem, ze wiemy jak. Można skorzystać  z pomocy lekarza oraz terapeuty. Jednak bez zmiany niezdrowych przekonań proces zdrowienia może iść opornie. 
"Zatem energia płynąca z rąk uzdrowiciela może przekazać je drugiej osobie."
Czy to właśnie robił Jezus? Czy to  usiłują robić wspolcześni uzdrowiciele?
Oczywiscie, obecnie nikt przy zdrowych zmysłach nie zrezygnuje z medycyny konwencjaonalnej, ponieważ niejednemu ona uratowała  życie, ale też i niejednemu zabrała.
Dlatego  nauka, jak i zwykły czlowiek poszukuje i ma prawo. 
Myślę jednak, że w procesie leczenia  wszystko jest dozwolone, zwłaszcza to, co pomaga. 


wtorek, 26 sierpnia 2014

Czy mężczyzna powinien zarabiać więcej?

Jest poglad, iż pomimo, że wyszliśmy z jaskini, to mężczyzna  dalej poluje. Zwierzyną są  pieniądze,  kobiety, alkohol , hazard, albo ryby :D Wszystko na raz albo w różnych wersjach.
Skupię się na  tym, że zwierzyna dziś,  to  biznes i sposób zarabiania oraz posiadania. Może coś w tym jest? Słychac tu i ówdzie, jak męzczyźni narzekają -kobiety lecą tylko na kasę. Pominę, że narzekają  jedynie meżczyźni mało zaradni, ktorzy sami nie potrafią polować.  Otóż nie uwierzę w to, że TYLKO  na kasę.  Nie uwierzę w to  TYLKO.
Zdolność do zarabiania pokazuje  też  ogolną zaradność męzczyzny i ukazuje jego cechy charakteru  oraz podejście do zycia.   Pokazuje też cechy i przymioty psychicznie, jak sam podchodzi do zycia, pieniędzy oraz jak  się zachowuje i czy jest skłonny do dawania. Wspolczesnie bez  pieniędzy trudno przeyżyć, a przy tylu dobrach, ktore są dostępne na rynku wzrastają potrzeby,a  za tym  wymagania. Zdolność do zarabiania  czy utrzymania się  świadczy o innych cechach  czy przymiotach psychicznych. Mężczyzna zarabiajacy daje większe poczucie bezpieczeństwa  kobiecie  i dzieciom( kobiecie  bardziej chodzi o dzieci) daje oparcie, że moze  na niego liczyć, że  w razie trudnych sytuacji,  on znajdzie wyjście. Daje jej poczucie, że ona może zadbać o siebie i  pięknie wyglądać. Daje jej poczucie, ze mu zalezy, że jest ważna dla niego,  bo przynosi jej " zwierzynę " , poluje  dla niej i  potomstwa. Zastanawiam się  w tym ukladzie,   czy ta  zdolność  do zarabiania pieniędzy  może być   pewną manifestacją wewnętrznego poczucia kobiecości czy męskości?  Czy mężczyzna zarabiający dużo, czy więcej od  kobiety, czuje się bardziej męski?  Czy kobieta czuje się bardziej kobieco, gdy  jej mężczyzna zarabia więcej, a do tego  sprawia  mu to radość, że może jej  ofiarować.
 Czy po prostu, my nie potrafimy się uwolnić od schematów w postrzeganiu roli i zadań dotyczących naszej płci?
 jak wnosi nauka, ktorej płci ? biologicznej, chromosomalnej,gonadalnej,hormonalnej, metabolicznej,mózgowej.
No i  ciągle się zastanawiam, na co meżczyźnie sutki?

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Jak radzić sobie z " nieszczęśliwą" milością - część 4

Jak sobie radzić ?
Co dla nas znaczy radzić sobie?
Właściwie z czym mamy sobie poradzić?
Czy miłość może być nieszczęśliwa?

Jeżeli była nieszczęśliwa, albo  szczęśliwa, a  później stała się  nieszczęśliwa,  to i tak  prawie na jedno wychodzi. Coś nie poszło po naszej myśli. Coś się nie udało, coś się zakończyło, albo było inaczej niż zamierzaliśmy.  My nazywamy to nieszczęściem.  Tymczasem może to żadne nieszczęscie, tylko doświadczenie życiowe.
Zatem,  przeszłość już była i nic nie można w niej zmienić.

Można pomanipulować pamięcią i wspomnieniami, ale przecież  nie chcemy okłamywać samych siebie, albo udawać, ze coś jest obojętne skoro  uczuciowo dotknęło nas mocno. Doświadczenie jest emocją i przeżyciem emocjonalnym. Może nawet żyjemy po to, aby zbierać doświadczenia. Czy chcemy czy nie chcemy, to z przeszłością się rozstajemy. Czasami sami musimy dać zgodę na rozstanie się z nią. Tak jest  też  w przypadku tej " nieszczęśliwej"  miłości. Oczywiście, ze każdy  z nas pewnie chciałby zbierać tylko te przyjemne doświadczenia, ale zdaje się, że jest to nieosiągalne.  Skoro  przydażąją się nieprzyjemne przeżycia, to po coś zapewne one są. Może na ten moment nie wiemy po co, ale  też  po co nam przyjemne? Im głębsze przeżycie, tym głębsza zmiana w  człowieku. 
Problem polega na tym, ze wspominając  przeżywamy przykre emocje w tu i teraz Zatem w tu i teraz czego tak naprawdę doświadczamy?
Jest to sprawa  indywidualna, ale najczęściej doświadczamy tęsknoty, zazdrości,żalu, smutku, złości, poczucia winy, bezradności, poczucia krzywdy. 
Sami widzicie, ze poradzić sobie z takim spektrum uczuć,  to nie lada wyzwanie.  Zdaje się, iż należy się  rozprawić z  myślami dotyczącymi każdego uczucia  z osobna. Bo uczucia po prostu przeżywamy. To skutek uboczny  tego nieszczęliwego zakochania i  przeżycia  też cudownie pięknych  i często namiętnych chwil. 



 Najczęstszym błędem jest to, ze nie  chcemy pamiętać i wypieramy je, a im bardziej wypieramy tym bardziej  wspomnienia dają o sobie znać. Tymczasem można zastosować pewną technikę,którą  " wymyśliłam" Każdy  z nas  chyba wie, że jak  powie sobie  - tylko nie zapomnij  o... wie, że właśnie zapomina. Podświadomość nie bierze  pod uwagę nie, natomiast  bierze pod uwagę słowo zapomnij....dlatego  w przypadku   nieszczęśliwego zakochania  nie mówimy -   nie chcę pamiętać (  podświadomość nie bierze pod uwagę nie, tylko bierze  pod uwagę  pamiętać  i wzmacnia  " pamiętanie"  Natomiast  w tamtym poleceniu słownym wzmacnia zapominanie.  Często  mówię  o tym, ze energia  podąża  za uwagą.  Wzmacnia  się to, na co kierujemy  uwagę. Dlatego  komunikat  nie  zapomnij o  np. Marianie, Kaśce  itp.  jest pomocny i mówimy go tak  często, gdy  tylko obraz   związany z Kaśką czy Marianem  pojawi się we wspomnieniu. Czyli, gdy pojawi się  myśl, obraz, to wewnętrznym głosem dajemy polecenie umysłowi świadomemu i podświadomemu -
nie zapomnij o .....

 Uczucie zazdrości prawie zawsze generowane jest  przez konstruowanie obrazów tego, co, jak wierzymy nastąpiło. W odpowiedzi na te obrazy czujemy się źle. Czyli  w tu i teraz radzimy sobie  z obrazami  przeszłości, które generują teraz  takie uczucia.
 Zazdrość pojawia  się na skutek  też jakiś myśli  czy tworzenia  w głowie scenariuszy.
Ponadto, doświadczanie tych uczuć -  tęsknoty, zazdrości,żalu, smutku, złości, poczucia winy, bezradności, poczucia krzywdy, niesprawiedliwości powoduje "nakręcanie" przeróżnych myśli i analiz podczas których umysł usiłuje  ZROZUMIEĆ. Jeżeli nie rozumiemy jakiego uczucia aktualnie doświadczamy, to o tym powie nam rodzaj pojawiającej się myśli.   Trochę  smutna wiadomość jest taka, że uczuć się nie rozumie tylko się je przeżywa, czyli  doświadcza.   Nie da się ukryć, ze  lepiej  wyłączyć myślenie  produkowane w terażniejszości, a dotyczące przeszłości,  w stylu- a co by było gdybym zrobił/a tak, a jakby to było gdyby, a dlaczego on/ ona  tak   mówiła, albo zrobiła  itp.  W każdym momencie życia postępujemy tak, jak potrafimy najlepiej dla siebie  i na tamten moment też postępowaliśmy tak, jak potrafiliśmy najlepiej. Druga osoba również  na tej samej zasadzie postępowała.

 Z każdym odczuciem rozprawiać się nalezy po kolei. Każde uczucie może generować inne myśli. Póki nie przebaczymy " sprawcy" nieszczęśliwej  miłości, to będziemy ofiarą. 

Typowym błędem  w radzeniu sobie z nieszczęśliwą  miłością jest skupianie się na " obiekcie" miłości   w różnym zakresie i w różnej postaci np.

-oskarżanie jej/jego, dewaluacja
-na tym, że skłamał, albo coś zrobił
-uporczywe trzymanie się myśli- jak on/ ona tak mogła
-analizowanie jego zachowań, 
- myślenie w stylu nie był wart

 drugim poważnym błędem jest obarczanie siebie poczuciem winy:

- mogłam przewidzieć
- jestem taka głupia 
- dlaczego nie przewidziałam

Aby zacząć  zajmowac  trochę myśli   terażniejszą lub przyszloscią, to dobrze jest ustalić sobie cele małe i duże - czego tak naprawdę chcemy i jak możemy to osiągnąć, jak  to zrobić,

Poczucie  winy lepiej przenicować na  odpowiedzialność   za swoje uczucia oraz  wybory. 

Po każdym doświadczeniu jesteśmy inni, dlatego nigdy nie ma powrotu do tej/ tego dawnego.  siebie. Doświadczenia tworzą,  napełniają  nas przez całe życie, a spełnieniem   życia jest chyba śmierć. 

Bo co mamy zrobić, gdy druga osoba nie chce już nas,  pomimo ze wywołała w nas uczucia?  A właściwie,  on/a wywołała czy sami sobie je ostatecznie wywołaliśmy?

środa, 20 sierpnia 2014

Cykl- depresja1

Dla odmiany  napiszę o depresji, ponieważ informacje te są  również ważne w przypadku radzenia sobie w nieszczęśliwym zakochaniu.   Następne odcinki  wkrótce. 

Gdyby nie depresja znanych osób, to   zapewne o niej  nie byłoby  głośno. Mało kto jednak mówi, że  biologiczne  pokłady depresji  uwidaczniają się  w tym samym  układzie, co nasz mechanizm walcz-uciekaj, czyli w układzie limbicznym. Z tego względu zachorowania na depresję rosną w lawinowym tempie, ponieważ jest to związane  ze stresem i postępem cywilizacyjnym. Nie ma co  ukrywać, ze osoby np.  występujące na scenie są poddani pod działanie ogromnego stresu, krytyki itp.
Czy zatem dziwne, ze artyści lub aktorzy  mogą mieć też depresję? 
Często nawet w miarę rozgarnięte osoby  myślą, że  jak ktoś   fizycznie się napracuje, albo  jak musi zadbać o swój byt,  to i  na depresje nie zachoruje, ponieważ  nie  może sobie na nią pozwolić.  Może to  częściowa prawda ?  Ale niestety, znam osoby, które nie mogą sobie na  nią pozwolić, a chorują.  Rożnica faktycznie jest tylko taka, ze nie mogą sobie pozwolić na zaleganie w łóżku. Muszą  się  zwlec, aby kupić  sobie jedzenie. Są  osoby, gdzie bliscy się  o to zatroszczą i Ci  mogą się  " wylegiwać" Oczywiście samo natężenie i przebieg  depresji  jest różny.
Jakby nie było,  obecnie   naukowcy i lekarze mówią, że na depresje może zachorować  każdy, bez względu na zawód, wiek, płeć, stan posiadania. Zatem można się jej bać, jak raka. Firmom farmaceutycznym to na rękę. Mogą zacierać ręce, że zarobią.   Z drugiej strony,  na każdą chorobę,  każdy  z nas  może zachorować,  a  wiec  po  co oceniać innych przez pryzmat tego, na co chorują? Możemy co najwyżej okazać współczucie lub być zupełnie  obojętnymi. 

Nauka  wskazuje , że depresję na poziomie  biologicznym, molekularnym wywołują zaburzenia funkcjonowania przekaźników synaptycznych, głównie serotoniny i noradrenaliny.
Znowu te  hormony. Tylko  kto  lub co kieruje hormonami?  
Wiadomo, że ciężko przeprowadzić badania poza zmysłowe, czyli trudno uchwycić poza biologiczne przyczyny. Tym zajmuje się paranauka.  To jak np. z muzyką. Słyszymy ją, ale jak naukowo udowodnić głuchemu że ona jest, albo jaka ona jest. Co prawda może odczuć ją za  pomocą wibracji, ale jednak  musi ją jakoś odczuć. Nauka zatem zajmuje się głównie materią i tym co może zmierzyć, zbadać, posmakować, dotknąć.  Gdyby  głuchy się upierał, ze tylko  prawdą obiektywną jest to,  co  widzi, to   byłby jednak w błędzie.  

Poniżej zestawienie na podstawie ksiazki " Zadbaj o mózg" autorstwa Daniel G. Amen.  Dzięki temu mozna sobie lepiej  wyobrazić, jak to wygląda od strony  biologicznej. 

Głębokie struktury układu limbicznego ( ośrodek nastroju i więzi międzyludzkich)

funkcje układu limbicznego:

-kontrola nastroju
-przechowywanie wspomnień obarczonych ładunkiem emocjonalnym
-modulacja motywacji
-ustalanie nastawienia emocjonalnego
-regulacja cyklu apetyt/ sen
-kształtowanie więzi międzyludzkich ( emocje) 
-zmysł węchu
-libido
-reakcja typu" walka- ucieczka"

problemy związane z nadmierną aktywnością układu limbicznego:

-depresja, smutek
-skupianie się na negatywnych aspektach, drażliwość
-obniżenie motywacji i energii
-negatywne nastawienie, skłonność do obwiniania się, poczucie winy
-zaburzenia snu i apetytu
-wycofanie się z więzi społecznych, izolacja
-obniżone poczucie własnej wartości
-osłabione libido
-poczucie beznadziejności
-spadek zainteresowania zwykłymi rozrywkami
-poczucie bezwartościowości  lub bezradności
-poczucie niezadowolenia lub znudzenia
-okresy płaczu
...............................................
Czyli można by rzec - dusza odczuwa depresję w ciele, w myślach, w uczuciach, w działaniu. Przy czym należy pamiętać, ze emocje mają wpływ na produkcję mysli,a myśli mają wpływ na  określone emocje i uczucia. 

Jak równoważyć nadmiernie pobudzony układ limbiczny?

1. Zwiększenie aktywności kory przedczolowej lewej półkuli mózgu ( wspomaga łączność z układem limbicznym) 
2. Ćwiczenia z wykorzystaniem sprzężenia zwrotnego.
3. Intensywne ćwiczenia aerobowe
4. Poradnictwo
5. Strategie poznawczo-behawioralne pozwalające radzić sobie z negatywnymi myślami.
6. Zrównoważona dieta i inne metody działające na  ciało.
7. Preparaty  uzupełniające : DL-fenyloanalina, SAMe, L-tyrozyna

W głębszych przypadkach stosowanie leków.
Leki stosowane z zaburzeniach kładu limbicznego:  bupropion, wenlafaksyna,dezypramina, imipramina, inhibitory zwrotnego wychwytu serotoniny (jeśli wspolistnieje jaskra zamkniętego kąta przesączania, leki przeciwdrgawkowe w przypadku ogniskowego wzmożenia aktywności lub cyklicznych zmian nastroju.

Oczywiście leków nie należy brać samodzielnie, tylko pod ścisłą kontrolą lekarza.  

Od siebie moge dodać, ze gdy badaja  mózg osoby z depresją, to stwierdzaja, ze jest nadaktywność układu limbicznego. Tymczasem  przyczyny depresji nie są znane.